agawa75
07.09.05, 16:31
Jak czytam wypowiedzi, ze spacerujecie 1-2 godziny to umieram z zazdrosci.
Moj synek (2 miesiace) nie przepada za wozkiem. Czasami sie udaje wrocic do
domu bez placzu, ale przewaznie nie.
Wychodzimy na spacerek... i albo sie przyglada misiom zawieszonym przy
wozeczku, albo spi. Po kilkunastu minutach zaczyna sie drzec lub budzi sie i
zaczyna sie drzec. Jak go wyjme z wozka, wezme na rece w pozycji pionowej, to
zadowolony. Natychmiast sie uspokaja i rozglada. Ale jak ja mam spacerowac z
nim na rekach i wozkiem popychanym brzuchem (bym bardziej, ze maluszek nie
trzyma jeszcze sam glowki, wiec potrzebuje dwoch rak do niego).
Czy ktoras z Was tez tak miala i jakos "nauczyla" grzecznego lezenia w
wozeczku?
Czekam az usiadzie, moze wtedy bedzie zadowolony, bo bedzie sobie obserwowal
swiat, ale to jeszcze tyle tygodni