Zajmujecie się maleństwami cały czas???

02.11.05, 18:44
słuchajcie czy dobrze robię.Moja Julka(2mc)gdy nie śpi to z nią rozmawiam,
czytam jej bajki, siedzę koło niej, tulę.Jak wypadnie smoczek,albo zaczyna
płkać odrazu lecę z pomocą.Nie moge znieść jej płaczu,podnoszę i przytulam za
każdym razem.Mąż mówi że to nniedobrze że tak robię i ją noszę(chodzi o ten
płacz).Czy Wy też tyle czasu poświęcacie swoim dzieciom?Czy ja może
przesadzam i powinnam mieć chwilkę dla siebie,biorąc pod uwagę fakt że ona
nie śpi wcale długo przez ostatnie dni.
    • andaba Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 18:54
      Moim zdaniem przesadzasz i to sporo. Ale każdy wychowuje dzieci po swojemu.
      Tylko potem się skarżą, że sobie nie radzą, wtedy, gdy jest za późno na
      odzwyczajenie dziecka od niektórych nawyków.
    • izik_99 Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 19:06
      a ja uwazam ze nic sie nie dzieje ze tak dbasz o maluszka. ja tez zajmuje sie
      moja oliwia caly czas juz prawoe przez 7 miesiecy,czytam jej bawie sie i tak
      dalej.dzieki temu widze efekty.mala rozwija sie nadpodziw dobrze jak na swoj
      wiek. wiadomo nie mozna przesadzac ale ja nie wyobrazam sobie inaczej niz
      wlasnie takie zajmowanie sie mala.

      iza
    • iwoniec Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 19:25
      Myślę,że jednak troszkę przesadasz.
      Oczywiście nie jest łatwo słuchać płaczu swojego Maleństwa i rozumiem, że
      chcesz mu pomóc gdy jest mu źle i smutno. Ale myślę, że takie malutkie
      dzieciątko, mimo że bardzo cię potrzebuje, potrzebuje też troszkę
      samodzielności. I nie chodzi mi tu bynajmniej o jakieś wypłakiwanie czy coś
      takiego. Jestem zdecydowaną przeciwniczką takiego podejścia. Ale może można
      czasem coś zagadać, zająć czymś, pokazać coś interesującego. Po prostu nie
      nosić cały czas.Postępuj z dzieckiem tak jak ci serce podpowiada, ale miej też
      na uwadze, że tym samym uczysz je pewnych prawidłowości i zachowań. I kiedyś
      może to ci troszkę zacząć ciążyć. Ale tak jak mówię, wybór należy do Ciebie.
      Ja osobiście jestem mamą 7-miesięcznego malucha, który od początku przez 3
      miesiące nieźle ryczał. Prawdę mówiąc zdominował mnie i resztę rodziny tym
      swoim płaczem. Dopóki miałam pomoc to każdy się nim trochę zajmował, to znaczy
      nosił go. Efekt-maluch oczekiwał tego coraz więcej i więcej. Jak miał 5 tygodni
      zostałam z nim na prawie całe dnie sama(mąż dużo pracuje itd) i dopiero
      zrozumiałam błąd, jaki popełniliśmy. Nie mogłam nawet wyjść do kibelka bo
      maluszek dawał ostro po garach. Ale jakoś trzeba było pomału nauczyć go, że jak
      czasem sam poleży to też nic mu nie będzie.A przygotowanie w pojedynkę kąpieli?
      Przecież nie mogłam myć i napełniać wanienki z synkiem na ręku!Wię zaczęłam
      próbować się z nim dogadać. To takie coś za coś-poleż chwilkę, a ja pośpiewam
      ci piosenkę a w tym czasie zrobie sobie kanapkę. Czas dla siebie nie był mi
      potrzebny na jakieś tam przyjemności, tylko na zaspokojenie podstawowych
      spraw.A synek w dzień wcale nie chciał za bardzo spać, tylko w zasadzie na
      rączkach. Zmieniałam to naprawdę bardzo pomału i powiem szczerze, że do dziś
      niezła z niego przylepa. Największym odkryciem natomiast okazało się to, że gdy
      przekonałam go,że łóżeczko nie gryzie i całkiem dobrze się w nim śpi to zaczął
      ogólnie lepiej i dłużej sypiać, również w dzień.
      Tak więc nie czuj się oceniana, ale jeśli pytasz o zdanie, to myślę, że
      dobrze,że pomagasz Malusi, ale chwilka dla siebie nigdy nie zawadzi(nawet po to
      aby skoczyć do fryzjera, lub bardziej na poważnie do dentysty). A jeśli
      zapłacze, to oczywiście pomóż jej, ale nie rzucaj naraz wszystkiego i nie leć
      od razu z pomocą to niewiele zmienia, a kiedyś będzie niepocieszona, że nie
      stawiłaś się natychmiast no i nie będzie kiedyś chciała spróbować uspokoić się
      samodzielnie.

      Pozdrawiam

      Iwka
    • agagr Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 20:29
      Myślę, że robisz dobrze, dziecko w tym wieku nie jest jeszcze w stanie "zająć
      się" czymś. Myślę, że na wychowanie i niedopuszczanie do "złych" nawyków bedzie
      czas później. Mój synek ma prawie trzy miesiące. Dopiero kilka dni temu
      zauważyłam, że z większym zainteresowaniem przygląda się otoczeniu, zabawkom,
      ludziom. Do tej pory też ciągle go nosiłam. Płacz u takiego dziecka zawsze
      wynika z potrzeby czegoś dla niego ważnego, może czuje się samotne, jest mu
      zimno itd. Mój starszy synek bardzo długo spał z nami w łóżku (od niemowlęcia).
      Cała rodzina mówiła jak to barzdo źle go tak przyzwyczajać, bo jak to będzie
      potem. Jakoś się oduczył, bez stresów. Uznaliśmy, że jesli tego potrzebuje, to
      naprawdę można mu to dać. Tym bardziej z 2 miesiecznym maleństwem. Myślę, że
      już niedługo Julka zacznie interesować sie światem i będzie trochę łątwiej.
      Pozdrawiam
      • annaparzonka Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 20:37
        Ja rez postepowałam z moją córcia tak jak ty napoczątku tak gdzies do 5 miesiaca
        teraz Karolcia ma 7 miesiecy duzo wiecej rozume jak np. piore ona ssiedzi w
        foteliku blisko mnie i widze ze marudzic zaczyna nie biore jej od razu na rece
        tylko tłumacze że mamusi musi wyprac i jak skonczy to wezmie Karolcie daje jej
        zabawki i jest spokojna
    • anonim37 Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 20:54
      Gdy córeczka płaczę (6miesięcy) to ja ją biorę na rece i jest juz spokojna.
    • mika_p Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 22:21
      Jak płacze, to lecę na pomoc. Jak nie płacze, to znaczy że ma co robić i nie
      należy przeszkadzać smile
    • robertaa Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 02.11.05, 22:33
      moją córkę wychowywałam chyba dośc podobnie. miałam zasadę, żeby nie zostawiac
      jej samej podczas płaczu, poza tym starałam się urozmaicac jej czas i kiedy
      widziałam, że potrzebuje mojej uwagi, zawsze miałam na to czas. jednoczesnie
      cały czas miałam na uwadze to, że gdy już sama się czymś zajmie (nawet niczym :-
      )to od razu sie usuwałam. teraz z perspektywy czasu (marta ma prawie 5 lat)
      wydaje się, że postępowałam słusznie, aczkolwiek tego nigdy na pewno nie
      wiadomo, może mała byłaby taka sama niezależnie od mojego podejścia... teraz
      mogę powiedziec, że nie miałam z nią żadnych problemów wychowawczych, chętnie
      zostawała z osobami opiekującymi się nią (ale po raz pierwszy zostawiłam ją
      komuś jak miała ok. półtora roku, wczesniej tylko ja i mąż), przedszkole -
      poszła jak skończyła 3 latka, (zrobiła mi papa i poszła z panią i tak jest do
      dzisiaj), z rówieśnikami świetnie się dogaduje, jeśli nie chce zrobi czegoś o
      co ją proszę - mozna ją do wszystkiego przekonac - nigdy nie było płaczu,
      szarpaniny czy nerwów. opowiadac mogłabym długo... teraz czekam na synka,
      bardzo bym chciała wychowywac go podobnie ale juz wiem, że szybciej będę
      musiała wrócic do pracy i obawiam się, że nie mam juz tyle cierpliwości.
      Ale przynajmniej wiem, którą drogą starac się iśc.
      Z drugiej strony jestem też świadoma, że każde dziecko jest inne i może
      wszystkie te nasze wypowiedzi powinny byc traktowane tylko jako opowieści, nic
      więcej...

      pozdr.
    • pilchowa Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 03.11.05, 09:30
      Rośnie ci mały terorysta,
      każdy jej płacz będzie stawiał Cię na baczność??
      ona cię wyszkoli lepiej niż Pawłow psy, Karolina jak płacze to idę, a nie
      biegnę czy lecę ją uspokoić. trzeba też zorientowac się z jakiego powodu płacze.
      jak Młoda nie śpi, owszem zajmuję się nią, ale równocześnie robię co innego.
      przecież w dom trzeba choć trochę ogarnąć, coś ugotować.
      • ciuforek Re: Zajmujecie się maleństwami cały czas??? 03.11.05, 09:33
        dziecko takze potrzebuje troche samotnosci- tak samo jak dorosły człowiek
Pełna wersja