Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony????????

03.02.06, 12:59
Dziewczyny, napiszcie proszę jak wprowadzałyście tą metodę w życie i czy się
sprawdza. Mój synek zasypia tylko przy piersi i jakoś nie mogę sobie wyobrazić
tej aktywności po jedzeniu, on by się wtedy tylko wkurzył i płakał. Jak to
wygląda w realnym stosowaniu????????????
    • mmie Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 13:21
      Ja zaczęłam stosować te metody, gdy moja córcia miała 2 miesiące (wtedy kupiłam
      książkę). I szczerze powiem, że był to strzał w dziesiątkę. Przedtem Mała prawie
      wcale nie spała w dzień. Jak ją odstawiałam od piersi to może z 10 minut
      podrzemała i koniec a teraz w ciągu dnia ma trzy drzemki trwające od 30 do 1,5
      godz. Ponadto Mała jest zdecydowanie spokojniejsza, mniej płacze. Moim
      podstawowym błędem był fakt, iż nie zdawałam sobie sprawy, że dziecko może
      płakać ze zmęczenia. Gdy Mała zapłakała to ja dawałam jej pierś. Mała chwilkę
      pociumkała i przestawała. W rezultacie dziecko jadło średnio co 0,5 godz. A ja
      byłam totalnie wykończona i nic nie mogłam zrobić. I to był główny powód dla
      którego zaczęłam wprowadzać tzw. Łatwy plan. Zaczęłam karmić Małą co 2 - 3 godz.
      Gdy Mała porządnie się naje to zaczynamy zabawę (noszenie, śpiewanie i tak przez
      ok. 40 min). Gdy córka zaczyna ziewać lub marudzić po prostu ją kładę. Czasami
      zasypia sama, czasami muszę jej pomóc. Dla mnie rady Tracy Hogg były naprawdę
      bezcenne, ale pamiętaj, że każde dziecko jest inne.
      Pozdrawiam.
      • linearka Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 13:25
        Tyle że mój mały przy piersi zasypia. Mam go rozbudzać na przewijanie i zabawę???
        • mmie Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 13:42
          Jeśli nie masz problemów z usypianiem Synka i dziecko dobrze śpi, a Ty w tym
          czasie możesz zająć się sobą - to ja bym nic nie kombinowała.
          • dmgr Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 15:37
            Tylko problem jest gdy dziecko sie przyzwyczai, moja mala ma 11 miesiecy i
            zasypia tylko przy cycu, tez bylo ok i sie nie przejmowalam ale mam juz dosyc,
            nikt procz mnie nie moze jej uspac a ja nie moge wyjsc z domu na dluzej niz 3
            godz, nie wspominajac o wieczoze. "Usnij wreszcie" probowalam ale nie dalam
            rady wytrzymac placzu malej i dalam jej w koncu piers. Wytlumaczcie jak to ma
            wygladac a moze ktos zna inne dobre metody "bez cyca".
            • mamapiotra Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 16:30
              Ma wyglądac tak: kłądziesz bąka do łóżka. Ten w płacz, a ty natychmiast jak zaczyna płakać to malca na ręce. Jak tylko się uspokoi, natychmiast wkładsz dziecko do łóżka, ten w płacz. A ty co? Na ręce. Uspokaja się, do łóżka, płacz i na ręce. Gdy płacze podczas wkładania do łóżka musisz go połozyc i natychmiast na ręce. Zajmuje to mnustwo czasu. kręgosłup boli jak oszalały, ale warto. Ja pierwszy raz kładłam syka przez 4 godziny. następny raz trwało to trzy godziny, ale czwartego dnia 15 mninut. I warto było.
    • shamsa Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 15:44
      zajrzyj w wyszukiwarke, bylo jakies 1,5 miliona postow na ten temat
    • an_ni Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 15:45
      kilkutygodniowe dziecko jest za male, mozna stosowac te rady sporadycznie,
      jesli rzeczywiscie po jedzeniu czuwa
      jesli zasypia nie ma mowy o budzeniu na aktywnosc bo wtedy bedzie tylko ryk
      metody usypiania jakos tez mozna wprowadzac - czyli po czuwaniu nie przy piersi
      ale generalnie wku..a mnie Tracy Hogg a szczegolnie porady ze karmic nalezy i
      co 2-3 godziny i minimum 20 minut !
      -
    • mamapiotra Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 16:31
      Wydaje mi się, ze w książce autorka opisała i postępowanie z maluskim dzieckiem. U mnie działa.
    • lirio Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 16:46
      Ja obejrzałam jej programy w ciąży i przeczytałam książkę.
      Metody świetnie się sprawdzają jak się je od razu wprowadza, niczego dziecka
      nie oduczałam, od początku wyrabiałam pewne nawyki -
      - dziecko od początku śpi w swoim łóżeczku - nigdy nie rozpaczał z tego powodu
      - zasypia sam, bez kombinacji i płaczu - nigdy nie był bujany, kołysany w celu
      zaśnięcia
      - mamy w miarę uporządkowany dzień
      - nie używamy wózka w domu
      Większość z tych rzeczy to zdrowy rozsądek i niechęć do zrobienia z siebie
      matki niewolniczki i cierpiętnicy. Dzięki temu mamy więcej czasu na zabawy i
      spacery, nie jestem zmaltretowana macierzyństwem, prowadzimy normalne życie
      troszkę zmienione na potrzeby dziecka.
      • dmgr Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 17:17
        Wszysto fajnie ale... Moja ma 11 miesiecy i jest za duza, bo jak ja klade to na
        kolana i wstaje. nie placze w swoim luzeczku, bo sie go nie boi ale wrecz
        przeciwnie bawi sie szczebelkami, kolderka. Jak probowalam ja podnosic to
        wygladalo tak: odkladam 1 sekunda i myk na kolana 2 sekundy muk na nogi, ja ja
        spowrotem do gory i lezy przez sekunde i tak w kolo dalam rade prawie godzine a
        mala sie tak rozbawila, ze myslala, ze to nowa zabawa...
        • linearka mamopiotra!!! 03.02.06, 18:38
          Czy w końcu twój synek załapał że śpi się w lóżeczku i teraz kładziesz go
          poprostu i już? Zasypia sam???
          • mamapiotra Re: mamopiotra!!! 03.02.06, 19:24
            Nie wiem, jak to nazwać. Gdy jest marudny i zmęczony, to przytulam go przez chwilę i śpiewam kołysanki. Dzień, noc, wszystko jedno. Jak mu oczka sie zamykają wkładam go do łóżeczka i dalej spiewam te kołysanki. A malec usypia. Nie wkładam go do łóżeczka, gdy już śpi, ale gdy zaczyna zasypiać.
            Ale maluś zasypia mniej więcej o tych samych porach: około 10, 15 i 20. Wcześniej zaczyna się wściekać i marudzić. Wówczas biorę go na kolana i przytulam. tulimy się chwilę, i gdy się uspokoi, i zaczyna ukłafdać się do spania to wkładam go do łóżeczka. Mały nie protestuje, tylko wtula sie w poduszkę i zasypia. Czasami kombunuje i wstaje, ale wtedy kładę go spokojnie tak długo, aż zacznie zasypiać.
    • pati775 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 19:44
      linerka a w jakim wiku jest Twoja pociecha bo nie doczytalam albo moze
      przeoczylam ?
      • shiva772 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 19:50
        Ja stosuję i jestem zadowolona. Od pierwszych tygodni Łatwy plan. Kluczem jest
        elastyczne podejście - na początku też liczyłam ziewnięcia i sprawdzałam w
        tabeli każdy sygnał. Ale to nie o to chodzi. Dziecko trzeba przyzwyczajać do
        spania w łóżeczku od początku a jak? No to już w książce jest napisane.
        • linearka Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 20:43
          Mój szkrab ma miesiąc i szczerze mówiąc zasypia tylko przy piersi, ale
          zastanawiam się jeszcze czy nie za wcześnie na taką naukę bo może on poprostu
          pieszczoch jest i narazie bardzo mnie potrzebuje? Już sama nie wiem.
          • pati775 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 21:16
            no wlasnie daletgo pytam sie o wiek maluszka smile

            kazde dziecko jest inne i u kazdego dzial to inaczej
            ale ja zaczelam stosowac TH i jej latwy plan w momencie kiedy maly zaczal swoj
            konkretny czas aktywnosci - ze dalo sie to jakos wychwycic i zauwazyc kiedy byl
            dosc dlugi (no nie wiem jak Ci to wytlumaczyc) ale tak po okolo 2 miesiacu
            zreszta powiem szczerze ze nie bylam wczesniej gotowa na stosowanie
            jakiegokolwiek planu i moj maluch tez nie pierwze dwa miesiace to byl czas
            poznawania i uczenia sie siebie nawzajem

            jak juz na tyle poznalam swoje dziecko ze wiedzialm kiedy jest glodny kiedy ma
            aktywnosc a kiedy marudzi na spanie to zaczelam latwy plan wprowadzac
            ale po woli czyli najpierw karmienie jak maly w koncu kiedys po karmieniu nie
            zasnla to wzielam to za aktywnosc jak po tej aktywnosci zaczynal marudzic to go
            lulalam do snu i tego zczynalam sie trzymac

            najpierw staralam sie narzucic ten rytm ale na poczatku nie bylo latwo przerwy
            miedzy karmieniami byly male potem wiec juz nie wiedzialam czy placze po tej
            aktywnosci ze zmeczenia czy z glodu ???
            jak nie dawal sie ululac to przystawialam go do piersi bo w koncu myslalam ze
            glodny a on mi przy tej piersi zasypial ... i tak to bylo na poczatku
            probowanie i nauka wlasnego dziecka

            jak juz w koncu czas aktywnosci sie wydluzyl a przerwy miedzy karmieniami
            zrobily sie dluzsze i wszystko nabralo jakiegos sensu i ksztaltu
            zaczelam malego dopiero wtedy uczyc samodzielnego zasypiania - pod koniec 3
            miesiaca (wczesniej usypial mi na rekach ale bez piersi) zreszta ja od poczatku
            uczylam malego ze piers jest tylko do jedzenia a uspokajalam go innymi
            metodami - teraz maly za nic nie da sie piersia uspokoic wiec juz dawno nie
            probuje tego robic

            samodzielnego zasypiania zaczelam wie uczyc pod koniec 3 miesiaca bo tez
            wtedy mi sie wydawalo ze jestesmy obydwoje z synkiem na to gotowi - obeszlo
            sie bez stresow i placzow ale korzystajac z ksiazek jezyk niemowlat i usnij
            wreszcie wymyslilam swoj sposob na zsypianie malego - mocno zmodyfikowalam
            zalecane metody - dlugo by pisac

            teraz mamy 4 miesiace i 2 tygodnie i super latwy plan u nas dziala
            mamy stale pory aktywnosci jedzenia spania (we wlasnym lozeczku) z plus minus
            godzina w ta czy w ta
            i jestesmy obydwoje bardzo szczesliwi smile maly jest spokojny zadko placze a jak
            juz placze to najczesciej wiem co jest przyczyna i szybko daje sie uspokoic

            tak jak juz pisalam w niedawnym watku
            trzeba byc bardzo elastyczna bo trzeba przy tych wszystkich planach
            i schematach patrzec na dziecko
            na poczatku maly zasypial o 20, 21 czasami 21:30 choc kapiel robilismy mu
            stalej porze
            od miesiaca zasypia nam o 19 (przestawil sie nam chlopak) i musielismy wszystko
            poustawiac na nowo (ostatnie karmienie, godzina kapieli) ale teraz super to
            funkcjonuje
            tak samo z drzemkami w dzien do tej pory bylo ich piec w ciagu dnia teraz sa 4
            wydluzy sie tez czas aktwynosci - ale to akurat nie dziwi nikogo

            podsumowujac chodzi mi o to ze najpierw obserwowalam swoje dziecko i pod jego
            potrzeby poustwialam caly dzien

            co jakis czas caly latwy plan pada w gruzach i budujemy go na nowo mysle ze ma
            to zwiazek z kolejnymi etapami rozwoju dziecka (np. wydluzenie sie czasu
            aktywnosci, skrocenie drzemek itp)
          • shiva772 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 21:21
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=36152565
            Popatrz na to i poprostu próbuj bez końca. Masz ocean czasu. Grunt to
            konsekwencja. Pieszczoch pieszczochem ale potem będzie pieszczochem przez 11
            miesięcy albo i dłużej...Mój młody też przysypiał przy piersi. Zaklinaczka
            radzi, żeby robić to tak: trzeba i można utulić przy piersi ale nie kłaść do
            łóżeczka dziecka uśpionego na maksa, tylko takie zamroczone. Chodzi o to żeby
            ono ostatkiem świadomości widziało, że zasypia ostatecznie nie u mamy a w
            łóżeczku. Ja tak zaczęłam i potem (około tydzień) on już wiedział, że idzie do
            łóżka - stałam chwilkę nad nim, głaskałam, przykrywałam buźkę (jej fragment)
            tetrówką, nawet w pewnym momencie owijałam na sztywno pieluchą bo mu łapki spać
            nie dawały. No i jeszcze...mój sukces zawdzięczam smoczkowi. Wprowdziłam go
            dopiero w szóśtym tygodniu życia i to na siłę. I wtedy wszystko się unormowało.
            Do listopada (od czerwca) ani razu mi dziecko nie zasnęło przy cycu - zanosiłam
            do łóżeczka utulałam i wychodziłam z pokoju. Moja mama wyjść z podziwu nie
            mogła, że to możliwe bez lulania i wogóle. A w listopadzie zaczęły się lęki
            separacyjne ale to już inna historia.
            Powodzenia.
    • annairam Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 21:20
      Przeczytałam książkę kiedy córka miała 1,5 miesiąca. Ona była cały czas
      niezadowolona, płakała, nie umiałam jej uspokoić, etc a sama miałam już
      wszystkiego dość. Potraktowaliśmy te rady elastycznie. Niektóre
      zaadoptowaliśmy, inne nam nie pasowały (np. kapiel wieczorem po kolacji).
      Ogólnie rzecz biorąc w wieku 2 miesięcy malutka przesypiała juz całą noc, jadła
      dość rególarnie, dużo bawiła się sama w leżaczku albo na kocyku, przestała mieć
      problemy z zasypianiem (czasem trzeba jej troche pomóc) i stała się dzieciną
      zadowoloną z zycia jak nikt inny wink. Wszystko to 2 tygodnie wcześniej było dla
      nas nie do pomyślenia. Teraz córa ma 4 miesiące. Czasem pojawiają się jakieś
      problemy ale dajemy rade smile i wszyscy jesteśmy zadowoleni.
      Polecam te książkę gorąco. To co mi dała przede wszystkim to optymizm i dużo
      więcej zdrowego rozsądku co zdecydowanie wyszło nam na plus.
      Na marginesie; jeśli ktoś nie potrafi być elastyczny i nie chce dostosowywać
      się do swojego dziecka a wolałby poradnik, który rozwiąże wszyskie jego
      problemy z niemowlakiem to niech te książke też sobie daruje.
      Są, nawet częste, na forum głosy przeciwne metodom Tracy Hogg. Wydaje mi się,
      że wynika to z faktu, że ktoś czegośtam nie mógł zastosować, cośtam mu nie
      wychodziło i zamiast sobie odpuścić albo samemu znaleźć inne wyjście to mówi,
      że Tracy Hogg się nie zna. A przeciez nic nie skutkuje w 100% na wszystkie
      dzieci! Po za tym to niech każdy robi jak chce i tyle.
      Rozpisałam się, może i trochę nie na temat, ale książkę polecam,
      pozdrawiam.
    • pati775 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 21:29
      a czy Ty masz w ogole ta ksiazke ?
      • linearka Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 22:05
        Mam książkę, czytam już po raz drugi niektóre rozdziały i tak się wciąż
        zastanawiam, skorzystam z rady jednej z was i poczekam jeszcze parę tygodni aż
        maluch będzie bardziej aktywny w dzień, będę mogła czymś go zająć to może i
        samodzielne zasypianie łatwiej przyswoimy?! smile
      • koteczka12 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 22:11
        Ja - działa. Od mniej więcej trzeciego tygodnia życia małej, bo przedtem tylko
        jadła i spała. Oczywiście stosuję elastycznie. Ale: zasypia sama w łóżeczku, i
        w ciągu dnia bawi się po jedzeniu - oczywiście noca zje i znów zasypia, ale
        odkładam jeszcze przytomną. Książka dużo mi dała, czytałam ją w ciąży i jakoś
        sobie wyobraziłam to zajmowanie się dzieckiem (wcześniej zupełnie nie miałam
        kontaktu z niemowlakami). Po urodzeniu małej już nie czytałam, ale ogólne
        zasady w głowie mi zostały.
    • marzec7 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 22:18
      Uwielbiam Tracy Hogg. Jej rady spowodowały, że moje macierzyństwo jest teraz
      cudowne. A wiem też, jak może być ciężko, bo tak było przy moim starszym synku,
      gdzie popadłam w chaotyczne rodzicielstwo. Dzięki temu, że zastosowałam przy
      mojej córeczece rady Tracy, jest bardzo dobrze. Mamy uregulowny tryb życia,
      malutka jest bardzo spokojna, zrelaksowana, potrafi bardzo długo bawić się sama
      i po odłożeniu do łóżeczka grzecznie zasypia.

      Twój maluszek jest jeszcze w takim wieku, że można z łatwością zastosować sie
      do rad Tracy. Tylko wcześniej warto bardzo dokładnie przeczytać jej książkę,
      nawet dwa razy, żeby ją dobrzez zrozumieć.
    • pati775 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 22:21
      ja czytam TH do dzis
      przed ciaza czytalam z zapartym tchem ale (jak zauwazyla moja kolezanka) to
      bylo jak czytanie instrukcji obslugi pralki bez prali - nieladne okreslenie ale
      duuuzo mowiace

      pozdrawiam i zycze miledo i udanego wdrazania w zycie smile
    • falka32 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 22:52
      ja czytałam, wypowiadałam się już na forum na ten temat ale dodam jeszcze jeden
      powód, dla którego nie stosuję:
      Nie potrzebuję i nie życzę sobie, żeby moje dziecko nauczylo się zasypiać tylko
      we własnym łóżeczku. Chcę móc nocować czasem poza domem, wyskoczyć na weekend,
      na wakacje, niekoniecznie tam, gdzie mogę zabrać ze sobą domowe łóżeczko dziecka
      - bo inaczej nie będzie mógł usnąć i będzie rozwalony przez cały wyjazd.
      Nie życzę też sobie sytuacji, kiedy z jakiegoś powodu nie możemy być na 19-tą w
      domu na kąpiel i dzięki temu dziecko nie spi całą noc, bo ma zaburzoną
      procedurę, do której go wcześniej sama przyzwyczaiłam.
      Jednym słowem, nie będę sobie kręciła bata na własne pośladki. Pierwszego syna
      wychowałam bez Trejsi, robiłam wszystko to, czego według niej nie wolno, bo będę
      miała masakrę w domu, zasypiał przy cycku, spał ze mną w łóżku,prowadziłam
      nieregurlany i nieprzewidywalny tryb zycia - a miałam dziecko, które pomimo
      dość żywego temeperamentu i dużej wrażliwości można było wszędzie zabrać, spało
      tam, gdzie się go położyło: w cudzym łóżku, w moim łóżku, pod namiotem, pod
      stołem i nie przeszkadzała mu ani kąpiel o północy ani kąpiel raz na trzy dni.
      • shiva772 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 23:29
        Jak dla mnie to bzdurne to Twoje podejście, może dlatego że mam inne
        priorytety: Jestem wolna codzinnie po 19:30 i zawsze wiem co będzie się
        działo. Nie życzę sobie sytuacji że nie mogę się poprzytulać do męża bo
        dziecko śpi obok, nie życzę sobie sytuacji że moje dzicko wisi na piersi kiedy
        chce i jak długo chce. Nie życzę sobie sytuacji, że moje dziecko ze względu na
        nieustabilizowany tryb życia będzie chodzić i marudzić jak długo chce i robić
        co chce. Natomiast życzę sobie mieć dziecko pogodne i wyspane. A takie jest.
        Dziecko które jest wykończone padnie wszędzie: w cudzym łóżku i w namiocie. A
        takie warunki mogę zafundować swojemu dziecku w każdej chwili (wyskoczyć na
        weekend czy do znajomych).
        Ale skoro Tobie odpowiada wolna amerykanka to Twój wybór.
        • falka32 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 23:44
          nie bardzo mi odpowiada twój ton - rozmawiamy o książce a nie o tym, czyj tryb
          życia jest właściwy i jedyny słuszny. Być może dlatego nie odpowiadają mi te
          rady, że są adresowane tylko do tych kobiet, które mają regularny tryb życia bez
          żadnych niespodzianek, a istnienia innych nie przyjmują do wiadomości. Matka ma
          siedzieć w domu, ewentualnie wychodzić do pracy, ale z tej pracy też ma zawsze
          wracać o tej samej godzinie.
          Rozumiem, że twój tryb życia jest dle ciebie powodem ogromnej dumy. Żeby ci
          jeszcze poprawić humor dodam, że mój mąż bywa w domu albo w ciągu dnia, albo nie
          ma go przed dwa dni, albo wpada tylko na noc albo z kolei na noc wychodzi do
          pracy. A ja mam wolny zawód i dość dużo znajomych, mających czas, więc to już
          totalny zamęt, bo każdy mój dzień wygląda inaczej. Straszne jest moje życie i
          możesz współczuć mnie i mojemu dziecku.

          A skoro odpowiada ci monotonia, rutyna i życie według zegarka, to twój wybór. tongue_outPP
          • shiva772 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 04.02.06, 00:01
            Mój ton jest tylko parafrazą Twojego tonu...przeczytaj sobie siebie wyżej.
            Napisałam tak bo mi nie odpowiadał ton Twojego postu smile
            Mała uwaga: przeczytaj uważnie kto ma uregulowany tryb życia: ja czy moje
            dziecko? To nie miejsce i czas na pisanie co robie w wolnych chwilach. Może
            tylko się pochwalę: Mat się urodził 2 maja a 8 lipca była ma całonocnym weselu
            i to włąsnie dzięki Tracy Hogg: dziecko spało grzecznie w domciu, całkowicie
            przewidywalnie najadło się i zasnęło a rodzice grzali wińsko do rana. Ponadtto
            pracuję od 1 września. Ale co ja Ci będę pisać: jak widzę Ty i Twoje dziecko
            stanowicie jedność i chwała Wam za to. Ja wolę jednak być wolna wieczorami i
            nie ciągnąć młodego wszędzie gdzie ja idę.
            Pozdrawiam
          • sila81 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 04.02.06, 00:02
            falka to nie jest tak jak piszesz, że dziecko nie śpi w innych miejscach tylko w
            łóżeczku o wyznaczonej godzinie...bzdura....Olivier zasypia wszędzie
            gdziekolwiek by nie był...a wieczorem nie ma znaczenia o której kładzie się do
            łóżeczka...co prawda ma "swoje" godziny snu ale niejednokrotnie zdarzało sie że
            wracaliśmy do domu późną noca, lub po "jego " godzinach snu a on poprostu pił
            swoje mleczko, przewracał sie na boczek i zasypiał....jak widzisz...metoda tracy
            hoog to nie jakiś reżim...moim zdaniem to pewne usamodzielnienie się dziecka...
            ja jaknajbardziej jestem zadowolona...i mój syn (z trgo co obserwuje) również smile

            pozdrawiam i proponuję spróbować smile
            • falka32 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 04.02.06, 09:50
              nie ja zaczęłam mówić, że czyjeś podejście jest bzdurą. To po pierwsze. Ja
              pisałam o sobie i o tym, jak nieprzydatne jast takie podejście, jeżeli ktoś ma
              inne warunki życia, niż przewiduje czy też wyobraża sobie Tracy.

              Mój syn, o którym pisałam wyżej ma w tej chwili 12 lat, więc nie jest tak, że za
              chwilę się okaże, że jednak nie zasypia sam w swoim łóżeczku big_grinDDD a jeżeli chce
              jesć w nocy, to wstaje i sam sobie robi smile

              A przy młodszym - własnie wpadłam na chwilę w pułapkę regularności, która
              pojawiła się przypadkiem, bo ja siedziałam po porodzie w domu i przez jakiś czas
              nie chciało mi się latać po mieście a młody sam zaproponował swoje godziny snu,
              karmienia i zabawy, ja mu w tym nie przeszkadzałam, bo były do przyjęcia i tak
              się przyzwyczaił. Było ślicznie, regularnie i przewidywalnie. I dramat zaczął
              się, kiedy się okazało, że chcemy (młody miał 2-3 miesiące):
              - pojechać z nim na Wigilię do teściów w godzinach, kiedy powinien być wykąpany
              i położony spac. Inne godziny wizyty nie wchodziły w grę z różnych przyczn,
              mogliśmy się tam pojawić tylko między 20-22 a potem szybko do domu, gdzie pod
              furtką czekali nasi goście, wcześniej chłop był w pracy, z której wracał o
              20-tej. Dziecko w związku z tą krótką wizytą nie spało całą noc.
              - kiedy przyszli do nas goście, którzy mogli przyjść tylko wieczorem - ich
              obecność i fakt, że został wykąpany godzinę póżniej spowodował, że mały chodził
              do tyłu jeszcze przez następny dzień
              - przyjaciółka zaprasza nas na parapetówę. Będzie parę spokojnych osób, będą też
              małe dzieci, koniecznie wpadajcie, posiedzimy sobie, start o 20-tej. Tu już
              zaczęłam lekko histeryzować, iść czy nie iść. Nie ma z kim zostawić młodego, nie
              ma powodu, żeby go nie wziąć, ale jak pojedziemy, to znowu będą histerie, afery,
              bo zaburzyliśmy procedurę dziecku.
              - parę sytuacji, kiedy nie poszłam z nim na spacer w zwkłych godzinach - sprawy
              na mieście do załatwienia, parę sytuacji,kiedy w ogóle nie poszedł na spacer,
              bo było -20 stopni - od razu problem z zaśnięciem wieczorem, marudzenia przez
              całe popołudnie.

              Wystarczył miesiąc takich sytuacji, kiedy każde odejście od rytmu dnia było
              kwitowane w najlepszym razie rozregulowaniem dziecka i marudzeniem przez pół
              nocy oraz gazami, że hej. Wyszło na to, że niedługo stanę się niewolnicą
              przykutą do domu, bo każde odejście od rytmu, któy kiedyś akceptowałam siedząc w
              domu - powodowało aferę. Zaprzestałam więc regularności (i tak musiałam),
              zaczęłam robić swoje, dziecko musiało się dostosować do tego, że każdy dzień
              może być inny, że raz zasypia tu a raz tam, a czasem w porze snu wcale nie
              odbywa się sen - i wrócił spokój. Nei pogorszenie, nie marudzenie zwiększone,
              tylko spokój właśnie. Teraz młody ma 4 miesiące i nie zamierzam wprowadzać mu
              żadnych nowych nawyków, którymi znowu ukręciłabym na siebie bat. Z wyjątkiem
              nawyku spania w dowolnym miejscu, gdzie mu się zachce spać.

              Ta pułapka, którą opisałam, oczywiście nie musi się stosować do każego dziecka.
              Są dzieci mniej i bardziej elastyczne, są bardziej i mniej wrażliwe i u innego
              dziecka być może nie byłoby takich zakłóceń a u mojego były, widocznie nie lubi
              zmian. W tym przypadku musiałam uczyć go elastyczności a nie regularności.
    • sila81 Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 03.02.06, 23:55
      Ja zastosowałam u mojego synka kiedy miał 5 miesięcy...do tej pory sam zasypia w
      łóżeczku zarówno w dzień jak i wieczorem. Dwa pierwsze dni były kiepskie...ale
      potem było już tylko lepiej smile
      Pozdrawiam
      sylwia
      • linearka Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 04.02.06, 09:13
        Zaczęłam stosować pomalutku dziś rano ..... synek pierwszy raz zasnął bez cyca w
        buzi!!!!!!!! Trochę to trwało, no ale to nasz pierwszy raz był. Dzięki
        dziewczyny za wszystkie odpowiedzi, chyba działa!!!!!!
    • mzzz Re: Tracy Hogg - kto stosuje i jest zadowolony??? 04.02.06, 12:25
      Też stosuje jej metody i jestem bardzo zadowolona.Książka zmieniła moje
      nastawienie do wielu rzeczy.Też jestem zwoleniczką do w miarę uregulowanego
      trybu dnia chodż był moment w moim życiu kiedy tak nie byłu.Zdecydowanie przy
      zastosowaniu rad autorki moja córeczka lepij się zachowuje i mi jest o wiele
      łatwiej.Oczywiście to kwestia wyboru każdego z nas i charakteru dziecka.
      Stosuje Łatwy Plan chodź też elastycznie nie z zegarkiem w ręku i często mamy z
      małą jakieś odstępstwa, ale gorąco polecam po przeczytaniu patrzy się na wiele
      zagadnień spokojniej i z dystansem.
      Pozdrawiam wszystkie mamy 3-miesięczniaczki.
Pełna wersja