kolagulka
23.11.05, 19:30
Przeczytałam w książce "Encykopedia LAROUSSE - Dla rodziców" o nagłej śmierci
niemowlęcia.
Przytoczę fragment: "Obecnie w krajach zachodnich 1-3 dzieci na 1000 w wieku
od 1 m-ca do 1 roku życia umiera nagle we śnie, kiedy nic albo prawie nic tego
nie zapowiadało. Nagła śmierć niemowlęcia zajmuje pierwsze miejsce wśród
przyczyn śmiertelności najmłodszych. Lekarze i badacze zajmują się tym
bolesnym problemem, ale nie znaleziono dotąd prostego i zadowalającego
wyjaśnienia - prawie połowa przypadków zostaje niewyjaśniona. W pozostałych
stwierdzono, że było kilka przyczyn śmierci powiązanych ze sobą. Np. dziecko
przestało oddychać przez więcej niż 20 sekund (bezdech), udusiło się
wymiocinami, miało poza tym zatkany nos... Te incydenty występujące w porze,
kiedy nie zwraca się uwagi na dziecko i nakładające się na jakąś zmianę ukrytą
albo pozornie banalną, mogą spowodować nagły zgon.
2/3 zgonów przypada na okres między wrześniem a lutym i dotyczą one
najczęściej dzieci między 2. a 4. miesiącem życia. Jest to okres przejściowy,
kiedy obrona naturalna dziecka przed zakażeniami i równowaga jego układu
nerwowego, krążenia i oddychania dopiero kończy się ustalać. Jednocześnie
niemowlę ma się przystosować do wielu zmian: żywienia, rytmów snu, nowej
opieki... Są to liczne zaburzenia, które nakładając się na siebie, zagrażają
niektórym dzieciom zakłóceniem chwiejnej jeszcze równowagi."
Słyszałam o tym, ale myślałam, że to dotyczy tylko nowo narodzonych dzieci, w
pierwszych dniach ich życia, a tu się okazuje, że aż do roku może sie to
przydarzyć. To straszne...