sylka75
22.10.05, 21:40
Misia ma 2,5 miesiaca. W czwartek zdarzyla sie rzecz okropna - Misia spadla
ze stolu w kuchni razem z lezaczkiem-bujaczkiem na ktorym lezala. To byla
moja wina, pewnie jakos krzywo postawilam ten lezaczek, gdy Misia zaczela
wierzgac, a lezaczek zaczal sie bujac, po prostu zsunal sie ze stolu.
Lezaczek oczywiscie troche zamortyzowal upadek, jednak ostatecznie Misia
solidnie sie uderzyla bokiem glowy o podloge. Wezwalam pogotowie, na
szczescie byla przytomna, plakala na poczatku bardzo, przestraszyla sie,
potem troche uspoila sie. Pojechalismy z nia do szpitala, zrobili jej rentgen
i usg glowy - niby wszystko OK. Nie byla wcale nadmiernie senna, usnela
normalnie po kapieli, w nocy jak zwykle budzila sie co 3 godziny na
karmienie, nie wymiotowala. Ale ciagle sie jej przygladam, dzis ma chyba
jakies klopoty z brzuszkiem, bo ulewa mocno. No, ale ulewanie, to nie
wymioty, prawda? Jestem juz chyba przewrazliwiona - dziecko sie do mnie
usmiecha, a mi sie wydaje ze jakos inaczej, dziwnie... Gaworzy - tez jakos
tak, sama nie wiem... Strasznie sie boje. Czy jechac jeszcze raz do szpitala?
Powiedza, ze zwariowalam. Co robic? Jak sie uspokoic? Jak dlugo po takim
upadku obserwowac dziecko? I wlascie, co moze sie wydarzyc po takim wypadku?