annakg
21.02.06, 10:46
Mój synek zaczął raczkować-i skończyło się słodkie życie

Zaraz drugiego dnia stłukł wazon (tatuś nie przypilnował), zabiera się za kocią miskę (lub kuwetę), nie można go zostawić samego bo w ułamku sekunkdy jest już przy mnie (ktoby pprzypuszczał, że małe dzieci mają tyle siły w nóżkach!)- jednym słowem- oczy dookoła głowy- a już próbuje wstwać na nogi- co to będzie jak zacznie chodzić

Jak to było u Was? Jakie macie zabezpieczenia (my na razie tylko bramkę do kuchni i wtyczki do kontaktów)? Jak sobie radzicie z takim raczkującym brzdącem?