ligrys
11.02.06, 02:19
Mój synek od początku karmiony był mlekiem modyfikowanym. Mimo moich starań,
żeby jego dietę rozszerzać z głową, po kolei a przede wszystkim w odpowiednim
czasie, dochowałam się dziewięciomiesięcznego wszystkożercy. Z jednej strony
zaważyła na tym ogromna ciekawość Młodego, który z radością podkrada ze stołu
cokolwiek wyda mu się apetyczne, z drugiej jego wstręt do sztucznego mleka,
jakiejkolwiek marki, którego nie chce tknąć za żadne skarby świata. Po
tysiącach prób przemycania mu tegoż mleka w kaszkach, zupkach etc.,
skapitulowałam i pozwalam mu na podjadanie niedozwolonych jeszcze jogurtów,
serków tudzież ukochanych bułek i ciasteczek. Igor zdaje się mieć żołądek z
żelaza i nic mu nie szkodzi, nie ma objawów alergicznych, co nie zmienia faktu
, że mam lekkie wyrzuty sumienia, bo jadłospis mojego synka bardzo odbiega od
zaleceń dietetyków.
Zastanawiam się, na ile rygorystycznie tych zaleceń przestrzegają inne mamy.
Może powinnam młodemu narzucić ściślejszy reżim?