mika_p
13.06.05, 11:24
Jak w temacie - jak się toto cholerstwo obsługuje.
Pierwszy, założony przez lekarza 5 dni temu, strasznie się siepał na
brzegach, szybka kąpiel (dozwolona przez lekarza) prawie go odkleiła, bo
cudów nie ma i nie dało się go nie zmoczyć, taki mokry zostawiłam na Karolce
i wcale mi się to nie podobało. Po dwóch dniach wymieniłam go na nowy, bo
brzegi sterczały i zahaczały o ubranko, poza tym, miałam wrażenie, że się
przesunął i pępek wylazł.
Z drugim plastrem jestem mądrzejsza i nie kąpie Małej, tylko przecieram mokrą
szmatką (i czekam na wielką kupę co wylezie góra i zmusi mnie do użycia
większej ilości wody i zamoczy się plaster) - mamy tak ciągnąć miesiąc, jeśli
się uda ? Na plaster zasiusiany (gdyby Mała była chłopcem, to bym rozumiała,
że siusiu może popłynąć do góry, ale to dziewczynka!) stosuję suszarkę, ale
niechętnie. Niestety, nie sadze, zeby mój budzet wytrzymał zmiany plastra 2
razy dziennie (2*30dni*7zł=420zł) ani nawet codziennie, zreszta, chyba nie
chodzi o to, zeby co i rusz uwalniac strukture miesni wokół dziury, tylko
zeby ona zarastała.
No, jak wyglada codzienne zycie z takim plastrem na brzuchu w epoce
nieidealnych pieluch i wysokich wymagan co do higieny osobistej ?