renata28
11.05.05, 21:42
Moja mała od niedzielnego poranka ma gorączkę. Czasami bardzo wysoką (do
39,5). Osłuchało ją i obejrzało dwóch lekarzy. Nie ma żadnych szmerów w
płucach, oskrzelach, brzuszek ma miękki. Dostaje paracetamol 4 razy dziennie.
Według proroctw lekarza dzisiaj powinno się to skończyć, a tu znowu - około
południa ponad 38 st. więc paracetamol, potem znacznie niżej przez wiele
godzin (ok. 37,4-6), teraz znowu 38,4-7 i kolejna dawka paracetamolu.
Zaczynam się bardzo martwić, tym bardziej że badanie moczu robione w
poniedziałek wyszło dobrze, więc tu też nie ma żadnych zmian.
Co może być przyczyną. Córcia jest już tym zmęczona. Jest bardzo pogodnym
dzieciątkiem, nawet z tą gorączką śmieje się, także jej zachowanie jest w
zasadzie normalne (oczywiście widać po ślepkach, że ma gorączkę i bywa
marudna).
To co zauważyłam to tylko to, że często jej się odbija i strasznie mocno
pruka, ale już sama nie wiem może mi się tylko wydaje.
Może macie jakieś podobne doświadczenia, czy to na pewno trzydniówka.
Do tej pory nigdy nie chorowała (ma 9,5 mies.).
Poradźcie coś.
Renata