katarzynka25
28.08.05, 19:39
Co prawda to mój drugi "płaczek" ale to było dwa lata temu i niemoge sobie do
końca przypomnieć jak to było. Ninka w tej chwili ma prawie 4 tyg. jak nie
spi (uspienie też kosztuje mnie tochę gimnastyki) to płacze. Połozona na
chwile płacze, ubierana, przewijana, kapana, też oczywiście na rękach jest
lepiej ale jak mam żyć z dwuletnim maluchem i takim krzykaczem. Nie moge jej
połozyc nawet na chwile obok siebie tylko ew. na kolanach i to też nie
zawsze, bo teraz sobie leży spokojnie a za chwile pręży krzywi a potem
krzyczy. Dodam że może mieć kłopot z wypróżnieniem się ale po wilekim krzyku
zawsze pielucha jest pełna.
Kolki to też może są, choć do diety przyczepic się nie mogę i lekarstwa też
stosuję, ona dość dużo nie śpi i własnie jak nieśpi to nic sie nie da
zrobić.
Może któraś mama ma jakieś sugestie może coś powinnam zrobić może coś jej
dolega bo głowa mi peka i zaczynam tracić cierpliwość. A wszystko to dzieje
się niezależnie od pory dnia.