matki krowy dojne poswiecajace

10.02.06, 09:48
kto to taki? takie okreslenie zauwazylam w poscie do szeptu_ciszy...ale
poniewaz autorka zastrzegla, ze watek tylko do niej, to nie mialam odwagi
zapytac.
    • kicia031 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:06
      To ja. Karmie piersia wiec jestem dojna krowa i moje dzieci sa dla mnie
      najwazniejsze wiec "poswiecam sie" bo przeciez niemozliwe, zeby ktos z wlasnej
      woli dokonal takiego wyboru. Musialam miec zrobione pranie mozgu wink)
    • lucy_cu Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:11
      Z dziką ochotą się dołączam. Tyyyyle lat karmienia, hoho, myślę, że należę do
      rekordzistek (6 lat z hakiem).
      A- i na dodatek uważam, że poświęcenie jest wpisane w macierzyństwo.
      Tylko, że coś nie jestem nieszczęśliwa przez to karmienie i poświęcenie.
      Dziwne! ;DDD
      • maretina lucy! 10.02.06, 10:15
        rozwala mnie imie Twojej pociechy-Zenonsmile
        boskie. naprawde mi sie podoba... gratuluje odwagismile
        • lucy_cu Re: lucy! 10.02.06, 10:18
          Yyyyyy?!? Odwagi? Imię jak imię. Męskie. A że dziś mało popularne, to inna
          sprawa. Sam zainteresowany jest bardzo dumny, że w szkole jest jedynym Zenonem!
          • maretina Re: lucy! 10.02.06, 10:23
            lucy_cu napisała:

            > Yyyyyy?!? Odwagi?
            tak odwagi... nie spotkalas sie z opinia zyczliwych" skrzywdzilas dziecko,
            dzieci sie beda z niego smialy"?
            mnie ciagle o to ktos pyta( bo na pwno, beda mowic do syna kajtek bez
            majtekbig_grin)... jak nie ma sie dziecka kubusia, pawelka lub piotrusia to czasami
            ludzie twierdza, ze sie krzydzi dziecko.
            • lucy_cu Re: lucy! 10.02.06, 10:32
              Aaaaa- cytowano mi piosenkę o dozorcy "wstań, Zenek, wstań"...I na filmach maja
              tak na imię przeważnie pijani hydraulicy, wiem.;DDDDDDDDDDD
              Sama nigdy nie miałam negatywnych konotacji związanych z tym imieniem. I z
              Zenona jak na razie nikt się nie smieje. Jak ktos chce, to niemal do każdego
              imienia dorobi złośliwy wierszyk czy głupi tekst. Nieważne, rzadkie, czy nie.
              Widzisz, Kajtka Ci sie czepiają, a imię przeżywa come back i Kajtków coraz
              więcej.
              My się nie sililiśmy na oryginalność- podobało się nam i już. To było jedyne
              kryterium przy wyborze, hehe.
              • kicia031 Re: lucy! 10.02.06, 10:40
                Zenon z Elei wielkim filozofem byl wink). Sceptykiem.
                Czego twojemu synkowi zycze.
                • lucy_cu Re: lucy! 10.02.06, 10:51
                  O, to, to! Zdrowy sceptycyzm bardzo pomaga w zyciu.
                  ps Zenon jest obryty w kwestii sławnych imienników ;D
                  • dorianne.gray Re: lucy! 10.02.06, 22:43
                    Mój wspaniały, niestety nieżyjący już, wuj miał na imię Zenon. Wspaniałe imię!
                  • grzalka Re: lucy! 16.02.06, 12:47
                    Lucy, to Ty byłaś drukowana kiedyś w Dziecku, prawda? Świetnie mi się to
                    czytało, do tej pory pamietam- Zenon i Witek, taki zestaw rzadko sie trafia smile)
                    pozdrawiam
    • jakw Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:15
      Może to i Ty, chociaż karmisz butelką.
      • maretina Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:16
        jakw napisała:

        > Może to i Ty, chociaż karmisz butelką.
        cale trzy miesiace doilam sie laktatoremsmile
        • przeciwcialo Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:16
          ja szczerze nienawidze laktatora. to przeciez dojarka. bleee...
          • maretina Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 12:22
            przeciwcialo napisała:

            > ja szczerze nienawidze laktatora. to przeciez dojarka. bleee...
            mam podobne odczucia. wywalilam go mimo, ze jeszcze kiedys wprzy kolejnym
            dziecku moglby sie przydac. cisnelam nim z calej sily w kontener ze smieciami.
            ulzylo mi.
    • bomba001 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:15
      dołączam do was z duzoą checią! karmienie jest mi co prawda obojetne uczuciwo,
      akmie i bede karmic drugiego dzieciaka, ale na tak sformuowany wątek grzech ni
      eodpowiedzieć. karmię- wiec jestem krową dojną, skoro nie jest to dla mnie
      żadna supe rprzyjemność
    • pati775 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:27
      jakos sie matka krowa dojan poswiecajaca nie czuje
      i choc mam duuuze poczucie humoru to tu mi nie zaskoczylo smile

      karmie bo to dla mnie czysta fizjologia i natura nic innego !!!
    • lucy_cu Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:49
      Ha! Ale cały "myk" tu polega na tym, czy poświęcenie (jak dla mnie nieodłącznie
      związane z posiadaniem dzieci) uznać za męczeństwo. Bo ja nie uznaję. Dla mnie
      to podpada pod kategorię normy.
      I sama uważam, że karmiąc dzieci tyle lat się, owszem, poswięciłam- ale
      pardoksalnie było to poswięcenie dajace radość a nie poczucie uwiązania na siłę
      na przykład. Więc się wpisałam oczywiście na przekór.
      Widzę tu za to również głosy bardziej na serio- o karmieniu niekoniecznie
      dajacym satysfakcję, za to kontynuowanym dla dobra dziecka.
      • falka32 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:10
        to określenie oznacza chyba osobę, dla której poświęcenie się jest celem samym w
        sobie a nie środkiem do celu jakim jest wyżywienie dziecka.
        Można się poświęcać, bo się uważa coś za słuszne i sensowne, choć kłopotliwe.
        A można się poświęcać, bo ktoś lubi i lubi potem opowiadać i wymawiać otoczeniu
        jak to on się poświęcił (i jak to inni tego oczywiście nie docenili).
      • galela Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:16
        Sory że nie na temat, ale czy twój lucy_cu pamiętnik (a raczej fragment) nie
        był kiedyś zamieszczony w pisemku o dzieciach (chyba Dziecko)? Tak po imionach
        chłopców skojarzyłam.
        • lucy_cu galela 10.02.06, 11:27
          Był, był! Ale numer- sławna jestem! ;DDDD
          • galela Re: galela 10.02.06, 11:37
            A to gratulacje z okazji narodzin Emilki, bo tam tylko o synkach było.
            Serdecznie pozdrawiam, czytałam wiele razy.
            • lucy_cu galela plus kotula ;DDD 10.02.06, 12:03
              Galela, dziękuję, no tak, Em wtedy jeszcze nie było, hehe. 4 lata temu- wieki
              normalnie!
              Kotulu, a czym tu się chwalić- to było dawno i to w gazecie dla Idealnych...;DDD
              Poza tym, gdzie moim wywodom do "Ich Trojga"- bez ściemy i wazeliny piszę!
              • mama_kotula Re: galela plus kotula ;DDD 10.02.06, 12:09
                Hm... ja kupuję co miesiąc zestaw 5 gazetek dla Idealnych, hehe. Nałóg, ot co.
                Chyba zaraz przejrzę tę stertę i poszukam, poczytam.
              • przeciwcialo Re: galela plus kotula ;DDD 10.02.06, 14:46
                ja na to wpadłam juz dawno(??) tj, jakis czas temu. No zenon jest jedyny mi
                znany a wtedy miało nie byc emilki bo mało pokoi czy coś takiego.
                • galela Re: galela plus kotula ;DDD 10.02.06, 18:47
                  Tak lucy pisała że zaprosiłaby na świat kolejne maleństwo, ale warunki nie
                  pozwalają, nawet karton ubranek oddała ciężarnej koleżance, a tu proszę smile
                  Jeszcze raz gratulacje.
          • mama_kotula Re: galela 10.02.06, 11:39
            lucy_cu napisała:

            > Był, był! Ale numer- sławna jestem! ;DDDD
            Faktycznie, pamiętam!!! Coś mi się tam we łbie kołatało, jak patrzyłam na twoją
            sygnaturkę! No to gratulejszyn! A czemu się na KMW nie pochwaliłaś, zarazo?
            PS. czekam na opowiadanie o moich, też się pochwalę, a co!
    • szept_ciszy Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 10:52
      Nie rozumiem. Czy ja coś takiego napisałam?
      • maretina Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:02
        szept_ciszy napisała:

        > Nie rozumiem. Czy ja coś takiego napisałam?

        nie, ktos do Ciebie napisal.
        nie wiem co mial na mysli, bo nie wiem o co Ty pytalas, ale okreslenie ponizej
        wszelkich standardow.
    • lusia79 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:11
      Ja byłam matką karmiącą (ale nie czułam się jak krowa dojna, w dodatku
      poświęcająca) - pokarm matki przecież w pierwszych m-cach życia dziecka jest
      dla niego najlepszy (no a jakbym karmić piersią nie mogła, to też bym się z tym
      pogodziła). Kiedy dziecko podziękowało za usługi świadczone przez moje 2
      mleczarnie smile dostawało prócz papek i innego żarełka mleko modyfikowane
      (podziękowało na dobre jak miało 10 m-cy). Teraz - kiedy dziecko ma niemal
      półtora roku czułabym się jak dojna krowa - jakoś nie umiem się pogodzić z tym,
      ze dziecko które wie czego chce (no tak mniej więcej) mogłoby biegać za mną i
      wołać np. cycy cycy - brrrrrrrrrrrr
      • szept_ciszy Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:20
        jak się domyślam chodzi o wątek dotyczący karmienia piersią smile
        Że też przyszedł Ci teraz do głowy ten post. To było tak dawno.
        No cóż... "Krowa......" oznacza poprostu mamę która karmi cycem smile
        • falka32 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:23
          eeeeee, właśnie się kapnęłam, że ja też zostałam tak nazwana, w zupełnie innym
          miejscu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=36551618
          No cóż, w takim razie dołączam do klubu.
    • mama_kotula Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:34
      Kto to taki?
      Wg mnie, matki karmiące piersią dzielą się na Zwykłe Karmicielki i Cycowe
      Męczennice, a te dojne krowy to pod drugą kategorię podpadają.
      Cycowa męczennica karmi dziecko piersią, bo "tak trzeba" - z akcentem
      na "trzeba", celem drugorzędnym jest zdrowie i potrzeby dziecka, celem zupełnie
      zepchniętym na margines są potrzeby matki. A potem płaczą na forum, że jest im
      źle, że nie mogą wyjść nigdzie, że muszą stosować restrykcyjną dietę
      eliminacyjną, a dzidzi i tak ma objawy alergii, ale jak ktoś zaproponuje
      alternatywę (np. odciągnięcie i podanie przez babcię butelką, podczas, gdy
      rodzice pójdą sobie do kina, albo przejście na hydrolizat w przypadku ciężkich
      nietolerancji pokarmowych), stają okoniem, bo "tak trzeba".
      Aha, przeważnie dojne krowy poświęcające uwielbiają cierpieć, czują się wtedy
      takie biedne i domagają się pociechy ze strony zniesmaczonego otoczenia.
      • wielorybka Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:51
        mądre słowa matkosmile))

        uwielbiam tez seksowny wyrzut oksytocynki smile)))
      • kangur4 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:57
        mama_kotula napisała:

        >Aha, przeważnie dojne krowy poświęcające uwielbiają cierpieć, czują się wtedy
        >takie biedne i domagają się pociechy ze strony zniesmaczonego otoczenia

        A następnie przekształcają się w Bojowniczki Jedynie Słusznej Drogi Mlecznej i
        z agresją i zapałem godnym lepszej sprawy potępiają, pouczają, namawiają i
        wyzywają od leni.
        Bo niby dlaczego tylko one mają cierpieć, niech pocierpią też inni.
        • lamborgini1 Re: matki krowy dojne poswiecajace 11.02.06, 17:38
          I zostaja doradcami laktacyjnymi;-PPPPPPPP

          A oto nasza Gwiazdeczka:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34245119&a=36127039
          • wielorybka Re: matki krowy dojne poswiecajace 12.02.06, 01:25
            o to to !
    • saskiaplus1 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 11:46
      Swoją drogą, być porównanym do dojnej krowy to dla mnie komplement... Od
      dzieciństwa darzę te zwierzątka nieopanowanym uwielbieniem smile A mój brat do
      dziś z prezentów preferuje te, które zawierają "krowie" elementy (ostatnio w
      Ikei widziałam komplety śniadaniowe w krowie łatki wink. Ja mogę być krową,
      choćby i dojną (inne są raczej mało użyteczne), a poświęcać się nie muszę, bo i
      po co? Ksiądz to robi parę razy do roku, ostatnio jak święcił kredę chyba.
      • mooh Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 12:42
        Chcąc nie chcąc muszę dołączyć do klubu. Karmię piersią bez uczucia wstrętu ale
        też bez niezdrowej ekstazy. Dla mnie to bardzo wygodny sposób, więc nie mogę
        niestety się nawet odrobinę poświęcić. Jestem Matką Karmiącą i Nienarzekającą,
        czyli dziwolągiem jakimś.
        • kangur4 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 12:49
          Ja już Ci Mooh kiedyś nieśmiało sugerowałam, że takie karmienie się nie liczy.
          Musi byc krew, pot i łzy wink.
          • mooh Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 13:20
            Ja wiem, że Matka Polka Zadowolona to oksymoron. I wiem, że tak naprawdę to się
            nie liczy, bo albo piersią z męczeństwem w oczach, albo butlą z sumieniem w
            strzępach. A jak piersią bez bólu lub butlą bez wyrzutów, to tak, jakby dziecko
            w ogóle nie było karmione.
            • driadea Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 15:15
              mooh napisała:

              > Ja wiem, że Matka Polka Zadowolona to oksymoron. I wiem, że tak naprawdę to
              się
              >
              > nie liczy, bo albo piersią z męczeństwem w oczach, albo butlą z sumieniem w
              > strzępach. A jak piersią bez bólu lub butlą bez wyrzutów, to tak, jakby
              dziecko
              >
              > w ogóle nie było karmione.

              Haha, otóż to! Ja też głodzilam moje dziecko, ehh wink
    • figrut Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 15:26
      No to ja zaliczam sie do krow dojnych, wysokomlecznych, tyle ze nie
      poswiecajacych sie. Jak narazie moj staz karmieniowy to szesc lat i osiem
      miesiecy, w tym 19,5 miesiaca dwojke jednoczesnie. Planuje pokarmic jeszcze 15
      miesiecy. Dla mnie to zupelnie naturalne, wygodne dla mnie i wlasciwe dla
      dzieciakow. Wygodne, bo nigdy nie musialam zrywac sie w srodku nocy zeby
      przygotowac mieszanke, dzieciaki nie plakaly z glodu w oczekiwaniu na
      przygotowanie butli, a ja moglam w czasie snu wyjac moje mleczne wymie, zatkac
      gebe glodomora i spac dalej karmiac. Wygoda tez przy jakims wyjsciu - nie
      musialam robic niczego wedlug wskazowek zegarka, ani targac ze soba butelek i
      mieszanki. Jak organizujecie jakis konkurs na najbardziej wydajna mleczna krowe,
      to ja zglaszam swoj udzial. Mama trojki.
      • mariejo Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 21:22
        Jak dlugo karmilas wylacznie piersia?
        • figrut Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 22:22
          Najstarsza -15 corke do 5 miesiaca [przez okolo 2 tygodnie w drugim miesiacu
          zycia byla dokarmiana mlekiem z kaszka manna - ciekawa rada pielegniarki z 15
          letnim stazem, bo stwierdzila ze na samej piersi ja glodze, potem sama piers] +
          skrobane jablko od 1 miesiaca zycia. Starszego synka 5,5 miesiaca, pozniej -
          pietruszka, jablko, gruszka, jagody ze sloiczka, morela. Najmlodszy - 8 miesiecy
          + od czasu do czasu skrobane jablko od 1 miesiaca - do innych pokarmow jemu sie
          nie spieszylo wczesniej.
    • z1mka Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 15:57
      i dodam jeszcze:
      cierpiące prześladowania... ze strony tych leniwych...

      Tak jak Kangur i Mooh stwierdziły wesołe karmienie się nie liczy, przy wesołym
      karmieniu dziecko łyka powietrze (i stąd te kolki!)Chyba zacznę się biczować
      podczas karmienia, poczuję się w pełni spełniona i moje pełne "krowie dojki" takżewink
    • mariejo Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 21:26
      Ciesze sie ze moge karmic po cc nie mialam mleka przezywalam horror ale udalo
      sie i 7 mies z okladem karmie moja corke. Dla mnie karmienie piersia to sposob
      dla leniwych, nie ma problemu z kupowaniem mleka modyf, sterylizowniem itd.
      Poza tym przy mleku modyf. trzeba byc nbardzo skrupulatnym bo latwo zapasc
      dzieciaka. Dla mnie karmienie to duza przyjemnosc i jestem szczesliwa.
    • joasia76 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 21:54
      Dlaczego długo i chętnie karmiąca matka to dojna krowa? To matka, dla której
      takie karmienie jest zupełnie naturalne (ja jestem właśnie taka matką).
      Jeżeli jednak taka matke określać mianem dojnej krowy, albo jeszcze gorzej:
      cierpiętnmicy, męczennicy (za taka sie nie uważam), to karmiące butelką (z
      wyboru) to w takim razie wygodnickie egoistki.
      • mama_kotula Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 22:13
        joasia76 napisała:

        > Dlaczego długo i chętnie karmiąca matka to dojna krowa? To matka, dla której
        > takie karmienie jest zupełnie naturalne (ja jestem właśnie taka matką).
        > Jeżeli jednak taka matke określać mianem dojnej krowy, albo jeszcze gorzej:
        > cierpiętnmicy, męczennicy (za taka sie nie uważam), to karmiące butelką (z
        > wyboru) to w takim razie wygodnickie egoistki.

        "Długo i chętnie karmiąca matka" a "męczennica" czy "cierpiętnica" - te pojęcia
        się wzajemnie wykluczają, ze względu na słowo "chętnie". Mam wrażenie, że
        odniosłaś się do mojego postu, bo to ja użyłam pojęcia "Cycowa Męczennica",
        przeczytaj jeszcze raz uważnie, i następnym razem nie bierz do siebie smile)) ty z
        pewnością jesteś z innej kategorii smile)) ja też smile))
        A - karmiące piersią z wyboru to też wygodnickie egoistki, o. Np. ja, gdy nie
        chciało mi się gotować dla 8-9-miesięcznego dziecka zupy, zapychałam mu
        pyszczek piersią smile
        • joasia76 Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 22:30
          Hej, hej, nie przeczytalam wczesniej twojego postu (żadnego nie przeczytałam,
          hi, hi). Przykro mi, jeżeli odebrałaś moja wypowiedż jako skierowana przeciwko
          Twojej.
          Wyjasniam swoje stanowisko: nie sądzę, żeby matka długo karmiąca dziecko
          piersią robiła to wbrew chęciom. Tego trzeba chcieć, trzeba byc wewnętrznie
          przekonanym o słuszności takiego karmienia. Wydaje mi sie, że inaczej sie nie
          da (nawet na początku karmienia). Ale moze sie mylę.
          Ja nie karmię z lenistwa, tylko z przekonania, że moje mleko jest dla dziecka
          najlepsze i to, co robię jest naturalne (tak jakoś żyłam w takim
          przeswiadczeniu juz dlugo przed zajsciem w ciążę i pomogło mi ono po narodzeniu
          córeczki (ale ja nie miałam w zasadzie żadnych problemów z karmieniem, tylko na
          początku troche bólu)).
          • mama_kotula Re: matki krowy dojne poswiecajace 10.02.06, 22:52
            No widzisz, a niektóre - co widać na tym forum - karmią "bo tak trzeba". A ja
            karmiłam 16 miesięcy z lenistwa i wygody smile))) czyli jednak da się inaczej smile))
            I ostatni miesiąc był ewidentnie "wbrew chęciom" moim, za to zgodnie z chęcią
            Młodej smile
            • paula63-63 Re: matki krowy dojne poswiecajace 11.02.06, 12:55
              holender, ja należę chyba do jakiejś podkategorii - matka karmiąca
              bezrefleksyjna. Bo jakoś nie rozważałam nigdy jak karmić - tak jakoś to było
              oczywiste; jest dziecko, jest cyc, w cycu mleko i już. Przy okazji przyjemne i
              wygodne. A że przez rok-półtora nie wszędzie można wyjść - mój Boże, coś za coś.
              Nikt mnie do rodzenia dzieci nie zmuszał. Zresztą już sobie pofruwałam, teraz
              mogę posiedzieć (rok nie wyrok, nie?).
              No i miałam to szczęście, że nie miałam problemów laktacyjnych - drobne usterki
              techniczne rozwiązywałam wkładając nos w książkę "Sztuka karmienia piersią", bo
              tam sa odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania (polecam!)
    • kotka.szrotka Re: matki krowy dojne poswiecajace 11.02.06, 13:18
      Szczególnie rano czuję się dosyć "zwierzęco" i "krowio". Pełne obolałe piersi,
      ulga gdy mały ściągnie. Lubię jednak gdy mały ssie zadowolony, zasypia
      spokojnie przy piersi. To wygodne i faktycznie, dla leniwych. Ale czasem jest
      też i męka, wieczorami, gdy piersi są już puste a mały szarpie się i wyrywa
      nieszczęśliwy i wisi przy piersi godzinami. I jednak dobija mnie dieta, patrzę
      zachłannie na szklankę mleka, kieliszek wina, wypijając kawę czuję się jakbym
      dobijała małego, zupełnie jak mrożkowego kota w "Małym przyjacielu". I tu jest
      jednak to moje poświęcenie. Każdy zresztą odbiera to inaczej, mnie jednak ta
      cała fizjologia kobiety, poród, połóg, kapiące mleko lekko dobija i aż tak
      naturalne się nie wydaje.
      Coraz bardziej marzę by pozbyć się wkładek latacyjnych, poplamionych koszulek i
      strzelić sobie jakąś porządną kopenhaską by zrzucić te parenaście kilogramów.
      To też jakieś poświęcenie. Hmmm, ale też będzie mi trochę żal odstawić
      definitywnie małego smile
      • mika_p Re: matki krowy dojne poswiecajace 12.02.06, 03:43
        Nie nalewaj mleka do szklanki, nie stawiaj przed sobą smile Czego oczy nie widzą,
        tego sercu nie żal smile)
        Wino jest do picia, a nie do patrzenia, kieliszek można, byle nie kilka razy
        dziennie. Raz na kilka dni.
        Kawa jest dla ludzi. Z tym, ze jak się jest matką karmiącą, to trzeba sobie
        kupić nowy kubek albo nową filiżankę. Albo nowy czajnik. Albo coś.

        A mleko kapie tylko na początku, w większości przypadków. I wielki obolały
        biust też jest tylko na początku. Potem się wszystko dostraja i nic nie kapie.

      • annakg Re: matki krowy dojne poswiecajace 12.02.06, 09:22
        mika_p ma rację- w końcu przestanie kapać- ja karmię już ponad 8m- tylko przez pierwszy miesiąc trzymałam dietę a potem trochę tego, trochę tamtego i teraz to już nawet kapuchę wcinam a Młody nigdy nie miał żadnych kolek ani bólów brzuszka. A moje poświęcenie- a i owszem- jak nienormalna karmie jeszcze Młodego w nocy i to parę razy- ha smilea z róznych fajnych i mniej fajnych określeń wybiram słowo "mleczarnia"- chyba łagodniej brzmi smile pozdrawiam wszytkie dojne, niedojne, karmiące w mękach i bezrefleksyjnie (ps czasem mam wrażenie, że część mam zamiast skupić się na dziecku i sobie skupia się na karmieniu-proponuję zmienić hierarchię)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja