dorocia77
17.10.05, 15:36
Cześć,
muszę się tym podzielić! Do tej pory , gdy czytałam podobne wątki, nie do
końca wierzyłam... A teraz sama to piszę!
Moja Ania (8,5 m-ca) dziś przespała całą noc (od 19.30 do 6.00) sama, w swoim
łóżeczku , bez smoczka!!!!!!!
Jeszcze tydzień temu było kilka karmień w nocy, smoczek do usypiania, no i
spanie w naszym łóżku... Wydawało mi się, że tak jest wygodniej, bo nie muszę
wstawać w nocy, jak się budzi to tylko daję cycka i śpię dalej, a w pracy
jakoś się trzymam. W środę czytałam jednak na forum wątek o tym, że
zastosowanie metody opisanej w książce "Każde dziecko może nauczyć się spać"
przyniosło efekty i pomyślałam, że w końcu trzeba coś z tym zrobić.
Zaczęliśmy od wyprowadzenia się z sypialni (niestety, teraz musimy co dzień
rozkładać kanapę - ale czego nie robi się dla dziecka!!!) i pozbycia się
łóżka. Ania tym samym otrzymała własny pokój , w którym od tej pory miała
zacząć spać sama! Przeczytałam dokładnie książkę i zaczęliśmy działać.
Pierwsze dwa dni były trudniejsze, bo dla małej była to pewnie dość
drastyczna zmiana. Wtedy jednak jeszcze nie zrezygnowaliśmy ze smoczka. Trzy
pierwsze noce przebiegły nawet dość spokojnie (tzn. nie płakała długo po
przebudzeniu - a budziła się po 2 razy). Trzeba było jednak wstać i ją
uspokoić - w tym przypadku dać smoczek. No i właśnie wtedy stwierdziliśmy, że
jak już szalejemy to na całego i następnej nocy smoczka już nie było.
Obawialiśmy się dużego buntu, ale Ania miło nas zaskoczyła i płakała tylko ok
15 min z pierwszym razem, a przy kolejnych zasypianiach była to kwestia 1-2
min. Było to wczoraj. Wieczorem zasnęła w moment i przespała do rana, co było
dla nas wielkim szokiem i totalnym szczęściem!!!
Także dziewczyny, jak macie tego typu problemy ze spaniem maluchów i
jesteście gotowe na taką metodę - nie ma na co czekać z zastosowaniem jej!
Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych rodziców może wydać się ona zbyt
drastyczna - trzeba przecież przez te kilka minut słuchać płaczu dziecka. Ja
wiem, że do decyzji o takim postępowaniu musieliśmy z mężem dojrzeć,
wcześniej prawdopodobnie też byłabym sceptyczna (nie byłabym - byłam). Ale
teraz jestem szczęśliwa i mam nadzieję, że to podziała na dłuższą metę!
Aha, uważam też, że faktycznie dobrze jest zapoznać się w miarę dokładnie z
treścią książki, żeby nie popełniać błędów.
Pozdrawiam wszystkie mamuśki i tatusiów!
Dorota