vojta- osobiste odczucia matek

01.01.06, 20:52
dziewczyny moja coreczka ma 7 m-cy od 1 miesiaca jest cwiczona metoda vojty.
co o tym sadzicie osobiscie- ja uwazam ze (pomimo zapewnienen rehabilitantki)
ta metoda sprawia dziecku bol i jest bardzo stresujaca. boje sie czy nie
zostawi sladu w psychice dziecka. do nas przychodzi pani prywatnie jest
bardzo mila i delikatna ale mimo wszystko . jakie sa wasze osobiste wrazenia
    • eleanorrigby Re: vojta- osobiste odczucia matek 01.01.06, 20:58
      Dobrze przeprowadzone ćwiczenia nie powodują ani bólu,ani dyskomfortu.Chodzę do
      wspaniałej rehabilitantki,(ze swoim kręgosłupem),widziałam,jak rehabilituje
      niemowlęta.Nie płaczą.Rzecz w tym,jak mocno ucisnąć i kiedy zwolnić uścisk
      (puszcza się od razu,kiedy dziecko przybierze właściwą pozycję bądź pojawi się
      odruch.
      • ade1 Re: vojta- osobiste odczucia matek 01.01.06, 21:02
        pewnie mowilabys inaczej gdybys osobiscie musiala cwiczyc swoje dziecko ktore
        by bardzo plakalo, nie spotkalam matki ktora by powiedziala ze podczas vojty
        dziecko nie placze
        • mamaaga78 opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą????? 01.01.06, 21:17
          witam
          my z kajtusim ćwiczymy od 5 tygodni, nadal nie wiem czy dobrze robię ćwicząc, ,
          z drugiej jednak strony boję się ze nie ćwicząc zaszkodzę małemu. dlatego
          idziemy do innego lekarza. jeśli chodzi o ból to wydaje mi się że przy
          prawidłowym ćwiczeniu dziecko go nie czuje ( sprawdzałam na sobie uciskając
          punkty, które uciskam małemu i nie boli)
          Bardzo dużo zależy od podejścia i zachowania mamy- wiem to z własnego
          doświadczenia
          I MAM PYTANIE: czy któraś z was dostała zwolnienie ( opiekę) w czasie ćwiczeń,
          bo nie wiem jak ćwiczyć pięć razy dziennie pracując
          pozdrawiam
          agata
          • ade1 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:19
            o zwolnieniu nie ma mowy. ja cwicze 3 razy dziennie, rano o 7 przed wyjsciem do
            pracy o 16.30 jak wroce z pracy i o 19.45 przed pojsciem spac
            • mamaaga78 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:21
              a kogo prosiłaś o zwolnienie- pediatrę czy neurologa???? i dlaczego Ci nie
              dał/a?????
              • ade1 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:24
                no wiesz nikogo nie prosilam, ale z tego co wiem to mamy niektore ciwcza po
                kilka miesiacy tzn ze musialabys dostac na 5 czy 6 m-cy zwolnienie
                • mamaaga78 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:27
                  niby tak, ale jakby się wzięło urlop cztery tygodnie, następnie opiekę np
                  miesiąc to mozna porządnie poćwiczy a potem pracujac jedynie dokończyć, zapytam
                  lekarza- ciekawe co mi powie
                  • ade1 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:32
                    ale ile razy musisz cwiczyc? wiesz lekarz powie jedno a ciekawe co powie
                    pracodawca?
                    • mamaaga78 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 01.01.06, 21:36
                      cztery razy dziennie, a co powie pracodawca- nie wiele mnie to obchodzi- liczy
                      się zdrowie małego i tyyylko to! jak mnie zwolnią to poszukam innej pracy. a
                      jeśli chodzi o ćwiczenie rano przed pracą, to w moim przypadku nie ma mowy,
                      musialabym to robić o 6 rano.
          • justka73 Re: opieka na dziecko- w czasie ćwiczeń voytą???? 14.02.06, 15:44
            możesz dostać zwolnienie lekarskie na opiekę nad dzieckiem (płatne 80%) do 60
            dni w roku kalendarzowym. takie zwolnienie wystawiła nam neurolog do której
            chodzimy z Michaliną. lekarze niechętnie wystawiają zwolnienia na 60 dni, boją
            się ZUSu. u nas jest tak, że dostanę najpierw na 30-kilka dni, a potem kolejne,
            do wyczerpania tych 60. tylko musisz być świadoma, że jak ci dziecko potem
            zachoruje to tylko urlop. trzeba wystąpić do ZUSu o wypłatę zasiłku
            opikuńczego, robi się to osobiście lub przez firmę, zależy od ilości osób w
            niej zatrudnionych.
        • eleanorrigby Re: do ade1 01.01.06, 21:47
          ade1 napisała:

          > pewnie mowilabys inaczej gdybys osobiscie musiala cwiczyc swoje dziecko ktore
          > by bardzo plakalo, nie spotkalam matki ktora by powiedziala ze podczas vojty
          > dziecko nie placze

          Gdyby płakało,to mówiłabym inaczej,ale właśnie widziałam dzieci,które NIE
          PŁAKAŁY!!!
          A swoją córkę 9 lat temu rehabilitowałam Vojtą i też nie płakała.
          • ade1 Re: do ade1 01.01.06, 21:50
            no to moze ja cos zle robie? bo moja drze sie okropnie, bez wzgledu na to czy
            robie to ja czy rehabilitankta, ale moich kolezanek dzieciaczki tez bardzo
            plakaly. a sama juz nie wiem. na pewno bede ja cwiczyc dalej ale obawy nadal
            pozostana
            • pampeliszka Re: do ade1 01.01.06, 21:53
              a dlaczego chodzisz na rehabilitacje? bo moze to nie jest konieczne i
              niepotrzebnie stresujesz siebie i męczysz dziecko, zwlaszcza, jesli sama nie
              jestes do tego przekonana.
              • ade1 Re: do ade1 01.01.06, 22:01
                mala ma obnizone napiecie miesniowe i ja to widze czuje ze nalezy cos z tym
                zrobic, przeczytalam wiele na ten tamat i mysle ze te cwicznia sa niezbedne
                tylko chodzi mi o to ze zdaje sobie rowneiz sprawe z ich skutkow ubocznych (
                przynajmniej mnie sie tak wydaje
                • pampeliszka Re: do ade1 01.01.06, 22:10
                  Ade, ilu lekarzy kazało Ci rozpocząć rehabilitacje?
            • eleanorrigby Re: do ade1 01.01.06, 22:02
              ade1 napisała:

              > no to moze ja cos zle robie?

              Nie wiem,chciałabym Ci jakoś pomóc,bo wiem,że strasznie trudno patrzeć na płacz
              własnego dziecka .Jeśli chcesz,mogę Ci dać telefon do mojej rehabilitantki,tyle
              że ja jestem z Krakowa,jeśli mieszkasz gdzie indziej,konsultacja telefoniczna
              pewnie niewiele zmieni.
              Jednak nawet w przypadku płaczu terapeuci zapewniają,że nie jest on spowodowany
              bolem,ale dyskomfortem jaki odczuwa dziecko unieruchomione w niewygodnej
              pozycji.Metoda jest naprawdę dobra,moja córka miała dużą różnice w napięciu
              mięśniowym po jednej stronie ciała,wystarczyły 4 miesiące rehabilitacji i
              różnica zniknęła bez śladu.
              • ade1 Re: do ade1 01.01.06, 22:04
                jestem z wroclawia dziekuje bardzo za chec pomocy, mysle ze ta moja babka jest
                ok tylko tak ogolnie naszly mnie refleksje na temat tej metody. ale zwroccie
                uwage ze psychologowie w wiekszej mierze twierdza zeby odchodzic od tej metody
                bo jest zbyt stresujaca dla dziecka.
                • eleanorrigby Re: do ade1 01.01.06, 22:07
                  Niby tak,ale moj pediatra mowi,że czasem zdrowie fizyczne bywa ważniejsze od
                  psychicznego.Ech,specjaliści..
    • b.bujak Re: vojta- osobiste odczucia matek 01.01.06, 22:22
      ja robilam sama kilka cwiczen mojemu synowi ( tez obnizone napiecie ); mam
      nadzieje, ze dobrze robilam - nie plakal; zastanawiam sie, kiedy neurolog
      kieruje do rehabilitanta a kiedy pokazuje rodzcom, jak moga sami robic
      cwiczenia w domu, zawsze to chyba jest mniej stresujace dla dziecka, mozna
      wybrac bardziej odpowiedni moment na cwiczenie; moze zapyaj o to, czy moglabys
      sama wykonywac cwiczenia z dzieckiem...
    • pampeliszka to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 22:22
      Tak sobie siedze i czytam Waszą wymiane zdan i jestem przerazona, mówiac szczerze.
      Jak mozecie zmuszac swoje malenstwa do cwiczen, ktore wcale nie sa potrzebne, a
      wywoluja tyle bólu i płaczu? Jedna cwiczy juz 5 tyg i dopiero teraz idzie
      skonsultowac ten pomysl z drugim lekarzem, inna wierzy pediatrze, ktory
      twierdzi, ze psychika nie jest zbyt wazna (w Polsce faktycznie nie za bardzo),
      nastepna ma kolezanki, ktore wszystkie chodzily z dziecmi na
      rehabilitacje...Ludzie, zastanowcie Wy sie moze troche przed nastepna wizyta u
      rehabilitanta, opamietajcie sie! A co oni maja mowic, ze dziecko placze, bo je
      boli???? To rodzice przestana płacic kase, z ktorej oni zyja.
      Pozwolcie sie dzieciom rozwijac w ich tempie. Ja Was prosze...
      To moje noworoczne zyczenie, prosze, prosze, niech w Polsce sie skonczy wreszcie
      moda na rehabilitacje.
      • izabela1976 Re: to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 22:36
        Pempeliszka,
        Wiele dzieci musi być rehabilitowane. Ja swoje dziecko rehabilituję już dwa lata, czyli od urodzenia. I co mam przestać? Moje i małego życie kręci się wkółko wokół rehabilitacji. Ale czy my tego chcemy? Czy łatwo mi przychodzi patrzeć na jego zapłakaną buzię? Nie. To wcale nie jest latwe i wiele razy przychodziła mi do głowy myśl by rzucic to wszystko. Ale komu bym tą decyzją pomogła? Na pewno nie mojemu dziecku. Gdybym pozwoliła małemu rozwijać się wjego tempie to pewnie do tej pory nie potrafiłby się przekręcić z brzuszka na plecki. Umiejętność tę opanował dzieki naszej wspólnej ciężkiej pracy w wieku 12 m-cy. I to był dla nas sukces.

        A co do zmiany lekarza... Nam by to pewnie nic nie dało. Bo synek wymagał rehabilitacji i nadal jej wymaga. Każdy lekarz (nie tylko rehabilitant) to zauważał i zauważa.
        • 111a4 Re: to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 23:13
          troche z innej beczki.ale co was tkneło zeby isc do neurologa?jakie objawy?
      • mama_helenki Re: to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 22:58
        Zgadzam się z Tobą. Moja córeczka dostała skierowanie na rehabilitację, ale ja
        miałam do tej decyzji dystans - przede wszystkim, i na przekór lekarzom,
        uważałam, że ona musi osiągnąć nie tylko wiek, ale i masę ciała odpowiednią dla
        opanowania tych sprawności, z ktorymi się "spóźniała" (jako hipotrofik jest
        mniejsza niż rówieśnicy). Zresztą opanowała je DZIEŃ po wizycie u p.
        neurolog... Ale do rehabilitantek poszłam, bo to w bloku obok - wprawdzie
        terminów, jak się okazało, na najbliższą przyszłość już nie było, ale
        zaprosiłam rehabilitantkę do domu. Dla spokoju sumienia. Chciałam, żeby mądrym
        okiem oceniła sprawność córeczki, i zamierzałam na tym zamknąć całą sprawę.
        Ale ona pokazała mi zestaw ćwiczeń... Na to, co kazała mi robić z dzieckiem,
        partrzyłam bardzo krytycznie. Okazało się, że z jakiegoś powodu nie chciała
        dostrzec faktu, że powody skierowania na rehabilitację są już nieaktualne!
        W dodatku okazało się, że dostałam dokładnie ten sam zestaw ćwiczeń co
        sąsiadka, której córeczka, o pół roku starsza od Helenki, ma zupełnie inne
        problemy! Oczywiście nie robię tych ćwiczeń, a córeczka rozwija się pięknie smile

        To doświadczenie bardzo mnie bardzo rozczarowało. Już nie mam zaufania do ich
        umiejętności trzeźwej oceny kondycji dziecka. To powinna jednak zrobić matka.
        Myślę, że oni "rehabilitują" każde dziecko, które do nich trafi. A trafia
        często dlatego, że jakaś pani neurolog chce mieć z głowy mamę zaniepokojoną
        (niepotrzebnie) "opóźnieniem" swojego dziecka. Bo mamy teraz czytają te
        wszystkie książki i czasopisma... i strach odbiera im rozsądek.

        Z pewnością niektóre dzieci naprawdę potrzebują rehabilitacji. Ale na pewno nie
        wszystkie, które są rehabilitowane!
        • 111a4 Re: to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 23:15
          dlaczego poszłyscie do neurologa?co sie działo?jakie sa objawy obnizonego
          napiecia?
          • mama_helenki Re: to straszne, co Wy tu piszecie 01.01.06, 23:19
            Ja poszłam ze względu na ogólną "wiotkość" i niepodnoszenie główki w leżeniu na
            brzuszku.
        • ludlem Re: to straszne, co Wy tu piszecie 03.01.06, 21:36
          Mogę podpisać się pod tym, co napisała Mama Helenki. mam takie same
          doświadczenia. Życzę dużo rozsądku w podejmowaniu takich decyzji jak
          rehabilitacja wojtą. Ludmiła
    • dominikapoziomka Re: vojta- osobiste odczucia matek 01.01.06, 23:15
      Pisałam już raz, więc kopiuję:
      "Rechabilitowałam tą metodą moje bliźniaczki. Obie miały, na skutek
      niedotlenienia, zmiany w mózgu w obszarze odpowiedzialnym za rozwój ruchowy.
      Było ciężko, szczególnie, że miałam wrażenie, że je krzywdzę. Często dosłownie
      płakałam razem z nimi. Na szczęście po pewnym czasie wykonywałam ćwiczenia
      pewniej, spokojniej i małe też trochę przyzwyczaiły się, jednak płakały zawsze.
      Metoda wydaje się okrutna, ale u nas przyniosła rezultaty. Teraz panny mają pięć
      lat i nie odstają od rówieśników, są bardzo dobrze rozwinięte i ruchowo i
      umysłowo. Warto, życzę siły i wytrwałości. Masz tylko kilka miesięcy ćwiczeń, a
      rechabilitacja starszych dzieci nie jest już tak skuteczna.
      Pamiętaj tylko, żeby pza ćwiczeniami dużo przytulać maleństwo, masować i
      głaskać, żeby dotyk mamy nie kojarzył się tylko żle. Ja robiłam 4 razy dziennie
      ćwiczenia i co najmniej 2 masaż relaksacyjny, same przyjemne rzeczy.Trudno tylko
      było zorganizować dzień, bo ciągle te ćwiczenia."

      pozdrawiam Magda
      • ade1 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 09:05
        zawsze jest chyba tak ze to neurolog kieruje do rehabilitacji dziecko. moja
        mala ma obnizone napiecie miesniowe co bylo widoczne od razu po urodzeniu i ja
        to doskonale widzialam i czulam potrzebe robienia cos z tym.objawy sa takie ze
        mala byla wiotka, malo sie ruszala , wisiala jej prawa raczka ( rzadko ja
        podnosila), jak takie dziecko wezmiesz na rece to czujesz ze ci leci przez rece
        ze wogole nie sztywnieje tak jakby sie lamala w kazdym miejscu. nie wpiera sie
        na przedramieniach i nie obraca ( chociaz juz powinna. Ja mala cwicze bo czuje
        ze cos jest nie tak.tak wiec ja mysle ze kontunuja cwiczenia te matki ktore
        same czuja ze dziecko sie rozwija inaczej niz rowiesnicy. gdyby bylo ok to na
        pewno zaden lekarz by mnie do tego nie namowil. a to prawda ze chociazby i to
        forum uswiadamia nam ( czasami niepotrzebnie) wiele chorób i sprawa ze
        przesadzamy.
        • pampeliszka Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 09:34
          Wiecie, ja sie zgadzam, ze są dzieci, ktore musza byc rehabilitowane, bo mając 8
          m-cy nie zaczely sie jeszcze przewracac na brzuszek.Ale jak pisze Mama_Helenki,
          rehabilitanci nie zawsze są godni zaufania i raczej nigdy nie powiedza, ze
          dziecko ich nie potrzebuje, bo straca klienta, po prostu. Czesc matek, jak sie
          naczyta na internecie, ze jesli dziecko lezy na prawym boku, albo wygina na
          lewo, albo patrzy tylko do gory, to koniecznie musi byc rehabilitowane, bo ma
          asymetrie albo obnizone napiecie miesniowe i sie zaczyna zabawa.
          A poza tym, od Voyty sie faktycznie odchodzi, sa przeciez inne cwiczenia, mniej
          bolesne i przykre dla dzieci.
        • b.bujak Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 11:28
          ade1 - a co z cwiczeniami metoda Bobaty, ktore ponoc wybralas ? w zalozonym
          kiedys przez ciebie watku byly chwalone jako mniej stresujace dla dziecka ? i
          cwiczysz Vojte ?...
    • gosiek70 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 11:17
      Witam w Nowym Roku. Życzę szczęścia i zdrowia lub odwrotnie.
      Odniosę się do Twoich obaw na temat skutków ubocznych. Oboje moich dzieci było
      rehabilitowanych metodą Voyty. Syn miał bezwzględne wskazania - wzmożone
      napięcie, asymetria, niedotlenienie. Córka tylko kosmetykę, bo urodziła się
      bardzo duża i szybko przybierała na wadze, chodziło o stymulację ruchu. Teraz
      dzieci mają odpowiednio 7 i 5 lat. Nie mają żadnych śladów na psychice. Syn
      również płakał przy ćwiczeniach ale tylko do pewnego czasu. Nasza
      rehabilitantka twierdziła, że płacz nie jest reakcją na ból tylko na to, że z
      organizmem dziecko dzieje się coś wbrew jego woli. Kiedy te szlaki zostaną
      przetarte dziecko nie powinno odczuwać dyskomfortu i nie powinno płakać. Ważne
      jest żeby przy ćwiczeniach samemu się nie denerwować, uśmiechać się do dziecka
      a po ćwiczeniach koniecznie przytulić i poświęcić trochę czasu
      na "dopieszczenie malucha". Jak wiemy, wszystkie nastroje matki przenoszą się
      na dziecko. Bądź dobrej myśli i ćwicz jeśli jesteś przekonana, że jest taka
      konieczność, im później tym ciężej z jakąkolwiek korektą. Pozdrawiam, G.
      • jaiza Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 12:49
        Jest taka książka M.Aly (chyba tak, ale dokładnie nie pamietam
        nazwiska)"Dziecko specjalnej troski", w których są omówione różne matody
        terapii i Vojty skrytykowana.
        Osobiscie rehabilitowałam ( tzn. terapeutka i ja) synka Vojta do 9 mies. (były
        wskazania - zmniejszone napiecie głowa - tułów wskutek wodogłowia). Płakał i
        zauważyłam, że boi sie spontanicznie wykonywać ruchy np. wstawania w łóżeczku,
        bo ma złe skojarzenia ze zmianami pozycji, własnie przez rehabilitycje.
        Przerwalismy ją i dopiero wtedy zaczęły być postepy. Zaczął czworakować w 12
        mies., chodzic pewnie w 21.
        Nie twierdzę, że nie nalezy rehabilitować, ale trzeba przygladac się dziecku i
        jego rozwojowi i robić to kiedy faktycznie jest to konieczne. I.
        • gosiek70 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 13:04
          Myślę, że nasze odczucia i doświadczenia są różne (mówię o wszystkich). Każdy
          przypadek jest inny i każde dziecko jest inne. W moim środowisku znam kilkoro
          dzieci rehabilitowanych metodą Vojty i nie słyszałam o jakimś złym wpływie. Ale
          to chyba każda matka musi ocenić sama, czy dla jej dziecka ćwiczenia wogóle lub
          ta metoda jest odpowiednia. Wszystko trzeba rozsądnie przemyśleć i obserwować
          dziecko, to fakt. G.
          • ade1 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 13:33
            zastanawialam sie nad bobaty ale lekarka powiedziala ze to metodba mniej
            skuteczna a ja chcialam szybszych efektow
          • mmala6 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 13:39
            Ade, tez jestem z Wroclawia.Gdzie rehabilitujesz dziecko? my zaczynalismy w
            Puchatku, troche cwiczylismy Vojte-koszmar! potem neurolog powedziala, ze jest
            dobrze i nie trzeba cwiczyc ale okazalo sie to nieprawda i po kilku m-cach
            wrocilismy do cwiczen.Vojta dzialal na mnie cholernie przygnebiajaco i
            depresyjnie, na Mateusza chyba podobnie, bo darl sie juz nawet przy
            przewijaniu.Teraz cwiczymy Bobath w Pulsantisie (slyszalas o programie Wczesnej
            Inetrwencji?? moze uda Ci sie tam jeszcze dostac).Matus troche placze ale ja
            widze ze nic sie nie dzieje i placze dlatego, ze pani chce go posadzic na pilce
            a on chce byc na podlodze itp wiec nie ma to nic wspolnego z bolem.

            Ktoras z Was przytoczyla slowa pediatry ze "zdrowie fizyczne jest wazniejsze niz
            psychiczne",nic bardziej mylnego.
            Coz nam z super tezyzny fizycznej jak bedziemy okaleczeni emocjonalnie i psychcznie?
            Wole aby moge dziecko bylo zdrowe psychicznie niz zeby mialo proste plecy, z tym
            drugim latwiej sobie poradzic w zyciu.
            Pozdrawiam.

            Ade, jak masz jakies pytania odnosnie rehabilitacji to pisz na priv albo gg 1999675.
            • eleanorrigby Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 14:35
              Oj,nie wiesz,o czym piszesz,pisząc,że wolisz żeby dziecko było zdrowe
              psychicznie niż miało proste plecy!!! Nie zdajesz sobie sprawy,co to znaczy żyć
              z niepełnosprawnością,albo mieć niepełnosprawne dziecko.
              Metoda vojty dobrze przeprowadzona nie zostawia traumatycznych śladów w
              psychice dziecka,a przywraca mu zdrowie fizyczne,pozwala w przyszłości
              normalnie żyć.Prawie każda interwencja medyczna jest dla dziecka
              nieprzyjemna,począwszy od zwykłej wizyty u lekarza,poprzez zastrzyki,niesmaczne
              lekarstwa,na dentyście skończywszy.Każda może zostawić jakiś tam ślad w
              psychice (dentysta szczególnie,jestem przykładem!) I co z tego? Mamy nie leczyć
              dzieci w imię zdrowia psychicznego? Ważne jest jedno i drugie,nie sądzę,żeby
              dziecko które wskutek zaniechania rehabilitacji np.nie chodzi albo ma
              garb,podziękowało kiedyś rodzicom,że go nie narażali na stres w
              dzieciństwie.Przykre rzeczy w życiu dziecka się zdarzają,rolą rodziców jest tę
              przykrość minimalizować na tyle na ile się da i to wszystko.
              • mmala6 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 15:04
                Nie mowie o przypadkach edwidentnych.
                Oczywiscie, ze gdybym miala miec do wyboru-dziecko na wozku inwaldzkim czy
                Vojta, to kazdy rozsadny rodzic tak i ja wybralabym to drugie.

                Wiem za to jak to jest miec dziecko chore psychicznie (nie na swoim przykladzie,
                odpukac)i uwazam, ze niepelnosprawnosc fizyczna to przy tym bajka.
                Nie twierdze, ze Vojta doprawadza do az takich uszkodzen psychicznych i ciezkich
                chorob,to bylaby przesada.Jednak nie mozna porownywac zastrzyku czy dentysty do
                cwiczen Vojta bo nie klujesz dziecka ani nie wyrywasz zeba cztery razy w ciagu
                dnia.Wszystko co, nazwijmy to, "niemile" dla czlowieka a powtarzane czesto i
                systematycznie nie pozostaje bez sladu w psychice.I nie mozemy udawac, ze tak
                nie jest narazajac swoje dziecko na tak silny stres pare razy w ciagu dnia przez
                dlugie miesiace.Rozumiem i nie potepiam rodzicow, ktorzy w ten sposob
                rehabilituja swoje dzieci (sama rehabilitowalam), uwazam tylko ze nie mozna tego
                , ze dziecko to tak silnie przezywa bagatelizowac na zasadzie "trudno, rycz, to
                dla Twojego dobra, kiedys mi podziekujesz ze nie masz garba".

                I nadal twierdze, ze wole aby moje dziecko bylo zdrowe psychicznie niz mialo
                proste plecy.
                • eleanorrigby Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 15:32
                  No cóż...niestety tak uważała moja mama,teraz mam skoliozę,kręgosłup mnie boli
                  i będzie bolał coraz bardziej,czasem trudno się ruszać.Mam nadzieję,że Twojego
                  dziecka to nie spotka...
                  • mmala6 Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 15:50
                    tez mam skoliozewinki nie obwiniam za to mojej mamy, 30lat temu nikt o Vojcie w
                    PL nie slyszalwink
                    Jak moglas przeczytac cwicze z Mateuszem, i czesto placze mimo ze to Bobath a
                    nie Vojta.Ale on juz "stary" jest i nie lubi jak mu sie kaze robic cos na co nie
                    ma ochotywink
            • ade1 do mmala6 02.01.06, 15:10
              jestesm z Wrocławia, chodzilam do promyka i tam neurolog powiedziala ze z mala
              ok, ze jest troche wiotka ale dojdzie do siebie, jak mala miala 6 m-cy poszlam
              prywatnie do dr Dołyk z pulsaniutu i ona powiedziala zeby mala cwiczyc, nie
              jestm w stanie tego robic na fundusz bo pracuje i nie moge zwalniac sie z pracy
              wiec przychodzi do nas raz w tygdniu pani rehabilitanktka prywatnie - wybralam
              ja sama z listy certyfikowanych terapeutow vojty, uczy mnie cwiczen a ja sama
              robie to w domu 3 razy dziennie. dr dolyk powiedziala ze moze tez byc bobath
              ale ze jest mniej skuteczny wiec zaciskam zeby i robie vojte ale powoli
              zaczynam sie poddawac.
              • mmala6 Re: do mmala6 02.01.06, 15:31
                im wieksze dziecko tym trudniej niestety utrzymac przy Vojcie, my wlasnie
                skonczylismy jak Mateusz mial pol roku, bo niby wiotki a wierzgal jak maly kucyk
                i nie moglam go utrzymac.Neurolog sama sie zdziwila jak go zobaczyla "to pani
                daje rade z nim cwiczyc?".No i powiedziala ze juz jest zdrowy neuroloicznie i
                zeby dac chlopinie spokoj.Tymczasem okazalo sie po kilki m-cach, ze nie jest do
                konca dobrze (ale tez bez tragedii)i jednak cwczonka wspomagajace by sie
                przyadly.Trafilismy na Wczesna Inetrwencje i cwiczymy Bobath.PolecamsmileMoze
                chociaz sprobujesz?zadzown do Pulsantisu i zapytaj czy sa jeszcze miejsca na
                Wczesna Inetrwencje, ja sa to wez skierowanie od swojego pediatry i potem juz
                poleci.Niestety tam rehabilitacja jest tylko do poludnia, ale skoro i tak
                placisz to moze sprobuj rownlegle Bobath (nie przerywajac Vojty).No ale jak
                prywatnie to w sumie Pulsantis Ci niepotrzebny, niepotrzebnie namieszalamwink

                Chodze z Mateuszem jakies trzy tygodnie, robie pare rzeczy w domu tj jedno
                cwiczenie plus korygowanie go w czasie zabawy i wydaje mi sie ze zaczyna sie cos
                dziac.U nas jest problem z obrecza barkowa i lewa strona i takie inne, nie bede
                sie tu rozwodzic.Poza tym BASEN! jak tylko mozesz zapisz sie z mala, my od
                soboty bedziemy chodzic do Redeco na Nowym Dworze, w Pulsantisie tez sa jakies
                zajecia dla maluszkow.
                Jezeli chcesz, to zapytam naszej rehabilitantki czy cwiczy tez prywatnie i dam
                Ci namiar, albo ona kogos poleci.
              • medent Re: do mmala6 02.01.06, 19:16
                Ja rowniez mam podobne odczucia.Jestem matka 5miesiecznego synka ktory rowniez
                jest rehabilitowany ta metoda od 2 miesiaca zycia.Jestem matka pracujaca wiec na
                wyjazdy na rehabilitacje do przychodni nie ma warunkow.Mam ten luksus ze
                trafilam na dobra rehabilitantke ktora przychodzi do domu,czasem nawet 3 razy w
                tygodniu.W pozostale dni robimy cwiczenia z mezem sami.Za kazdym razem jest to
                dla mnie wielki stres i zawsze staram sie odwlec ten momeny jak najdluzej.Tak
                samo stresujacy jest dla mnie widok gdy robi to z malym rehabilitantka.Maly
                urodzil sie z kreczem szyi.Mimo ze poprawa nastepuje,pani rehabilitantka za
                kazdym przyjsciem dostrzega jakies nieprawidlowosci w jego rozwoju ruchowym np
                ze w 5 miesiacu maly nie bierze stop do buzi,itp.Zaczyna mnie to irytowac i
                wpedzac w stres.Kazde dziecko rozwija sie przeciez w swoim rytmie,nie kazde w
                tym samym czasie siada,chodzi itd.W zwiazku z ta sytuacja zaczelismy z mezem
                coraz mniej uwagi poswiecac cwiczeniom malego.Mam wielki stres i wyrzuty
                sumienia ze tego nie robimy sumiennie zdrugiej strony zaczynam sie zastanawiac
                czy cwiczenia sa rzeczywiscie potrzebne??????
                • mmala6 do medent 03.01.06, 11:07
                  Ja mialam dokladnie tak samo jak moj syn byl w wieku Twojego.Tyle ze cwiczenia
                  byly tylko na mojej glowie, bo jestem a wychowawczym, kasy na prywatna
                  rehabilitatke brak a maz wracal pozno z pracy.
                  Jak pisalam, w 6 tym m-cu neurolog (podobno jedna z najlepszych we W-wiu)
                  powiedziala zeby zaniechac cwiczen i ze Mlody jest zdrowy.Wpisala to nawet do
                  ksiazeczki zdrowia.Nam to bylo bardzo na reke, wiec z radosca przestalismy
                  (przestalam)cwiczyc.Niestety jak syn mial 10m-cy okazalo sie, ze jednak trzeba
                  cwiczyc (jak pisalam nic powaznego ale jednak), tylko ze juz nie Vojta a Bobath.

                  A propos, moj synek tez nie bral stop do buzi, nawet teraz robi to baaaardzo
                  sporadycznie ale nikt nigdy nie powiedzial mi,ze to zle.Wzial pare razy ale
                  widocznie nie pasjonowalo go to zbytniowink

                  Proponuje Ci wizyte u innego neurloga, moze u rehabilitanta Bobath?Jezeli z
                  malym naprawde trzeba cwiczyc, to dobrze jest to robic, zeby potem nie bylo
                  takiej sytuacji jak u nas.Nam juz troche trudno jest cwiczyc bo Mlody jest
                  silny, uparty i trzeba sie troche nameczyc, pozat tym ma juz dosc silnie
                  utrwalone nieprawidlowe nawyki (np czolga sie zamiast raczkowac, idzie mu to
                  szybciej i sprawniej).
                  Vojta to nie jedyna metoda i nie dla kazdegowink
                  Powodzenia!
    • lucy_cu Re: vojta- osobiste odczucia matek 02.01.06, 16:02
      Cóż- ćwiczenia Vojty nie powodują u dziecka bólu, tylko dyskomfort. Coś dzieje
      się wbrew ich woli i wbrew ich nawykom ruchowym.
      Wszystkie moje dzieci były rehabilitowane (nie dlatego,że- jak niektóre
      dziewczyny twierdzą- taka jest "moda", tylko z rzeczywistej konieczności),
      chłopcy do ukończenia półtora roku,z najmłodszą córeczką ćwiczę nadal.
      Niestety, wiele rzeczy, które dzieciom niespecjalnie się podobają, musimy robić
      dla ich dobra. Dentysta, ortodonta, zastrzyki. No i choćby taka rehabilitacja.
      Mogę doradzic jedno- przestać traktować ćwiczenia jako zło konieczne. Dziecko
      ma szósty zmysł, jeśli wyczuje w matce opory czy niepewnosc, będzie gorzej
      znosiło "tortury". Jeżeli faktycznie zaistniała konieczność przeprowadzenia
      rehabilitacji- nie ma wyjścia, trzeba ćwiczyć i nie robić z tego tragedii.

      • ade1 do mamalo 02.01.06, 19:23
        a jak sie dostac na ten basen, w jakim wieku jest twoje dziecko,kiedy sa
        zajecia. powiedz czy nie masz obaw ze w zimie dziecko bedzie chorowalo. ja
        zapisalam swojego 5 letniego syna na basen od pazdierznika i chora ciagle
        choruje wiec chyba przestanei chodzic.
        • mmala6 Re: do mamalo 03.01.06, 10:12
          do Redeco sa zapisy, nie wiem cz jeszcze beda miejsa, tel.355 11 84, szkola
          plywania Fala-organizuja kursy w Redeco.W Pulsantisie nie wiem jak sie dostac,
          pewnie sa zwykle zapisy, zadzwon tam.
          Mateusz ma prawie rok ale pierwszy raz na basenie bylismy jak mial 4 m-ce.Od
          tamtej pory chodzilismy z nim sami, dosc nieregularnie.Teraz zapisalismy sie na
          regularne zajecia z instruktorem.
          Z chorowaniem to roznie bywa.Jedne dzieci beda chorowac inne nie.Mam nadzieje,
          ze Matek nie bedziewink
          • ade1 Re: do mamalo 03.01.06, 10:34
            ale to sa zajecia rehabilitacyjne czy tak ogolnie sobie wchodzicie do wody i
            sie sami pluskacie? rozumiem ze to prywatnie nie na fundusz jesli tak to ile to
            kosztuje?
            • mmala6 Re: do mamalo 03.01.06, 10:57
              nie spotkalam sie z basenem rehabilitacyjnym.Cos kiedy slyszalam, ze w Puchatku
              mozna dostac skierowanie na basen ale to chyba dla naprawde ciezko chorych
              dzieci....W Redeco sa zajecia 'oglonorozwojowe'.Z tego co wiem to nie jest to
              zwykle 'pluskanie', chodza tam moje znajome z dziecmi, sa to okretne cwiczenia,
              tak ze dzieciaki sa naprawde 'zmeczone'wink)Sama woda bardzi dobrze wplywa na
              Mlodych, polecala nam to juz dawno neurolog.
              Mysle, ze ciezko byloby rehabilitacyjne, bo kazde dziecko jest inne i kazde
              musialoby miec osobny zestaw cwiczen.Zapytam naszej rehabilitantki jak to
              wyglada w Pulsantisie.
              W Redeco 300zl za trzy m-ce.
              • ade1 Re: do mamalo 03.01.06, 11:27
                ok bardzo dziekuje
    • mal20 Re: vojta- osobiste odczucia matek 03.01.06, 11:37
      wszyscy rehabilitanci jednym glosem krzyczą że to nie boli, a według mnie to
      bzdura, mój synek ma siniaka od tego ciskania, a ile razy go zadrapała
      paznokciem, albo gdy pokazywała mi ćwiczenie to uciskała moją rekę aby pokazać
      siłe z jaką mam ćwiczyć i jest to mocny ucisk dlatego dzieci płaczą,
    • pampeliszka A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:12
      ze akurat w Polsce rodzi sie tyle dzieci z niedorozwojem fizycznym. Pewnie
      gdyby przepytac wszystkich na tym forum to by sie okazalo, ze co najmniej 50%
      potrzebuje rehabilitacji.
      Wlasnie przeprowadzilam ankiete na znajomych Czechach, dzieciatych i nie, i
      wyobrazcie sobie, ze nie dosc, ze nikt swych dzieci nie ciągał na cwiczenia, to
      jeszcze nie zna nikogo, kto chodził.Choc podobno Vojta Czechem był.
      Jak ja sie ciesze, ze cora tu sie urodziła, pewnie dlatego jest zdrowa...Moze
      to polskie powietrze jest takie szkodliwe.
      • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:23
        chory jest system opieki zdrowotnej; lekarze podsylaja sobie pacjentow, moja
        pani neurolog kazala mojemu synowi naciac wedzidelko ( nota bene u jej meza
        laryngologa ) - na szczescie moja ciotka osobiscie wykonuje takie zabiegi,
        popatrzyla malemu do paszczy i mowi, ze wszystko jest w porzadku, nic nie
        trzeba ciac!
        jesli chodzi o powietrze, to u mnie jest takie prawie czeskie smile) ( 30 km do
        granicy ), wiec chyba dlatego cwiczenia robilam sama w domu a nie chodzialam z
        dzieckiem do rehabilitanta smile) cos w tym jest...
        • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:26
          pewnie tak...
          a gdybys mieszkala 5 od granicy, nie musiałabys cwiczyc wcale...
          • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:27
            dziecko mojej kolezanki mieszka ze dwa kilometry od granicy... nie cwiczy!!
            • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:32
              a widzisz, nie sadziłam, ze to takie proste...
              to teraz, jak komus zadadzą zestaw cwiczen, wystarczy sie do Czech
              przeprowadzic, albo choć na weekend pojechac.
              • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:36
                to piekny kraj...choc Słowacja jeszcze piękniejsza!
                gdzie mieszkasz?
                • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:37
                  w Olomoucu
                  Słowacja tez niczego sobie, ciekawe, jak tam z rehabilitacja...
                  • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:44
                    pewnie tak, jak u ciebie, bo tez zdrowsze powietrze, niz w Polsce
                    bylam tam niedlugo przed poczeciem smile)... ktore nastapilo przy pierwszym
                    podejsciu!
                    kobiety przed ciaza, w ciazy i z dziecmi - jazda na poludnie !!

                    pampeliszka napisała: w Olomoucu - niestety nie wiem gdzie to jest, ale na
                    pewno jest fajnie i zdrowo - dla dzieci i dla umyslow matek tez
                    • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:46
                      Morawy, niedaleko do Brna
                      • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:52
                        troche ci zazdroszcze miejsca zamieszkania...
                        ale u mnie tez nie jest az tak zle - okolice Wałbrzycha
                        • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 21:56
                          zawsze sie mozesz przeniesc o te 20 km...
                          • ade1 Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:05
                            ja tez uwazam ze to boli dziecko, moje ma siniaczki w tych punktach.jak na mnie
                            pani pokazywała to tez mnie bolało.
                          • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:08
                            kto wie, czy sie kiedys stad nie wyniose... na staroscsmile)
                            • ade1 Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:08
                              ale o co chodzi?
                              • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:11
                                przesledz nasza rozmowe, to sie dowiesz
                            • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:10
                              co bedziesz czekac na starosc...
                              • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:15
                                sentymentalna jestem, ciagle mam nadzieje, ze cos sie u nas zmieni... np system
                                opieki zdrowotnej smile coraz czesciej jednak dochodze do wniosku, ze sie nie
                                doczekam lepszych czasow tutaj
                                • ade1 Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:15
                                  a to przepraszam chyba weszlam w slowo
                                  • mmala6 Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:20
                                    hihi, rozmowa przeszla na inne torywink generalnie chodzi o to,ze w innych
                                    krajach dzieci nie sa tak czesto rehabilitowane i dziewczyny doszly do wniosku,
                                    ze to kwestia powietrzawink)
                                    Ja sie postaram po starej znajmosci wprosic do Pampeliszki do Czech, moze Matek
                                    zacznie raczkowac!wink)
                                    • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:21
                                      Mmala, zawsze. I Kozelek bedzie na wyciągniecie ręki.
                                      • mmala6 Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:23
                                        kusisz, Pampeliszka, kusisz!wink Jak Mateusz zobaczy Malgosie i GARNUSZEK to na
                                        pewno zacznie raczkowac, hihi w koncu trzeba sie bedzie popisac, no nie?smile
                                • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:23
                                  Wiesz, jak wyglada system opieki zdrowotnej w Czechach?-Pewnie tak. Dobije Cie
                                  tylko, ze kiedy ide do prywatnego lekarza (płaci ubezpieczalnia), to dostaje
                                  recepte np. na oliwkę do kąpieli, za którą potem nic w aptece nie płace...
                                  • mmala6 Pampeliszka, plisss 03.01.06, 22:25
                                    nie dobijaj biednej polskiej matki....Niedlugo Rosja bedzie blizej Europy niz PL...
                                    • pampeliszka Re: Pampeliszka, plisss 03.01.06, 22:28
                                      a kiedy nie miałam jeszcze ubezpieczenia tutaj, a musiałam isc do ginekologa
                                      prywatnie, to za wizyte z USG i badaniem krwi i moczu zapłaciłam... 200 koron -
                                      jakies 25 zł
                                      ten garnuszek na pewno Matka zmotywuje, beda sie razem z Malgolem
                                      przeraczkowywac przez przeszkody na wyscigi
                                  • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:28
                                    no to, chyba rzeczywiscie nie bede czekac na starosc, tylko pakuje walizki i
                                    wyprowadzam sie do lepszej i piekniejszej krainy...
                                    • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:32
                                      no pewnie, a i piwo prawie za darmo, bo co to jest te 6 koron...(jak masz 2
                                      puste butelki po 3 korony, to wymienisz)
                                      • b.bujak Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:43
                                        to juz ryzykowne, mozna zostac brzuchaczem ! a moze i w alkoholizm popasc..
                                        • pampeliszka Re: A swoja drogą, to strasznie dziwne 03.01.06, 22:44
                                          brzuchaczem mozna..., alkoholizm nie, bo za mało procentow
Inne wątki na temat:
Pełna wersja