Maluszki w supermarketach

05.12.05, 22:06
Cześć, poruszam ten temat, bo myślę, że to ważne. Już kilka razy będąc w
hipermarkecie w godzinie największych tłumów (18-19, sobota) widzę
zadowolonych rodziców, którzy w fotelikach lub na rękach robią zakupy ze
swoimi malutkimi pociechami (mam na myśli kilkumiesięczne dzieci). Nie
zabierajcie takich maluszków do wielkich sklepów. Są na to jeszcze za małe.
Ogromne skupisko ludzi o tej porze roku to ogromne skupisko bakterii,
zwiększa się ryzyko zarażenia, poza tym hałas, mnóstwo nowych twarzy, to za
dużo wrażeń. Napiszcie co o tym sądzicie.
pozdrawiam
    • b.bujak Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:11
      ja tez uwazam, ze nie jest to wskazane dla niemowlakow; moj syn w swoim 10
      miesiecznym zyciu byl w markecie 2 czy 3 razy - i tak za duzo - byl potem
      oszolomiony i trudno mu bylo sie wyciszyc - zdecydowany nadmiar bodzcow
      • tynka35 Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 19:37
        A co mam zrobić jak mąż tylko wtedy ma wolne? W supermarkecie robimy duże
        zakupy i potem na jakiś czas mam spokój i nie muszę sama potem targać zakupów,
        wózka i córeczki.
    • kayah73 Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:13
      Bylo calkiem niedawno:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=32519873&a=32519873
      czy tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=27114828&a=27114828
      Zdania podzielone.

    • kdoryw Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:14
      jestem tego samego zdania co ty.
      • bemark76 Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:44
        to tez zalezy od dziecka... moja niunka spi w markecie, wozek sklepowy dziala
        na nia usypiajaco.
        potem nie ma z nia wiekszych problemow
        co do skupiska bakterii - dziecko i tak musi sie z nimi zetknac - owszem nie
        jezdzilam z dzieckiem w porze jesiennej sloty - pazdziernik, listopad jak
        kazdemu z nosa cieknie - ale teraz jak zaczely sie lekkie przymrozki to
        pojechalismy dopiero teraz w grudniu.
        Jak miala 4 tyg. to bylismy po raz pierwszy, nie jezdzilismy czesto a tez nie
        mielismy jej z kim zostawic zeby zrobic zakupy
        maz swietnie sobie radzi w markecie ale to ja chcialam sie wyrwac do ludzi zeby
        nie zbizkowac.... w koncu moj stres tez zle wplywal na nia...
        mysle ze sa i dobre i zle strony calej tej sytuacji ale niech to matka decyduje
        co jest dla jej dziecka najlepsze
    • martusia251 Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:48
      Ten temat był wielokrotnie wałkowany. Każdy postępuje według swojego uznania.
      Nie jestem zwolenniczką zabierania niemowląt w takie miejsca, szczególnie w
      okresie świątecznym. Myślę, że nie ma, co robić z tego afery.
    • kanna Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 22:51
      Mysle, ze supermarkety nie sa dobre dla dzieci. Ale z drugiej strony myslę, że
      matka ma prawo do rozrywek - a po siedzeniu w kółko z dzieckiem w domu, mozna
      takie wyjscie tak traktować.
      Moja córeczka ma 9 mies. i była ze dwa razy - ale wybierałam czas bez tłumów,
      poza tym, ja generalnie mam ja z kim zostawiać.

      A jesli dziecko je tylko pierś to co, matka ma do 6 mies. nie ruszac sie z domu
      (poza spacerami?) To nieludzkie wink

      pozd. Ania
    • sabko Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 23:01
      Oliwkę zabieramy ze soba na zakuby odkad skończyła 3 miesiące.
      Nie mamy jej z kim zostawić a poprostu czasem mamy ochotę wyjść sobie z mężem
      razem na zakupy. Małej te nasze wypady nie uczyniły żadnej krzywdy, wręcz
      przeciwnie, bawi się świetnie
      • iwonkacz Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 23:12
        Mojemu synowi też bardzo podobało się w supermarkecie,byliśmy pare razy
        latem,miał wtedy 4 miesiące i rozglądał się z zaciekawieniem wokół smileA ja
        spokojnie sobie robiłam zakupy smile Wszystko ok. ale teraz nie chodzimy bo nie
        chcę narażać małego na infekcje a poza tym przed świętami to chyba nie miałabym
        jak się poruszać z wózkiem wśród tych tłumów szaleńców wink
    • ann99 Re: Maluszki w supermarketach 05.12.05, 23:09
      Ja też zabieram małą na zakupy- nie mamy jej z kim zostawic a czasem ja wolę
      coś wybrać sama...Nie bierzemy jaj na większe zakupy,które trwają dłużej niz
      pól godzinki i teraz w okresie przedświątecznym popołudniami, kiedy jest
      mnóstwo ludzi i trudno przejechac z wózkiem. Ale,ze mieszkamy blisko TESCO jak
      cos potrzebuje to przy okazji spaceru wstępujemy i kupujemy- z tym,że jest to
      zazwyczaj kolo poludnia więc ludzi mało.
    • patrischa Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 08:38
      ja Was nie rozumiem...a potem sa takie sytuacje jak u moich znajomych , ze
      dziecko swoje chrzciny w wieku 6 miesiecy spedzilo w domu bo w kosciele a potem
      w restauracji wylo potwornie i biedny tatus musial pojechac do domu...dla mnie
      to masakra...posiadanie dziecka to nie wiezienie...nie isc na zakupy nie isc do
      centrum handlowego bo duzo ludzi bo bakterie...ja zyje chyba w innym
      swiecie...pracuje do 15 i po poludniu nie chce malej nigdzie oddawac bo i tak
      spedzam z nia za malo czasu wiec razem idziemy na zakupy do hipermarketu raz w
      tygodniu na jakas godzine...czasami wpadniemy na chwile tylko po cos...moja
      mala uwielbia zakupy i raczej dla niej to atrakcja a nie kara...ile mozna
      siedziec w domu i bawic sie zabawkami...tu wszytsko jest nowe...a w weekendy
      chodzimy do centrum handlowego na zakupy dla nas czy dla malej i tez nie ma
      problemu mala ma obecnie 14 miesiecy i biega po wielkich holach i zaczepia inne
      dzieci...dlaczego mam jej tego zabraniac...w hipermarkecie byla pierwszy raz
      jak miala 4 tygodnie...i od tej pory nikt nie robi problemu zeby tam z nia
      chodzic...jak bedziemy tak dzieci izolowac od bakterii to potem beda wiecznie
      chorowac...wystarczy ze pojda do przeczkola...tez skupisko bakterii...to moze
      lepiej zeby do niego tez nie chodzily tylko wiecznie ze starymi...jak one maja
      sie rozwiajc...potrzebne im jest towarzystwo rowiesnikow...i gdy bedziemy
      izolowac od ludzi beda"dzike"...moze wasze zdanie jest inne ...ale wsrodmoich
      znajomych panuje raczej taka opinia jak moja
    • anete Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 09:00
      Też nie rozumiem afery z robienia zakupów z dzieckiem w markecie. Moja Mała ma
      10 miesięcy. Ja od razu po macierzyńskim wróciałm do pracy, z dzieckiem w ciągu
      dnia roboczego widzę się zaledwie 3-4 godz., rersztę dnia spędza mała z babcią.
      W weekend mamy wreszcie czas dla siebie i często się zdarza, że musimy zrobić
      zakupy, nie chcemy znów babci obciążać Mała i nie chcemy też znów rozstwawać
      się z Małą, więc bierzemy ją do marketu. Potem jakoś nie dostrzegam żeby była
      osozłomiona lub nie mogła się uspokoić, Lubi siedzieć w wózku i przyglądać się
      ludziom i półkom sklepowym. Owszem spacer na świeżym powietrzu jest lepszy, ale
      powtarzam, czasem trzeba zrobić zakupy, a trzymanie dziecka w domu, bo wszędzie
      są bakterie jest cokolwiek dziwaczne. Moje dziecko wszędzie jest zabierane,
      nawet jak muszę w wolny dzien podjechać na chwilę do pracy po dokumnety, to też
      ją zabieram...
    • mruwa9 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 09:19
      i znow jalowa dyskusja.. jasne, ze hipermarkety to nie jest dobre dziecko dla
      niemowlat, ale czasem alternatywa dla zabrania dziecka na zakupy jest....nie
      isc wcale, bo nie kazdy ma babcie, nianie, czy krotko pracujacego meza, ktory
      moglby zmienic matke, zeby mogla wyskoczyc na zakupy sama. A zakupy zrobic
      trzeba, a kobieta tez ma prawo nie chciec czuc sie wiezniem domu i dziecka. Zyj
      i daj zyc innym.I nie oceniaj po pozorach.
    • ula233 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 09:41
      dziecko nawet w szpitalu jest naraz na zarazki, chyba ze w izolatce wink My synka
      zabieramy ze sobą raczej we wczesnych godzinach a wyprawa do sklepu to wielka
      atrakcja a tym bardziej teraz przed świętami. Tyle światełek,choinki itp.a
      przecież nikt mi tam na dziecko nie kicha i nie dotyka go
    • kicia031 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 10:49
      Zgadzam sie z toba. I smiac mi sie chce jak slysze, ze dla niektorych mamus dom
      jest wiezieniem a wyprawa do supermarketu czy centrum handlowego to wyrwanie
      sie z wiezienia. Dla mnie i mojego chlopa zakupy to nudna koniecznosc zyciowa,
      przedluzenie "wiezienia" domowego, a wyrwanie sie z niego to wyprawa do lasu na
      spacer, na basen, na wystawe albo do kina czy teatru.
      I tam staramy sie zabierac nasze dzieci, bo chcemy je wychowac na ludzi
      kulturalnych a nie na zakupoholikow.
    • anias29 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 11:02
      E tam. Noworodka bym do supermarketu nie wzięła, ale takiego 3-miesięczniaka to
      już spokojnie. I to bez dorabiania ideologii o "wyrywaniu się z domu"...
    • monika701 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 11:30
      Zdecydowanie ograniczam do minimum moje wizyty w supermarketach (chociaz moje
      dziecko znosi to dosc dobrze) i staram sie unikac godzin szczytu czyli nigdy
      popoludniu w dzien powszedni i nigdy w soboty do popoludnia a najczesciej w dni
      powszednie rano.
      • ewcialinka nie każdy może robic zakupy w tygodniu 06.12.05, 11:37
        taka prawda nie raz zostaja tylko weekendy na zrobienie zakupów i nie ma jak
        ich zrobić w tygdoniu w godzinach gdzie jest bardzo mało ludzi..mój synek
        pierwszy raz był w hipermarkecie jak miał 5 miesięcy.teraz jeździ z nami co
        tydzien bo nie mamy go z kim zostawic a dla niego to tez atrakcja i nigdy nie
        jest pobudzony po takiej wyprawie.wszystko go interesuje cieszy sie i jest
        grzeczny.i ani razu nam nie chorował..przecież dziecko musi miec jakis kontakt
        z zarazkami bo potem to co chwila będzie chorować.. oczywiste jest żeby nie
        zabierac kilku tygodzniowego dzieciaszka do hipermarketu ale potem czemu nie??
        jak sie dziecka nigdzie nie będzie zabierać to dzikus będzie i jak tylko
        zobaczy ludzi to będzie wrzask i płacz
        • shady27 dokladnie......poepieram to co mowisz : 06.12.05, 12:22
          smile
    • maretina Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 11:36
      dla mnie hipermarket to zle miejsce dla niemowlaka, ale jak wczoraj poszlam....
      to co chwila wpadlam na wozek z berbeciem w srodku.
    • shady27 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 12:21
      ja z kolei tez nie chcialam chodzic z malym do supermarketow ale niestety nie da sie....cale dnie jestem sama w domu i nie mam mozliwosci xostawic malego z kimkolwiek wiec go zabieram do sklepow...i wiecie co??? nawet jak wychodze z nim jako ryczacym maluchem to w supermarkecie zasypia jak susel i nie budzi sie przez caly pobyt tam a moze to trwac pare godzin wink halas mu nie przeszkadza, ba nawet lepiej spi jak cos gra lub ktos mowi niz w absolutnej ciszy....powiem tak, specjalnie go do tego przyzwyczajamy bo majac jeden pokoj nie ma mozliwosci chodzenia na palcach calymi dniami, poza tym jesli teraz bedzie sypial w absolutnej ciszy w zyciu doroslym bedzie mial problem z zasnieciem...wiem to po sobie...wiele lat trwalo zanim nauczylam sie zasypiac
      • maretina Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 12:26
        u nas bylo odwrotnie. kiedys po wizycie u pediatry dostalam recepte na bebilon
        pepti ze wzgledu na kolki. maz mial dyzur a mleko kupic trzeba bylo. najblizsza
        apteka jest wlasnie w hipermarkecie...zatem poszlam.... kajtek wyl jak szalony,
        w aptece kolejka. pani magister chciala nas obsluzyc bez kolejki, ale jakas
        baba w berecie oburzona wydarla sie, ze jestem wymuszaczka,specjalnie dziecko z
        domu wywleklam, zeby nie stac w kolejce. w dodatku beznadziejna matka ze mnie,
        bo malutkich dzieci sie w takie miejsca nie zabiera. byla jazda. gdyby nie
        kajtek placzacy to chyba pierwszy raz uderzylabym kogos... bylam wykonczona
        kolkami, placzem, wizyta u pediatry itd... a ten moherowy beret.... szkoda
        gadac.
      • maretina odnosnie ciszy przy zasypianiu. 06.12.05, 12:32
        nie wyobrazam sobie zasniecia jak ktos by odkurzal, brzdakal garnkami lub
        inaczej halasowal. dobry sen wymaga wyciszenia sie przed zasnieciem. nie
        zgadzam sie z tym co napisalas. generalnie nie stosuje sie rad roznych
        poradnikow, ale zgadam sie z tracy hogg , ktora pisala, ze nieprawda jest, iz
        mozna wszystko sobie robic w domu, w tym samym pomieszczeniu, w ktorym zasypia
        lub spi dziecko. musi byc intymnosc i cisza...wzglednie delikatna muzyka, jesli
        jest wieczor to przygaszone swiatlo, malo bodzcow rozpraszajacych dziecko.
        • bemark76 no tak Maretina, ale twoj Kajtek zasypia przy... 06.12.05, 14:52
          ... przy suszarce jak sama napisalas wczesniej w watku o zasypianiu suszarkowym
          wiec sama wiesz ze teoria teoria a praktyka robi swoje. Dzieci tak maja ze
          lubia lekki szum, czy halas - czego my dorosli bysmy nie zniesli...
          • maretina Re: no tak Maretina, ale twoj Kajtek zasypia przy 06.12.05, 17:10
            slabo sledzisz to co pisze. pisalam, ze kajtek zasypia przy suszarce jak ma
            kolke. normalnie usypia ze mna. w ciszy.
            • maretina sorry bemar! 06.12.05, 17:12
              kopiowalam to co napislam gdzie indziej i wyszla jedna wypowiedz z dwoch.
              to "slabo czytasz" nie powinno byc w poprzednim poscie. przepraszam.
        • martusia251 Re: odnosnie ciszy przy zasypianiu. 06.12.05, 15:07
          Mieszkam z dzieckiem i mężem w jednym pokoju. Mały nie ma problemu z
          zasypianiem. Przychodzi jego pora i ma wszystko w nosie. Czytając twoja
          wypowiedź mozna pomysleć że jak sie nie mam kilku pomieszczeń to nie powinno
          mieć się dziecka.
          • kayah73 Re: odnosnie ciszy przy zasypianiu. 06.12.05, 16:54
            W brzuchu jest dosyc glosno, dziecko jeszcze przed urodzeniem jest
            przyzwyczajone do szumu i ruchu. Moja mloda nieraz uspokajal tylko glosny szum
            (odkurzacz, glosno nastawione radio na szumienie, etc), nawet teraz, w wieku
            5,5 mies, lepiej jej sie przy czyms buczacym zasypia. Ja tez sie
            przyzwyczailam. wink
          • maretina Re: odnosnie ciszy przy zasypianiu. 06.12.05, 17:10
            martusia251 napisała:

            > Mieszkam z dzieckiem i mężem w jednym pokoju. Mały nie ma problemu z
            > zasypianiem. Przychodzi jego pora i ma wszystko w nosie. Czytając twoja
            > wypowiedź mozna pomysleć że jak sie nie mam kilku pomieszczeń to nie powinno
            > mieć się dziecka.
            mam kawalerke, jednak szanuje czas snu syna. to jest wykonalne.
    • bea975 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 12:59
      Mój synek ma 1,5 roczku i do tej pory nie wie co to wizyta w supermarkecie.
      Moim zdaniem to nie jest miejsce dla małego dziecka (tłum, hałas, ludzie
      pchający się z tymi wielgachnymi wózkami, gdzieniegdzie przemykają maszyny
      czyszczące). Nie mam w pobliżu nikogo kto mógłby zająć się synkiem w dzień.
      Zakupy robię w weekend (wtedy małym opiekuje się mąż) lub po 18 kiedy mąż wraca
      z pracy. Dla chcącego...
      • maartha Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 13:26
        Zgadzam się że dziecko w wieku 1-2 miesięcy nie powinno chodzić w miejsca gdzie
        jest pełno ludzi, hałasu itp ale bez przesady. Jak ma już 3-4-5... miesięcy to
        nie należy dziecka trzymać zdala od iinych ludzi, od świateł różnego rodzaju i
        różnych bodzców. Nie jestem za pełną sterylizacją bo to niedobrze dla dziecka
        które musi naużyć się odporości na różne bakterie. Po zupełnym trzymaniu
        dziecka zdala od takich miejsc rodzice zdziwią się że po wejściu ze swoim
        rocznym dzieckiem do np supermarketu, ono się po prostu rozpłacze lub będzie
        strasznie niecierpliwe i nie da zrobić żadnych zakupów.
        Nie pcham się w weekendy do supermarketów ani w godziny szczytu ale wspólnie z
        mężem i Zosią często jeżdzimy a to coś kupić a to się po prostu wyrawać z domu
        i popatrzeć na jakieś ciuszki i wystawy.

        W przychodni, gdzie często musimy długo stać rejestrując dziecko na kontrolę
        lub szczepienia jest o wiele więcej ludzi z zarazkami i to groźniejszymi!!!!
    • jakw Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 14:12
      A w gruncie rzeczy co Ty zrobiłaś ze swoim dzieckiem/dziećmi, że z takim
      zadowoleniem "objeżdżasz" innych rodziców?
      W końcu kiedyś te prezenty trzeba kupić...
      • pampeliszka Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 16:50
        A nasz Malgol towarzyski jest i chodzi z nami do biblioteki, koscioła,
        supermarketu, knajpy, jezdzi na dalekie wycieczki i jest baaardzo pogodny i
        zadowolony z zycia. A nie chorował jeszcze nigdy...
        • kayah73 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 17:04
          Dla mnie jest to kwestia socjalizacji bardziej niz czego innego. Sklepy sa
          czescia naszego zycia i krajobrazu, przesadne wydaje mi sie religijne ich
          unikanie z dziecmi (zwlaszcza starszymi). Ja mloda tez biore ze soba wszedzie -
          do hipermarketow nie czesto, bo sama nie lubie i nie mam czesto potrzeby, ale
          poza tym zabieram gdzie tylko ide.
          • bea975 Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 10:36
            >Dla mnie jest to kwestia socjalizacji bardziej niz czego innego

            Podobną socjalizację można przeprowadzić w małym osiedlowym sklepiku. I to z
            dużo lepszym skutkiem, bo pani za kontuarem ma czas żeby uśmiechnąć się do
            młodego, zagadać, a nawet poczęstować małym conieco.
            Na supermarkety przyjdzie jeszcze czas.
            • pampeliszka Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 17:47
              mozna, tylko ze sie z wozkiem nie wejdzie...
              • bea975 Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 19:01
                Póki synek był malutki, zabierałam go na zakupy w nosidełku (zazwyczaj był to
                wypad na 10-15 min). Później kupiliśmy parasolkę, którą bez problemu wjeżdzałam
                nawet do małych sklepików. Teraz chodzi już na własnych nóżkach.
            • kayah73 Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 19:31
              Pewnie i mozna.
              Mieszkam w kraju, gdzie w zimie temperatury schodza i do -50C. W styczniu
              przynajmniej 3 tygodnie jest ponizej -30C. Juz teraz jest -15C - -20C. Wychodze
              na spacer kiedy moge, ale przy -30 i nizej ludzka sila mnie nie wypcha z domu
              na spacerek. I co, mam 3+ tygodnie z 7-miesieczniakiem w domu siedziec...
              Hipermarketow sama nie lubie, ale ciagle w domu to tez mozna na leb dostac, a
              duzo wiecej ocieplanych miejsc, gdzie 7-miesieczniak nikogo nie bedzie
              denerwowal, nie ma.
        • melena2 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 17:05
          dorzucę i ja swój kamyczek, choć temat podobno był wałkowany do bólu. Nie, nie
          jestem za chodzeniem z maluchami do hipermarketów. POtrafimy tak zorganizować
          czas, że albojedno, albo drugie zostaje z małą w domu, a drugie wtedy idzie
          robić zakupy. Hipermarkety są czynne do późnych godzin, więc zakupy żywnościowe
          + pieluchy i takie tam inne utensylia potrzebne do szczęścia małej kupuje raz w
          tygodniu mąż. A w weekend wychodzę do hipermarketu ja, jeśli czegoś mąż nie
          dokupił albo trzeba poszukać dla kogoś jakiegoś prezentu (jak np. traz, bo
          Święta za pasem),a lbo po porstu mam ochotę kupić sobie coś nowego.
          Wytrzymam bez męża te parę godzin, maleństwo też skorzysta, że zajmie się nim
          tata a nie mama, którą ma świątek i piątek przez 24 godziny na okrągło.
          Wożenie się z malutką w foteliku zamontowanym na wózku, z tymi świetlówkami
          prosto w oczy małej, a dookoła hałas i tłumy zakatarzonych ludzi - to raczej
          nienajlepsza rozrywka dla małego człowieczka.
        • ania_sz77 Re: Maluszki w supermarketach 06.12.05, 17:06
          U mnie podobnie. Pierwsza wizyta córki w supermarkecie, kilkuminutowa kiedy
          miała 7 tygodni. Nie miałam co z nią zrobić, musiałam wejść na chwilę po coś i
          już. Odkąd zaczęła siedzieć i może jeździć w wózku sklepowym, na tym odchylanym
          siedzisku jest wręcz wniebowzięta i piszczy z zadowolenia. Nie biegam tam
          przeciez codziennie, a skupisko bakterii podobne jak np. w kościele czy
          przychodni albo autobusie, a tam tez przecież chodzimy razem, bo sama w domu
          nie zostanie przecież. Na pewno gdybym miała możliwość nie zabierałabym córki
          ze sobą, ale nie mam nikogo do opieki, a wychodzić trzeba. Ma prawie rok i
          jeszcze ani razu nie chorowała. Co do supermarketu to wkurza mnie tylko jak
          ludzie wkładają kilkuletnie dzieci w butach do wózków sklepowych. Po to jest
          specjalne miejsce na posadzenie dziecka żeby nie deptało butami z ziemi po
          koszyku do którego wkłada się artykuły spozywcze. Ostatnio widziałam jak tata
          woził tak 9-10 letnią dziewczynkę która czytała książkę. Chyba to lekka
          przesada.
    • tynka35 Re: Maluszki w supermarketach 07.12.05, 19:54
      A co mam zrobić jak mąż tylko wtedy ma wolne? W supermarkecie robimy duże
      zakupy i potem na jakiś czas mam spokój i nie muszę sama potem targać zakupów,
      wózka i córeczki.

Pełna wersja