monis_26
08.09.05, 18:06
Od jakiegoś tygodnia zaczeliśmy wdrażać tą metodę.
Jeżeli chodzi o wieczorne zasypianie to nie ma z nim problemu, synek zasypia
sam w łóżeczku po kąpieli i po butli, i to bardzo szybciutko.
Rano gdy obudzi się o 7.30 biorę go do piersi, naje się, potem zaś odkładam do
łóżeczka, tam sobie troszkę pofika i też sam zaśnie.
Ale problemy pojawiają się przy późniejszych drzemkach, w południe i po
południu. Nie obejdzie się bez płaczu, a uśnięcie zajmuje mu jakieś 50 min
(przy pierwszej próbie zaśnięcia bez cyca trwało to 1,5 h). Uważam, że ten
czas zasypiania powinien ulec znacznemu skróceniu, a jeżeli nie to nie powinno
być aż takich krzyków.
Zastanawiam się gdzie popełniamy błąd, staramy się go wyciszyć, dać pieluszkę
do ssania, w pokoiku jest ciemno a on i tak płacze. Nie widzę żadnych efektów
w dzień.
Mój mąż zabrał się do czytania tej książki i stwierdził, że dotyczy ona
zasypiania wieczornego, nikt nic konkretnie nie mówi, że tak się też zasypia w
dzień.
Ja mam inne zdanie, ale podejrzewam, że różnie też można odbierać tę książkę.
Odkładamy go do łóżeczka po pierwszym ziewnięciu, przed tym troszkę trze oczka
i już widzę że zaraz będzie ziewanie.
Jak jest u Was, po jakich sygnałach odkładacie pociech do łóżeczka i jak ta
metoda sprawdza się w dzień?
Poradźcie coś!