tinglit
16.01.06, 20:36
Drogie Mamy, wiem, że na temat trudności ze spaniem napisano już na tym forum
bardzo dużo, ale nie przypominam sobie, żebym czytała o problemie, jaki mam
teraz z moim synkiem. Dlatego postanowiłam napisać w nadziei, że doświadczone
Mamy poradzą mi, co robić...
Synek niedługo skończy 10 miesięcy. Zawsze spał bardzo niespokojnie, a gdy
skończył 8m, zaczęło się wieczorne wybudzanie, ok. godzinę-dwie po zaśnięciu.
Nigdy nie wybudzał się do końca, płakał i nie mógł ponownie zasnąć. Wyczytałam
tu na forum, że niektóre dzieci mają problemy z przejściem z fazy snu płykiego
do głębkiego i że trzeba to przeczekać.
Ale ostatnio sytuacja się bardzo pogorszyła. Synek zawsze zasypiał ze
smoczkiem, ale jakiś czas temu nagle obraził się na smoczek i został bez
usypiacza. Teraz płacze przy zasypianiu, przy porannym wybudzaniu i czasem
nawet kilka razy w nocy. I nie jest to krótkie kilkuminutowe marudzenie, ale
długie, nawet dwugodzinne wycie. Nic go nie jest w stanie uspokoić - noszenie,
przytulanie, łóżko rodziców, picie, butla z mlekiem. Pomaga tylko wybudzenie
go przy świetle i hałasie - wtedy przestaje płakać - ale gdy próbuję go potem
znowu uśpić, zaczyna płakać od razu w momencie "odpłynięcia". Wygląda na to,
że płacze zawsze, gdy znajduje się w stanie przejściowym między jawą a snem
albo odwrotnie. Raczej nie są to koszmary nocne, bo przecież synkowi nic się
nie zdąży przyśnić w sekundę po zaśnięciu...
I teraz pytanie: czy któreś z Waszych dzieci tak miało? Jeśli tak, to czy te
problemy ze snem przeszły same czy wymagały Waszej interwencji? Jakiej
interwencji? Przyznam, że nie mam już sił i bardzo bym chciała coś zrobić,
tylko naprawde nie mam już pomysłów.