agawa75
25.10.05, 17:13
Ze swieze powietrze (he,he mieszkam w W-wie), zeby mial jakas rozrywke i
zobaczyl drzewka, krzaczki, chodnik, ulice, samochody, bloki, inne dzieci,
wozki, plac zabaw, sklep?
Znowu zaczal mi wariowac na spacerach. Juz zaczynalo byc dobrze, juz
bywalismy ponad godzine. A teraz znowu wrzeszczy.
Mysle, ze moze mu za goraco, ale nie ubieram grubo, jak patrze na inne dzieci
w wozkach to okutane, po sam nos i uszy, a moj rece na wierzchu. No to mysle,
ze moze mu za zimno, ale karczek cieplutki i w ogole jak wracamy (nawet wtedy
z tych dlugich, udanych spacerow) caly cieplutki (ale nie spocony).
Juz byla grana podusia, zeby mial wyzej i mogl ogladac swiat.
Ale wozek beee i basta.
Wczoraj wrocilismy i nakrzyczalam na niego - nic sobie z tego nie zrobil

)
I powiedzialam, ze jak nie chce to nie. Ja moge wyjsc, jak maz wroci z pracy.
Przygladal sie i tyle.
I wlasnie sie zastanawiam, dlaczego wlasciwie trzeba chodzic na spacery?
Ale i tak go kocham!