aleksandra32
05.01.06, 10:04
Chciałam się z Wami podzielić swoim problemem w nadziei, że może któraś z Was
przechodziła przez to samo i jakoś sobie z tym dała radę...
Zacznę od tego, że mam wspaniałą, piekną i grzeczną córczkę (7 miesięcy). Od
samego początku była dzieckiem idealnym, zawsze usmiechniętym, otwartym i
radosnym. Kiedy skończyła 5 miesięcy musiałam wrócić do pracy a opiekę nad
nią w tym czasie przejęła cudowna niania, za którą moja Agatka po prostu
przepada. Cały czas karmiłam ją piersią, a kiedy mnie nie było dostawała z
butli moje mleko. Teraz, ponieważ ma już 7 miesięcy w czasie mijej
nieobecności dostaje inne rzeczy do jedzenia, ale nie ma z tym problemu.
Chodzi o to, że od tygodnia moje dziecko budzi się w nocy co 40 min lub w
najlepszym wypadku co godzinę i zanim otworzy oczy już płacze. Jedyną metodą
na uspokojenie jej jest pierś i tak kilka razy w nocy... Nie muszę chyba
pisać jak zmęczona jestem rano - o 6.00 kiedy muszę wstawać do pracy...
Moim zdaniem Agatka nie jest w nocy głodna bo tuż przed snem dostaje kaszke,
a poza tym jak jej podaje pierś usypia zanim jeszcze cokolwiek zje. Ząbków
też u nas jeszcze nie widać. Mała ani sie nie slini, ani nie marudzi w dzień.
Natomiast zaczęła się ostatni jakby bardziej przytulać, jak mnie widzi, to
zaraz chce na rączki itp... Może te nocne pobudki to jakiś objaw lęku
separacyjnego???
Przepraszam, że się tak rozpisała, ale chciałam Wam przedstawic pełny obraz
sytuacji. Może jest na to jakaś rada??? Będę bardzo wdzieczna za wszelkie
sugestie.
Pozdrawiam
Ola
[url=
lilypie.com]
[/url]