co myślicie o radach "zaklinaczki"?

24.08.05, 11:42
jestem mama 3-tygodniowego antosia i ciagle lamie sobie glowe, jak go
wlasciwie "traktowac" - czy wedlug rad autorki "Moja mama mnie rozumie",
czyli - karmic nie czesciej niz 2,5-3godz! odkladac uspokojone dziecko do
lozeczka! nie przyzwyczajac do ciaglego noszenia!
czy tez, jak radza mi polozne - karmic na zawolanie, nosic duzo, bo tego
potrzebuje, nie wprowadzac zadnej "dyscypliny".
zadreczam sie troche, bo konsekwencje obu podejsc moga byc skrajnie rozne,
naprawde nie wiem, co jest lepsze dla synka i dla mnie.
np. teraz, po przeczytaniu jednegoz rozdzialow, kiedy antek zglosil sie na
jedzenie po 20 minutach (wczesniej ssal zaledwie 15 min), udalo mi sie go
uspokoic i polozyc do lozeczka, nie podajac piersi. moze to jest dobra
metoda???
a! i jeszcze sprawa smoczka: zalkinaczka radzi podawac smoczek do 3-go
miesiaca, bo zaspakaja to potrzebe ssania. a polozne mowia, ze smok zaburza
odruch ssania u malucha.
i kto tu ma racje??

aga
    • jimg Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 11:48
      ja mam 2 iesięcznego synka i wiem że on potrzebuje bliskości, czułości i
      dlatego przytulam go kiedy mogę i noszę ale bez przesady z tym noszeniem bo
      potem nie będzie chciał leżeć w łóżeczku a smoczka dałam już w pierwszym
      miesiącu. Dzięki temu Szymek się uspokaja i zasypia i nie zauważyłam żeby miało
      to wpływ na jego ssanie.
    • ma4ig Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 11:51
      Droga Aguniu!
      Ty jesteś Mamą swojego maleństwa i Ty, tylko Ty wiesz najlepiej kiedy go wziąć
      na rękę, kiedy dać jeść, kiedy podać smoczusia. Bardzo mi pomogły rady Tracy
      odnośnie uspakajania, ale odnośnie karmienia nie sugerowałam się jej opinią,
      ale potrzebami mojej córeczki. Moja Zuzanka ssała po 40 min. co godzinę, co
      dwie, zależy. Nie nosiłam jej na rękach często, bo się tego nie domagała, ale
      gdyby chciała, to na pewno bym ją nosiła. Musisz wsłuchać się w swoje dziecko i
      nauczyć się rozpoznawać jego potrzeby, a na pewno wszystko będzie super.
    • pchliczek Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 11:56
      Smoczek faktycznie zaspokaja potrzebę ssania i mi położna wyraźnie powiedziała,
      że należy go podać i faktycznie mały bardzo ładnie się uspokajał i nie
      zaburzyło mu to odruchu ssania, a smoczek odrzucił sam jak mu ten odruch minął
      czyli właśnie gdzieś przed trzecim miesiącem (a może wcześniej? już nie
      pamiętam).
      Ja bym karmiła na żądanie i nosiła na rękach, przytulała, śpiewała itp. Dziecko
      powinno mieć zaspokojone potrzeby. Dyscyplinę delikatnie można wprowadzać ale
      później, przecież Twój Antoś to maleństwo, kóre potrzebuje czuć, że mama jest
      przy nim. Nam cały czas mówili "nie noście dziecka bo będziecie musieli to
      ciągle robić" jakoś nie musimy. Mały ma poczucie bezpieczeństwa, jest bardzo
      pogodnym dzieckiem, nie wymusza niczego. Wg mnie książki można czytać, dobre
      rady słuchać ale do wszystkiego trzeba podejść z dystansem i spokojem. To Twoje
      dziecko, nikt nie zna go lepiej od Ciebie, nie da rady podejść książkowo. Po
      prostu kochaj Antosia, pokaż mu, że jest bezpieczny a jego potrzeby są
      zaspokajane. On sam pewnie wypracuje sobie za jakieś dwa, trzy miesiące stały
      rytm dnia, nie musisz mu nic narzucać.
      p.
      • akrusz Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 12:04
        dziekuje za wasze slowa!
        sprawa: karmienie czy usypianie dreczy mnie, bo od kilku dni antos ma bole
        brzuszka, a wg. tracy hogg moze to byc spowodowane tym, ze w "pierwszym mleku"
        jest duzo laktozy i dzieci, ktore zbyt czesto podjadaja male porcje maja
        problemy z trawieniem tej laktozy. jestem tez najczesciej z synkiem sama w domu
        wiec tez potrzebuje choc paru chwil na ogarniecie siebie i mieszkania, nie moge
        przy nim byc bez przerwy. teraz maluszek ssie smoka i troche drzemie,mam
        nadzieje, ze jakos damy sobie rade mimo trudnosci smile

        aga
    • mika_p Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 11:58
      W jednym Zaklinaczka ma rację i w zasadzie położne by się z nią zgodziły - nie
      każdy płacz dziecka oznacza głód. Dlatego udało się Antka uspokoić inaczej niż
      piersią - widocznie nie był głodny smile Gdyby był, to mogłabyś stawac na uszach
      i nic by to nie pomogło. Mleko matki jest w połowie strawione po ok. 45
      minutach i noworodek ma prawo tak często domagać się pokarmu. Co nie znaczy, że
      z wiekiem mu się ten czas nie wydłuży - już drugie dziecko akrmię na żądanie i
      nie mam problemów z wydłużaniem się przerwy między posiłkami.
      Pamiętaj także, ze pokarm matki jest dla dziecka nie tylko jedzeniem, ale i
      piciem - a człowiek w dowolnym wieku ma prawo być spragniony częsciej niż raz
      na 2,5 h, rozpoznasz to - krótkie ssanie, do 5 minut, i domaganie się mleka już
      po niedługim czasie.

      Na noworodku nie wprowadza sie żadnego rygoru, nawet butelką można karmić na
      żadanie. Nie bez powodu czas noworodkowy wyróznia się z całego okrewsu
      niemowlęcego - to czas przystosowywania do świata. Nie jest to łatwe dla
      dziecka.

      Smoczek może, ale nie musi zaburzyć prawidłowego ssania. W niektórych
      sytuacjach jest wybawieniem dla matki i nawet położne go zalecają (np. mojej
      sąsiadce z sali na położnictwie), ale nie za często.
    • bafilek Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 13:48
      Bardzo chciałam stosować się do rady zaklinaczki, ale w końcu karmiłam na
      żądanie, inaczej musiałabym słuchać okropnego płaczu, więc nie wiem czy to
      dobre dla dziecka. Tak było około 2 miesięcy. Samo się unormowało. W tej chwili
      moja córcia je w odstępach w miarę regularnych. Po prostu trzeba przeczekać
      pierwszy okres. Smoka dostała dopiero pod koniec drugiego miesiąca. Tylko z nim
      zasypia. Smoczek wprowadza ją w "trans". Jak głęboko zaśnie, smok wylatuje.
    • izia30 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 13:54
      powinnas sluchac swego dziecka, swego serca i intuicji. czyli karmic na zadanie,
      czesto przytulac, nie pozwalac dziecku na placzi samotnosc lozeczkowa w imie
      czego? spokoju? i tak go nie bedzie.
      moje dziecko zawsze bylo przy mnie, w lezaczku zabieralam ja nawet do kibla,
      lezalysmy razem na podlodze, tylko na noc kladlam ja do lozeczka, w razie byle
      jekniecia juz stalam przy niej, mowilam do maluszka caly czas, glaskalam,
      przytulalam, tylko jednego unikalam, nie chodzilam nigdy i nokomu nie pozwalalam
      na lazenie po domu z dzieckiem na rekach i bujanie. za to tulilam siedzac,
      kolyszac sie w rytm bicia mojego serca, spiewalam, calowalam i kochalam i tak
      robie do teraz a moje dziecko ma 2 latka i 3 mcde, jest pewne siebie, ma silne
      poczucie bezpieczenstwa,
      i teraz wiem, zadne zaklinaczi czy rady madrych sasiadek i innych pan ktore
      wogole nie wiedza co to dzieci bo swojewychowaly 30 lat temu, tylko swoja wlasna
      intuicja.
    • danstasw Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 15:33
      Moja Niunia w tym wiekusmile (teraz ma 3,5 miesiąca) domagała się jedzonka co 2,5-
      3 godziny. Ale jak zaczynała ssać to trwało to okolo 40 minut. A co do
      normowania się rytmu dnia to w tej chwili wiem tylko tyle że jak ją nakarmię to
      mam jakieś 1,5 do 2 godz czasu do następnego karmienia. W nocy też jest różnie
      raz śpi 8 godz a raz budzi się co 3,5- 4.
      A smoka ssie od 3 dnia do dzisiaj i tylko teściowa mówi, że "beee smoczek,
      niedobra guma" smile
      A 3 tygodnie to za wcześnie na ustalanie jakichś norm, a za tydzień lub 2 sama
      będziesz wiedziała czego potrzebuje twój dzidzius. I nie łudź się, jak kilka
      dni zauwazysz jakiś rytm, że to tak już zostaniesmile))
      • verdana Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 18:45
        Rady Zaklinaczki to po prostu zalecenia sprzed dwudziestu paru lat, teraz
        traktowane jako rewelacyjna nowość. Nowe wraca.
        Wiem, bo mój najstarszy ma 22 lata. Jego właśnie karmiłam zgodnie z zegarkiem, w
        nocy wcale, nie brałam do łóżka i miałam przeczekiwać jak płacze. Na szczęście
        nie byłam konsekwentna - ale i tak udało mi się wychować dziecko, ktore nigdy
        jeszcze nie przespało całej nocy (22 lata przypominam). Bo nauczyło się, że w
        nocy jest się głodnym, jest ciemno i trzeba dłuuugo, dłuuugo ryczeć żeby ktoś
        przyszedł. (No, teraz nie ryczy. Teraz nie wiem co robi, bo się wyprowadził...)
        A potem w dzień też się nie je, jak jest się głodnym, tylko się ryczy. A jak
        człowiek smacznie spi, to go budza do karmienia. I się ryczy.
        Efekt - kłopoty ze snem, kłopoty z jedzeniem (dziecko oducza się naturalnego
        powiązania uczucia głodu z jedzeniem), i w ogóle - nerwowy mi wyszedł.
        Akurat na jego roczniku mniej-więcej skończono wychowywanie noworodków. O trzy
        lata młodsza siostra i 11 lat młodszy brat trafili w erę karmienia na żądanie, w
        nocy, brania do łóżka.
        Nie wyobrazasz sobie, jaka to jest po miesiącu-dwóch różnica. Wbrew pozorom
        dziecko łatwiej przystosowuje się do trybu dnia wypracowanego "wspólnie" przez
        rodziców i dziecko, niż do rygorystycznie od poczatku przestrzeganych
        niezrozumiałych wymagań - jedzenia i spania, kiedy wygodnie jest rodzicom, a nie
        dziecku.
    • margola7 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 22:42
      Droga Agnieszko!

      Uważam, że należy karmić i przytulać na żadanie. Twoje dziecko potrzebuje
      bliskości i pokarmu. Tylko płaczem może zaznaczyć swoje potrzeby i to od ciebie
      zależy jaką metodę zastosujesz. Gdy ty jesteś głodna, otwierasz lodówkę i jesz,
      to na co masz ochotę. Gdy potrzebujesz bliskości przytulasz się do bliskiej ci
      osoby. Dziecko tylko krzykiem może wyrażać swoje potrzeby. jest zagubione w tym
      świecie. Wszystko tu jest inne. Wczuj się w swoje dziecko i wybierz dla niego
      najwłaściwszą drogę. Jednak nie powinnaś być na każde kwęczenie. Dopiero jak
      płacze podchodz do niego i bierz je na ręce. Pozdrawiam. Mama Viktorii
    • margola7 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 24.08.05, 22:46
      straszne były te stare metody wychowawcze. Tak stosowała moja teściowa i teraz
      mam męża przylepę, który uwielbia się przytulać i ciągle mu mało. Poza tym
      pamięta jak płakał i nikt nie przychodził do łóżeczka. Ale to kochany człowiek!
      Pozdrawiam
    • mysia124 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 25.08.05, 07:47
      Ja uważam że rady zaklinaczki są ok, ale wszystko należy dostosować do dziecka. Przede wszystkim to BARDZO ważne co ona pisze, że nie każdy płacz oznacza głod. Bardzo się wsłuchiwałam w moje dziecko i po dwóch miesiącach naprawdę było dużo łatwiej. Ale mała jadła co 2 godziny i nic nie mogłam na to poradzić. Poczatkowo bardzo mnie to stresowało, bo zaklinaczka pisze, że przerwy powinny być co ok 3h. Ile ja się martwiłam z tego powodu (teraz myślę że byłam nienormalna). W przypadku jedzenia więc mogę Ci doradzić tak: jak płacze z głodu to nie trzymaj się godzin, ale najpierw sprawdż czy to głod, a nie nadmiar bodźców, zmęczenie, mokra pielucha itp. To oczywiście dużo trudniejsze od ciągłego uspokajania piersią, ale po czasie zwróci się Twój wysiłek z nawiązka.
      Sprawa smoczka, tak jak pisała inna dziewczyna-mała sama odstawiła po ok 3 miesiącach. Dzidziuś ma wielką potrzbę ssania, gdyby nie smoczek musiałbym cały czas podawać pierś, a ta miała u mnie służyć tylko do karmienia. Żadne ssanie się nie zaburzyło i karmiłam piersią tak długo jak chciałam.
      Nigdy nie usypiałam w sposób który miałby stać się sposobem na lata. TAk więc bujanie, noszenie nie wchodziło w grę. Bardzo dużo przytulałam dziecko, ale na moment snu (początkowo to oczywiście był głównie sen) odkładałam dziecko w spokoju. Żadne spanie na rękach. Wg mnie dziecko tego nie potrzebuje, tylko my mamy zalane falą uczuć tak sobie to wyobrażamy. Oczywiście trzeba też pamiętać, że czasem dziecko płacze ze zmeczenia, a nie może usnąć (wtedy właśnie zaczyna się noszenie i bujanie). Musisz o tym pamiętać i wesprzeć dziecko-być przy nim szuszać, głaskać po głowie, pleckach i inne rzeczy, które Ci przyjdą do głowy, ale zawsze wg zasady co robię teraz będę robić przez nastepne lata (a dziecko rośnie i nie waży już 3 kg).
      Niektórzy uważają że rady zaklinaczki to tresura maleństwa nie mająca nic wspólnego z instyktem macierzyńskim. Ja uważam zupełnie inaczej. To co ona prezentuje to jest szacunek do dziecka, do jego potrzeb i szacunek do całej rodziny. Wiem ze nie kazdemu to pasuje i jak ktos tego nie czuje to nie namawiam. Ja jestem szczesliwa, ze poznałam ta ksiazke, choc wiem ze czasem bylo mi trudno.
      Zycze szcesliwych chwil z malenstwem
    • krzysiowamama1 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 25.08.05, 22:34
      W przypadku naszej rodzinki rady Zaklinaczki fantastycznie się sprawdziły. Zaraz
      po porodzie karmiłam synka na żądanie. Na początku wydawało mi się, że wszystko
      jest OK. Jak to mówiłam - Maluszek płacze tylko wtedy kiedy jest głodny, a
      głodny jest prawie cały czas. Przez 2 miesiące karmiłam co 1-1,5 godziny (dzień
      i noc). Ale jedyne co mi bardzo dokuczało to to, że synek wogóle nie chciał spać
      w ciągu dnia. Wieczorem było lepiej bo zaspypiał podczas karmienia, a potem
      przekładałam Go do łóżeczka. Jednak powolutku zaczął się budzić przy
      przekładaniu. Kiedy miał 3 miesiące doszło do tego, że przez cały tydzień w
      ciągu dnia płakał (byłam nawet u lekarza) - tylko pierś Go uspakajała. Natomiast
      nocne usypianie zaczęło się sprowadzać do kilkugodzinnego(!) noszenia na rękach
      - nosiliśmy, śpiewaliśmy Krzyś zasypiał, kładliśmy Go do łóżeczka i pobudka!
      Krzyk, płacz, noszenie, śpiewanie, zasypiał, łóżeczo, pobudka - i tak dwie, trzy
      godziny, aż zasypiał ze zmęczenia. Kiedy lekarka stwierdziła, że nie ma żadnego
      medycznego uzasadnienia takiego zachowania w moje ręce trafił "Język niemowląt".
      Samodzielnego zasypiania Krzyś nauczył się w dwa dni! Pierwszego dnia kiedy
      usypiałam Go według rad Zaklinaczki zasnął po 30 minutach! - i to bez histerii,
      które nam do tej pory fundował. Byliśmy z mężem zupełnie zaskoczeni. Usypianie
      drugiego dnia trwało może 10 minut. Trzeciego - położyłam synka w łóżeczku i ...
      zasnął. Zaczęłam też budzić Go kiedy tylko zasypiał przy piersi (robiłam to
      bardzo konsekwentnie), to spowodowało, że zaczął ucinać sobie krótkie drzemki w
      ciągu dnia. Prowadziłam też skrupulatny dziennik, w którym notowałam kiedy je,
      jak długo, w jakich godzinach śpi. Dzięki temu po kilku tygodniach udało nam się
      złapać jego rytm dnia. Nagle okazało się, że mam w domu cudowne niemowle, które
      ustaliło sobie (samo!) swój rozkład dnia - jedzenie co około 3 godziny, trzy 1
      godzinne drzemki w ciągu dnia, kąpiel o 19.30, a potem spanko nocne przerywane
      kilkoma przerwami na jedzenie. Podsumowując: mnie Zaklinaczka bardzo pomogła -
      nauczyłam się rozumieć moje dziecko, co najważniejsze zrozumiałam, że nie każdy
      płacz oznacza: mamo jestem głodny. Życzę powodzenia! Początkująca mama
      • krzysiowamama1 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 25.08.05, 22:41
        Jeszcze jedno - nie można zapomnieć o indywidualnych potrzebach dziecka. Np.
        Krzyś bardzo długo jadł w nocy co 3 godziny. Pomimo tego, że skończył już
        roczek, nadal budzi się w nocy dwa razy ale za każdym razem w 3 minuty wypija
        250 ml mleka z kaszką - nie jest to częste u rocznego dziecka ale widocznie On
        tego potrzebuje.
        • mysia124 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 26.08.05, 07:55
          O rany! Jak fajnie ze to napisałaś. Teraz moją bolączką są właśnie karmienia nocne. Juz próbuje wszystkiego: karmić więcej w ciągu dnia, tankować dziecko do pełna pred snem, podawać wodę jak się obudzi i nic. Chyba muszę do tego podejść tak jak Ty, że moje dziecko tego potrzebuje. DZięki
    • nataliamackowiak Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 26.08.05, 08:05
      Wszystko na początku jest trudne, nie możesz tak sztywno sie trzymac tego co
      mówi położna albo tego co pisze zaklinaczka. Uważam też, że 3 tygodnie to za
      wcześnie, aby wprowadzac sztywne reguły, godziny karmienia. Na butelce to może
      mamom sie udaje karmić co 3 godziny, ale na piersi to raczej nie...
      Ja karmiłam piersią raczej na początku na rządanie, potem może ok. 2 m-ca już
      co 2-3 godziny, ale różnie to bywało.
      Zaklinaczka to wg mnie bardzo mądra kobieta, lubię jej książki, wprowadziłam
      tez jej metody, ale wg mnie u Ciebie to za szybko.
      Smoczek-zaklinaczka też chyba pisała, że lepiej smoka nie używać, a jeśli już
      to do 3 m-ca.
      Ja uzywam smoka do teraz ale tylko do zasnięcia w łóżeczku i nie uważam tego za
      złe.
      Najważniejsze, abyś robiła wszystko wg swojej intuicji, a opierac się trochę
      możesz na książce itp.
      Powodzenia.

      Pozdrawiam.
      Natalia
      • anka1 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 26.08.05, 09:11
        dziecko i jego potrzeby sa najwazniejsze, a dobrych rad mozna posluchac i
        stosowac jesli sa dla dziecka i Ciebie dobre. a jesli nie - to kierowac sie
        wlasnym sercem i rozsadkiem. jesli dziecko jest zdrowe i normalnie sie rozwija
        to nic nie rob na sile, nie przyspieszaj, nie "tresuj" jak tu ktos napisal.
        moje dziecko z czasem samo nauczylo sie zasypiac, samo odstawilo sie od smoczka
        itd. daj sobie i dziecku czas na wszystko, bedziesz miala spokojne sumienie i
        fajnego maluszka.
    • izia30 Re:krzysiowamama i mysia 26.08.05, 10:14
      a moze dajcie naprawde gesta kaszke na kolacje, tak zeby byla naprawde sycaca!
      u nas to zadzialalo, dotad zageszczalam az trafilam, mala zaczela przesypiac noc
      bez jedzenia jak skonczyla 5 mcy.
      • krzysiowamama1 Re:krzysiowamama i mysia 26.08.05, 22:19
        Próbowałam coraz bardziej zagęszczać mleko ale powyżej pewnej ilości kaszki
        Krzyś nie chciał już go pić - choć wszelkie jedzonko uwielbia. Myślę, że po
        prostu muszę poczekać. W ciągu ostatnich tygodni i tak nastąpiła duża poprawa w
        tej mierze. Mysia - a Tobie życzę dużo cierpliwości, nie ma idealnych dzieci.
        Obyśmy miały tylko takie problemy. Pozdrawiam
        • mysia124 Re:krzysiowamama i mysia 27.08.05, 07:09
          Ja wieczorem też daję kasze, ale to nic nie daje. Dzięki jednak za radę może będzie pomocna innej mamie. Pozdrawiam
    • jolla28 Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 26.08.05, 22:27
      Według mnie nie powinnaś zbytnio słuchać rad innych tylko postępować wg tego co
      sama czujesz. Ja wbrew temu co niektórzy radzą nosiłam mojego synka przez
      pierwsze 3 miesiące ciągla - właściwie nosiliśmy go z mężem na zmianę. Hubcio
      był ciągle przytulany, kołysany, karmiony na życzenie, spał z nami przez 5
      miesięcy! A tera ma ponad 6 miesięcy i nie uważam by mu to rozpieszczanie
      zaszkodziło. Bez problemu przestawił się na spanie w łóżeczku, nie płacze, jest
      bardzo grzeczny i kochany. tak więc wbrew temu co twierdzi zaklinaczka
      rozpieszczanie wyszło mu na dobre, a ja uważałam że tego właśnie potrzebował
      najbardziej w pierwszych tygodniach życia.
      Pozdrowionka
      • akrusz Re: co myślicie o radach "zaklinaczki"? 27.08.05, 09:36
        hej, ja tez tak w mysle - w koncu smile choc to czasem trudne- to niustanne bycie
        na zawolanie. ale mysle, ze takie wlasnie potrzeby maja male nimowleta i warto
        je zaspokajac, zeby pozniej wlasnie bylo latwiej.

        dziekuje i pozdrawiam wszystkich w tym watku smile))

        aga
Pełna wersja