nataliamackowiak
28.07.05, 07:29
Moja mama nasłuchała sie w pracy o pewnym "lekarzu-czarodzieju" (ja tak
nazywam takich magików, co niby spojrzą na człowieka i wiedzą, co mu jest. I
mama mówi, że chciałabym wziąć Oliwkę tam, bo może ktoś ja zaciotował (jak
się mówi-może ociotował?).
A dlaczego? Bo mama uważa, że ona za dużo płacze i marudzi. Przykład: mama
wzięła Oliwkę na spacer w niedzielę. Mała była wyspana, najedzona,
przewinięta. No i po pół godz. grzecznego siedzenia w wózku, zaczęła marudzić
i tak do końca spaceru. Ja mówię mamie, że ona się znudziła już i dlatego
piszczała, a mama na to, że nie powinno tak być, że może cos jej jest.
Drugi przypadek: mama wzięła-a robi to bardzo rzadko-Oliwkę do siebie w
niedzielę do domu-mała czasem tam bywa- i ja po godzinie musiałam przyjechac
tam po nią, bo Oliwka ciągle piszczała, potem ryczała już...
Kto ma rację? Oczywiście to ode mnie zależy, czy Oliwka trafi do
takiego "uzdrowiciela", ale co Wy o tym myślicie? Ja nie wierze w takie
rzeczy. A uważam, z4e mała i tak jest dobrym dzieckiem, a pomarudzic musi.
Poza tym mama nasłuchała się, że dzieci na piersi dopóki piją z cyca sa takie
marudne itp...
Natalia