Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"????

30.05.05, 19:16
Powiem szczerze, że czytałam, czytałam, czytałam. Znam już chyba wszystkie
metody usypiania niemowlęcia. Nawet próbowałam je wdrażać. Ale... po pierwsze
nie mam siły słuchać córci płaczu, po drugie jak widzę z jakim szczęściem na
buźce ona usypia przy piersi to zaczynam się zastanawiać o co w tym chodzi.
Bo czy to jest naprawdę źle, że daję mojej córce to co wydaje mi się
najbardziej naturalne czyli pierś, a i ona jak widzę nie oczekuje niczego
innego. MOje dziecko przesypia noc, ale kilka razy w nocy (przez sen, śpimy
razem) marudzi o jedzenie (pierś?). Czy rzeczywiście warto jej tego oduczać
teraz (ma sześć miesięcy)? Coraz bardziej odnoszę wrażenie, że chyba
szcześliwiej będzie jeśli w formie nagrody przeprowadzę ją do jej własnego
łóżeczka gdy już odrobinę zacznie coś z życia rozumieć. Przecież teraz to
tylko nauka nawyków ona dalej nie rozumie czemu mama jej odmawia cycusia, ale
oczywiście po iluś tam wieczorach przepłakanych przestanie się o niego
domagać. Mam wrażenie że wszystkie metody są w zaowalowanej formie oparte na
jednej starej metodzie wypłakania się.NO SAMA JUŻ NIE WIEM CO ROBIĆ.
    • yvonnek2 Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 30.05.05, 21:26
      Ja też tak myślałam jak ty. Uwielbiałam jak maly (z błogim uśmiechem na twarzy)
      usypiał przy piersi. Ale niestety do tego stopnia uzależnił się od tego, że nikt
      inny nie był w stanie go uśpić. Pod koniec nawet nie chciał zasypiać w wozku na
      spacerze. W środku parku musiałam dać mu pić, bo tak krzyczał. Wziął pierś do
      buzi i natychmiast zasnął....A w nocy cycuś co godzinę.
      U Ciebie tak nie musi być.
      Żadna mama nie lubi płaczu dziecka, ale ja musiałam go radyklanie oduczyć, bo
      nie widziałam innego wyjścia.
      Utwierdziła mnie w moim postanowieniu pewna forumowiczka, która piersią usypiała
      swojego syna przez 3 lata....
      Mój syn oduczył się przez metode z "uśnij wreszcie". Jestem bardzo zadowolona. I
      gdy widzę jak syn budzi się z uśmiechem na twarzy, to nie żałuję.
      Ale skoro jest Ci z tym dobrze, a corcia nie robi problemów, to przecież nie
      musisz tego zmieniać.
      Pozdrawiam.
    • pampeliszka Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 30.05.05, 21:32
      Tez uwazam jak Iwona, ze jesli Tobie z tym dobrze i nie jestes przekonana co do
      zmian, to niech zostanie jak jest. Maluch na pewno jest szczesliwy.
      Moja coreczka szybko sie przyzwyczaila do spania w nocy w lozeczku, troche na
      poczatku pokrzyczała, ale teraz chodzi bardzo grzecznie spac i ja wiem, ze mam
      dla siebie wieczor, bo jedzenia zacznie sie domagac kolo 2-3 w nocy. A potrzebe
      zasypiania przy piersi jej zaspokajam o swicie, w kolo 6-7 rano, bo wtedy juz
      nie zasnie w lozeczku, bo jest jasno...I wedruje do naszego łózka. Ja mysle, ze
      kazda z nas szuka najlepszej metody na noce z maluchem, zeby sie rano obudzic
      bez uczucia niewyspania i zmeczenia, bo dzien jest potem strasznie dłuuuugi i
      trudny.
    • sebajna Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 30.05.05, 22:28
      hej!
      Osobiscie nie jestem zaznajomiona z tymi metodami o ktorych mowa na forum, ale
      kieruje sie pewna metoda, w ktorej podstawa jest ustalona rutyna i rytm dnia.
      No ale nie chce tu jej opisywac. Powiem tylko ze dziala idealnie. Jednak do
      tematu: jesli chodzi o blogi usmiech, zadowolenie dzieciatka i spokoj
      rodzicow... to wszystko do czasu. Dopuki dzidzia jest malutka, nie ma wielkiego
      problemu z tym ze jest z nami w lozku, ze trzeba ja usypiac na rekach,
      przystawiac do piersi co godzine, itd. Jednak autorzy "metod" przewiduja
      konsekwencje w przyszlosci. Trzyletnie i starsze dzieci w lozku to juz nie taki
      slodki widok, szczegolnie ze chcialoby sie pobyc z mezem, a tu maluch , nie
      wiadomo - spi czy nie, kiedy sie obudzi to co? Sam nie zasnie, wiec musisz
      klasc sie z nim, a potem na paluszkach wymykac z pokoju. Przyzwyczail sie, ze
      na pocieszenie i do snu zawsze cos ssie, a ze za duzy na piers, to cmotka
      kciuk, a w konsekwencji ma wade zgryzu, ktora trzeba teraz korygowac... i wiele
      innych tego typu problemow. Opisalam tu autentyczny przyklad moich znajomych,
      ktorzy sami przyznaja ze popelnili blad. Dlatego im mniejsze dziecko, tym
      bardziej, od samego poczatku powinno sie wprowadzac takie zwyczaje jakie
      chcielibysmy widziec za 2 czy 3 lata. O wiele latwiej jest nauczyc czegos od
      pierwszych tygodni zycia, niz potem odzwyczajac i uczyc czegos innego. To tyle.
      Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!
    • anek.anek Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 30.05.05, 22:56
      ja byłam taką mamą (byłam, bo już problem mamy za sobą).
      Podejmowałam kilka razy próby, ale ponieważ zamiast coraz lepiej było z dnia na
      dzień coraz gorzej (nawet zainwestowałam w stopery do uszu) odpuściłam.
      Ostatnie próby podjęłam kiedy syn miał 13 m-cy i własnie definitywne rozstał
      się piersią. Wtedy okazało się, że zamiast "cyca" potrzeba specjalnego
      przytulenia. Zasypiał wyłacznie w jednej pozycji, wystarczyło, że rękę
      połozyłam nie tak jak zwykle i już była aferasad
      Zmieniło się tak naprawdę kiedy dostał własne dużo łóżko - miał trochę ponad
      1,5 roku. Wtedy zaczął zasypiać przy czytaniu ksiazki.
      Ale i tak w nocy do nas wędrowałsmile Całą noc zaczął przesypiać dopiero kiedy
      skończył 3 latka i przychodzi do nas dopiero rano żeby nas obudzić.
      Nie było lekko, ale wnie miałam sumienia.Powiedziałam sobie kiedyś, że ten typ
      tak ma i w sumie w końcu kiedyś MUSI się to skończyć i że jestem w stanie
      wytrwać nawet kilka lat.
    • barcina Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 31.05.05, 09:01
      Ja też nie moge słuchać, jak moja córeczka płacze, gdy wprowadzam jakąś metodę,
      ale wiem, że nie mam innego wyjścia. Włściwie to przed zasypianiem na poranną
      drzemkę zawsze płacze bardzo mocno. Dzisiaj zaczęłam wprowadzać metodę, serce mi
      się kroiło, lecz nie mam innej , złej skutecznej metody, która działa szybko,
      więc nie mam nic do stracenia. Dzisiaj córeczka na poranna drzemkę pierwszy raz
      od dłuższego czasu zasnęła nie ze zmęczenia płaczem. Właścć to samo na drzemkę
      popołudniową.

      Mi też nie przeszkadzało, jak zasypiała przy cycusiu, ale niestety w wyniku
      różnych problemów mleka było coraz mniej i cycuś przestał działać. Zasypiała
      szybko, ale jak tylko wyciagąłam pierś to płakała bardzo - była chyba głodna, a
      w piersi z mlekiem nieszczególnie. Nie chciałam, aby waga zaczęła spadać by
      zacząc dokarmianie, więc jesteśmy teraz na butelce. I z przyczyn technicznych
      usypiania cycusiem nie ma.Zasypianie nie może być uzależnione od jedzenia. Na
      początku nie widzimy problemu, ale potem jest ogromny.

      Serce mi się kroi, jak córeczka płacze, ale mam nadzieję,ze wytrzymam. Tłumaczę
      sobie, że ona myśli: mamo tak mi się chce spać, pomóż mi nauczyć się zasypiać.

      Wytrwałści

      Pozdrawiam
      Ela i Ula
    • anikj Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 31.05.05, 09:16
      Ja też ciągle mam wątpliwości i chociaż mentalnie podjęłam decyzję o
      zastosowaniu metody jakoś nie mogę zacząć. Chcę mieć pewność że małej (2mce)
      nic nie dolega a ostatnio pojawiły się zielone kupy no i te upały.. Tak
      naprawdę jednak to chyba brak gotowości z mojej strony. Mam starszą 3latkę
      która czasami budzi się w nocy jak zły sen albo gorszy dzień i my do niej
      wstajemy a to maleństwo nawet nie zapłacze bo będzie nauczone że mam samo
      uporać się ze swoimi emocjami. No, jak tak na to spojrzeć to po prostu
      okropność! Chyba zaczne bardziej "lajtowo" od metody zaklinaczki.
      Zainteresowała mnie też metoda rutyy i rytmu, która ponioć działa. Sebajna, czy
      możesz napisać coś wiecej?
      pzdrA.
      • monia72 Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 31.05.05, 10:42
        My raczej czekalismy na to jak reaguje maly. Spal z nami w lozku przez pierwszy
        miesiac (albo dwa), zrobilo nam sie ciasno i postanowilismy go przeniesc do
        lozeczka. Maly byl szczesliwy, mial tyle miejsca dla siebie. Skonczylo sie tez
        wieczorne usypianie przy cycu czyli nerwy : zasnie czy juz moge sobie isc.
        Oczywiscie co jakis czas sie buntowal. My na to znalezlismy grajaca zabawke
        (osmiornice), jak byl troche starszy to zauwazylam (tez mi to doradzono na
        ktoryms forum), ze ladniej zasypia sam jak ma lekko przykryta buzie. Teraz
        robie tak, ze maly spi w kocyku lekko przykryty na twarzy. Bardzo czesto sam
        sie w kocyk jeszcze zawija. Traktuje to chyba jak przytulanke, ale dziala
        swietnie. A w nocy i tak sie budzi na cyca, rano zabieramy go do siebie do
        lozka na zabawy...I calkiem nam dobrze z tym. A poczatki w zasypianiu byly
        okropne i placze straszne jak nie bylo piersi. Trzeba przetestowac rozne
        metody spania, a moze na brzuszku - my tez tak kladlismy w dzien i glaskalismy
        po plecach...
        • anikj Re: do monia72 31.05.05, 12:10
          Napisz proszę więcej jak było z tym przejściem z usypiania przy cycu na
          samodzielne w łóżeczku. Bo ja jak odkladam swoją a ona jeszcze nie śpi to jest
          ryk no i oczywiście powrót do cyca.
          Anik
          • monia72 Re: do monia72 31.05.05, 12:13
            Oczywiscie byl ryk, ale bylismy konsekwentni. Dziecko nakarmione kladlismy w
            lozeczku (na poczatku to nawet nie bylam wcale ja), jak plakal bralismy na rece
            nic nie mowiac, chwila przytulenia az sie uspokoi, do lozeczka i siadlismy
            obok, zeby nas widzial ale nic nie mowiac (ja czasem jeszcze teraz tak robie,
            ze siadam obok lozeczka, glowe klade na oparcie i udaje,ze spie, bo maly
            oczywiscie zaczepia.)Czasem glaskalismy po policzku
            • anikj Re: do monia72 31.05.05, 12:23
              Dzięki bardzo za odpowiedz. Chciałam jeszcze zapytać jak długo mały płakał
              maksymalnie?I czy w dzien robiłaś tak samo?
              • monia72 Re: do monia72 31.05.05, 12:29
                nie pamietam jak plakal max. bo staralismy sie podchodzic jak zaczynal placz
                byc coraz glosniejszy, w dzien z usypianiem bylo roznie, bo nasz tryb zycia
                jest nieregularny czyli np.duzo jezdzimy samochodem i maly zasypial w foteliku
                Ale ogolnie postepowanie jest takie samo w dzien. A i bardzo obserwuje dziecko
                kiedy jest zmeczone, trze oczka, ziewa i staram sie je wtedy polozyc spac. Zbyt
                zmeczone dziecko tez ma problemy z zasnieciem. Wieczorem raczej bez problemow,
                maly wie, ze jest kaszka, kapiel, masowanko, karmienie czasem nawet bajka i
                spanie.
          • nalle_marta Re: do monia72 31.05.05, 12:21
            Myśmy tez mieliśmy problem na początku. Róża przez 3 m-ce właściwie spała z
            nami a raczej ze mną bo mąż wyniósł się do dużego pokoju. Potem "wpadłam" na
            pomysł, żeby dać płaską poduszeczkę i kołderkę na materacyk - dzięki temu jest
            bardzie miękko i przytulnie. Pomogło. Karmię małą wieczorem i czasem zasypia
            przy cycusiu a czasem nie. Zawsze po karmieniu jest przenoszona do łóżeczka. O
            ile szybko ją przełożę śpiącą - w ogóle nie ma problemu, jesli nie śpi - często
            muszę na czas usypiania zawiązać jej rączki pieluszką. Inaczej macha nimi
            strasznie i się rozbudza. A tak smoczek w buzi, głaszczę jej główkę i czoło i
            jakieś max 15min - dziecko śpi.
            W wyjątkowych sytuacjach (po dniu pełnym bodźców) chwilę ją tulimy na rączkach
            i ew. tak usypiamy - ale to naprawdę sporadycznie. Róża ma 5 m-cy.
            • musztarda_ziolowa Re: do monia72 31.05.05, 20:32
              Hmmm, a nie myślisz o psychologicznych konsekwencjach (w przyszłości)
              związanych z wiązaniem dziecka do snu?
              Ja bym się wahała, poważnie bym to przemyślała...
              • monia72 to nie ja 31.05.05, 22:21
                hmm, ale to nie ja wiaze dziecko do snu, Bron Boze, wrecz przeciwnie, maly fika
                nogami, ze az milo...
    • musztarda_ziolowa Re: Czy są mamy zbyt wrażliwe na "metody"???? 31.05.05, 10:37
      W 100% sie z Tobą zgadzam. Postępuję identycznie jak Ty.
      I pozdrawiam.
    • agathea Słuchaj swojego instynktu!!! 31.05.05, 17:53
      Witaj,
      jestem zwolenniczką słuchania tzw. głosu własnego serca w sprawach bobasów.
      Uważam, że matka najlepiej wie, co dobre dla jej dziecka. Co są warte porady
      tzw. specjalistów widać na przykładzie tego, jak zmieniają swoje teorie. Kiedy
      my byliśmy mali twierdzono, że najlepiej jest karmić co ileś tam godzin,
      najlepiej butelką itd, itp. Kończyło się to tym, że dziecko płakało bo było
      głodne, matka się denerwowała a w końcu większość dość szybko traciła pokarm.
      Jeśli jest wam dobrze śpiąc razem, usypiając malucha przy piersi to róbcie to
      tak długo, jak długo będziecie tego pragnąć. Dziecko samo wyrośnie z takiej
      bliskości a stanie się to tak szybko, że ani się nie obejrzysz a będziesz z
      łezką w oku wspominać te piękne chwile, kiedy byliście dla siebie najważniejsi.
      Pozdrawiam
      Agathea
      • lacrossa Re: Słuchaj swojego instynktu!!! 31.05.05, 19:07
        Dzięki tak właśnie zrobię. Niuni też to odpowiada, praktycznie nie marudzi. A
        na drzemki dzienne sama zasypia po cycusiu.
        • mueller2 Re: Słuchaj swojego instynktu!!! 31.05.05, 23:05
          Też śpię z córką, a raczej z córkami i z mężem. Nie ma żadnego problemu nigdy
          nie było. Każda z córeczek ma oddzielną kołdrę, ja i mąż śpimy pod jedną. Nikt
          nigdy się nie przenosił do drugiego pokoju, no starsza podejmowała niesmiałe
          próby... ani się obejrzycie, jak dzieci szybko wyrosną i nie będą nawet chciały
          buziaka.
          Tez uważam, że należy się cieszyć tymi chwilami bliskości. A jeśli jakaś mama
          tego nie potrzebuje to pewnie fajnie, że dzidzia spokojnie spi w łóżeczku. I
          podobno zdrowo i higieniczniesmile
          Pozdrawiam
    • duramgama lacrossa, dziekuję za twój post 31.05.05, 23:22
      Witaj,
      naprawdę ogromne dzięki. Właściwie poza małymi szczegółami to ja dziś mogłam
      napisać te słowa.
      Moja półroczna córeczka od urodzenia usypia przy piersi. Wieczorem po zaśnięciu
      odkładam ją bez problemu do łóżeczka skąd wyjmowana jest w nocy kilka razy, bo
      domaga się co godzinę-dwie przytulenia, possania piersi. Robię to. Biorę ją na
      te kilka minut do siebie. Ssie chwilkę i szczęśliwa i bezpieczna śpi dalej
      smacznie, z poczuciem, że mama jest blisko. Od ponad sześćiu miesięcy tak
      funkcjonujemy, mimo mojego zmęczenia i niewyspania. Bo czuję, że to co robię
      jest słuszne.
      Na drzemki w ciągu dnia kładziemy się razem do łóżka. Zasypia przy mnie. Potem
      delikatnie wyjmuję jej sutek z buzi i zostawiam samą. Męczace. Ale piękne.
      Wszyscy mówią, że oszalałam, że rozpieszczam ją będąc na każde zwołanie.
      Zatem czytam o "metodach". Czuję lekką presję stosowania ich w naszej rodzinie.
      Wszyscy trąbią, że się da i na zdrowie wyjdzie i mamie i dziecku.
      Czytam i mam coraz większy mętlik w głowie. Owszem Tracy Hogg, z jej wspaniałym,
      pełnym szacunku podejściem do maluchów, sama zasługuje na szacunek i podziw.
      Przekonują mnie jej poglądy, ale po kilku próbach wprowadzenia jej metod w
      życie, z matki zmęczonej acz szczęśliwej, staję się matką zmeczoną i
      zdruzgotaną. Dziś uśpiłam malutką na popołudniową drzemkę odkładając ją i
      podnosząc. Ponad pół godziny zanosiła sie płaczem. Serce mi krwawiło.
      Ona już spała, a ja ryczałam w drugim pokoju odreagowując stres i pytając sama
      siebie: po co? Dlaczego robię to WBREW SOBIE? I za jaką cenę?
      Jak mam wytłumaczyc malutkiej, że to wszystko dla jej dobra, że za kilka
      dni/tygodni obydwie odetchniemy z ulgą? Nie umiem. Nie umiem patrzeć jej w oczy,
      małe oczy pełne łez i wyrzutów:"dlaczego mi to robisz, mamo?chcę być blisko
      ciebie". Jak mogę jej odmówić siebie?
      Dawanie jej piersi jest dla mnie tak naturalne, tak pierwotne, intuicyjnie
      najlepsze...nie umiem tego w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć. Zatem wciąż
      się waham kiedy czytam, że nie należy, nie trzeba, szkodzi, będzie coraz
      trudniej i dla niej i dla mnie... Uwiązania się nie boję. W końcu nie będzie do
      mnie "przyssana" na wieki. Tylko czy potem nie będzie jeszcze ciężej?
      Rozumiem doskonale twoje dylematy, bo sama się z nimi borykam. Dziś naprawdę
      odczułam to tak bolesnie jak nigdy wcześniej. Odłożyłam więc na półkę "Język
      niemowląt" i powiedziałam sobie: "może z kolejnym dzieckiem się uda" (jeśli będę
      je miećsmile
      Tymczasem pierś, bliskość, przytulanie. Kiedyś nie było setek poradników,
      mądrych książek, sprawdzonych rad, matki działały więc intuicyjnie. Do tego się
      odwołuję. Rób to co czujesz.
      Pozdrawiam cię serdecznie


      Olenka (17.11.2004)
      "(...)korzyść wynika z wszystkiego co istnieje,
      Lecz użyteczność - z tego,
      Czego nie ma." Lao Tsy
Pełna wersja