pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u Was ?

28.08.05, 10:15
Z pewnościa każda z was dostała coś do wyprawki dla niemowlaka pożyczonego.
Czasami jest to kilka wyjątkowych rzeczy a czasem skałada się z tych
pozyczonych cała wyprawka dla maluszka. Jestem ciekawa jak wygląda potem u
Was problem zwrotu tych rzeczy ???
Pytam, bo właśnie miałam spięcie z "ofiarodawcą"
Co robicie jak coś się zniszczy albo zagubi ?
    • anias29 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 10:39
      Prawie wszystkie pierwsze ubranka miałam pożyczone. Żadnego problemu ze zwrotem
      nie miałam.
    • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 10:45
      może dodam, że piszemy nie tylko o pierwszych ubrankach tylko tak do 2 latek.
      Wtedy to dzdziuś pija soczki, jada zupki i owocki, chodzi na kolankach,
      przewraca się i same jeszcze wiecie co .....
      • anias29 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 10:53
        Aha, to zmienia postać rzeczysmile Odkąd synek jada przecierki z dyni, nie
        pożyczam już dla niego ubranek. Bo płatki mydlane dyni nie spierają. Pożyczałam
        tylko, jak miałam pewność, że się nie zniszczą podczas używania. A jaki Ty masz
        problem ze zwrotem??
        • anias29 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 10:55
          > Pożyczałam tylko, jak miałam pewność, że się nie zniszczą podczas używania.
          Oczywiście cały czas piszę o pożyczaniu od kogoś, a nie komuś. Oj, ten język
          polskiwink
    • zona_mi Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 10:52
      Och, no to ja właśnie z ofiarobiorcą miałam kłopoty. Ubranka wracały nieraz
      zafarbowane, albo wyprane w zbyt wysokiej temperaturze. Jedna mama oddała mi
      brudne (nie niedoprane, ale w ogóle nie wyprane, z zasmarkanymi chusteczkami,
      zużytą gumą do żucia, frotkami całymi we włosach, piaskiem w kieszeniach,
      brrr... Jeszcze inna bez uzgodnienia ze mną dawała ubranka siostrze, koleżance -
      w jakim stanie wracały po kilku użytkownikach można sobie wyobrazić.
      To oczywiste, że ubranka się zużywają, a kolejne dokupuje następna mama, ale
      wyleczyłam się z pożyczania. Ze smutkiem, bo byłam zwolenniczką takiej metody.
      Ale może po prostu miałam pecha.
    • szaramysz2 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:32
      cala wyprawke mam wlasna ale...
      niezaleznie od tego czy to jest spioszek, torebka, suszarka do wlosow, auto czy
      cokolwiek innego: jak pozyczam to oddaje w takim samym stanie, jesli sie
      zniszczy odkupuje lub zwracam pieniadze. Dla mnie to oczywiste. Kwestia
      kultury. Wstydzilabym sie oddac komus brudne rzeczy, zniszczone, podarte i
      udawac greka...
    • lidka212 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:38
      Ja dostałam bardzo dużo ubrane, kocyków, becików, pościeli, itp. Wszystkiego
      zebralo mi sie kilka wielkich worów, na szczecie mam strych smile jednak nie wiele
      z tego córcia załozyła, bo były to poprostu takie za przeproszeniem szmaty, że
      domyślam sie , ze ludzie dawali mi to poprostu aby pozbyc sie niepotrzebnego
      tabołka z mieszkania.Dostałam tez łóżeczko, kojec, leżaczek. Wszystko traktuje
      jako pożyczone, i niczego nie oddaje. A jeśli chodzi o zniszczenie, to
      właściciel musiał sie z tym liczyc, że conieco dziecko zużyje, poplami itp.
      Dlatego tym sie nie przejmuję. Pozdrawiam. Lidka
      • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:44
        Właśnie u mnie podobnie Nigdy nie pożyczałam ubranek ani też nie prosiłam o
        pożyczenie. Kiedy dostałam ubranka usłyszałam "masz dla Matysi" więc to chyba
        ja źle zrozumiałam i nie traktowałam tego jako "bezcenną" pożyczkę. Wogóle nie
        pożyczam rzeczy a w każdym bądź razie nie lubię tego robić.
        Najgorsze że teraz nie wiem jak się zachować : (
      • mmala6 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:46
        Ale ja nie wiem w czym problem?
        Bo ja tez duzo ciuszkow pozyczylam, od jednej kolezanki i kuzynki.Obydwie mowily
        zebym sie nie martwila jak sie cos zabrudzi (bo zniszczy to raczej nie, w koncu
        nowego nie dostawalam). Dbalam jak o swoje a nawet jeszcze bardziej i tylko
        jednego bodziaka po marchewce nie udalo mi sie doprac.Powiedzialam kuzynce, ze
        nie oddam jej takiego brudneg, bo wstyd i juz.Nie bylo zadnego problemu,
        machnela reka, sama ma dwoje dzieci i wie jak to jest.Poza tym wymieniamy sie
        ciuszkami, bo jej niunia jest ciut wieksza od Matka i jak Matus dostanie cos, co
        jest za duze, to daje kuzynce na "przechodzenie" i za kilka m-cy wraca to do
        mnie i Matek to nosi.
        Jezeli widzisz ze ten kto pozycza oczekuje ze oddasz ciuszki w stanie idealnym,
        to nie pozyczaj.Wg mnie zaden ciuszek po oddaniu nie bedzie taki sam,trzeba sie
        liczyc z tym, ze wroci bardziej sprany.Bo mozna uwazac na marchewke i od razu
        zapierac ale prac przeciez trzeba.No chyba ze cos przelezy w szafce i nie ujzy
        nawet swiatla dziennegowink
    • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:40
      U mnie to wyglądło tak :
      Przy pierwszym synku dawałam ubranka i nigdy do mnie nie wracały , bo nie
      planowałam kolejnego dzidziusia, więc i nie miały dla mnie wartośći. Teraz przy
      Matysi mam mnóstwo ubranek w większości firmowe, bo mam komis dla dzieci
      i "lepsze" kąski zostają u mnie. wink Mimo to dostałam ubranka od "rodzinki" dla
      mojej córci. Z uwagi na spory przemiał , nie mogę znaleźć wszystkich ubranek a
      niktóre zwyczjnie zniszczyłam. Zaproponowałam że dołóżę do zwracanych moje
      ubranka (oczywiście firmowe i w idealnym stanie)ale dowiedziałam sie że "chce
      swoje rzeczy po moim dziecku a nie po innych", "nam nie chodzi o rzeczy po
      innych dzieciach tylko o kasiowe bo to nie byly rzeczy z 5-10-15 tylko z
      benetona z chicco i gatunek ..........i wszystko", "wku..a mnie to ze te
      rzeczy po kasi mialo pare innych dzieci ale oczywiscie na was sie skonczylo"
      Po tym wszystkim, naprawdę nie wiem co mam zrobić. Myślałam, że dam moje
      śliczne ubranka i będzie O.K. Zastanawiam się nawet nad dokupieniem kilku
      nowych firmowych ubranek ale boję się, że zostana odrzucone i zmarnuję nie
      tylko kase ale i kupę nerwów. Jak to wszystko załagodzić ????
      • lidka212 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:42
        P.S. oczywicie nie oddaje dalej tych pożyczonych rzeczysmile
      • mmala6 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:54
        a to troche inna sprawa.No jak je zgubilas czy wyrzucialas to ich nagle nie
        wyczarujesz.Trzeba im to jasno powiedziec i moze odkupic cos w firmowym sklepie
        i dac z METKAMI,zeby widzieli ze nowesmile
        • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 12:05
          no właśnie o tym pomyślałam ......... nie zabardzo wiem czego dokładnie brakuje
          napewno nie są to jakieś "cenne" , charakterystyczne i nadzwyczajne rzeczy typu
          kombinezon, kurtka czy komplet tylko chyba zwyczajnie kilka bodziaków
          śpioszków.
          Chyba rzeczywiście zamówię z next-a czy erly days-a od Agi z "Szafy Maluch" i z
          głowy. Tylko co jak nie przyjmą ?
          • mmala6 jak nie przyjma, to sprzedasz na allegro 28.08.05, 19:46
            i jeszcze zarobiszwink)
      • heca7 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 22:12
        O rany to kupowanie w 5- 10-15 jest passe ?
    • wenus.z.willendorfu Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 11:58
      Frutka też sporo rzeczy dostała po innych dzieciach, ale układ od samego
      początku był jasny: te ciuszki mogę spokojnie podać dalej, bo pierwotnym
      właścicielom nie będą już potrzebne. Jak zaczną myśleć nad kolejnym dzieckiem
      to dostaną swoje ubranka wzbogacone o inne np. po dziecku mojej kuzynki, które
      lada dzień przyjdzie na świat. Też jej przekazałam nasze rzeczy na zasadze
      sztafety: ma się nie przejmować, jeśli coś się zniszczy czy nie dopierze, a gdy
      coś będzie w stanie tragicznym- po prostu wyrzucić. Może kiedyś nam te ubranka
      jeszcze się przydadzą. Aha! Trochę inna sprawa jest z dużymi nieubraniowymi
      rzeczami typu fotelik samochodowy. Umówiłyśmy się, że gdy już jej nie będzie to
      potrzebne, to nam odda- tu nie będzie sztafety.
      • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 12:07
        aż zazdroszczę sad
    • gumitex Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 15:39
      Ja ubranka i rzeczy po prostu daję i nie oczekuję ich zwrotu. Jeśli będą
      jeszcze mi kiedyś potrzebne, to pewnie dostanę coś po innych dzieciach. Dla
      moich dzieci też wiele rzeczy dostałam i tylko dwa razy zdarzyło mi się, że
      ktoś zarządał zwrotu wcześniej o tym nic nie mówiąc. To jest dopiero głupia
      sytuacja. Jedna rzecz - fotelik zniszczyła nam się całkiem (podarło się obicie)
      i musiałam odkupić nowy. Wolałabym, żeby moje dziecko siedziało w nowym, skoro
      i tak musiałam wydać te pieniądze. Już nic więcej od tej osoby nie chciałam
      przyjąć, bo najpierw ktoś daje coś używanego, bo mu miejsce w domu zajmuje, a
      potem żąda zwrotu w idealnym stanie. Nie jestem przechowalnią. I jeszcze
      musiałam wymyślać powody dlaczego nie chcę nic wziąć. Dlatego jeśli coś dajecie
      powiedzcie wyraźnie, że oczekujecie zwrotu. A jeśli nie chcecie, żeby się coś
      zniszczyło - nie pożyczajcie.
      • krawczykasia Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 15:55

        A ja z koleżanką miałam podobny układ co jedna z dziewczyn: ja daję swoje a ona mi oddaje ze swoimi. Potem dostałam od męża bratowej cały wór ślicznych ubranek bez komentarza, żeby wszystkie wróciły i to w idealnym stanie. Ale ja ( nie śmiejcie się, proszę )wszystkie sobie ładnie sfotografowałam cyfrówką, wgrałam na płytę i nie było możliwości, żebym nie oddała jakiegos ubranka. W ramach wdzięczności nawet jej kilka rzeczy podgoliłam golarka do ubrań, tak, że wyglądały jak nowe.
        I super, żadnych zgrzytów nie było, przeciwnie - znowu zostalismy obdarowani.

        Od nikogo innego nie brałam.
        Pozdrawiam i życzę polubownego załatwienia sprawy.
        • andaba Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 16:08
          Te które było zaznaczone, że do zwrotu zwróciłam resztę przchowuję (mam z
          psiapsiółek największe apartamenta, więc magazynuję na wypadek gdyby gdzieś
          bocian zawitał).
          Natomiast wkurzyła mnie pewna powinowata, której dałam ubranka i pożyczyłam
          odciągacz - zaznaczając kilkakrotnie że ten ostatni do zwrotu, bo rozmnażania
          nie kończę definitywnie. Ta jednak beztrosko oddała do komisu i opyliła. Gdyby
          dała potrzebującej koleżance złość byłaby mniejsza... Oczywiście nie odkupiła i
          musiałam z kolei ja pożyczać.
    • frranz Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 17:35
      U nas w rodzinie jest system. Włąściwie całe kuzynostwo jest w podobnym wieku
      i się systematycznie rozmnaża więc moja babcia ma prawnuki w wieku od 6 lat do
      10m-cy. plus nasze w drodze, na finiszu. Moja babcia załozyła szafę
      trzydrzwiową - taki bank rzeczy, w której lądują ciuszki, zabawki, laktatory,
      leżaczki itd. jak tylko kolejny uzytkownik wyrośnie. Zasada jest jasna - bierz
      co ci się podoba, oddaj jak najwięcej ale jak coś się "wykończy" to po prostu
      wyrzuć no i oczywiście dołóż to co dostałaś lub kupiłas nowego. Narazie
      sprawdza się super. Póki co nie było dzieci w jednym wieku więc przepływ rzeczy
      jest płynny. Ja np. dostałam dwa wielkie pudła rzeczy 0 - 6 m-cy, które oddam
      jak przyjade po następne.
      • edka05 do frranz 29.08.05, 18:52
        SUUPer pomysł, Suuper Babcia !!!
    • martaglowacka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 21:01
      Sama od nikogo nie pożyczałam i nie pożyczam ubranek - teraz kupiłam dwa
      zestawy używanych, dla pierwszego Dzidzia miałam nowe. Sama jak daje to "na
      zawsze" czyli oddaję a nie pożyczam.
      Pozdrawiam
      Marta
    • poleczka2 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 21:16
      Mnie dano kilka ubranek do zwrotu ale z podkreśleniem, że jak się zniszczą to
      wyrzucić i tyle. Teraz wyrzuciłam ubranka po mojej dwójce więc koleżanki
      zasypały mnie całą górą ubranek dla trzeciego w idealnym stanie i one nie są do
      zwrotu. Zakupiłam je za symboliczną sumę albo kupiłam paczkę pieluch jak sobię
      życzyły lub świeże owoce dla dzieci. Ja nie czułabym się komfortowo wiedząc, że
      ubranka muszę oddać, wolę kupić niż zamartwiać się potem jak się pobrudzi.
    • hop_angel Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 21:16
      Witam,

      ja nie pożyczałam ubranek właśnie z tego względu jak i innych rzeczy, akurat
      stać mnie na kupno własnych i tak jest zdrowiej, ale pomysł z odkupieniem jest
      ok w razie czego a jak nie przyjmą to ich problem, Ty próbowałaś,

      A tak na marginesie czy możewsz mi podać namiary na tą "Szafę Malucha"?,
      pozdrawiam
      • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 21:53
        www.szafamalucha.pl
    • heca7 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 28.08.05, 22:02
      U nas w rodzinie wszystkie rzeczy przechodza z jednego dziecka na drugie .I tak
      Nikodem ma rzeczy po Ani, Ewie, Mateuszu, Karolinie Alicji, Zuzi. Wybieram te
      które pasują mi rozmiarem i porą roku. Rzeczy przechowywane są u tego kto ma
      najmłodsze aktualnie spływają do mnie dla Alicji po niej część rzeczy idzie do
      Zuzi a z niej niektóre koedukacyjne dla Nikodema.Rzeczy które są zniszczone
      wyrzucamy na bieżąco.Moim zdaniem jeżeli komuś tak zależy na idealności ubrań
      to niech je zatrzymuje dla siebie a nie daje a potem ma pretensje bo to wg.
      mnie b. nieładnie.Dziecko to dziecko i nie będę sie na nie darła tylko dlatego
      zeby nie ubrudziło cennego ubranka.
      • mamaemmy Dobry zwyczaj-nie pożyczaj.. 29.08.05, 02:40


        • mamaemmy Dobry zwyczaj-nie pożyczaj.. 29.08.05, 02:59
          Za szybko enter,przepraszamsmile
          Niby takie stare powiedzenie,a nadal aktualne.
          O matko,aż mi sie włosy zjeżyły na głowie,jak wyczytałam,co napisałyście.
          Po co Ci ludzie pożyczyli te ubranka?Po co p o ż y c z y l i ?Żeby pokazać,jacy są dobrzy,ale oczywiście bez ponoszenia żadnych kosztów-bo przecież chcieli mieć te ubranka spowrotem,tak?Przecież to nienormalne!Albo daje komuś ubranka,albo je sobie chomikuję w domu,jeśli są dla mnie bezcenne i kropka.Dziecko to nie manekin,nie wie,że ma na sobie benettona czy inne snobistyczne szmaty.
          U nas ubranka przechodzą z dziecko na dziecko,a jak komuś zależy na jakichś fajniejszych,to je trzyma u siebie,a nie pożycza.
          W szoku byłam,jak sąsiadka zaproponowała mi takie właśnie pożyczenie po jej córeczce ubranek..Otwarłam szeroko oczy i powiedziałam,że dziękuje,Emusia ma tyle,że szafe nową musimy jej kupić.Zdziwiła mnie ta propozycja a tu czytam,że nie była taka znowu nadzwyczajna...
          Rozumiem rozgoryczenie autorki postu,bo Ci,co pozyczali jej ubranka,nie mówili,że pożyczają.Ja,w przeciwieństwie do Was,wcale nic bym nie odkupywała-niby z jakiej racji?Pożyczali(mówiąc "masz",a nie "masz i oddaj pózniej")ubranka po różnych dzieciach(czyli w sumie schodzone)a Ty masz odkupić nowe?Żeby zarobili jeszcze na tym?
          Chyba jesteś niepoważna.
          Mogli zaznaczyć to na początku,że masz im oddać.
          Dobroczyńcy się znalezli.

          Nie daj się!

          Pozdrawiam,Danta.
          • grzalka Re: Dobry zwyczaj-nie pożyczaj.. 29.08.05, 08:27
            Mnie sie w głowie nie mieści, że można ubranko dla dziecka "pożyczyc" i jeszcze
            uważac, że będzie oddane niezniszczone. Toż dzieci to nie lalki- jedzą, piją,
            raczkują, siedzą w piaskownicy, wchodza do kałuzy itp.

            Takie "pozyczone dop zwrotu w takim samym stanie" to nic tylko połozyc na półkę
            i czekac, aż się dawca upomni- bo jak odmówisz, to sie pewnie obrazi, że on tak
            szlachetnie, a ty gardzisz....

            Detinkjo, zapytaj co masz odkupic, w jakim rozmiarze i kolorze io jakiej firmy i
            odkup, niech mają
    • mama71 Ale co odkupic 29.08.05, 10:04
      Myślę że "ofiarodawczyni" nie powinna oczekiwać zwrotu jeśli jasno tego nie
      powiedziała na początku. Z odkupowaniem to ostrożnie. Pytanie czy Ci ludzie
      planują małe dziecko, czy ciuszki mają dla nich tylko wartość sentymentalną.
      Można kupić coś dla dziecka które je nosiło, choć ono jest już chyba dość duże.
      Ciężko też będzie trafić w gust potomka i rodziców. Może spróbuj wyjaśnić, że
      nie miałaś złych intencji i zapytać wprost, jak możesz zrekompensować stratę.
      • mruwa9 Re: Ale co odkupic 29.08.05, 10:24
        z powodu takich przygod nie lubie od nikogo pozyczac ubranek..i czasem musze
        ostro cwiczyc swoja asertywnosc, zeby umiec powiedziec: NIE; DZIEKUJE! Wole
        miec ubranek mniej, ale w razie czego zniszczonych (zabrudzonych marchewkami)
        na wlasny uzytek, niz trzasc sie nad pozyczonymi. Zwykle, jesli juz ktos mi cos
        pozyczy,czesto prawie tego- w obawie przed zniszczeniem- nie zakladam dziecku
        i zwracam jak najszybciej. Wiec po co pozyczac? Z drugiej strony- czesto sama
        przekazuje dalej ubranka, z zastrzezeniem ewentualnego zwrotu w razie
        potrzeby..No i w ten sposob pozbylam sie niemal wszystkich ubranek (czesto
        porzadnych, firmowych) po coreczce, bo nie planowalam kolejnego dziecka..ale
        urodzila sie dziewczynka, nasze byle ubranka kraza po swiecie, a ja musze
        swojemu ostatniemu juz dziecku kupowac nowe, bo nie moge zlokalizowac tamtych
        starych, a nawet, jesli, to nie mam odwagi sie za mocno o nie dopominac, bo
        poniekad oddawalam je na wieczne nieoddanie..trudno. Przezyjemy. Oby miec tylko
        tego typu problemy w zyciu wink
    • blamblam Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 15:59
      Wszystko zalezy od ludzi na jakich trafisz. Wiele ubranek doastałam od kuzynki.
      nigdy nie usłyszałam złego słowa ze poplamione czy coś innego. Sama tez innym
      oddaję żeczy po synku (wracają do mnie choć tego nie oczekuję). Tez nie robię
      problemow. Cenię sobie taką lokalną samopomoc. Ale trzeba wiedziec z kim można
      się tak dogadać. Mam też swój układ z teściową która kupuje duzo ubranek
      synkowi. Poprosiła mnie zebym ich nikomu nie oddawała tylko przekazała jej bo
      ona zbiera dla młdoszego brata męża. I ok. Ja to rozmumiem. Uprzedziła mnie o
      tym wczesniej, sprawa jest jasna i obie wiemy jaki jest układ. Nigdy jednak się
      nie czepia jak coś się zniszczy. Tak wiec ja jestem zwolenniczką pożyczania ale
      po pierwsze nic na siłę, po drugie jasne reguły gry. Jeśli ktoś chce zeby oddać
      ubranka w dobrym stanie niech to zaznaczy (ale po co wtedy pozyczac?).
      • blamblam Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 16:00
        sorry za ortografię. nie sprawdziłam przed wysłaniem
    • kasik751 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 16:29
      Nie rozumiem po co w ogole przyjelas te ubrania skoro masz komis i ciuchow Ci
      nie brakuje? A jesli przyjelas, bo nie umialas odmowic i sytuacja sie powtorzy,
      to odloz do szafy i nie uzywaj.
      Ja z powodu opisywanych szopek nigdy nie pozyczam nic tylko daje jesli moge
      sobie pozwolic, zeby wydac w swiat i nigdy nic jako pozyczki nie przyjmuje -
      szczegolnie odziezy. Jesli cos biore od razu mowie, ze pod warunkiem, ze nie
      musze oddawac.
      Uwazam, ze nie masz obowiazku nic odkupowac, a z takimi znajomymi lepiej dac
      sobie spokoj najzwyczajniej w swiecie. Najwyzej dorzuc jakas jedna fajna rzecz
      z metka - w komisie takie tez sa, ale z odpowiednim komentarzem, zamknij temat
      i sie nie przejmuj. Nie jestes nic im winna.
      Pozdrawiam.
      • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 19:11
        No właśnie wzięłam ubranka, bo kiedyś układy między nami były inne sad ciepłe i
        zyczliwe dziś już tak nie jest i dlatego powstał problem zwrotu. Całe szczęście
        znalazłam praktycznie wszystkie ubranka (taką mam nadzieję bo jeszcze nie
        zwrócone) i mam nadzieję że będzie ok. Nie tyle między nami co w kwestii
        ubranek. Sytuacja jest taka, że kiedyś absolutnie ubranka nie miały dla nich
        wartości (no może poza setymantalną) a teraz spodziewają się dzidziusia.
        Oczywiście z tego powodu bardzo się ucieszyłam i z sympatii oraz wdzięczności
        naszykowałam sporą pakę firmóweczek, lecz jak wspomniałam dowiedziałam
        się,że "nie chcą ubranek Matysi ani innych dzieci tylko te które mi dali" Aż
        mnie w sercu ściska, że tak zostałam potraktowana. Szykowałam je z myślą o tym
        Maleństwie a teraz mam ochote je wystawić na Allegro i kupić coś Matysi !!! Do
        tego nie dalej jak kilka dni temu(przed całym ubrankowym zamieszaniem) dostałam
        znów od "rodzinki" dwie śliczne sukieneczki ze słowami "masz tu dla Matysi" Nie
        wiedziałam jak to potraktować i też włozyłam do zwracanych reklamówek. Nie wiem
        co powinnam zrobić, żeby skończyć już tą przepychankę. To trochę bez sensu, bo
        dojdzie do tego, że bede chciała zwrócić zabawki, które Matysia dostała itp.
        Chyba zwariuję !!! Ubranek mam bez liku i mogę nimi zapchać każdą szafę a ja
        wykłucam się o jakieś szmatki. Nauczka na całej linii ...... buuuuuuuuuu
        • kasik751 Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 19:53
          Wiesz co, oni sa jacys beznadziejni. Przy takiej niekonsekwencji z ich strony -
          bo naprawde nie wiem, co chca wykazac - w ogole nic sensownego nie da sie
          doradzic, bo podejrzewam, ze co nie wymyslisz bedzie zle. Nawet jesli oddasz
          100% tych samych ciuchow, to sie okaze, ze jakies zniszczone czy co.
          Wiec tylko rada na przyszlosc - juz nigdy wiecej nie wchodz z nimi w zadne
          uklady i wymysl sobie zestaw blyskotliwych argumentow, gdyby nalegali.
          Te ciuchy co masz oddaj i patrz co bedzie, ale mysle ze narobili juz tyle dymu,
          ze nawet jesli bedzie gorzej, to i tak Ci sie nie bedzie chcialo do nich
          zbytnio zblizac.
          No trudno, w zyciu okazuje sie czesto, ze naprawde nas ludzie zaskakuja. Ja
          sobie kiedys powiedzialam, ze musze zawsze pamietac, ze nie dotrwam w tym samym
          gronie przyjaciol od mlodosci do smierci, bo zawsze, predzej czy pozniej cos
          sie rozwali i to najczesciej w zupelnie nieprawdopodobnym momencie.
          Pozdrawiam.
          • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 21:29
            dzieki kasik... szkoda tylko mi tej kilkuletniej przyjaźni, a ciuszki to był
            chyba tylko pretekst buuuuuuuuuuuuu sad
    • zbrojwskas hmm nie pozyczam od innych 29.08.05, 19:54

      bo to dla mnie klopot , mama zaopatrza moja corke w ciuszki , jeden karton dostalam raz za pomoc w angielskim,
      sama oddaje ciuszki na wies a tam kolejka rosnie ...
      zaznaczam tylko , ze chce aby ubranka byly uszanowane i szly dalej.

      czasami myslalam ,zeby wystawic ciuszki do aukcji ale jak pomysle ile moge za nie dostac to jakos wole nawet te super firmowe oddac innym maluchom.

    • oliwe Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 22:11
      Ten post mi dopiero uświadomił, ze tak naprawde to nie wiem co sama mam zrobić.
      Zostalam obdarzona workiem ubranek, nie prosiłam o nie ani nawet nie zapytano
      czy chcę i potrzebuję, tylko przyniesiono i już. Nawet mnie to nieco "tknęło",
      że ktoś sobie posprzątał w domu i że pomuslano, że moje dziecko będę ubierać
      w takie smaty. Bo to naprwdę zbieranina chyba jeszcze z czasów PRL-u. Miałam
      zamiar od razu wyrzucić ale wyniosłam do piwnicy. Więc jeśli to była pożyczka
      to o ile myszy nie zjadły to będę miała prania i prasowania. To się nazywa
      niedźwiedzia przysługa.
      • detinka Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 31.08.05, 00:39
        dokładnie czasem dostaniemy coś co dla nas jest zwykłym łachem (wcale tak nie
        myślę o ciuszkach mojej rodzinki) a okazuje się że ktoś uważa to za
        SUPERCIUCH !!! Trzeba uważać sad
    • kamioda Re: pożyczone ubranka do zwrotu - Jak to jest u W 29.08.05, 23:17
      Witajcie,u nas jest tak: jak mielismy pierwsza dzidzie to wiekszosc kupilismy,
      potem wiedzielismy ze niedługo bedzie drugie dziecko wiec trzymalismy, jak juz
      były niepotrzebne bo trzeciej dzidzi nie planowalismy to oddałam kolezance " na
      zawsze".Potem okazało sie ze siostra meza "wpadła" to poprosiłam kolezanke ze
      jak ma jeszcze jakies nasze ciuszki to niech da dla szwagierki, ona dała i nawet
      do głowy by mi nie przyszło zeby sprawdzac stan rzeczy i czy wszystko jest.W
      miedzyczasie my zaplanowalismy trzecie dziecko i jak przyszło na swiat
      szwagierka juz nie potrzebowała malusich ciuszków to dała nam co miała a teraz
      ja zbieram za małe dla kolezanki bo bedzie miała dzidzie druga.I wszyscy sa
      szczesliwi i nikomu do głowy nie przychodzi kłócenie sie o ciuchy.
      Ludzie!!! nie macie wiekszych problemów????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja