Dziecko karmione na godziny

25.02.06, 09:54
Jak uregulować jedzenie i spanie dziecku? Po raz drugi ponosze klęskę.
Mój 8 miesięczny synek od początku był dzieckiem trudnym, duzo płakał, duzo marudził, nie bardzo mógł znależć sobie swój rytm dnia.
Teraz już jest dużo spokojniejszy, ale został problem z jedzeniem, a wlaściwie niejedzeniem.

Nie chce jeść niczego oprócz mleka, serków i jogurtów. Żadnych zupek, obiadków, kaszek. Je wtedy, kiedy on jest głodny, nie wtedy, kiedy mu daję.
Karmienie to koszmar. Czy uparcie nadal podawac mu określone posiłki o okreslonych porach? A co, gdy wygłodzony, płacze i domaga się jedzenia, a jeszcze nie jest pora na karmienie? Dodam, że wielki głód dopada go często niespodziewanie i w bardzo róznych porach.
    • tolka11 Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 10:36
      Karm na żadanie, toż to tylko dziecko. Dla pocieszenia dodam,że też mam dziecko
      niejadka, karmiłam kiedy chciała zjeść i zapisywałam czego i ile zjadła. Trwa
      to 8 lat i niestety dalej nie je. Ale za to drugie je cudnie. Radzę karm kiedy
      on chce, ale podawaj wtedy także to czego nie lubi. takie życie.tolka
    • martaglowacka Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 11:02
      A dlaczego ma jeść kiedy Ty mu dajesz a nie wtedy kiedy ma ochotę?? Czy Ty też
      jadasz na godziny??
      Mam 8-miesięczną córcię. Codzień podaję jej mleczko, zupkę, owoce, kaszki itp.
      Jednego dnia zjada wszystko po kolei (choć nie o ustalonych porach), innego
      dnia zje 2 porcje zupki a nie zje owoców, kiedy indziej je samo mleko cały
      dzień bo zupką pluje i już. Rozwija się fantastycznie, sypia dobrze, rośnie jak
      an drożdżach - nie widze powodu aby ją do czegoś zmuszać. Mój synek (teraz 4,5
      roku) przez okres 3 miesięcy (od 10 do 13 miesiąca) nie jadł nic -
      dzienna "dawka" to było kilka kukurydzianych chrupek, ew. kilka szt.
      ugotowanego makaronu. Wielkim świętem było wypicie paru łyków mleka. Przez te 3
      miesiące pił w zasadzie tylko sok (i to też w niewielkich ilościach). Przeżył.
      Jest (i był) zdrowy, spał i rozwijał się dobrze. Nie ma co panikować - dzieci
      same sobie regulują swoje potrzeby.
      Pozdrawiam
      Marta
    • ssabaudia Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 11:08
      Życzę Ci pwodzenia!!! Kobieto dziecko to nie maszynka jak twierdzi Wielka T.H.! A Ty jesteś głodna zawsze o tej samej porze i nigdy nie masz "pypcia" na coś dobrego? Jak tak to nudne masz życiewink)) Mój Młody ma 1,5 roku i z tzw. perspektywy wiem, że nie da się tego zrobić, przynajmniej mnie się nie udało.. Za miesiąc Twój Mały będzie wpieprzał np. tylko kartofle, a za następny miesiąc tylko ciasteczka i czekoladę... Jak jest zdrowy, nie ma objawów uczulenia i żadnych tam anemii to po prostu DAJ SE LUZ!!! Ciesz się dzieckiem a wszelkie "dobre rady" wrzuć do kąta! Myśmy wychowali się na kaszce mannej z mleka krowiego w proszku ładowanej przez mamusie w dupcię co trzy godziny i żyjemy! Nienajgorzej jak,mniemam!
    • coronella Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:22
      noo, dziewczyny, brawo, test na czytanie ze zrozumieniem zaliczony.
      Ja nie pytam, czy karmić na godziny, tylko pytam jak to w praktyce wprowadzic.
      I moja sprawa dlaczego chce to zrobić.

      Córke tez karmiłam kiedy chciała i czym chciała i efekt jest taki, ze skonczyła 3 lata i nadal jeść nie umie. Nie zje obiadu jak jest obiad, bo nie jest głodna, po pół godz. wczesniej zarzyczyła sobie jabłko. Zdaże pozmywac po obiedzie a ona głodna. I tak cały dzień, i to jest takie dobre dla dziecka?? kazdy posiłek to płacz i nerwy, bo kanapki sa niedobre, a zelki owszem.
      Tak więc podziękuję za Wasze dobre rady, i poprosze mamy, którym sie udało uregulowac dziecko, o pomoc jak to zrobić.
      Żeby mój synek jadł sniadanko, normalny obiad, podwieczorek, a nie co kawałek podjadał jak córka, bo mama tez kiedyś myslała, że dziecko to nie maszyna i uregulowac się nie da.

      P.s. dzieci żłobkowe dostaja jeść o określonych godzinach i nie słyszałam jeszcze, żeby któres sie przez to rozchorowało.
      • coronella Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:26
        a, i jeszcze dodam, ze duzo w dzien wychodze, czesto na dlugo i chcialabym ustalic wyjscia tak, zeby nie kolidowalo to z dzieckiem. Zeby był najedzony, gotowy do zwiedzania albo do spania. Bo karmienie gdzies na srodku ulicy tez najlepsze nie jest.
      • jakw Re: Dziecko karmione na godziny 26.02.06, 08:48
        Co do córki:
        nie trzymaj żelków itp zapychaczy w domu - wtedy jest mniejsze
        prawdopodobieństwo, że zje te żelki m-y posiłkami
        nie dawaj tego jabłka pół godziny przed obiadem - 3-letnie dziecko przez pół
        godziny z głodu nie umrze
        Dzieci w żłobku czy przedszkolu rzeczywiście mają stałe pory posiłków, i wiedzą,
        że jak nie zjedzą, to następne żarcie np za 3 godziny. Nie ma żadnej "przekąski
        ratującej od śmierci głodowej" w pół godziny po niezjedzonym obiedzie i one o
        tym doskonale wiedzą. Jakkolwiek i tu zdarzają się niejadki - więc może po
        prostu ten typ tak ma.
    • maretina Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:31
      spanie jest unormowane, z tym, ze co jakis czas syn zmienia pory zasypiania
      wieczornego.
      jedzenie.... zeby on chcial w ogole normalnie jesc, juz nawet nie marze o
      stalych porach...ale zeby chcial!
      dzis po 6 godzinach od ostatniego posilku przygotoalam kleik. ide do malego z
      butelka w reku a on na widok butli odkreca glowe w druga strone, jesli chce
      sprobiowac wlozyc smioczek z butla do buzi to wypina kawalek jezyka i
      uniemozliwia wlozenie.
      mam dosc. nie zmuszam do jedzenie, nie stoje nd nim i nie drecze zarciem, ale
      naprawde powoli wymiekam. jak sie wkurze to dwa dni nie dam mu jesc!uncertain
      zartuje oczywiscie...
      • coronella Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:34

        u mnie to samo, i najgorsze, ze widze po córce, do czego to prowadzi.
        Czytam wlasnie watek o dzieciach jedzących zupki. Rety!! Jak ja zazdroszcze!!!
        przeciez dziecko musi zjesc cos konkretnego, a moj ma juz prawie 8 miesięcy! Nie moze zyc na mamy mleku!
        • maretina Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:38
          coronella napisała:

          >
          > u mnie to samo, i najgorsze, ze widze po córce, do czego to prowadzi.
          > Czytam wlasnie watek o dzieciach jedzących zupki. Rety!! Jak ja zazdroszcze!!!
          > przeciez dziecko musi zjesc cos konkretnego, a moj ma juz prawie 8 miesięcy!
          Ni
          > e moze zyc na mamy mleku!
          nie narzekaj, twoja je mlekosmile
          moj dzis wypil ok 300( powinien ok 720) ml mleka i zjadl 50 gram zupy( powinien
          zjesc ok 100-130).
          • prosta.krosta Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 22:48
            Znajomej syn w wieku 13 m-cy konsumował jedynie mleko z piersi oraz chleb
            posmarowany margaryną i ketchupem.
            Ta bogata dieta trwała ok. pół roku.
            Jak panie się zapewne domyślają, menu tak ubogie było wybrane i preferowane
            przez samego zainteresowego.
        • jakw Re: Dziecko karmione na godziny 26.02.06, 08:29
          Nie mart się - jeszcze chwilę przeżyje. Znam dziecię, które przez rok na obiad
          jadło wyłącznie kartofla ze szprotkami.
    • saskiaplus1 Re: Dziecko karmione na godziny 25.02.06, 23:59
      Są dzieci, które gdzieś mają wszelkie rytmy i takie tam inne wymysły dorosłych.
      Sama mam takie. Takiego nie nauczysz jeść na godziny, choćbyś pękła. Ja też taka
      byłam i mojej konsekwentnej mamie nie udało się mnie przekonać do żadnej
      regularności.
      A że Twój syn "je wtedy, kiedy on jest głodny, nie wtedy, kiedy mu daję", to
      tylko dobrze o dziecku świadczy. Człowiek powinien jeść tylko wtedy, kiedy jest
      głodny.
      Myślę, że mam dla Ciebie poradę, którą możesz zastosować też na swojej córce.
      Stosowali tę metodę moi rodzice, choć nie została jeszcze wtedy napisana żadna
      mówiąca o niej mądra książka dla rodziców (jak np. "Każde dziecko może nauczyć
      się jeść). W książce ta metoda opisana jest w skrócie tak: Ty decydujesz, co,
      kiedy i jak ma zjeść dziecko. Ono decyduje, czy w ogóle zje i ile.
      A w praktyce: dajesz dzieciom jeść to, co uważasz za zdrowe i potrzebne w
      porach, które uważasz za słuszne no i każesz im się przy tym przyzwoicie
      zachowywać. One sobie z tego wybierają to, co chcą zjeść i jedzą tyle, ile chcą.
      Koniec pieśni. Jak nie zjedzą, to do następnego posiłku będą głodne jak wilki i
      wtedy zjedzą chętniej.
      Co do ośmiomiesięcznego synka - trochę poczekaj z drastycznym stosowaniem tej
      metody, ale delikatnie możesz go już przestawiać na wybrane pory. Po trochu się
      dostosuje i będzie się robił głodny o konkretnej godzinie. Ale to jeszcze małe
      dziecko, więc daj mu trochę czasu.
      Co do córki - bądź konsekwentna. Jak nie zje śniadania, nie dawaj jej za pół
      godziny jabłka/żelków/kanapki. Niech poczeka do kolejnego posiłku. Jak nie
      będzie jadła tego, co jej dasz, to nawet przez parę dni nie umrze z głodu.
      Doświadczenie uczy, że żadne dziecko jeszcze się samo nie zagłodziło na śmierć.
      Na mnie ta metoda podziałała. Możesz spróbować, nic nie tracisz. Jak chcesz
      naukowej podbudowy, sięgnij po książkę, o której pisałam wyżej.
    • coronella Re: Dziecko karmione na godziny 26.02.06, 10:19
      Dzieki za porady.
      Ja może troche drastycznie napisałam w pierwszym poscie.

      Nie mam zamiaru nakręcac dzieciaka jak zegarek, wybija 10:00 idziemy jeść.. itp.
      Ja mam już dosyc siedzenia w kuchni, bo moje życie powoli tam się przenosi.

      Wciąż coś dla kogoś szykuję, wciąz cos gotuję, myję, lodówkę mam pełną niedojedzonego jedzenia.
      Oczywiście słodyczy w domu nie trzymam, nie daję córce na poprawę apetytu. Jej już staram się konsekwentnie dawac jeść w porze jedzenia.
      Tylko jej wciąż coś nie pasuje.
      Obiad niedobry, chociaż wcześniej pytałam co by zjadła, i robię to, co ona chce. Po 2 łyżkach kończy sie jedzenie, za godzinę juz snuje mi się po kuchni, w lodówce.
      Wypraszam grzecznie- zero reakcji, ostrzej- płacz, bo głodna. I awantura gotowa.

      Młody widzę, że idzie w tym samym kierunku. Wiem kiedy marudzi z głodu.
      Szykuje kaszkę- jednego dnia zje, drugiego wykręca się na sam jej widok.
      Lece po serek, tez żle, tre jabłuszko- kilka łyżeczek, raz zje całe, raz nic. A ja w kuchni mam niedopite mleko, kaszkę, otwarty serek.... I tu nie wiem, czy dawać konsekwentnie np kaszke na sniadanie, a jak nie zje i dalej płacze z głodu, to co? przeczekać? czy dac coś innego?


      Ja chciałabym potrafić przyzwyczaić dzieci do- śniadania, drugiego sniadania, obiadu, podwieczorku, kolacji...
      Żeby wiedziały, że na sniadanie jest nabiał, na drugie owoc, obiad to obiad, itp.

      A moje potrafią zażyczyć sobie zupę na kolację!

      My z mężem jemy na godziny: 9:00, 12:00 15:00 19:00 z bardzo małym poslizgiem. I mnie to bardzo odpowiada! Nie chodze głodna, nie mam problemów z wagą, ani z żołądkiem. Nie podjadam, jest super.
      • saskiaplus1 Re: Dziecko karmione na godziny 26.02.06, 10:40
        To myślę, że książka, o której pisałam jest naprawdę dla Twojej rodziny. I
        metoda też. Powodzenia smile
    • malwisienia Re: Dziecko karmione na godziny 26.02.06, 15:47
      zaczęłam przyzwyczajać córke do stałych pór karmienia jak skończyła mniej więcej
      2 tyg.; dawałam jeść z dokładnością do pół godziny, jak wcześniej domagała się
      jedzenia, to starałam się pozabawiać ją czymś chociaż przez 15 minut, natomiast
      jak przesypiała porę karmienia to karmiłam przez sen; teraz je bardzo
      regularnie, można sobie przynajmniej dzień zaplanować, bo te pierwsze dwa
      tygodnie to była porażka, jakis chory gościu wymyślił to karmienie na żadanie
      (pewnie facet)
Pełna wersja