dlaczego wlasciwie trzeba na spacer?

25.10.05, 17:13
Ze swieze powietrze (he,he mieszkam w W-wie), zeby mial jakas rozrywke i
zobaczyl drzewka, krzaczki, chodnik, ulice, samochody, bloki, inne dzieci,
wozki, plac zabaw, sklep?
Znowu zaczal mi wariowac na spacerach. Juz zaczynalo byc dobrze, juz
bywalismy ponad godzine. A teraz znowu wrzeszczy.
Mysle, ze moze mu za goraco, ale nie ubieram grubo, jak patrze na inne dzieci
w wozkach to okutane, po sam nos i uszy, a moj rece na wierzchu. No to mysle,
ze moze mu za zimno, ale karczek cieplutki i w ogole jak wracamy (nawet wtedy
z tych dlugich, udanych spacerow) caly cieplutki (ale nie spocony).
Juz byla grana podusia, zeby mial wyzej i mogl ogladac swiat.
Ale wozek beee i basta.
Wczoraj wrocilismy i nakrzyczalam na niego - nic sobie z tego nie zrobil wink)
I powiedzialam, ze jak nie chce to nie. Ja moge wyjsc, jak maz wroci z pracy.
Przygladal sie i tyle.
I wlasnie sie zastanawiam, dlaczego wlasciwie trzeba chodzic na spacery?
Ale i tak go kocham!
    • ma4ig Re: dlaczego wlasciwie trzeba na spacer? 25.10.05, 17:31
      Na spacer trzeba, bo:
      1. Dzidziuś się dotlenia
      2. Dzidziuś po spacerze lepiej śpi
      3. Dzidziuś poznaje świat
      4. Dzidziuś często robi sobie drzemkę (tak jest w moim przypadku)
      • luna333 Re: dlaczego wlasciwie trzeba na spacer? 25.10.05, 17:41
        dotlenia się i uodparnia na chłodek - żeby nie chorował od otwartego okna potem smile mój synuś upodobał sobie wertepy -inne mamusie idą spokojnie po chodniku a ja zapitalam co tcho i sił po trawnikach i innych wybojach smile po godzinie takiego biegania padaqm na twarz ale dziecko przysypia, inna metoda uspokajania to stanięcie pod drzewem którego gałęzie prawie do wózka włażą i mojanie wózkiem w te i we wte smile trochę pomógł żółty grzechoczący żółwik zawieszony na budce - jak się dynda i grzechocze to dziecko ma hipnozę + wyboje = spanie smile
        • efka30 Re: dlaczego wlasciwie trzeba na spacer? 25.10.05, 20:07
          cześc,
          Ja tak jak Luna....z dzieckiem/1 mies./ zauwam po wybojach tylko, bo jak
          wjedziemy na gladki asfalt albo nie daj Boże staniemy na minutke to malutki
          ryczy jak bóbr. Na całe szczęście kupiliśmy wóózek Peg Perego Venezia-zupełnie
          nieprzystosowany wg. niektórych matek dla noworodków bo...ma doś małe kółka,
          nie ma gondoli/rozkłada sie na płasko/ , i trzęsie .......co w naszym przypadku
          okazało się zbawienne. Strach pomyśle co by było gdybysmy kupili dla naszego
          noworodka wózek na pompowanych kołach czy na pasach, Przypuszczam że tez
          zaczełabym się zastanawia czy wychodzi na spacer i stresowac dziecko i siebie???
          A tak to zasuwamy/bez przystanku czy siadaniu na ławce!!/ godzine czy dwie /w
          zależności od ogody/ i dzidzia śpi szczęśliwa i mama spala zbedne kilogramy.

          Ufff niech żyją wertepy!!!!
          Pozdrawiam
    • perse1 Re: dlaczego wlasciwie trzeba na spacer? 25.10.05, 20:12
      ha ,u mnie to samo,niecierpię spacerów,pół osiedla patrzy z wyrzutem w stronę
      mojego wózka w którym drze sie w niebogłosy Weronika,mozna oszalec.drzewa
      pomagaja na krótko,zreszta za chwilę nie będzie lisci i co wtedy?sadzam ją
      niemal w pionie (4,5 mca)chociaz na chwile,zeby sie uspokoiła,a skąd,w koncu
      niosę ją pionowo na ręku,drugą pcham wózek i tak sobie spacerujemy,cholera
      jasna,ovczywiscie wokół mnie inne mamusie wozą spokojnie spiące dzidzie albo
      sobie plotkują na ławkach.Ciekawe jak one to robią?Ale cóz chodzę na te
      koszmarne spacery,dla odpornosci własnie(choc przyznaję nie co dziennie)
      Ostatnio jest jednak lepiej,znalazłam sposób,wychodze tylko jak jest nakarmiona
      i zbliza sie drzemka,jak jest padnieta,wtedy zasypia na spacerze,tylko musze
      trzymac sie blisko domu,na wypadek pobudki,choc cały czas jestem zestresowana i
      czekam kiedy sie obudzi i zacznie szalec,no cóz taką juz mam córunię z
      charakterkiem,ale podobno mamusia była nie lepsza,więc musze teraz
      odpokutowac,pozdrawiam
      • mika_p Re: dlaczego wlasciwie trzeba na spacer? 25.10.05, 20:56
        Tez tak miałam, pomogło nosidło. Pchałam sobie pusty wózek a baba w nosidełku,
        jak odpowiednio długo ponosilam, to mogłam przełozyc do wózka i zasypiała.
        Mineło po kilku tygodniach, na razie wózek jest akceptowany.
    • agawa75 no to bede chodzila - dla tej odpornosci 25.10.05, 20:49
      Rzeczywiscie te drzewka troche pomagaja. Tez lubi sie na nie przygladac. Ale
      wczoraj to nic nie pomagalo. Grzechotke cisna w kat, miski wiszace nad glowa -
      beee. Tak go wioze zeby mu grzechotaly - jeszcze do niedawna pomagalo, ale
      wczoraj nic. Przelozylam na brzuszek jeszcze gorzej!
      No i latem bylo fajnie, zajadal, zasypial, ja go delikatnie do wozeczka. A
      teraz musze polarek zalozyc i sie od razu rozbudza. Oj, co to bedzie zima wink
      • morrwa Re: no to bede chodzila - dla tej odpornosci 25.10.05, 21:19
        Mój mały tez nie spi najlepiej na dworze (do furii mnie doprowadzało jak
        koleżanki mi mówiły że dzieci ZAWSZE ładnie spia na spacerach). Jak się obudzi
        to nic go (oprócz wzięcia na ręce) nie uspokoi - a spi w tym wózku na brzuchu,
        więc żadnych lisci czy drzewek nie widzi. Ja na spacerach cała spocona ze
        stresu jestem. A juz cholera mnie bierze jak jakas baba krzyczy w moja stronę -
        "głodne jest" - przeciez wiem że nie jest głodny bo przed spacerem jadł!
        a
Inne wątki na temat:
Pełna wersja