mika_p Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 27.12.06, 20:01 Żeby mi mój ulubiony wątek się nie zarchiwizował, przypomnę, że jeszcze jedna gwiazda dała publicznie wyraz swemu zdumieniu, że pierwsze chwile macierzyństwa są trudne - orzekła, że "Macierzyństwo to ściema". Felieton Agnieszki Chylińskiej z lipca br: fakty.interia.pl/prasa/machina/news/Macierzy%F1stwo_to_%B6ciema,772463,3375 Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurna Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 27.12.06, 21:16 to bardzo smutne co napisze, ja swoja depresje poporodowam mialam przez moja mame. milosc do corki byla natychmiastowa i ogromna - ale pomoc jaka dostalam a raczej jakiej nie otrzymala zalamala mnie psychicznie. specjalnie przyjelecialam ponad 1000 km by byc z rodzina i rodzic w polsce by miec pomoc. a tu tymczasem moje "dziwne zachowanie" wahania nastrojow,ciagly placz, i smutek czemu malenka tak duzo spi??czemu nie chce ssac? czemu ona w ogole nie placze...przeroslo moja mame , nie potrafila mi pomoc i sama dostala depresji poporodowej swojej corki. Milenka ma prawie 9 miesiecy a ja dalej nie potrafie sobie ulozyc kontaktow z mama ( Odpowiedz Link Zgłoś
kiniamum Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 27.12.06, 21:33 pozwolilam sobie wkleic ten watek na swoje forum i podzielic sie z innymi mamami ta wiedza.. mam nadzieje ze autorka watku nie pogniewa sie na mnie a propo.. sama nie raz bylam w podobnej sytuacji i ciesze sie ze powstal taki watek, macierzynstwo mamentami potrafi niezle dac w kosc.. dziekuje za ten watek! Odpowiedz Link Zgłoś
ttkm Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 17.03.07, 19:04 świetnie, że to napisałaś. Ale się popłakałam, dużo prawdy. Choć mój poród był taki jak chciałam, bo miałam cc i trwało to 10 minut i zaraz byłam na chodzie, to brak wsparcia ze strony mojego partnera dają mi w kość. Na wszelkie sposoby próbuję tłumaczyć i dzielić się moimi problemami, lękami, niepokojami a w odpowiedzi słyszę tylko "o co ci chodzi?. Na tą sytuację i tak wydaje mi się, że jestem silna, ale są momenty, że nie wytrzymuję, wątpię w siebie, uczucia i zapewnienia partnera i czuję się nikim. I brak mi kogoś kto by przytulił i porozmawiał i wypełnił tą wielką smutną pustkę. Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 17.03.07, 22:52 Zmienia, zmienia... Do ciąży byłam przygotowana wyśmienicie-skończona pedagogika, tony mądrych książek, szkoła rodzenia. Ciąża bezproblemowa i wywoływany poród. Duże dziecko i teksty, każdego lekarza-o, urodzone naturalnie? A ja nie mogłam sie ruszać.. Potem nagonka na karmienie piersią, które mi absolutnie nie leżało. Na szczęście miałam wsparcie w mężu, który był ze mną cały czas- kończyliśmy studia- czekała nas tylko obrona. Gdy mały miał 5 tygodni wychodziłam na egzamin, jak na skrzydłach- wreszcie byłam sama.Mąż bronił się dwa dni później i bał się iść na obiad z grupą- no bo ja sama tyle czasu w domu. Koszmar- mówiłam otwarcie,że dla mnie bycie matką to koszmar- ale wszystkie koleżanki- matki były zachwycone swoją rolą. To trwało ok 7 miesięcy- ale ten czas na pewno zaważył na moich relacjach z synem. Po 5 latach zdecydowałam się na drugie dziecko- mimo,że mąż obawiał się,że wszystko się powtórzy. O dziwo mój kryzys trwał ok 3 tygodni i na pewno nie miał siły pierwszego. A te 7 miesięcy do tej pory uważam za stracone- pocieszam się tylko,że starszy syn od pierwszych godzin życia był bardzo kochany przez tatusia. Miłości mamy na pewno mu zabrakło. Teraz za to nadrabiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
agathea Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 08.04.07, 23:45 Mnie też dopadło, chociaż dziecka pragnęłam ponad wszystko na świecie. Niestety po 2-ch tygodniach mąż poszedł do pracy, moja mama też wciąż pracuje, teściowa była ciężko chora a ja zostałam sama z córcią. Mała była bardzo wymagającym dzieckiem, nie chciała nawet przez chwilę poleżeć w łóżeczku czy w wózku. W nocy też nie spała - to był straszny okres. Trwał 2 lata i dopiero po tym czasie zaczęłam przyzwyczajać się i akceptować swoją nową sytuację. Teraz spodziewam sie drugiej córeczki i mam wewnetrzne przekonanie, że tamto uczucie już nie wróci - chociaż trochę się boję. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiek1 Książkę można kupić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!! 24.07.07, 10:19 Dziewczyny, podaję link do księgarni internetowej www.gandalf.com.pl/b/pierwsze-dziecko-zmienia-wszystko/ Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Książkę można kupić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 30.07.07, 23:17 Super ) Odpowiedz Link Zgłoś
zanetaaaa Ksiazka jest na Allegro za 11zl (chyba ta sama) 11.10.08, 19:38 Ksiazke moza kupic na Allegro.Teraz sprawdzalam po przeczytanu fragmetow. Pozdrawiam Dla zainteresowanych podaje link do strony www.allegro.pl/item450432359_pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko_gertrud_teusen.html www.allegro.pl/item453706737_pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko.html Odpowiedz Link Zgłoś
anuszkak26 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 11:01 Czułam i chyba ciągle chwilami czuje to samo.Książka warta polecenia wszystkim przyszłym matkom... Odpowiedz Link Zgłoś
gerita Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 12:50 Ciekawa jestem od czego to wszystko zależy, bo ja chyba mam (wobec poprzednich postów) ogromne szczęście. I żeby nie było,że pozuję na jakąś bohaterkę jak już ktoś napisał o zadowolonej z macierzyństwa dziewczynie. Może to kwestia udanej ciąży i raczej lekkiego porodu. Bolało, owszem, ale nie tak strasznie jak sobie wyobrażałam i od początku miałam nastawienie,że to dziecko cierpi bardziej i nawet nie wie co się dzieje, więc poważnie w trakcie porodu myślałam żeby szybko się uwinąć i jak najbardziej pomóc maleństwu. Kiedy wreszcie wylądowała na moim brzuchu czułam też ulgę, ale była też miłość, niepokój czy wszystko dobrze, bo była sina (zmarzła i szybko zabrali ją ogrzać trochę pod lampy) i niesamowity zachwyt. Kiedy mąż mnie zobaczył (wyrzuciłam go na samo parcie), nie wierzył,że rodziłam, byłam uśmiechnięta i w ogóle nie zmęczona, gadałam bez przerwy. Tak samo łatwo rodzenie przyszło mojej mamie i mam nadzieję,że dla mojej Zuźki też będzie to radosne przeżycie. W szpitalu trochę miałam dosyć, praktycznie nie spałam, ale w domu było cudnie, nie mogłam przestać patrzeć na małą, mąż przez 4 tygodnie był w domu, więc miałam pomoc i wsparcie podczas hormonalnych szaleństw. W drugim tygodniu przez gojące się krocze trochę złapałam doła,ale to były 2-3 dni, potem było coraz lepiej. Patrzenie jak malutka rośnie, jak ciągle się zmienia, uczy nowych rzeczy, z jaką bezwarunkową miłością się do mnie przytula, jak wyciąga rączki, śmieje się...ech, coś wspaniałego. Teraz ma 6 miesięcy, jest grzeczniutka, więc wszędzie ją zabieramy, żyjemy w zasadzie jak wcześniej. Mąż też ma fioła na jej punkcie, na moim też W naszym przypadku te zmiany są zdecydowanie na lepsze. A miłość jest od początku olbrzymia. Ale rozumiem,że często bywa inaczej i nie czuję się lepszą matką tylko cieszę się bardzo,że mnie ominęły jak dotąd wszelkie zawirowania. Życzę tego wszystkim młodym mamom. Trzymajcie się kobietki Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 15:01 To chyba nie jest kwestia udanej ciąży i dobrego porodu. Ja jedno i drugie miałam światne, a doła po porodzie - i tak ogromnego. Odpowiedz Link Zgłoś
blueberry77 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 15:22 Myślę, że sporo zależy od charakteru dziecka. Sama piszesz, że Twoja córka jest grzeczna, że możesz ją wszędzie zabrać. Pewnie masz czas, żeby zająć się własnymi sprawami, spotkać z ludźmi, itp. Nie każda mama może sobie na to pozwolić niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
donkaczka Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 16:10 moja byla grzeczna, porod ok, a dola mialam i tak jak row marianski przytlaczala mnie odpowiedzialnosc, mialam ciagle przeleki i wizje krzywd jakie czyhaja na dziecko, balam sie ze ja sama skrzywdze małą meczyl mnie brak kontaktu ze strony dziecka - lezy toto, drze sie, a jak sie nie drze to nawet nie spojrzy, nie usmiechnie sie kontakt emocjonalny z córką zaczęłam łapać po miesiacach, wczesniej to byla odpowiedzialnosc, nie milosc brr ciekawe jak tym razem bedzie.. Odpowiedz Link Zgłoś
anneczka78 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 13:23 Oj prawda, prawda w tej książce Odpowiedz Link Zgłoś
reteczu Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.07.07, 16:19 TEMAT wątku-święta prawda Odpowiedz Link Zgłoś
pixi18 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 27.07.07, 10:24 To wszytsko prawda ....... Moja Mika ma 10 m-cy i jest dobrze, ale początki były trudne, A NAWET BARDZO TRUDNE, ciężko mi było stawić czoła rzeczywistości, na szczęście bardzo pomogła mi moja mama która zaopiekowała się mną i moja niunią i była bardzo cierpliwa. Dzięki za ten wątek Odpowiedz Link Zgłoś
margo_kozak Re: podbijam... nt 22.12.07, 18:23 ja cala ciaze przeszlam bezproblemowo. porod to dla mnie jedno wielkie rozczarowanie. 3 dni po porodzie gdy sie okazalo ze rozbabrala mi sie rana po cc i przeniesli mnie oddz. zakazny. siedzialam i beczalam. pomogla mi bardzo obecnosc mojego M. milosci do dziecka uczylam sie dlugo. nie wiem co czulam najpierw. na pewno ulge ze juz nie mam wielkiego brzucha i odzyskuje sprawnosc. chyba czulam sie jedynie odpowiedzialna za ta mala istote. moje dziecko bylo i jest bezproblemowe. zero kolek, pieknie ssalo. czasami nachodza mnie mysli, ze gdybym kiedys nie poznala swojego M. pewnie teraz bylabym szczuplejsza, wyspana, miala wiecej kasy. no ale nie maialabym swoich dwoch najwazniejszych mężczyzn u boku i zycie byloby nic nie warte. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 22.12.07, 18:37 Pierwsze... hihi, u mnie przy trzecim też mam dozyć )))))) A de0presje to ja leczę, u lekarza. Kochane, nie jesteście same. Wokól nas pełno takich "dziwilągów", którym etos Matki Polki od Poświętliwości jest nieznany. Inna rzecz, że dzieciaki są różne. Takich jak mój drugi to mogłabym mieć piątkę z uśmiechem na buzi od rana do wieczora. Odpowiedz Link Zgłoś
a.g.g.a Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.12.07, 23:30 Ech,wątek o mnie....W ciążę zaszłam,bo stwierdziłam,że taka jest kolej rzeczy,trza mieć dziecko i już.Ciążę miałam lekką i bezproblemową,poród szybki i łatwy,o ironio,a instynktu macierzyńskiego za grosz...Po porodzie przeżyłam dramat,myślałam,że moje życie się skończyło,nie chciałam tego dziecka,ciągle płakałam,czułam lęk.Zajmowałam się nim,bo musiałam,a był to dla mnie dręczący,nieznośny obowiązek.Chciałam,żeby ktoś to dziecko ode mnie zabrał...Bardzo pomagał mi mąż,opiekował się mną,ale widziałam,że jest przerażony tym,co się ze mną dzieje...W końcu się opanowałam,bo wystraszyłam się swojego stanu,no i mały zaczął coś z siebie dawać..Po miesiącu było już lepiej,po dwóch coraz znośniej,po trzech całkiem dobrze i nawet nie wiem kiedy ,a wpadłam jak śliwka w kompotZakochałam się w swoim synku na amen.Kocham go niesamowicie,jest dla mnie cudem,nie mogę się nadziwić jak wielkim.Całkowcie obce są mi myśli,że mogłoby go nie być.Widzę teraz ile szczęścia wniósł do mojego życia.Miałam spokojną ciążę,łatwy poród,mam spokojne,pogodne dziecko,ale przez brak instynktu macierzyńskiego nacierpiałam się na początku.Teraz już jest dobrze.Kocham mojego synka,ale wydaje mi się,że nadal nie mam wspomnianego instynktu.I myślę,że nigdy mieć nie będę.Planujemy z mężem drugie dziecko i nie boję się tego co będziePozdrawiam wszystkie mamy Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Artykuł o depresji poporodowej 31.01.08, 18:05 Na onecie, przedruk z The Sun: dziecko.onet.pl/5496,5,8,depresja_poporodowa,1,artykul.html i ulepiony z komentarzy do powyższego artykulik własny onetu: dziecko.onet.pl/5705,5,7,8222bije_jej_palma8221,artykul.html Fragmentami przypomina wypowiedzi z tego wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
mamragie Re: Artykuł o depresji poporodowej 31.01.15, 06:03 Hej, dziękuję za temat, cieszę się, że tu trafiłam. Borykam się z depresją po urodzeniu synka od jego chyba 4 tygodnia... właściwie do dzisiaj, a on ma teraz 19 miesięcy. Szukam dla siebie rozwiązań, ale to trudne, gdy się nie ma wsparcia najbliższej osoby, a mąż właśnie od niedawna przeżywa swój własny kryzys. Masakra. Pozdrawiam i Wam i sobie życzę jeszcze dużo siły Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Chyba jest jeszcze jedna taka książka 01.06.08, 18:51 Osobiście nie czytałam, ale recencja "Opowieści z kołyski" Risy Green wydaje się zachęcająca: www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&oid=0&aid=74022 Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 dzieki za ten watek 28.11.08, 10:39 i uwazam ze dobrze by bylo gdyby pojawił sie tez na forum CiP. dobrze ze powoli kobiety zaczynaja o tym mówic moja ciaza byla zaplanowana i chciana, ciaze poza drobnymi typowymi dolegliwosciami znosilam dobrze, do konca bylam bardzo aktywna, pracowalam i prowadzilam intensywne zycie towarzyskie. poród co prawda odbył sie niespodziewanie przez cesarskie ciecie, ale nie stanowilo to jakiejs wiekszej traumy. nie zakochalam sie w mojej córeczce od poczatku - trudno sie do tego przyznac. pierwsze uczucia to ulga, ze juz po porodzie, drugie rodzaj zdziwienia ze to małe stworzonko wyszło z mojego brzucha, kolejne kiedy łypnela na mnie jednym okiem - że to mały alien- obcy. nie było jakiejs cudownej iskierki porozumienia, metafizyki, nic z tych rzeczy. kolejne dni, koszmar, ból rany po cesarce i nieustanna krzatanina przy wieczni8e domagajacym sie uwagi dziecku. do poludnia chodzilam w nocnej koszuli, nie mialam czasu zjesc sniadania, isc do kibelka itp. i poczucie ze moje zycie sie skonczyło teraz Malutka ma juz 4,5 miesiaca, nie wyobrazam sobie bez niej zycia, jest miedzy nami magiczna wiez porozumienia, uwielbiam byc z nia, jej słodki bezzebny usmiech kompletnie mnie rozbraja, ale potrzebowałam co najmniej kilku tygodni by sie w niej totalnie zakochac Odpowiedz Link Zgłoś
ziomas.1 Re: dzieki za ten watek 01.12.08, 13:12 Kiedyś kobiety rodziły dzieci i dbały o nie tak jak umiały, lepiej bądź gorzej, kochając mocno lub słabiej, ale nie miały presji na to,czy aby mogą zrobić coś jeszcze,żeby dziecko stymulować intelektualnie... Ja mam dziecko z przypadku, ciąża była super-zero dolegliwości,10 kilo ekstra,życie towarzyskie praktycznie do porodu - narty w 6 mies., wesele znajomych w 9tym. I potem...w szpitalu 8h bólów krzyżowych i stosowanie wszystkich technik porodowych ze szkoły rodzenia tylko po to,by z uwagi na małopłytkowość, co do której wcześniej nie było zastrzeżeń, wylądować pod KTG,z cewnikiem bolącym jak diabli, i czekać kolejne 5h na cesarkę. Potem koszmarne 3 doby w szpitalu - co z tego że synek słodki, spokojny, budził się tylko na karmienie i ssał bezproblemowo, gdy przy każdym ruchu rozrywało mnie z bólu, dojście do łazienki zajmowało wieki,a do tego kilka razy zsikałam się w łazience, bo nie dotrzymałam do muszli, a nawet na łóżko, bo po wyjęciu cewnika straciłam czucie!Do tego dziecko koleżanki z sali ryczało po nocach z głodu, bonie umiało ssać - w konsekwencji przez cały pobyt w szpitalu nie spałam ani chwili. Potem był powrót do domu - i co z tego,że mąż pomagałi rozumiał,mama i teściowa na każde zawołanie...ja wpadłam w czarną dziurę,mimo że syn pierwsze dwa tygodnie byłaniołkiem. Potem w trzecim tygodniu dostał kolek - takich po 10h dziennie - i dopiero zaczęły się powody do rozpaczy! Nie chce mi sięjuż nawet pisać jak to byłoprzez pierwsze dwa tygodnie. Teraz syn ma 4,5 mies., jest o niebo lepiej...ale... ja nadal nie czuję się pewnie w roli matki. Mam pomoc, ale głupio mi z niej korzystać i zawsze jak podrzucę dziecko dziadkom, mam wyrzuty sumienia,choć wiem, że oni i mały się tym cieszą, a ja tych chwil potrzebuję. Cieszę się, że wracam do pracy - bo jest ona dlamnie ważna, a dziecko nie jest i uważam, że nie powinno być całym światem. Synek jest bardzo ruchliwy, mało śpi w dzień i w nocy, teraz ma fazę, że domaga się dużo uwagi i towarzystwa, a ja mam z kolei wyrzuty, że za mało zabaw mu wymyślam, że niektórych rzeczy mi sięnie chce (np. wyszukiwać mu przedmiotów o różnych fakturach do zabawy, nosić po domu i nazywać przedmioty, itp.) - robię inne rzeczy -tulę go, śpiewam, głaszczę, inne rzeczy które wiem, że lubi, ale ciągle się boję,że to za mało, że nie rozwinie się tak szybko i wszechstronnie, jakby mógł, gdyby miał inną mamę...czuję się ciągle zmęczona podganianiem prac domowych. Wiem, że pisze tu wiele dziewczyn, że dziecko jest ważniejszeniż porządek,ale co ja poradzę,że mnie wkurza i dołuje bałagan, a poza tym mamy małe mieszkanie i wszystko szybko się zagraca. Problem też w tym, że małemu się pozmieniało z płaczem - jeszcze miesiąc temu każdy rodzaj był charakterystyczny i wiedziałam o co mu chodzi, a ostatnio znowu na wszystko płacze tak jakby podobnie;do tego ma napady złości i np jak mu w nocy muszę mnienić pieluchę, bo się przesikał,towrzeszczy jakby go ze skóry obdzierano. A do tego wszystkiego, to jest tak,że jak spędzam z nim cały dzień bez przerwy, to jestem wyczerpana i marzę, żeby być choć chwilę sama, ale jak go oddaję, to po dwóch godzinach tęsknię i w efekcie zawsze jadę po niego szybciej niż planowałam... Mam takie wrażenie, że dojdę do ładu dopiero jak synek zacznie chodzić i mówić,bo wtedy będę wreszcie mogła się z nim jakośc skomunikować,a nie tak jak teraz, że niby wiem,że płacz to język, ale tak naprawdę go nie rozumiem, irytuje mnie, a zarazem tak mi go strasznie żal,że płacze,że zrobiłabym wszystko, żeby ten płacz uśmierzyć i popełniam masę błędów wychowawcxzych... Ten mój baby blues potrwa więc chyba aż do wieku przedszkolnego... Odpowiedz Link Zgłoś
matysiaczek.0 ziomas... 01.12.08, 14:20 W tym co napiszę nie będzie krzty ironii, ale kobieto!!! Ty potrzebujesz pomocy specjalisty! Strasznie bardzo mi Cię żal i staram się jak mogę, żeby zrozumieć co czujesz, ale nie jest mi łatwo, tylko przykro, że nie czujesz tego co np ja. I może weźmiesz sobie do serca co mówię kiedy pomyslisz, że Twoje dziecko bardzo duzo traci, mając taką nieszczęśliwą mamę...Weź się w garść i lecz się, jak dziecko pójdzie do przedszkola, nie będzie po co. No i pójście do pracy niczego nie rozwiąże, bo po powrocie będziesz zmęczona, a dzieckiem ktoś będzie musiał się zająć, może być jesscze gorzej... Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: ziomas... 01.12.08, 15:20 wiesz czasem nie potrzeba aż specjalisty wystarczy zdać sobie sprawę z własnego stanu i poprosić o pomoc... na początek męża lub mamę/teściową odpuścić perfekcjonizm w kilku dziedzinach, dać sobie prawo do tego by raz na tydzień/dwa tygodnie umówić się na babskie ploty a dziecko oddać w ręce tatusia poza tym akurat praca może być jednym ze sposobów na odzyskanie ównowagi, ja mam pracę, którą mogę wykonywać takze w domu i od kiedy Mała skończyla 3 miesiące wykonuję różne zlecenia, co nie znaczy że w tym czasie mogę zając sie dzieckiem. jestem przy tym bardziej zmęczona, ale jednoczesnie mam poczucie satysfakcji że moje horyzonty nie kończą się na przysłowiowej kupie i zupie. Odpowiedz Link Zgłoś
ziomas.1 Re: matysiaczek i annubis 01.12.08, 21:09 Matysiaczek! Bardzo przykro mi się zrobiło,gdy przeczytałam Twoją odpowiedź na mojego posta w tym wątku. Ok, być może Twoje wnioski to wina chaotyczności i pesymizmu mojej wypowiedzi, którą pisałam w pośpiechu - ten czas był przeznaczony na co innego,ale tak nagle zapragnęłam się wypisać na temat moich negatywnych odczuć związanych z macierzyństwem.Podkreślam,odczuć negatywnych! Powiedz,a co takiego czujesz,czego jak sądzisz,ja nie czuję? To nie jest tak, że nie mam żadnej radości z posiadania dziecka. Po pierwsze,kiedy już po tych magicznych 3 miesiącach myślałam, że wszystko się ułożyło, pojawiły się problemy,których bym się nie spodziwała. Bo to,że z dzieckiem zawsze są jakieś problemy,to wiem, ale to, że np. znowu nie będę wiedzieć o comu chodzi z tym płaczem,to mnie dość przybiło, szczególnie jakcodruga mama tu pisze,że tak doskonale rozumie i zgrała się ze swoim dzieckiem po tym czasie. Kolejna sprawa: mimo że dużo czytam o zabawach i sposobach wspomagania rozwoju dziecka, to potem,jak przychodzi do wcielenia w życie, to albo zapominam tych, co wydawały się fajne,albo mały nie jest tym kompletnie zainteresowany,albo okazuje się,że to faza, w której każda zabawa kończy się płaczem. Do tego cały czas się martwię, bo po przeczytaniu kategorycznych stwierdzeń w wielu książkach i na tym forum mam wątpliwości,czy mój syn nie będzie miał "niedorozwoju" emocjonalnego albo innego,gdy biorę prysznic,a on płacze włóżeczku - na przykład!!! Ja wiem,że przesadzam,ale może łatwiej miały matki kiedyś,gdy nikt się tak nie przejmował psychiką małego dziecka, bo rodzice "robili swoje",co uważali za dobre dla dziecka i nie mieli tylu dylematów. Powyższym postem trochę sięwywnętrzyłam,co nie było łatwe,bo mnie samą z drugiej strony irytują moje własne wahania psychiczne. Nigdy bym nie myślała,że z "twardej baby", jaką byłam przed ciążą mogę stać się osobą, która będzie mieć wyrzuty,bo zostawi dziecko u dziadków i pójdzie na imprezę z mężem albo na zakupy - a jednak tak bywa, nawet mimo tego, że nie chcę się tak czuć! Odpisuję Ci Matysiaczek takie elaboraty,bo tym bardziej mi przykro,że to Ty tak mi odpisałaś - cenię Twoje posty,a poza tym pamiętam,że rozpoczęłaś kiedyś taki wątek o byciu nieperfekcyjną mamą, z którego wynikało, że Twój instynkt macierzyński też miewa wzloty i upadki. To, co tam napisałaś,byłomi bliskie w treści, mogłabym się pod tamtą wypowiedzią podpisać. Ale cóż,widocznie źle Cię zrozumiałam...szkoda... A co do Annubis - jak sądzę,choć w części mnie zrozumiałaś. Na szczęście mam się komu wygadać i przegaduję temat z innymi osobami zainteresowanymi (rodziną, koleżankami w podobnej sytuacji),tylko może za późno zaczęłam,bo długo też się wstydziłam mówić o swojej słabości. Teraz jednak jest coraz lepiej i myślę,że obejdzie się bez psychiatry,mimo niektórych sugestii Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
uullaa Re: matysiaczek i annubis 01.12.08, 22:21 Ziomas, czy ty aby się nad sobą nie użalasz? Masz superdzidzię w ekstrafajnym wieku. Korzystaj, baw się. Nie czekaj nie wiadomo na co, bo to pewnie nie nadejdzie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
matysiaczek.0 bosze ziomas 02.12.08, 07:03 I Tobie i mnie jest przykro...Ale chyba obie nie zrozumiałyśmy się wcale. Napisałaś, że w poście wspomniałaś TYLKO o swoich negatywnych odczuciach. No właśnie...Więc postaw się na moim miejscu (czytającego): cóż mogłam pomyśleć, nie znając tych radosnych chwil Twego macierzyństwa? Że ta matka wcale nie czerpie z macierzyństwa radości, nie jest szczęśliwą matką, bo tylko martwi się o swoje dziecko, nie ciesząc się z nim kazdym dniem nowego człowieka (coś namieszałam). A pytasz co takiego czuję, czego Ty nie czujesz? NA PODSTAWIE TWEGO POSTU pomyślałam: ja się usmiecham patrząc na moje dziecko, Ty zastanawiasz się, jak stymulować jego rozwój. Ale wczoraj już zmieniłam zdanie, poczytałam inne Twoje wypowiedzi, i doszłam do wniosku, że jersteś normalną mamą, która miała tylko chwilę słabości...taką depreche jesienno-zimową. A ja płaczu swego dziecka też nie zawsze rozumiem. Na pocieszenie: dzieć płacze, to ja przwinę..nie pasuje? To idziemy na brzuszek...nie pasuje? to do cyca...nie?...i tak aż znajdę o co chodzi, a czasem nie znajdę, dzieć zasypia zmęczony...pocieszyłam? a z tą psychika, to masz rację, kiedys było inaczej, ale wiesz cco? Też możesz nie przejmować się, będzie łatwiej... a mój post? Nie tak zrozumiałaś, naprawdę chciałam Ci tylko pomóc, zabrzmiałaś, jak matka z depresją poporodową i to ostrą... Z tego wszystkiego ciesszę się tylko, że nic tak naprawdę Ci nie jest, jakos sobie radzisz, tylko może za bardzo się przejmujesz...Ale z pracą to nie zmienię zdania, nie zawsze pomaga, czasem może ostro namieszać, zrobisz jednak jak uważasz Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie Ziomas, trzymam za Cię kciuki, chyba wyjaśniłam wsio? Odpowiedz Link Zgłoś
ziomas.1 Re: bosze ziomas 02.12.08, 09:35 No to ładnie...chyba jednak nie pomyliłamsię co do Twojej osoby,no przynajmniej nie tak bardzoJesteś sadzac z postow fajna babka, w wielu wielu punktach sie z Toba zgadzam (tamten post to był 'kompleks wyrodnej matki').Wsio wytłomaczone zostało i nie żywię niechęci i urazy ))) Ja też się uśmiecham i rozczulam patrząc na synka -szczególnie na jego "nieszczęścia",np. jak w tej chwili,gdy kapituluje i nieruchomieje z krzywym uśmiechem w kombinezonie,którego nie znosi (zaraz idziemy na spacer)...po przeczytaniu siebie stwierdziłam,że masz rację:mega się rozczuliłam i wyżaliłam,zapominając o tym,że czytający nie musi wiedzieć,że me dziecię,choć strasznie żywe,nieśpiące i kwękające, dużo się też uśmiecha i to spontanicznie, jest zdrowe, ma potworny apetyt,lubi ludzi i prawie niczego się nie boi (zwlaszcza jak mama pokazuje,ze wszystko jest ok). Sądzę,ze wyrośniez niego charakterny gość-a tacy mają ciekawe życie I po przemyśleniu,to jest warte tych nieprzespanych nocy i trudów ogarnięcia życiowego chaosu. btw,nie lubięswoich postow,bo takie mam madreprzemyslenia,a potem nie potrafie ich przelac na 'papier',czego dowod wczoraj...dobrze ze jednak przeziera z nich normalnosc ) Pozdrowionka Odpowiedz Link Zgłoś
kaisog3 Re: bosze ziomas 19.12.08, 22:43 Ziomas chyba nie tylko Ty miałaś zły dzień wczoraj. Ja napisałam także posta jednak był strasznie chaotyczny. Po przeczytaniu Twojego poczułam się jakby ktoś rozszyfrował mnie całą. A dziś patrze na swój post zupełnie jak Ty na swój Strasznie ciężkie są te pierwsze miesiące ale damy rade Pozdrawiam Goska Odpowiedz Link Zgłoś
ziomas.1 Re: bosze ziomas 22.12.08, 21:46 Tak wiem,kaisog3,czytałam tego posta Tylko dlatego się doniego nie dopisałam,że mój królewicz zaczął akurat domagać się uwagi,a potem to już jak zwykle na nic nie było czasu... Myślę,że podstawowy problem w tych pierwszych miesiącach to brak snu i specyfika jego zakłóceń - ja normalnie też za długo nie spałam,ale niewyspanie z powodu nocnego oglądania TV,czytania czy nawet papierkowej roboty to zupełnie co innego niż pięć pobudek na godzinę do karmienia.... Na szczęście ja tak odokoło2 tyg już się chyba przyzwyczaiłam,bo nawet nie czuję się taka zrypana co wieczór, tylko np co trzeci wieczór). Także może nas matka natura wyposażyła jednak w jakieś mechanizmy przeciwdziałające totalnej dezintegracji - tylko trzeba przeżyć pierwszy trymestr Również pozdrawiam Ewa R Odpowiedz Link Zgłoś
smerfetka8801 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 01.12.08, 14:08 bardzo ważne dla wielu kobiet jest to aby miec wsparcie i zrozumienie w trudnych chwilach... ja natomiast miałam inaczej...nie było trudnych chwil nie bałam się czy będę potrafiła zająć się małą...czy będę umiała ją ubrać umyć i dać dużo miłóści.i co?jeszczew szpitalu od zestresowanej 30 latki która urodziła pierwsze dziecko usłyszałam ,ze kompletnie nipoważnie podchodzę do macierzyństwa i nie wiem co mnie czeka... i wkurzyło mnie to.bo ja rozumiem,że można się bać może być cieżko ale dlaczego ja ze względu na młody wiek i brak stresu zostałam odsądzona od nieodpowiedzialnych matek??? dziś po 4 miesiacach jestem przekonana ,że miałam niebywałe szczęście bo baby blues nie zabrał mi ani1 dnia szczęścia. wszystkim mamom które sie z tym borykają życzę wsparcia samozaparcia i samorealizacji. będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
weronika_z_pruszkowa Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 19.12.08, 22:18 o rany, to co byście o mnie powiedziały... baby blues zaliczyłam (po części z braku pomocy rodziny. maż miał może 2 dni wolnego w pierwszych kilku mcach). ale prawdizwą depresję mam od 6 mca małego... mam juz mysli samobójcze, zamrtwiam się że zrobie krzywdę dziecku, zdjae sie że cześciej mówię "Kur...czego chcesz?" niż "kocham Cię synku". wiem że mam depresję poprodową, bylam juz u psychiatry i dostałam receptę na leki.... ....ale żeby je brać mam odstawić karmienie. A karmienei to jedyna, naprawdę jedyna rzecz w macierzyństwie która mi nie sprawia probleamu, z której jestem zadowolona ze dobrze ją robię. Odpowiedz Link Zgłoś
martabe05 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 19.12.08, 22:43 kurcze strasznie Ci współczuję...byłam bliska takiego stanu,ale dzięki pomocy mojej mamy i kochanemu mężowi udało mi się zostać szczęśliwą matkąco do leków zajrzyj na forum karmienie piersią i zapytaj eksperta o swoje leki może można je brać...czytałam historię matki która popełniła samobójstwo przez depresję..nie pozwól na to daj szanse swojemu dziecku na kochającą matkę...trzymaj się!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rulsanka Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.12.08, 19:35 A może idź do psychologa, a nie psychiatry? Ja byłam u psychiatry i też zostałam postawiona przed alternatywą leki albo karmienie ewentualnie wizyta u psychologa. Do tego ostatniego wprawdzie nie poszłam, jakoś stopniowo mi się poprawiło i mam nadzieję, że zły stan nie wróci (jest ok już 2 miesiące, a mój synek ma 6). Trzymam kciuki za ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
beatag05 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.12.08, 23:30 Superowa kasiazka. Odpowiedz Link Zgłoś
malamalinkaaa Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.03.09, 07:29 kobietki, podbijam watek jako super ciekawy. i mega aktualny dla mnie. moja córcia dzis konczy 2 tygodnie. a ja sie nie spodziewalam, ze macierzynstwo moze wyzwolic tak skrajne emocje, dac tyle bolu i stresu...Po przeczytaniu wszystkich postów czuje sie lepiej, wiem ze to normalne co czuje i ze trzeba cierpliwie poczekac na lepsze jutro, w ktorym tez bedzie wecej milosci miedzy mna, a malutka. wiec...zaciskam zeby i licze, ze bedziemy sie tu wspierac Odpowiedz Link Zgłoś
zosia9 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.03.09, 09:48 A jak załozyłam taki wątek ja ciąży to mnie dziewczyny zignorowany. Widać jak mało się o tym mówi. Ja przeszłam przez wszystko i teraz jest lepiej (co nie znaczy że idealnie) Podobno po roku się stabilizuję. A najbardziej nienawidze jak mówią do mnie że "teraz to sobie niewyobrażasz życia bez dziecka"- a ja sobie wyobrazam. Odpowiedz Link Zgłoś
kosolka1 Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 23.03.09, 14:18 aukcja.onet.pl/show_item.php?item=573862054 i jeszcze tu aukcja.onet.pl/show_item.php?item=590380806 Odpowiedz Link Zgłoś
malamalinkaaa Re: Pierwsze dziecko zmienia wszystko. 24.03.09, 07:39 ja kupilam ksiazke wczoraj w empiku Odpowiedz Link Zgłoś