POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina!

02.06.05, 15:16
Poległam poległam poległam...
...na pierwszej w zyciu próbie uśpienia dziecka metoda zaklinaczki sad(((

Moja córcia ma 4 miesiące i nauczyła sie (czyt. "nauczyłam ją", nie oszukujmy
się) zasypiania na cycu.
przeczytałam język niemowląt, spojrzałam na swoją córcię z jeszcze większym
szacunkiem, jako na ten odrebny byt smile co to musi być samodzielny itd.
Zaparłam się wczoraj, że zacznę od dzisiaj, konkretnie - że od rana. Od
pierwszej dziennej drzemki, która jak zawsze zaczynała sie po godzinie od
porannego wstania od ciumkania cyca.

Odłożyłam mała do łóżeczka (po zaobserwowaniu objawów zmęczenia) i podnosiłam
jak wyła, odkładając jak się uspokoiła. Tak ze 40 razy, aż ten mały biedulek,
wyjąc już niemalże przez sen z wyczerpania rzeczywiście zasnął.

Poszłam do pokoju, poryczałam sobie z rozpaczy, na co ja ja narażam,
zadzwoniłam do przyjaciółki, która mnie wsparła (ma 11miesięcznego synka,
który też nie zasypia samodzielnie) i wzmocniona postanowiłam być
konsekwentna smile

dziecko spało krócej niż zwykle, ale obudziło się we w miarę dobrej formie.
trochę się pobawiłysmy itd, po czym zaczęły sie ziewnięcia.
No to znów ten proceder.
Ale tym razem Marysia była juz nie do uspokojenia. Wyła na sam widok
łóżeczka. Normalny hardcore. Wykończyła mnie psychicznie - a ja ją -
skończyło się cycem i błyskawicznym zaśnięciem i wyrzutami, że męczyłam
dziecko, po to by na koniec wykazać ZERO konsekwencji (ale ja się bałam, że
jej się cos stanie).

Dziewczyny, niech mi ktoś wytłumaczy, bo może ja cos robię źle:
1. metoda zaklinaczki to nie to samo co uśnij wreszie prawda czy fałasz?
2. polega na odłożeniu zmęczonego dziecka do łóżeczka prawda czy fałsz?
3. Jak zaczyna płakać trzeba podnieść i uspokoić prawda czy fałsz?
4. Uspokoić nie nosząc i bujając tylko lekko klepiąc i "szszszumiąc" prawda
czy fałsz?
5. Jak tylko się uspokoi odkładamy ponownie NATYCHMIAST (żeby nie było
noszenia) prawda czy fałsz?
6. i tak aż zasnie. spokojnnie, pewnie i konsekwentnie przez CAŁY DZIEŃ (???)

zdruzgotana męczycielka dziecka (własnego)
    • galela Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 15:30
      Moja 8 m Martunia też zasypia przy cycusiu, chyba że ja jestem w pracy (18h
      tyg.) wcale się tym nie przejmuje, odstawie ją od piersi za pół roku to się
      nauczy samodzielnego zasypiania.
    • anias9 Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 15:32
      Witaj:
      1. nie, 2. prawda, 3.prawda, 4.prawda, 5.prawda, 6.prawda (choć nie koniecznie
      cały dzieńsmile)))))))
      Mój synek zasypia samodzielnie we własnym łóżeczkusmile)))))Jest radosny, wesoły i
      zawsze wyspany, a ja mam mnóóóóóóóstwo wolnego czasu. Twoja córcia też tak
      może,ale to zalezy tylko od Ciebie!Konsekwencja i jeszcze raz
      konsekwencja,inaczej nic z tego nie bedzie.Niepotrzebnie tylko będziesz męczyła
      córeczkę i nic nie osiągniesz,jedynie to, że mała będzie płakała coraz bardziej
      przekonana, że im głośniej będzie krzyczała tym mama szybciej się zlituje i da
      cyca..Jeśli nie masz silnej woli lepiej nie próbuj!Wskazówka:podczas
      tzw. "podnieś - połóż" nie dopuść by mała bardzo płakała odłożona do łóżeczka.
      Podnieś natychmiast jak zaczyna płakać i uspokój na rękach (bez bujania) i
      dopiero spróbuj znowu odłożyć..Powodzenia.
    • kangur4 Nie poddawaj się! 02.06.05, 15:41
      Kochana, nie poddawaj się. Nawet Tracy w ksiazce pisze, że czasem trzeba paru
      dni.
      Ja rady Tracy stosuję od drugiego miesiąca zycia mojej córeczki. Wcześniej
      popełniałam ten sam błąd: usypianie przy cycu, plus (co jeszcze gorsze)
      zasypianie w foteliku, na kocyku, słowem - wszędzie, tylko nie we własnym
      łóżeczku.
      Przeczytałam książkę, zaparłam się, i uwaga, to wazne - dałam smoczek (czułam
      się jak zbrodniarka), zaczęłam zasłaniać zasłony, włączałam pozytywkę - taki
      rytuał. No i poszło. Było trudno, nie powiem. Wyła jak potępiona. Przez dwa
      dnismile.
      W tej chwili Pszczółka ma 4 i pół miesiąca, nie mam ŻADNYCH problemów z
      zasypianiem. Śpi jak ta lala.
      PS Ważne jest, zeby nie próbowac usypiac dziecka kiedy nie jest śpiące. Ryk i
      uraz do łóżeczka - murowane.
      Pozdrawiam Ciebie i Twoją córeczkę serdecznie. Wytrwajcie, a za parę dni
      bedziesz miała w domu wyspane i roześmiane dziecko.
      • pancerniczek Re: Nie poddawaj się! 02.06.05, 15:56
        o jezu, dzięki, dzięki, że żeście się nade mną zlitowały. I dzięki za te rady -
        bo nad tym się właśnie zastanawiałam jak ją odkładałam - czy ona ma tam wyć -
        czy ja ją mam natychmiast podnosić (bo zdarzało się tak, że ona zaczynała wyć
        zanim się z prześcieradłem zetknęła - czyli wpół drogi)

        Jeszcze jeden mam kłopot - przez tego cyca ona kojarzy jedzenie ze spaniem i
        przysypia przy karmieniu - co wtedy? jak ją odkładać? taką na wpół spiącą?
        zawsze tak jest po kapieli wieczornej. Karmię a ona zasypia. zostawiam, a potem
        przenoszę do łóżeczka.

        Ze smoczkiem kłopot jest taki: to najwiekszy wróg i obraza majestatu wsadzić
        dziecku smoczek w buzię. W ułamku sekundy zgrabnym plunięciem pozbywamy się
        ciała obcego smile

        Kangur4: masz zawsze pewność kiedy jest śpiąca? kładziesz przy ziewnięciach czy
        czekasz na więcej symptomów?

        pozdrawia matka dziecka znerwicowanego wink

        (jeszcze jedno pytanie: czy te wasze dzidzie wyglądają na poturbowane
        psychicznie, czy Wam wybaczyły ??? smile))))))))))))))

        • kangur4 Re: Nie poddawaj się! 02.06.05, 16:11
          W tej chwili moja mała zanim zacznie ziewać trze oczka. Wtedy - błyskawicznie,
          nie czekając na dalsze symptomy "wrzucam" ją do łóżeczka. Kiedy była mniejsza,
          też nie czekałam na ziewanie, pierwszymi symptomami było przekręcanie główki na
          boki i pocieranie buzi (Jezu, myślałam, zanim kupiłam ksiażkę, jak ją ta buzia
          swędzi... Idiotka). Reasumując, przy pierwszym symptomie reaguję, nie czekając
          na następne.

          A propos smoczka. Absolutnie Cię do niego nie namawiam. U mnie stety-niestety
          smoczek okazał się przydatny. Ponieważ dzieci mają odruch wypychania językiem
          ciał obcych (i dobrze!), ja przez chwilę przytrzymywałam smoczek ręką. Czułam
          się wtedy obrzydliwie, to fakt. Chcesz - spróbuj, nie chcesz - nie namiawiam.

          • sto_krotka30 Re: Nie poddawaj się! 02.06.05, 16:20
            Hej, kiedys chciałam stosować tę metodę, ale wszystko razem mi nie wychodziło i
            musiałam wprowadzić oryginalną metodę. Od początku pomaga synkowi, kiedy mu
            spiewam, ale musi to być piosenka, ktora lubi, przy niej zasypia nawet leząc na
            moim lozku, dziala ta piesn na niego uspokajajaco, nawet sama nie wiem jak to
            jest, ze wlasnie ta a nie inna, to spiewany wiersz Mickiewicza Do M.
            Moze sprobuj, i u Ciebie okaze sie, ze dzidzia piesni lubi.
    • nataliamackowiak Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 16:57
      Ja nie stosuje tych metod, usypiam córcie ósmy miesiąc przy piersi, ale nie
      jest mi z tym jakos bardzo źle, od kaszki podanej przez mojego męża tez
      zaśnie...
      Ale po przeczytaniu obu książek myślę, że :
      1.to dwie rózne książki
      2.tak
      3.tak
      4.tak
      5.tak
      6.tak

      Ale to nie jest takie proste, jak pisza w książkach.
      Zyczę wytrwałości.
      Natalia
      • hanka13 Re: do Natalii 02.06.05, 17:24
        Witaj Natalia,
        przepraszam ze zastosuje tu prywate- ale czy moglabys mi napisac, jak to z ta
        kaszka i Mezem bylo? Tzn czy zawsze bylo tak, ze Oliwka zasypiala przy Twoim
        cycusiu,a takze przy kaszce i tacie, czy dopiero Ja tego "nauczyliscie"? Mam ten
        sam problem, wcale nie upieralabym sie przy "metodach", dopoki jeszcze nie
        wracam do pracy, ale zeby choc czasem moj maz mogl uspic synka...a ja np isc do
        dentysty czy na jakies glupie dluzsze zakupy....
        hanka
        • kocianna kołysanki 02.06.05, 17:47
          U mnie rewelacyjnie działa kołysanka z "Muzyki bobasa". Nastawiam ją na replay,
          i po trzech odtworzeniach Lidzia spi. Gorzej, ze, jak ostatnio się okazało,
          wyłączenie kołysanki wczesniej niz po godzinie powoduje czarną rozpacz...
          • monia72 Re: kołysanki 02.06.05, 17:55
            Metody sa dobre tylko kazde dziecko inne. Nasze bobo tez zasypialo przy cycu i
            do tej pory tak woli. Ale - my zrobilismy tak, wieczorne kapanie, cyc i do
            lozeczka - rzecz jasna przy kladzeniu do lozeczka oczy juz przytomne... Wtedy
            siadalismy tak zeby nas widzial, albo bralismy na rece az do uspokojenia. Fakt
            jak ktos napisal - trzeba wiedziec,ze dziecku chce sie spac i nie przeinac w
            zadna strone. I najpierw przecwiczylismy spanie wieczorne...potem w dzien
          • yellow1 Re: kołysanki 02.06.05, 18:03
            A moja corka, po odlozeniu do lozeczka, natychmiast wstaje i drepcze po nim... nawet jesli jest
            zmeczona, to sie podnosi, chwyta za szczebelki. I tak az do jej (lub mojego) totalnego umeczenia.
            Dopiero kiedy zasnie na dobre (na naszym lozku), moge ja przelozyc. No i jak tu ja nauczyc
            samodzielnego zasypiania...?? Kurcze, a jak miala pare miesiecy faktycznie sama zasypiala, po
            kapieli bylo przytulenie, buziaczek, gasilam swiatlo i wychodzilam, Ania sobie cos tam gaworzyla,
            mruczala i po paru minutach zasypiala. A potem sie poprzestawialo sad
    • kinga3 Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 18:17
      Ja nadal nie mogę pojąć, jak to jest z tym odkładaniem.
      U mnie raz działało, raz nie. Wiem, że chodzi o to, by upewnić dziecko, że
      jesteśmy przy nim, że nic się złego nie dzieje, uspokoić gdy płacze, ale coś mi
      tam nie grało.
      No bo Antoś z uporem maniaka zaczynał płakać natychmiast po włożeniu do
      łóżeczka, a na rękach, jak przystoi, miał rozmarzoną minkę i ani mru mru.
      I według niego wszystko się zgadzało: łóżeczko be, mama cacy.
    • pandora_ Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 19:31
      Ja po raz kolejny powiem swoje: wszystkie "metody" to jakaś pomyłka.
      Czteromiesięczne dziecko potrzebuje ciepła, bliskości i cyca smile Pitu ma już 14
      miesięcy, a nadal zasypia tylko wtulony w nas, a najlepiej śpi własnie z nami,
      coć oczywiście najczęściej w łóżeczku. Nie potrafiłabym go tak katować, za mały
      był i jest na jakieś cudowanie i zaklinanie - każde dziecko sypia, jak mu się
      podoba. A starsze boja się zasnąć same i potrzebuja też ręki do głaskania,
      bajki, czegokolwiek. Mnie też się miło zasypia, kiedy mogę zasnąć obok Pitu, bo
      jest ciepło, miło i mam obok najukochańszą istotę na świecie. Jak był mały, też
      zasypiał przy cycu, aż do 7-8 miesiąca, kiedy to trzeba było zaaplikować inne
      metody, czyli po prostu przytulanie na dużym łóżku.
    • nataliamackowiak Re: POLEGŁAM! Po prostu ...do: hanka13 02.06.05, 20:26
      Napisałam mailasmile
      Natalia
    • susanka Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 22:31
      wytrzymaj, my z mezem sie zawzielismy i uczymy nasza coreczke (2,5 mca) zasypiac
      samodzielnie w lozeczku ....dzisiaj jest 4 dzien i mala zasnela po okolo 40
      minutach...chodzilismy do niej na zmiane az wreszcie przestala plakac, troszke
      pogegala i nagle ciszzzaaaa...pierwszy dzien byl najgorszy, bo usypianie
      wieczorne trwalo 2,5 godziny...teraz co dzien to krocej, a wczoraj mala
      przespala CALA noc w lozeczku nawet bez karmienia - bylam w szoku bo nakarmilam
      ja o 9 a ona dopiero obudzila sie o 5 rano! My stosujemy zasade z usnij wreszcie
      - czyli nie podnosimy, tylko szuszamy. Ewidentnie widze efekty! a ja wreszie
      moge sie do meza w nocy przytulic! Nie powiem ze jest to proste, bo od plakania
      malej mi tez sie serce kraja, ale jestesmy wytrwali (dobrze jednak ze mam
      wsparcie w mezu, bo samej bylo by mi baardzo trudno).
    • magdalenamk Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 22:57
      Dziewczyny, niech mi ktoś wytłumaczy, bo może ja cos robię źle:
      > 1. metoda zaklinaczki to nie to samo co uśnij wreszie prawda czy fałasz
      Nie to nie to samo
      > 2. polega na odłożeniu zmęczonego dziecka do łóżeczka prawda czy fałsz?
      ja odkładam i siedzę obok
      > 3. Jak zaczyna płakać trzeba podnieść i uspokoić prawda czy fałsz?
      Tak
      > 4. Uspokoić nie nosząc i bujając tylko lekko klepiąc i "szszszumiąc" prawda
      > czy fałsz?
      Ja przytulałąm i bujałam.
      > 5. Jak tylko się uspokoi odkładamy ponownie NATYCHMIAST (żeby nie było
      > noszenia) prawda czy fałsz?
      Niekoniecznie, u mnie jak trochę już przysypiało to odkładałam.
      Czasem pozwalałam usnąć na rękach. Ale to jak już był duży dym.
      > 6. i tak aż zasnie. spokojnnie, pewnie i konsekwentnie przez CAŁY DZIEŃ (???)
      Tak, przez wiele dni. U mnie zazwyczaj zaczynało działać po 3-4 dniach.
      Wieczorne usypianie się uregulowało dopiero po 4-5 tygodniach. Czasem
      siedziałam po 2 godziny przy łóżeczku, monia wkładałam a maluch wypluwał itd...

      Teraz: Kuba się kąpie o 18.30,
      19.00 Cyc
      19.30 -20.00 sen
      23.00 -00Karmienie ( staramy się nie rozbudzać) Zmiana pieluchy o ile jest kupa
      i to przed karmieniem a nie po
      3-5 sam się budził na cyc (Zmiana pieluchy o ile jest kupa i to przed
      karmieniem a nie po)Jak skończył 6 miesięcy to przestał się budzić

      Rano cyc na żądanie( w zależnosci o którj jadł w nocy) i pierwsza drzemka
      gdzies 2 godziny po przebudzeniu

      Powodzenia w byciu konsekwentnym i w realizacji harmonogramu dnia.
      aha, i żeby działało to na początku trzeba niemal z zegarkiem przestrzegać
      harmonogramu.
    • mika_p Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 02.06.05, 23:23
      Wiesz co... nie znam osobiscie metody Zaklinaczki, ale na podstawie twojego
      opisu nasuwa mi sie taka mysl: ma sobie człowiek pewien zwyczaj (cos słodkiego
      do picia o okreslonej porze, cieplutko, miekko, blisko drugiego człowieka) i
      nagle, znienacka, nie ma picia, a zamiast ciepłego człowieka blisko jest
      chłodno i samotnie. Za cholere nie wiadomo dlaczego. Tez bys sie zalała łzami,
      gdyby ci nagle zabrano wszytskie wieczorne przyjemności i 40 razy dawano
      nadzie, ze zostana ci oddane.

      Wiesz, ja mysle, ze to była zbyt gwałtowna zmiana zwyczajów. Nie wiem, jaka
      powinna byc ewolucja, sama chciałabym wiedziec, to moze zaczełabym wprowadzac.
      Moze dobrze by było zabrac mleko tuz przed zasnieciem i odłozyc panne do
      łozeczka a potem postepowac zgodnie z procedura Zaklinaczki ?

      A jeszcze o tych odrebnych bytach... ciekawa jestem, co tam jest takiego
      napisane, ze tak cie poruszyło.
      • pancerniczek Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 03.06.05, 08:08
        oczywiscie masz racje. totez i ja zalalam sie łzami, bo odkladając ją
        odkładałam tez siebie smile

        dzięki za wszytskie słowa wsparcia i rady i za opinie odwrotne.
        Narazie zrezygnowaliśmy. Albo coś robimy źle, albo nasze dziecko tej metody
        nie "słucha" - po południu nie dała sie odłożyć w ogóle - bo nie dawała się też
        uspokoić na rękach i płakała godzinę. o "połóż-podnieś" można było zapomnieć,
        po pewnym czasie zastanawialismy się co możemy zrobić żeby w ogóle przestała
        płakać. Serce mi pękło.
        bo gdyby to było jak opis w książce to może bym wytrwała. A tak mam tylko
        wyrzuty sumienia, że naraziłam dziecko na stres.

        trochę z przymrużeniem oka parafrazowałam "byt" z książki zaklinaczki. Ona po
        prostu pisze, ze nie wolno zapominać, że jest to mały człowiek, a
        nie "niemowlak". To ze od nas zależny, nie znaczy, że pozbawiony osobowości i
        woli. I podkreśla wielokrotnie, że należy mu się szacunek.
        A ja się z nia w tym względzie zgadzam.

        pozdrawiam
        Ania mama Marysi.


        • mika_p Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 03.06.05, 10:06
          Aha, to o to chodziło z tym bytem. Bo wiesz, tak mi sie skojarzyło, że dopiero
          skończywszy pół roku z hakiem dziecko zaczyna pojmować, że ono i mama to dwie
          odrębne istoty.
        • pszczolka10 Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 03.06.05, 10:10
          Witam! Ja mam bąbla który dzis kończy 10m-cy. 3 dni temu postanowiłam
          wypróbować te"cudownąmetode usypiania".Efekt: pierwszy dzień ok sam zasypiał
          przespał całą noc, dzień drugi tragedia na widok łóżeczka histeria że cały dom
          stanął na równe nogi, dzień trzeci (dziś ) ysypia tylko przytulony do mamy
          inaczej płacz jakiego niesłyszałam przez 10 m-cy. Moje wnioski nie każde
          poddaje się tej metodzie .Uszanujmy nasze dzieci, ja wiem że jest ciężko, mam
          trojke dzieci najstrszy syn spał do roku srednio 40 min na dobe padałam z nóg
          ale to szybko się zapomina. Teraz Oli też daje się we znaki choć nie jest
          najgorzej. Współczuje i szczerze podziwiam matki pracujące, ale czy naprawde
          taki stres jest potrzebny naszym dzieciom przecież je i tak czeka życie o wiele
          bardzie stresujące niż nas ( co pokolenie to większy stres)przecież wiecznie
          nie będą budziły sięw nocy i marudziły w dzień.Jak MIkołaj (najstarszy i
          pierworodny) dawał się we znaki to tez nasiłe próbowałam go nauczyć spania ale
          to nic nie dawało okazało się że przyczyna jego bezsenności jest alergia.
          Dzieci nie płaczą bez przyczyny. Teraz to wiem z doświadczenia dlatego Oliwiera
          będe usypiać nadal w wózeczku oczywiście jak po tym jedniodniowym stresie znowu
          zapragnie być w nim usypiany bo teraz to tylko rączki, a jeszcze jedno ja u
          swoich dzieci zauważyłam że przechodzą one pewne etapy i tak Miki jak skończył
          dwa lata poszedł spać do swojego pokoju i już nie w kojcu tylko normalnie spał
          na łózeczku bez szczebelków ,Ola też w wieku 2 lat rano wstała i powiedziała że
          nie chce pampersa i od tego dnia nie było mowy o pieluchach zobacze co Oliwier
          wymyśli.
          pozdrawiam gorąco Ania gg4104947
    • anikj Re: Ja też poległam!!! 03.06.05, 09:14
      Ja też podjęłam próbę jak ty wczoraj, płakałam razem z córeczką a ona darła się
      coraz bardziej. I tak minęło 1,5 godz i czas na kolejne karmienie więc
      przystawiłam a ona oczywiście usnęła przy cycu. Nie miałam sumienia jej budzić
      i ćwiczyć od początku. Zastanawiam się czy jednak metoda "uśnij wreszcie" nie
      jest skuteczniejsza i wbrew pozorom bardziej "humanitarna". To branie na ręce
      musi być bardzo frustrujące. Poza tym w pewnym momencie dziecka (przynajmniej
      mojego) nie sposób uspokoić, więc odkładana ona już płacze a chyba nie o to
      chodzi.
      Ja dziś jeszcze spróbuje, ale szczerze powiedziawszy mam mentlik w głowie i od
      rana czuję się zestresowana. Na noc mam zamiar jednak nadal usypiać przy cycu.
      Podejrzewam, że to błąd.
      pozdrawiam
      • mimecka Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 09:28
        Witajcie!
        Moja Maja za tydzien konczy 4 mc. Przez cały cza szasypiała tylko przy cycu, ze
        mna na łóżku. Powiem szczerze ze mialam juz tego dosyc, bo kiedy sie
        przebudzala cyc musiał byc na miejscu w pełnej gotowoscismileCzasmi bywało ze
        sniadanie jadalam o 1 po południu. Jednak zawzięlam sie, a raczej moj mezulo
        mnie do tego sklonil, zlosil sie na mnie ze on nie moze ululac corciwink
        Maja od tygodnia zasypia sama (powiedzmy, czasami musze ja troszke ululac, tzn
        poglaskac po glowce, potrzymac za raczke, ale cyce sa wolnesmile)
        Wczesniej probowalismy metoda zalkinaczki, uwazam ze usnij wreszcie jest
        lepsza. To podnoszenie i kladzenia Maje jeszce bardziej rozdraznialo i
        zasypiala z wycienczeniasad
        Samodzielene zasypianie mojej corci polaczylam z powrotem po
        tygodniowych "wakacjach" u babci i to chyba byl odpowiedni moment, mala po
        powrocie do domu od razu wiedzial gdzie jest jej miejsce do spaniasmile
        Zycze Wam powodzenia mamusie.
        • mimecka Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 09:37
          I wiecie co Wam jeszce powiem, udało mi sie to bez płaczu (corci i mojegosmile) A
          jeszce nie tak dawno miałysmy takie problemy z zasypianiem w dzien.....
        • anikj Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 09:43
          Napisz proszę czy zastosowałaś "uśnij wreszcie" jednocześnie na drzemki
          dzienne, usypianie nocne i w nocy? Ja chciałabym stopniowo, ale nie wiem czy ma
          sens. Poza tym boję się że córeczka zacznie gorzej spać w nocy. Teraz usypiając
          przy cycu budzi się na jedzonko tylko raz a potem dopiero rano. Za to w dzień
          jest dramat bo przysypia przy cycu, ale nie da się odłożyć tzn trzeba ją
          usypiać noszenim, bujaniem itp.
          • mimecka Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 11:11
            Jak juz pisałam zaczełam od nocnego spaniasmile Wykapalismy mala, nakarmilam i
            odlozylam do łożeczka, powiem szczerze czekalam, a ona poprostu zasnela, bylam
            naprawde zaskoczona, pomyslalam sprobuje ranosmile, wstala, pobawilysmy sie i jak
            juz widzialam, ze ziewa i jest marudna, odlozylam jado łożeczka, pomarudzila,
            powiercila sie i zasnęla. Wczesniej nie bylo mowy o spaniu w łóżeczku,
            praktycznie przez 3,5 miesiaca słożyło do zbawy karuzelkasmileMaja budzi sie w
            nocy dwa razy na karmienie, za pierwszym razem jeszcze ja odkladam do lozeczka,
            ale pozniej juz zasypiamy razemsad musze jescze nad tym popracowac - ale w tej
            kwestii to nad sobasmile
            Jeszcze tydzien temu zasypiala tylko przy cycu i w dzien i w nocy i nie dala
            sie ruszyc, gdy tylko przekładałam ja do łóżeczka, albo ja sama odchodziłam np
            do toalety zaraz sie budziła.
            Naprawde trzeba uwierzyc ze to cos da, ze zadziała, no i trzeba byc
            konsekwentnymwink Ja z wprowadzaniem samodzielnego zsypiania bardzo sie
            ociagalam, bałam sie jej płaczu, rozdrażnienia, no i uwazałam ze zrobie jej
            krzywde. A i jescze cos, daje jej smoka.
            Powodzenia.
            • anikj Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 11:58
              Z tego co piszesz wynika, że tak naprawdę nie musiałaś stosować metody bo twoja
              córeczka nie protestowała po odłożeniu do łóżeczka. Jak rozumiem nie było tego
              całego wychodzenia i wracania po kilku minutach.
              No to jesteś po prostu szczęciara!
              Ciekawe co mogło spowodować taką pozytywną zmianę bo zrozumiałam że Maja nie
              dawała się tak odłożyć wcześniej (skoro próbowaliście zaklinaczki)?
              • mimecka Re: Mnie się udało!!! 03.06.05, 13:52
                Tez się nad tym zastanawiam, moze... dorosłasmile
                Maja juz prawie tydzien zasypia sama w swoim łóżeczku, ale nie zawsze jest tak
                łatwo, np. wczoraj miala ogromny problem z zapianiem, wchodzilam i wychodzilam
                kilka razy, glaskalam, calowalam, przytulalam moje malenstwo, na szczescie nie
                placze , nie krzyczy przy tym, tylko troszke marudzi, wierci sie i dlatego moze
                jest mi łatwiej.
                Wiem ze to nie jest łatwe, gdy moj maz zaczal nalegac zeby Majka samodzielnie
                usypiala, ja mialam koszmary, czasemi snilo mi sie ze to ja sypiam z Majka w
                łóżeczkusmile

                Pozdrawiam Ania i Majka
    • bri Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 03.06.05, 12:05
      A kiedy ja karmisz? Jak sie obudzi czy przed snem? Mi sie zdaje, ze nie da rady
      wyplenic zlych nawykow jesli bedziesz ja karmic przed snem. Ja stosuje metode
      Zaklinaczki i wiekszych problemow z zasypianiem moja coreczka nie ma, ale do
      zasypiania uzywamy smoczka wiec ciezko powiedziec zeby usypiala samodzielnie.
      Ma 3 miesiace.
    • duramgama Re: POLEGŁAM! Po prostu klęska i megadolina! 03.06.05, 12:05
      Pancerniczku, ja również poległam, ale z niewytłumaczlną ulgą i przekonaniem, że
      robię dobrze, bo mówiąc najprościej - tak mi serce dyktuje. Wszystkim mamom,
      które stosowały, stosują i będą stosować "metody" życzę powodzenia i
      wytrwałości, ja jednakowoż podziękowałam Zaklinaczce, mimo że z przyjemnością i
      ogromnym zapałem przeczytałam "Język niemowląt". Ostatecznie podarowałam swojej
      małej obydwie piersi i chętnie z nich korzysta dzień i noc, do jedzenia,
      usypiania, przytulania.
      A jeszcze kilka dni temu próbowałam dziedznę odkładać w łóżeczku, bo tarła
      oczka, ziewała, ach..wszystkie symptomy senności i...guzik!!. Dantejskie sceny
      nie dla nas. Skończyło się jej i moim szlochem, więc po co? Napisałam to zresztą
      w innym poście, bo pewna mama poruszyła ten problem.
      Oto link:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=24537385
      Nie lubię natarczywego przekonywania do swoich racji, więc powiem tylko:
      cokolwiek postanowisz w sprawie swojego dziecka, będzie to słuszna decyzja, pod
      warunkiem, że zrobisz to z pełnym przekonaniem.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja