"Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzieja"?

28.07.05, 07:29
Moja mama nasłuchała sie w pracy o pewnym "lekarzu-czarodzieju" (ja tak
nazywam takich magików, co niby spojrzą na człowieka i wiedzą, co mu jest. I
mama mówi, że chciałabym wziąć Oliwkę tam, bo może ktoś ja zaciotował (jak
się mówi-może ociotował?).
A dlaczego? Bo mama uważa, że ona za dużo płacze i marudzi. Przykład: mama
wzięła Oliwkę na spacer w niedzielę. Mała była wyspana, najedzona,
przewinięta. No i po pół godz. grzecznego siedzenia w wózku, zaczęła marudzić
i tak do końca spaceru. Ja mówię mamie, że ona się znudziła już i dlatego
piszczała, a mama na to, że nie powinno tak być, że może cos jej jest.
Drugi przypadek: mama wzięła-a robi to bardzo rzadko-Oliwkę do siebie w
niedzielę do domu-mała czasem tam bywa- i ja po godzinie musiałam przyjechac
tam po nią, bo Oliwka ciągle piszczała, potem ryczała już...
Kto ma rację? Oczywiście to ode mnie zależy, czy Oliwka trafi do
takiego "uzdrowiciela", ale co Wy o tym myślicie? Ja nie wierze w takie
rzeczy. A uważam, z4e mała i tak jest dobrym dzieckiem, a pomarudzic musi.
Poza tym mama nasłuchała się, że dzieci na piersi dopóki piją z cyca sa takie
marudne itp...

Natalia
    • wenus.z.willendorfu Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 07:34
      Jeżeli nie wierzysz w "czarodziejów" i Oliwce nic nie dolega, to w czym
      problem? Po prostu nie idź.
      • viviene12 serio Twoja Mama w to wierzy??? 28.07.05, 08:03
    • niya Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 08:18
      a może ty byłaś super grzecznym dzieciątkiem i twoja mama oczekuje tego samego
      od wnuczki? smile, albo po prostu zapomniała jakie dzieci potrafią być marudne
      czasami, w końcu dziecko też może mieć zły dzień prawda? a na twoim miejscu nie
      oddawałabym dziecka do żadnego "czarodzieja", (jeszcze się biedne maleństwo
      przestraszy) ja w coś takiego nie wierze jak ty też nie to nie dawaj dziecka w
      końcu twoje prawda? pozdrawiam smile
    • zbrojwskas Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 09:40
      ach on pewnie przeleje wosk nad glowa
    • gandzia4 Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 11:21
      Mojej najmłodszej córeczce pomagała bioterapeutka, ale tu chodziło o problemy
      zdrowotne i było na zasadzie wzmocnienia organizmu, aby mógł lepiej walczyc z
      chorobą (oczywiście dostawała też leki przypisane przez lekarza, zresztą była
      wtedy w szpitalu). Co do widzenia co komu dolega to ta pani powiedziała nam o
      kłopotach małej z serduszkiem zanim doszli do tego lekarze (nie potrafiła
      dokładnie określic jaka to wada). Tak samo było z główką, najpierw ona
      powiedziała, że coś złego dzieje się z główką a 3 dni później na USG wyszło, że
      dziecko miało krwawienie do mózgu. Teraz Wiśka ma 10 miechów i po wylewie nie
      ma śladu, ani w jej rozwoju psycho-ruchowym ani na USG główki, a wada serduszka
      sama się "naprawiła" w 7/8 miesiącu (cały czas było prowadzone leczenie
      konwencjonalne + wzmacnianie przez bioenergoterapeutkę). A o czymś takim
      jak "zaciotowanie" to pierwsze słyszę, czyżby nowa odmiana "zauroczenia"smile)) Co
      do "problemów" twojej mamy z twą córcią to "czarodzieje" na marudzenie niestety
      nie pomagają tu najlepsze są rączki mamysmile)) Na spacerze mogło jej by za
      gorąco, a jak sama piszesz do wizyt u babci Oliwka jest nie przyzwyczajona i
      brakowało jej najlepszego przyjaciela (mama z cyckiemsmile)) Powiedz babci co ty
      myślisz na ten temat, a skoro nie wierzysz w takie metody , to tym bardziej daj
      sobie spokój z tym.
    • iwoniaw O matko! 28.07.05, 12:51
      W głowie mi się nie mieści, że ludzie mogą coś podobnego wymyślić w XXI wieku!
      Wszelkie czary, gusła i przesądy rodem z XIX wiecznej wsi nieodmiennie mnie
      osłabiają. Myślę, że masz rację, że w to nie wierzysz. W życiu bym nie dała
      dziecka do żadnego "czarodzieja". Swoją drogą, większość tych wierzących w takie
      bzdury ma się za gorliwych katolików. Czy nikt im nigdy nie powiedział, że to
      ciężki grzech magię uprawiać? Pozdrawiam - Iwona.
    • mika_p Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 13:16
      E, Natalia, z opisu wynika, ze to normalne uroczenie/urzekniecie/zauroczenie -
      zapobiega temu czerwona kokardka przy wózku, a leczy juz "uroczone" przetarcie
      spódnica czy inne metody - multum na forum było wink)) Wiwat domowe sposoby,
      precz z nabijaniem kasy obcym czarodziejom wink)
    • julinka2004 Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 13:56
      A ja uważam że zachowanie Twojej córeczki jest jak najbardziej normalne.Moja
      Julcia ma prawie rok.do niedawna bylo to dziecko aniol .Ogólnie jest bardzo
      pogodna.Ale ostatnio nie moze sie ode mnie odkleic.Nie pojdzie na ręce do
      nikogo.Tatuś też jest be.Gdy jest u mnie na rekach wszystko jest cacy .Po
      polgodzinnym pobycie w wózku czy foteliku samochodowym czy tez lóżeczku wlącza
      syrene jak to mówi mój starszy syn.Nic nie jest w stanie jej uspokoic.Tzw.
      kryzys ósmego miesiaca ja wlasnie dopadl z opóznieniem.Nie moge wyjść
      nigdzie.Pojdzie oczywiscie do babci tatusia itp. na ręce ale mnie nie może
      widzieć bo jest taki placz że muszę ją zabrać.W zachowaniu twojego dziecka nie
      widzę niczego dziewnego.Kobieta dorasta.Pozdrawiam cieplo.Aga
      • myelegans Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 14:42
        Twoje dziecko przezywa leki separacyjne. MOze zamiast do "czarodzieja" daj
        mamie ksiazke o rozwoju emocjonalnym dzieci, to zrozumie, ze dziecko rozwija
        sie normalnie.
    • mamaloli Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 15:28
      zawsze sądziłam ,ze ciota to obelzywe
      okreslenie homoseksualisty.
      Chyba nie wierzysz w takie
      pierdoły??/
    • haika Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 15:54
      Po 1 - lęk separacyjny
      Po 2 - powiedz mamie, aby częściej integrowała się z wnuczką, wówczas mała nie
      reagowałaby w ten sposób a i babcia potrafiłaby zapobiec nudzie na spacerze
      lepiej poznając małą.
      I nie idź do znachora smileMałej nic nie jest, zresztą jak piszesz - Tobie nie
      sprawia tyle kłopotu smile
      • nataliamackowiak Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 17:46
        Dziękuję Wam dziewczyny, pomogłyście mi upewnić sie w tym, że nie pójde do
        takiego "czarodzieja". Oliwka jest zdrowa, wszystko z nia ok, a babcia
        rzeczywiście mało z nia ostatnio przebywa.
        Pozdrawiam, widzę , że można na Was zawsze liczyć.

        Nataliasmile))
    • nataliamackowiak Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 17:47
      Acha-napiszcie jakie macie książki na temat dzieci, może kupię jakąś i dam do
      czytania babci.

      Nataliasmile
    • brogla Re: "Zaciotowane" dziecko-chodzicie do "czarodzie 28.07.05, 19:51
      Ja tam nie wierzę w takie rzeczy. moja to wogóle jest absorbujaca- bez mamy ani
      rusz.
      Ale mój kuzyn jak był mały to cały czas płakał. Przyszłą jakas baba ze wsi ,
      kazałą cioci wyjść z pokoju, cos z nim porobiła i już wszystko było wporzadku.
      Koleżanka też miałą ciagle płaczacą córke i pojechałą z nia gdzieśna wieś i tam
      znachorka powiedział,ze ktoś ja zaczarował. Posypałą ja czymś i dziecko jak
      anioł od tamtej wizyty.
      Ale to w koncu normlane ,ze pomarudzi. No jakby płakałą dzień i noc to bym sie
      mogła zastanowić,ale moze nie nad znachorem , tylko nad jakimś lekarzem.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja