Dlaczego jesteście takie?

27.02.06, 13:13
Drogie mamusie nie chcę nikogo krytykować ale powiedzcie mi o co w tym
wszystkm chodzi, bo sama przestałam cokolwiek rozumieć.Cały czas pojawiają
się posty na temat: co zrobić, żeby dziecko samodzielnie zasypiało, żeby
samodzielnie się bawiło, nie płakało, nie chciało na ręce. Najlepiej też
chyba żeby samo jadło i zmieniało sobie pieluchę. Nie sprawia wam radości
noszenie i przytulanie swojego dzieciątka. Nie wolicie,by dziecko zasypiało w
waszych ramionach niż samo w łóżeczku. Mnie osobiście ogromną radośC sprawia,
gdy moja Marysia zasypia przytulona do mnie. To są najsłodsze chwile i w ten
sposób budowana jest więź z dzieckiem.Dlaczego tak szybko chcecie uczyć
dzieci samodzielności?
    • moniquev Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:16
      podzielam w 100% to co napisalas...uwielbiam tulic stasia w
      ramionach...szalenie lubie jak spi ze mna w lozku...
      pozdrawiam
    • joasia76 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:19
      Ja też jestem taka mamą jak Ty i jestem naprawdę szczęśliwa. Pozdrawiam
    • mama_kotula Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:19
      A ja myślę, że brakuje ci umiejętności czytania ze zrozumieniem.
      To, że ktoś chce, aby jego dziecko zasypiało samodzielnie, nie oznacza, że -
      jak napisałaś - "nie sprawia mu radości przytulanie i noszenie swojego
      dzieciątka". Naprawdę, nie trzeba dziecka przytulać 24h na dobę.
      Więź z dzieckiem można budować na różne sposoby.
      Generalizujesz i tyle.
      • pysia83 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:37
        Nikogo nie obrażam i nie krytykuję. Każdy wychowyje dziecko po swojemu. Ale,
        jak słusznie któraś zauważyła na forum wymieniemy też poglądy. I ja mam takie.
        I mogę je wypowiadać. I nadal uważam, że dziecko jest dzieckiem i najcenniejszą
        rzeczą, którą mogę mu dać jest moja uwaga. Dodam, że nie jestem cofniętą w
        rozwoju, zaniedbaną babą.
        • agawa43 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:47
          Kochamy, przytulamy, całujemy, karmimy, kąpiemy, przewijamy, smarujemy, nosimy,
          usypiamy, bawimy się .... takie jesteśmy. A jak samo zaśnie to też fajnie.
        • mama_kotula Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 14:19
          pysia83 napisała:

          > Dodam, że nie jestem cofniętą w
          > rozwoju, zaniedbaną babą.

          Przepraszam, czy ktoś ci owo cofnięcie w rozwoju i zaniedbanie sugeruje?
          Wieszasz na forum napastliwy post, zarzucający matkom usamodzielniającym dzieci
          brak czułości w każdym aspekcie. Teraz się odżegnujesz, pisząc "każdy wychowuje
          po swojemu". Niekonsekwencja, czy nagła zmiana poglądów?
          • ageminix Re: zgadzam sie z mama_kotula 27.02.06, 15:09
            To ze synek samodzielnie zasypia i bawi sie pare minut sam, nie znaczy ze mam
            go w nosie i na sile go klade spac, i ze sie z nim nie bawie tylko zmuszam do
            zabaw samemu. Bzdura. Tylko potem nie pisz placzliwych postow w stylu: mam 10 m-
            czne dziecko, ktore nie moge nawet na chwilke zostawic samo, albo: nie mam juz
            sily nosic na rekach a inaczej nie chce usnac - celowo generalizuje wink
    • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:22
      1. Kochamy swoje dzieci najbardziej na swiecie
      2. To, ze chcemy, aby dziecko bylo samodzielne nie oznacza, ze jestesmy
      wrednymi sukami
      3. Kazdy ma prawo tak wychowac swoje dziecko jak chce i nikt nie ma prawa go za
      to krytykowac
      4. Jesli ktos woli, aby dziecko zasypialo i spalo samo - ma do tego prawo
      5. To forum ma byc wymiana mysli i spostrzezen, radosi i niepowodzen, a nie
      miejscem walki i obrazania siebie wzajemnie
      6. Jesli wolisza, aby Twoje dzieciatko spalo w Twoich ramionach, bardzo prosze
      7. Jesli ja wole, aby moje spalo samo - pozwol mi na to i nie oskarzaj o brak
      uczuc
      8. Jesli moje dziecko bawi sie samo, ja moge poczytac - czuje sie dzieki temu
      lepiej i jestem lepsza dla niej - bo moge sie rozwijac
      9. Poswiecilam kariere dla dziecka i nie zaluje. Ale zajmowanie sie nia nie
      wystarcza mi - czy to znaczy, ze jestem potworem? A moze po prostu jestem
      inteligentna mloda kobieta spragniona wiedzy?
      10. Dziecko moje owszem, je samo z butelki, ale samo sobie jedzonka nie poda.
      11. Przytulakow ma dosyc i na pewno nie za malo.
      12. A jesli nie placze, to dlatego, ze jest optymistycznie nastawione do
      swiata, a poza tym
      13. Gdyby nie czulo sie kochane, bezpieczne i zadbane - czy bylobyh ciagle
      usmiechniete i spiewajace po swojemu?
      14. Dajcie spokoj, dziewczyny. Pomagajmy sobie wzajemnie. Nie oskarzajmy sie.
      Rozummy sie i juz. Jestesmy mamami i to jest najpiekniejsze.
      • lamborgini1 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 14:05
        Ta tyrada slow z Twojej strony chyba byla lekko przesadzona.Dziewczyna zapytala
        dlaczego niektore mamy chcą tak szybko uczyć dzieci samodzielnosci.Nie
        oskarżyla nikogo o brak uczuć,a tym bardziej nie nazwala nikogo "wredną suką"
        czy "potworem".Takimi slowami zaprzeczasz ostatniemu punktowi w Twoim poscie,w
        ktorym nawolujesz do wzajemnego zrozumienia i pomocy.

        Na tym forum należaloby nawolywać rownież do większej dawki humoru,no i
        większego dystansu do wirtualnej rzeczywistosci.

        Serdecznie pozdrawiam i życzę milego dnia z ukochną pociechąsmile
    • bogusia.woj Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:35
      Podpisuję się pod tym z całą odpowiedzialnością. Ja również uwielbiam nosić
      mojego Olusia całować i tulić. Jak był chory i byliśmy w szpitalu to nosiłam go
      bez przerwy przez dwa dni i noce i wcale nie przeszkadzało mi,że jestem
      niewyspana i padam z nóg. Ale nie pomyślcie że noszę go tylko wtedy jak jest
      chory i coś mu dolega bo praktycznie cały czas jest ze mną już tak się
      przyzwyczaił i ja też że zabieram go ze sobą wszędzie nawet wtedy gdy idę się
      kąpać. I wcale mi to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie jestem zadowolona, bo
      wiem,że nie przegapię żadnego momentu a w tej chwili są to najpiękniejsze dni/ma
      6 m-cy i jest bardzo rozbrykany/. Moja rodzina uważa,że za bardzo go rozpuszczam
      i jestem od niego uzależniona. Ciągle mi powtarzają, że jak podrośnie to nie dam
      sobie z nim rady, bo będę musiła go zabierać wszędzie ze sobą i że będzie tylko
      trzymał się mojej spódnicy, ale ja wiem swoje. Córka była taka sama, też ją
      nosiłam tuliłam tańczyłam z nią i tak było do 2 lat a potem powiedziała, że jest
      duża i chce sama spać sama się myć itd. Wtedy cała rodzina nie mogła wyjść z
      podziwu jaka ta Wika samodzielna i juz nikt nie pamiętał o spódnicy mamusi.
      Zdaję sobie sprawę że dziewczynki bywają bardziej samodzielne od chłopców ale
      czy z tego tytułu mam zostawić swojego synka i uczyć go samodzielności tak jak
      rodzina radzi. To bezsensu, bo nawet jeśli jego nauka samodzielności potrwa
      trochę dłużej to co? W końcu po to są matki żeby być do dyspozycji dzieci,teraz
      jest najważniejszy moment w życiu dzieci, chyba że ktoś chce sobie wychować
      małego sobka. To już jego prywatny wybór
      • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:40
        .... sobka...? Blagam. Litosci. Dziewczyny, troche zrozumienia i tolerancji.
        Nos swojego szkraba jak chcesz. Cale dnie. Ale pomysl, moze inne mamy sa mniej
        odporne, mniej wytrzymale. Moze chodza do pracy i potrzebuja odpoczynku? Kazdy
        z nas jest inny. Nie zabawiam sie w moralistke. Ale osobiscie odbieram Wasze
        uwagi. jestem najwspanialsza mama pod Sloncem. A zarzucacie mi, ze uczac
        dziecko samodzielnosci robie mu krzywde. Ludzieeeeeeeeeeee
    • sabana Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:45
      nie potepiam ale tez nie pochwalam.we wszystkim trzeba zachować zdrowy
      rozsadek. każde dziecko jest inne i każda mama ma inne oczekiwania, troszke
      inny styl życia. mój pierwszy synek ssał piers non stop,nie poleżał sam w
      kojcu, usypiał tylko przy cycu lub ze mna w łózku. w nocy przychodził do nas do
      łózka mając nawet 4 lata. teraz przychodzi do męża (a ma 6 lat) bo ja dyzuruje
      przy 6mies zuzi. synek był przytulany, pieszczony, noszony. zuzia jest inna
      choć to też pieszczoch. ssie tylko wtedy gdy jest głodna, bawi sie sama, usypia
      sama. nie robiłam nic na siłę, taka po prostu jest. cenię to bardzo bo jestem
      wypoczęta, mam trochę wiecej czasu dla siebie.
      • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 13:51
        No i widzicie? Mozna zdrowo i rozsadnie do tematu podejsc! I o to caly czas
        chodzilo. Swoja droga, troche moze zlosliwie...co robia Wasze dzieci, gdy Wy
        buszujecie na forum...Moze leza same? smile Zart, prosze mnie nie pojechac znowusmile
        • quami Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 14:13
          no wiesz.... fajnie jak dziecko zasypia zaraz jak go birzesz n arece albo po 20
          minutach gorzej jak sa takie co mozesz chodzic godzine a po odlozeniu do
          lozeczka RYK!!! mysle ze czesto punkt myslenia zalezy od punktu siedzenia. Moze
          zalozylasz taki post bo twoje dziecko ci szybko zapypia na rekach i sie nie
          meczysz co??? Moja mala zasypia bez problemu sama w lozeczku, i woli jak ja
          klade do lozeczka bo na rekach sie denerwuje ma za duzo bodzcow... dzieci sa
          naprawde rozne... i trudno polemizowac jakie my jestesmy,,, jestesmy
          najlepszymi mamami na swiecie... big_grin
          • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 14:25
            WLASNIE!!!smile za wypowiedz ponizej poziomu zaraz zostane nazwana analfabeta,
            albo czyms gorszymsmile hihi
    • astrid22 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 14:43
      Masz racje Dziewczyno !!!!!!!!!!!!Inaczej nie wiedzialybysmy ze mamy dzieci !!!
      Moja malutka czasami placze marudzi a ja tule i tule i smieje sie do nie ji
      czule przemawiam, zdarza sie ze jeszcze glosniej placze bo ma prawo do
      humorkow !!! Niewazne to wszystko !!! Ja wyznaje zasade 18 miesiecy tulenia i
      czulosci , 9 w brzuszku mamy i 9 poza na rekach !!! Nasze dziecko co chwile
      przekazujemy soebie z Partnerem z rak do rak i wcale nas to nie martwi ze ja
      rozpiescimy !! Wrecz przeciwnie zauwazamy ze jest pogodnym dzieckiem !!!
      Pozdrawiamy mama z 4,5 msc Astrid !!!!

      pysia83 napisała:

      > Drogie mamusie nie chcę nikogo krytykować ale powiedzcie mi o co w tym
      > wszystkm chodzi, bo sama przestałam cokolwiek rozumieć.Cały czas pojawiają
      > się posty na temat: co zrobić, żeby dziecko samodzielnie zasypiało, żeby
      > samodzielnie się bawiło, nie płakało, nie chciało na ręce. Najlepiej też
      > chyba żeby samo jadło i zmieniało sobie pieluchę. Nie sprawia wam radości
      > noszenie i przytulanie swojego dzieciątka. Nie wolicie,by dziecko zasypiało w
      > waszych ramionach niż samo w łóżeczku. Mnie osobiście ogromną radośC sprawia,
      > gdy moja Marysia zasypia przytulona do mnie. To są najsłodsze chwile i w ten
      > sposób budowana jest więź z dzieckiem.Dlaczego tak szybko chcecie uczyć
      > dzieci samodzielności?
    • balba_77 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 15:17
      uczciwie zeznaję, że nie cierpię wstawać do dzieckapo 10 razy w nocy tylko
      dlatego że chce sobie possać. Odkąd ją odstawiłam od piersi weselsze jesteśmy
      obydwie, bo przesypiamy całe noce i w dzień mamy lepsze humory. Przytulamy siei
      bawimy na maksa i generalnie obie strony wyglądają na szczęśliwe i zadowolone wink
    • tuskas Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 16:06
      Oj, myślę, że chyba nie do końca rozumiesz wątki, przynajmniej niektóre.
      Moja Zuzia nie zasypia sama. Usypiamy ją. Przytula się, max. 15 minut i śpi.
      Sama w łóżeczku. Całą noc. Od kiedy je zupki (od 5-6 mca życia) je łyżeczką. Z
      butelki tylko pije i je ostatnią, wieczorną kaszkę.
      Większość dnia spędza w łóżeczku-kojcu (nie mylić z łóżeczkiem do spania),
      bawiąc się sama. A ja w tym czasie mogę też np. obiad zrobić, czy posprzątać w
      mieszkaniu. To źle??
      Czasem "wymusza" wzięcie na ręce, bo musi sie przytulić. Biorę ją, przytulam,
      po jakimś czasie odkładam do łóżeczka i dalej się bawi sama.

      To nie jest nauka samodzielności. To jest nauka bycia oddzielną osobą,
      indywidualnością. Trzeba pokazywać to od niemal początku, bo potem dziecko nie
      będzie się chciało bawić z innymi dziećmi, bo najlepiej z mamą. Na przykład. Na
      krok nie będzie mamy odstępować. A kiedyś przecież będzie musiało
      zacząć "swoje" życie, np. bawić się, uczyć, chodzić do przedszkola, szkoły, itp.

      Ale pamiętaj, że każdy wychowuje dziecko tak, jak uważa za stosowne. To jest
      Twoje dziecko i Twoja decyzja. Tak jak i wszystkich pozostałych.
      Pozdrawiam smile
      • kreola7 Re: do tuskas 28.02.06, 08:58
        To nie jest nauka samodzielności. To jest nauka bycia oddzielną osobą,
        indywidualnością. Trzeba pokazywać to od niemal początku, bo potem dziecko nie
        będzie się chciało bawić z innymi dziećmi, bo najlepiej z mamą. Na przykład. Na
        krok nie będzie mamy odstępować. A kiedyś przecież będzie musiało
        zacząć "swoje" życie, np. bawić się, uczyć, chodzić do przedszkola, szkoły, itp

        Bzdury piszesz. Większych głupot nigdzie nie udało mi się przeczytać. Moje
        gratulacje.
        • matisunko Re: do tuskas 28.02.06, 10:26
          A ja po części zgadzam się z Tuskas. Dziecko musi od początku uczyć się
          samodzielności, co nie oznacza , że nie wolno go kochać, tulić, głaskac,
          szeptać do niego czułe słówka...

          Każde dziecko to wielka indywidualność od samego początku, a my mamy powinnyśmy
          zdać się na swoją intuicję i dać temu malcowi zdrową ilość miłości, czułości
          ale też wolności!!! To jest trudne dla ślepo zakochanych w dzieciach matek, ale
          to nie oznacza, że niewykonalne. Uczę w szkole i czasem widzę jak takie duże
          dzieci nie radzą sobie z rzeczywistością, z porażkami, z rówieśnikami.
          Samodzielność jest bardzo ważna - ona rozwija nasze pociechy i przygotowuje do
          życia w społeczeństwie.

          Nikogo to nie krytykuję, bo głęboko wierzę , że żadna kochająca matka świadomie
          nigdy nie skrzywdzi swojgo dieciaczka. Pozdrawiam wszystkie mamusie! smile
      • jakw Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 19:42

        A nie szkoda Tobie, że Twoje dziecko przynajmniej połowę dnia spędza w kojcu, z
        pozostałej połowy ćwierć pewnie zużywa na spacer, a pozostałą ćwierć na drzemki
        i jedzenie? A gdzie latanie po podłodze i poznawanie wielkiego świata poza
        kojcem?
        I najlepiej niech się wogóle do mamy nie przyzwyczaja. Mama to taka pani, która
        gotuje,sprząta, daje jeść, a czasem nawet na ręce weźmie i przytuli ( ale pewnie
        dopiero wtedy jak się wrzasku narobi). Btw można wiedzieć czym różnisz się od
        takiej klasycznej gosposi?
        I mama też niech się lepiej do dziecka nie przyzwyczaja, bo za ono za 2 czy 3
        lata pomaszeruje do przedszkola (ciekawe, czy po 3 latach samodzielnej zabawy w
        kojcu będzie umiało bawić się z innymi dziećmi), a za 6-7 lat do szkoły.
        No, ale przynajmniej będzie wiedziało, że jest oddzielną osobą.
        Niestety, nie jestem w stanie zrozumieć twojego podejścia do wychowania (o ile
        to jest wychowywanie, a nie hodowanie).
    • kiniasek do pysia83 27.02.06, 16:08
      nie rozumiem dlaczego taki tytuł???nie sądze, żeby wychowywanie dziecka na
      samodzielnego człowieka było czymś karygodnym...według mnie to, ze dla Julki
      nie jest tragedia jak mnie nie ma koło niej w kółko nie jest niczym złym i
      wyobraź sobie, że:
      1.osmieliłam się karmić dziecko butlą od 2 miesiąca (i wyobraź sobie jest
      zdrowa)
      2.usypia sama, bo uważam ,że prawie 9 m-cy to taki wiek, że już to może robić,
      i jak wychodzimy z mężem wieczorem dla Julki to nie jest katastrofą, że zostaje
      o prostu z babcią
      3.karmie ją jedzeniem ze słoiczków, bo uważam, że gotowanie 150 ml zupy to
      bezsens zwłaszcza, że julce to smakuje
      Można z dzieckiem zbudować silną więź i poczucie bezpieczeństwa niekoniecznie
      według Twoich zasad
    • visenna2 Re: Dlaczego jesteście takie? 27.02.06, 16:09
      "Nie sprawia wam radości
      > noszenie i przytulanie swojego dzieciątka"

      O 3.00 nad ranem po 6 godzinach wycia, na które nie pomaga ani noszenie, ani
      przytulanie, ani kołysanie - nie. Nie sprawia.

      "Nie wolicie,by dziecko zasypiało w
      > waszych ramionach niż samo w łóżeczku."

      Nie. Wolę żeby zasypiała w łóżeczku.
      • pysia83 Do kiniasek 27.02.06, 17:11
        Ale ja nie pisałamnic o karmieniu. Nie rozumiem, dlaczego Ty o tym. Nie będę Ci
        zarzucała butli, bo moje dziecko jest na mieszankach o 3 tygodnia życia i nie
        uważam, by było to coś złego. Słoiczki też popieram.Teraz się czepiacie, bo nie
        o tym mówiłam.
        • kiniasek pysia83 27.02.06, 17:39
          przeczytaj dokładnie,
          napisałam dodatkowo do Twoich uwag na temat wychowywania dzieci bez czułości i
          biegania wokół dzieciecia...jak juz jestem w Twoich oczach złą matką to
          dorzuciałam jeszcze jedzenie ...
          tytuł i tekst Twojego postu jest ciut napastliwy więc się teraz nie dziw, że
          wyprowadziłaś z równowagi kilka osób...
          Ja nie pytam dlaczego jesteś taka??i nie atakuje tego, że jesteś na każde
          zawołanie dziecka...

          Julka moje szczęście (02.06.2005, godz.20:15)
          Julka ma...
          Córka z Piekła Rodem smile
    • saphaya Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 03:20
      oj oj oj

      bez obrazy ale w psychologii przyjęło się określać głupotą nadmierne
      upraszczanie złożonych problemów...
      stosowanie generalizacji (podobnie jak stereotypów) w myśleniu rodzi niestety
      truizmy, banały, demonizowanie itd...

      z góry odradzam czytanie niniejszego postu tym, którzy odnośnie kwestii
      wychowywania dzieci przyjmują postawę: "każdy robi jak mu się podoba", "teoria
      teorią, życie życiem" i tym podobne, zaoszczędzimy sobie bowiem wzajemnie
      frustracji jak przy okazji wątku z uprawianiem seksu przy dziecku.

      podkreślam również z góry, że niniejszy post to moja własna subiektywna opinia
      (choć oparta na teorii naukowej, a więc konsensusie co do prawdziwości badanych
      zjawisk) i przyznawanie mi takich czy innych nagród roku, tytułu filozofa itp.
      mozna sobie z góry podarować, bo niestety ale czy to się komuś podoba czy nie
      standardy naukowe obowiązują (lekarz jak operuje to nie robi jak mu się podoba
      tylko podobnie jak psycholog, pedagog itd. korzysta z procedury).

      Osobiście uważam, że w kwestii dzieci nie powinno się uprawiać wolnej
      amerykanki tylko korzystać z dostępnej wiedzy i doświadczenia, bo dziecko to
      nie jest ciasto, gdzie sobie można przepis wypieku dopracować metodą prób i
      błedów (paradoksalnie zwykle korzystamy jednak ze sprawdzonych przepisów na
      ciastowink W psychologii pod tym terminem kryje się proces rozwijania zalet
      moralnych, intelektualnych, artystycznych i fizycznych, które dziecko
      potencjalnie posiada. Wychowanie ma na celu wspomaganie rozwoju dziecka w
      harmonii z otoczeniem, z szacunkiem dla jego natury. Wymaga to od rodziców
      znajomości potrzeb dziecka, faz jego rozwoju fizycznego i psychicznego. Żeby
      dobrze wywiązać się z zadania bycia wychowawcą swojej pociechy, trzeba mieć
      elementarną wiedzę na temat natury dziecka - dlatego nie mogę zgodzić się z
      autorką postu, że każdy wychowuje dziecko po swojemu...dziecko się wychowuje
      tak więc dziecko jest wychowane lub niewychowane.

      w kwestii nadmiernych uproszczeń: NIE JEST prawdą, że poprzez noszenie,
      przytulanie czy spanie w jednym łóżku z dzieckiem buduje się z nim więź.
      Więź emocjonalna to jest coś więcej niż fizyczny kontakt i okazywanie czułości
      i jeśli tak to zinterpretowałaś (do pysia83) to rzeczywiście przestałaś
      cokolwiek rozumieć.

      Jeśli natomiast więź emocjonalną między rodzicami a dziećmi rozumiesz jako
      (mowa oczywiście o pozytywnej więzi emocjonalnej, bo jest i negatywna) system
      wrażeń i przeżyć uczuciowych i intelektualnych wytwarzających radość z
      wzajemnej bliskości, poczucie bezpieczeństwa, wzajemny szacunek i zaufanie...to
      sama chyba rozumiesz, ze dokonałaś uproszczenia...w dodatku krzywdzącego.

      Krzywdzącego, bowiem dzieci "wychowujemy" po to żeby:
      żeby potrafiły kochać,
      żeby były samodzielne,
      żeby potrafiły mówić prawdę,
      żeby były odpowiedzialne,
      żeby potrafiły szanować siebie i innych,
      żeby były otwarte na potrzeby swoje i innych,
      żeby były ciekawe świata,
      żeby potrafiły cieszyć się życiem,
      żeby radziły sobie z trudami życia,
      żeby były twórcze,
      żeby odkryły swoje powołanie,
      żeby umiały rozwijać swoje uzdolnienia,
      żeby potrafiły prosić o pomoc itd.
      to postawy tych mam, które krytykujesz są jak najbardziej zasadne, a nawet
      własciwe.

      Dlatego, że postawy rodziców dzieli się na:
      prawidłowe:
      -akceptację,
      -współdziałanie,
      -rozumną swobodę,
      -zrównanie w prawach dziecka i rodziców

      i nieprawidłowe:
      -nadmierna ochrona i czułość
      -nadmierne wymagania
      -odrzucenie
      -unikanie kontaktu z dzieckiem

      tak więc tak samo prawidłowe jest spanie z dzieckiem jak i bez...bo więź jest
      wtedy pozytywna jak wszyscy są szczęśliwi...mama i tata też.

      Dodam jeszcze, że jak napisała jedna z dziewczyn kluczem jest umiar i zdrowe
      podejście.

      Zdrowe szczęśliwe dzieci wyrastają w domach, w których rodzice zachowują
      równowagę między miłością a dyscypliną. Dzieci muszą się nauczyć samodyscypliny
      i odpowiedniego zachowania. Muszą opanować sztukę samokontroli. Dyscyplina
      połączona z miłością uczy dziecko szacunku dla innych ludzi, przygotowuje do
      pełnienia odpowiedniej roli w społeczeństwie.U dzieci należy wykształcić
      szacunek do rodziców, gdyż jego stosunki z rodzicami stanowią podstawę do
      nastawienia wobec innych ludzi.

      Jeśli rodzice są nad opiekuńczy, powoduje to przedłużenie niedojrzałości
      emocjonalnej u dzieci. Niektóre dzieci zostają zepsute przez miłość.
      Nadmiar miłości lub jej brak kształtują u dziecka tendencję do egocentryzmu
      oraz rodzą negatywne reakcje na bodźce pochodzące z otoczenia. Udaremnienie
      przez rodziców swobodnego myślenia dziecka, obdarzanie go nadmiernym uczuciem,
      hamuje jego rozwój, kształtuje w nim poczucie braku pewności emocjonalnej,
      umiejętności samodzielnego działania i podejmowania decyzji.

      tak więc moim zdaniem, o ile nie mówimy o aberracjach, to dobrze dziewczyny że
      takie jesteście, bo grunt to zbudowanie zdrowej, radosnej atmosfery, a taka
      jest tylko wówczas gdy szczęśliwi są wszyscy (mama i tata też).

      Co do długości postu to medali za wytrwałość nie przyjmuje większość wkleiłam z
      posiadanej zawartości kompa...
      Whoa!
      • saphaya Re: To dobrze że jesteście takie:) 28.02.06, 03:28

        "Wasze dzieci nie są Waszymi dziećmi.
        Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
        Rodzą się dzięki Wam, lecz nie z Was.
        I chociaż z Wami przebywają, nie należą do Was.
        Możecie obdarzać je Waszą miłością,
        lecz nie Waszymi myślami.
        Albowiem mają swoje własne myśli.
        Możecie dać schronienie ciałom ich,
        ale nie duszom.
        Albowiem ich dusze zamieszkują dom jutra,
        do którego nie możecie wstąpić nawet w snach.
        Możecie usiłować upodobnić się do nich,
        lecz nie starajcie się, aby one stały się
        do Was podobne.
        Albowiem miłość nie cofa się wstecz, ani
        nie ociąga się, by pozostać w dniu wczorajszym.
        Jesteście łukami, z których wystrzelono
        Wasze dzieci jak żywe strzały.
        Łucznik dostrzega cel na drodze
        do nieskończoności i napina Was swą mocą,
        aby Jego strzały pomknęły szybko i daleko.
        Niech napięcie dłonią Łucznika
        napełni was radością:
        Albowiem Ten, który kocha lecącą strzałę,
        nie mniej miłuje nieruchomość łuku."
        K.Gibran


        noo to teraz oprócz filozofa w moherowym berecie będę jeszcze nawiedzonym
        poetą... na szczęście to Kotula się głupio mądrzy na forumie hyhybig_grin(ot kocmouch)
        • gosia_1985 Re: To dobrze że jesteście takie:) 28.02.06, 07:36
          Moje dziecko nie śpi cały Boży dzień. Gdy jestem sama w domu, a tak jest
          najczęściej dosłownie nic niemogę zrobić, gdyż moje maleństwo mi na to nie
          pozwala. Dzień wygląda następująco: dziecko wstaje ok 8, karmie ją bawie się z
          nią, potem zasypia na 10 minut i znów to samo. Karmienie, przewijanie,
          bawienie, itd. Idę na spacer, wtedy mała śpi, ale zaraz po powrocie historia
          się powtarza. Na 5 minut nie zostanie sama, w ogóle nie chce spać, a gdy ja idę
          do ubikacji jest kyr, aż się dziecko zanosi. Nieraz biorę ją ze sobą do wc i
          załatwiam swoją potrzebę przy niej, bo nie da się inaczej. Chciałabym aby moje
          dziecko było odrobinę samodzielne, bo już nie wyrabiam. Co prawda, wieczorem po
          kąpieli zasypia sama. Wtedy mam czas na oglądnięcie jakiegoś filmu, ale potem
          idę spać, w chałpie syf a od jutra znowu to samo... sad
          • mysunieczka Re: To dobrze że jesteście takie:) 28.02.06, 07:46
            Kojec jest super rozwiazaniem. Zabawek tez sie nauczy uzywac. Kazda z nas ma
            jakies zajecia - swoje albo domowe. Dlatego chociazby dobrze jest nauczyc
            dziecka samodzielnej zabawy. Ja wiem, ze mozna nauczyc bezproblemowo i bez
            rykow. Jak ja nauczylam, to i Ty nauczysz!smile
        • kubusiowa78 Re: Saphaya -To dobrze że jesteście takie:) 02.03.06, 09:22
          Saphaya,ja ci kiedyś napisałam,że filozofujesz,ale, na tym forum to akurat
          zaleta (bo rzadkośc).
          A tym razem zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości,długości i szerokościwink

          A kto się wymądrza,ten się wygłupia,że powtórzę po Poecie (już nie wiem który
          raz...)

          Pozdrawiam
      • mama_kotula Saphaya - święte słowa :))) 28.02.06, 08:50
        Zgadzam się w 100%.
        • falka32 Re: Saphaya - święte słowa :))) 28.02.06, 09:34
          saphaya, generalnie masz rację, ale mam zastrzeżenia do tego fragmentu:
          "Dzieci muszą się nauczyć samodyscypliny i odpowiedniego zachowania. Muszą
          opanować sztukę samokontroli. Dyscyplina połączona z miłością uczy dziecko
          szacunku dla innych ludzi, przygotowuje do pełnienia odpowiedniej roli w
          społeczeństwie.U dzieci należy wykształcić szacunek do rodziców, gdyż jego
          stosunki z rodzicami stanowią podstawę do nastawienia wobec innych ludzi."

          jesteś przekonana, że to co napisałaś można zastosować z przekonaniem do
          "wychowania" dziecka w wieku 0-6 miesięcy? To jest forum Niemowlę, gdzie piszą
          zrozpaczone matki terroryzujących je 5-tygodniowych dzieci. Tu jest pełno
          2-tygodniowych dzieci, któe już mają opanowaną sztukę manipulacji lepiej niż
          akwizytor Amwaya i nie chcą uparcie pozwolić mamusi żyć tak, jak ona ma do tego
          święte prawo. Są tu niemowlęta złośliwe, uparte, egoistyczne, które nie kochają
          swoich matek. Ja bym uważała z używaniem na tym forum słowa "dyscyplina".
          • dusia_mamusia Re: Saphaya - święte słowa :))) 01.03.06, 13:06
            Myślę, że trochę przeceniasz inteligencję pięciotygodniwych niemowląt.
      • kinga_nl Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 11:01
        Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Teraz zapanowala moda poprawnosci politycznej, czyli kompletny relatywizm w stosunku do niemal kazdej dziedziny zycia. Kazdy teraz ma racje, nie ma wlasciwych czy niewlasciwych pogladow. Niestety przeklada sie to rowniez na modele wychowawcze co nie przynosi dobrych rezultatow.
      • lamborgini1 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 22:00
        saphaya napisała:

        "...w kwestii nadmiernych uproszczeń: NIE JEST prawdą, że poprzez noszenie,
        przytulanie czy spanie w jednym łóżku z dzieckiem buduje się z nim więź.
        Więź emocjonalna to jest coś więcej niż fizyczny kontakt i okazywanie czułości
        i jeśli tak to zinterpretowałaś (do pysia83) to rzeczywiście przestałaś
        cokolwiek rozumieć..."

        Tu taka mala dygresja (myslę, że dla spostrzegawczych oczywista):
        W takim razie należaloby dodać, że karmienie piersią wbrew obiegowym opiniom
        rownież nie buduje więzi z dzieckiem bardziej aniżeli karmienie butelką...


        "Jeśli rodzice są nad opiekuńczy, powoduje to przedłużenie niedojrzałości
        emocjonalnej u dzieci. Niektóre dzieci zostają zepsute przez miłość..."

        Kolejne spostrzerzenie:
        Wydaje mi się, że autorka postu miala na mysli kilkumiesięczne niemowlę. Jak
        więc można mowić o przedlużeniu niedojrzalosci emocjonalnej u niemowlaka?


        Ja nie spię z moją coreczką odkąd skonczyla 1,5 miesiąca.Po prostu ktoregos
        wieczoru polozylam ją w jej lożeczku "na probę" i po raz pierwszy przespala
        7godzin bez przerwy.Doszlam więc do wniosku,że lepiej wysypia się we wlasnym
        lożeczku i tak już zostalo.Gdyby jednak nie poszlo mi tak latwo,to nie wiem jak
        dlugo mala spalaby jeszcze z nami.Na pewno staralabym się ją do tego
        przekonać,ale nic za wszelką cenę.
        Zgadzam się z Tobą,że należy uczyć dziecko samodzielnosci.Uważam jednak,że na
        wszystko przychodzi odpowiedni czas i usilne wciskanie dzieci w książkowe
        schematy może przyniesć efekty odwrotne od oczekiwanych.
        Masz rację, że dziecko to nie "ciasto", ale dziecko to też nie kukielka, ktora
        wykona taki ruch jaki jej narzucisz.

        Serdecznie pozdrawiam i życzę więcej luzu i dystansu.






        • saphaya Re: Dlaczego nie czytacie ze zrozumieniem?? 01.03.06, 12:59
          lamborgini1 napisała:

          > saphaya napisała:
          >
          > "...w kwestii nadmiernych uproszczeń: NIE JEST prawdą, że poprzez noszenie,
          > przytulanie czy spanie w jednym łóżku z dzieckiem buduje się z nim więź.
          > Więź emocjonalna to jest coś więcej niż fizyczny kontakt i okazywanie
          czułości
          > i jeśli tak to zinterpretowałaś (do pysia83) to rzeczywiście przestałaś
          > cokolwiek rozumieć..."
          >
          > Tu taka mala dygresja (myslę, że dla spostrzegawczych oczywista):
          > W takim razie należaloby dodać, że karmienie piersią wbrew obiegowym opiniom
          > rownież nie buduje więzi z dzieckiem bardziej aniżeli karmienie butelką...


          Ja nie napisałam, że czułość, dotyk i karmienie piersią nie mają wpływu na
          budowaną więź, MAJĄ ale nie tylko to tworzy więź emocjonalną i chciałam, żeby w
          tym temacie była jasność. Możesz nosić, lulać przytulać, karmić piersią do
          trzech lat i NIE zbudować więzi emocjonalnej ze swym dzieckiem. Post pysia83
          sugerował, że przez noszenie i spanie jednym łóżku tworzy się więź z dzieckiem
          i jakaś dziewczyna o podobnej do pysia83 wiedzy na ten temat a nie lulająca i
          nie śpiąca z dzieckiem w łóżku zapłacze się że nie ma z dzieckiem więzi. Tyle...


          Jeśli rodzice są nad opiekuńczy, powoduje to przedłużenie niedojrzałości
          > emocjonalnej u dzieci. Niektóre dzieci zostają zepsute przez miłość..."
          >
          > Kolejne spostrzerzenie:
          > Wydaje mi się, że autorka postu miala na mysli kilkumiesięczne niemowlę. Jak
          > więc można mowić o przedlużeniu niedojrzalosci emocjonalnej u niemowlaka?

          wychowanie to jest moja droga proces i zakładałam, że to jasne...posługujemy
          się słowem pisanym, które jest ograniczone...wyjasnianie kazdej myśli
          owocowałoby tu elaboratami...ale ok, w takim razie powiedz proszę w którym
          dokładnie momencie dziecko osiąga dojrzałość emocjonalną, żeby wiedzieć kiedy
          nadopiekuńczość jest nieszkodliwa...a moze autorka miała na myśli
          kilkunastomiesięczne dziecko...a może noworodka...ja mówiłam o skrajnościach
          niedobrych w żadnym momencie...a Ty się czepiasz



          i na koniec, w którym to dokładnie momencie podałam schemat wychowania dziecka
          czy też usilnie wciskam dziecko w książkwe schematy??

          może tutaj widzisz sztywny schemat?
          "Wychowanie ma na celu wspomaganie rozwoju dziecka w
          harmonii z otoczeniem, z szacunkiem dla jego natury. Wymaga to od rodziców
          znajomości potrzeb dziecka, faz jego rozwoju fizycznego i psychicznego. Żeby
          dobrze wywiązać się z zadania bycia wychowawcą swojej pociechy, trzeba mieć
          elementarną wiedzę na temat natury dziecka"

          a może tutaj?
          "Zdrowe szczęśliwe dzieci wyrastają w domach, w których rodzice zachowują
          równowagę między miłością a dyscypliną."

          czy rzeczywiście jesteś spostzregawcza, czy może kłótliwa raczej??
      • z1mka Re: Dlaczego jesteście takie? 02.03.06, 08:46
        Saphaya, wygłosiłaś bardzo ciekawy wykład poruszający niezwykle istotne aspekty
        wychowania... brakuje mi tu jedynie... przypisów... żartuje, nie obraź się big_grin
        To, co piszesz jest mi dość dobrze znane... i wierz mi czasem dziwię się, że
        jest zupełnie obce niektórym rodzicom... zapominam, że nie wszyscy mają
        wykształcenie pedagogiczne, a uważam, ze chcąc być dobrymi rodzicami powinno się
        jakiś mały kursik psychologiczno-pedagogiczny odbyć. Dlaczego? Później widzimy
        skutki - tu wyciągnę kwintesencję tego co napisałaś - w nadmiarze milości lub
        jej braku.

        Jednak mam kilka wątpliwości, mianowicie, na razie (na etapie niemowlecym
        naszych pociech) zajmujemy się głównie OPIEKĄ nad maluchem, wychowanie dochodzi
        później, to znaczy rodzi się stopniowo. I na razie jedyną naszą powinnością jest
        zaspokojenie wszelkich potrzeb dziecka, na naukę samodzielności i przyjdzie
        jeszcze czas. Co nie znaczy, że bezgranicznie przelewamy na maleństwo czułości
        (w sensie owo przytulanie i wszelki kontakt cielesny). Najważnijszą sprawą jest
        POZNANIE swojego dziecka pod kątem jego potrzeb.
        Dla przykładu: pewna matka nosi dziecko całe dnie, a małe i tak wrzeszczy, bo
        może ma dość noszenia i odlożone do łóżeczka natychmiast zasypia. Lub: Matka za
        wszelką cene chcę dziecko uśpić w łóżeczku, dziecko sie frustruje, nie rozumie,
        bo jak nic w danym momencie najbardziej potrzebuje ramion mamy.
        Droga Pysiu, widzisz więc, dziecko to nie maskotka i wcale nie jesteśmy TAKIE -
        w sumie JAKIE...? - jeśli dajemy sobie i jemu odetchnąć.
        Stworzenie w dziecku pełnej harmonijnej osobowości - o czym pisze Saphaya - to
        bardzo długi proces ciężkiej i systematycznej pracy. Jednak w okresie
        niemowlącym jeszcze o tej pracy nie myślimy, choć już zaczynamy ją wykonywać,
        później budzimy się z ręką w nocniku i... czemu ośmiolatek musi spać z
        rodzicami? Bo Mamusia nie chciała być TAKA.
        I jeszcze jedna rzecz mnie nurtuje, Saphaya. Mianowicie piszesz, wychowanie
        odbywa się, a przynajmniej powinno, według pewnych zaleceń, oparte jest o
        standardy, wypracowane przez naukowców, nie dopuszczasz tu możliwości wychowania
        po swojemu. No i tu moja wątpliwość. Mianowicie udział swojego rozumu, swojego
        razsądku, mądrości życiowej i inteligencji. Bardzo wiele osób zdaje się w
        wychowaniu na siebie, na swoją mądrość, zdobywaną przez lata doświadczeń swoich
        i cudzych... nie posiadając wiedzy, nie znając przepisów... I wychowują swoje
        dzieci mądrze i w atmosferze zdrowej miłości. Z kolei te dzieci wynosząc to
        wszystko z domu, z głowami pełnymi nie naukowych tez, lecz doświadczeń ojca i
        matki, swoje dzieci także wychowują (w skrócie) zdrowo.
        I jeszcze jedna rzecz: Jeden przepis naukowy: dziecko należy nosić i przytulać,
        bo to buduje więź.
        Drugi przepis: Dziecko trzeba uczyć samodzielności, uczyć samodzielnego
        zasypiania, bo to jest dla nas zdrowe i buduje więź.
        I widzisz, Pysiu, teraz spytam: Jakie to niby jesteśmy? A takie, że próbujemy
        znaleźć w tym wszystkim harmonię i zdrowy rozsądek a przede wszystkim okazać
        dziecku zdrową miłość.
        Pozdrawiam wszystkie TAKIE I NIETAKIE big_grin

        A Saphaya, ja posiadając głowę pełną naukowych "przepisów na dziecko", tak
        naprawdę na razie dopuszczam tylko jeden: Najgorzej wychowane są zawsze dzieci
        pedagogów...
        Pozdrawiam.
        • ada828 Re: Dlaczego jesteście takie? 02.03.06, 10:27
          Wydaje mi się, iż wszystkie zasady mają jedną wadę, iż nie zawsze można je
          zastosować. Sposób postepowania z niemowlakiem musi być adekwatny do charakteru
          i potrzeb konkretnego dziecka (tu zgadzam się z z1mka).
          Jestem mamą dwulatka i 7-miesięcznej córeczki. Małej staram się poświęcać jak
          najwiecej czasu. Jednak ze względu na konieczność opieki nad drugim dzieckiem,
          kontaktu z mężem, zachowania higieny w domu (ale nie porządku), córce nie
          pozostaje za wiele chwil 100% mojej uwagi. Jedyne co mogę zrobić to reagować na
          jej potrzeby i dać jej do zrozumienia, że jest równie ważna jak inni członkowie
          rodziny (a pozostałym, że tak ważni jak Emilia).
          Nie ma złotego środka. Najważniejsze aby niemowlak czuł się kochany, a jeśli od
          czasu do czasu poświęcimy jego potrzeby na rzecz innych równie ważnych spraw
          nie będzie się czuł zaniedbany. W tym sensie nie ma znaczenia czy niemowlak
          będzie zasypiał sam, czy będzie noszony. Niemowlę potrzebuje uwagi innych (jak
          każdy człowiek) i pewności, że istnieje osoba, która zrozumie go i zareaguje
          odpowiednio.
          Poza tym uważam że małemu dziecku (jak każdemu) nalezy się porcja czułości a
          pora dnia i forma nie ma znaczenia.Nie wierzę w niemowlaki-terrorystów, czy też
          manipulatorów. Niemowlak ze względu na ograniczone mozliwości poruszania się i
          poznania świata nie jest pewny siebie i dlatego potrzebna mu jest siła i
          bezpieczeństwo dane przez dorosłego.
          Wracając do szczegółów: śpię z dziećmi. Złożyła się na to zazdrość starszego o
          łózeczko małej w mojej sypialni. Na początku oboje dzieci dobrze spało w swoich
          łózeczkach przez większość nocy. Z czasem zaczęły gościć u mnie coraz
          wcześniej. Nie zmieniam tego na razie, bo po prostu o 1 nad ranem nie mam siły
          na pracę nad dziećmi i nauczenia ich samodzielnego zasypiania i spania. Jednak
          ze względu na siebie muszę to zmienić, bo jestem na skraju wyczerpania i gdy
          jest dzień nie mogę dać dzieciom tego co mogłabym, gdybym nie była zmęczona. W
          odniesieniu do mojego obecnego postepowania jak i planowanego w tym zakresie
          nie przekonają mnie żadne badania naukowa ani zdanie autorytetów z dziedziny
          pedagogiki.
          • ada828 Re: Dlaczego jesteście takie? 02.03.06, 10:48
            Oczywiście pozdrawiam wszystkich serdecznie. tak się przejęłam moim debiutem na
            forum, że umknęły mi rzeczy podstawowe.
          • ada828 Uzupełnienie 02.03.06, 10:52
            Oczywiście pozdrawiam wszystkich serdecznie. tak się przejęłam moim debiutem na
            forum, że umknęły mi rzeczy podstawowe.
    • bomba001 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 08:14
      a ja sie w dużej mierze zgadzam a pysia83, czasem tez z innymi postami. ale na
      tym forum uderza ilośc postów o samodzielnym zasypianiu etc. a jesteśmy na
      forum niemowlę, a nie dziceko. i przepraszam, ale wywód psychologiczny poniżej
      (chyba saphaya) dotyczy dzieci powyżej rocznych, czyli nie niemowlaków. dl
      aniemowlakow głównym, choc nie jedynym, wskaźnikiem rozwoju psychologicznego i
      emocjonalnego jest poczucie ciepła i bezpieczenstwa, które daja rodzice. a
      ilość postów o tym, jak sie od tego wymigać... po co wam dzieci??? ja osobiście
      widze różnicę pomiezy matką 2 tyg. dziecka, która sie skarży, że mały jest
      rozpusczony i chce być noszony i samspać nie chce- trzeba by ja leczyć albo
      pozbawic praw rodziceilskich (dla mnie to juz kandydatka na bohaterke
      atrykułu "cała Polska bije dzieci" w DF), a matka 10 msc, którego trzeba nosić
      2 godz, żeby zasnął- ta matka gdzieś popełniła blą, a nie dziecko jest
      złośliwe. Trzeba pomyślec o jego naprawie, be z specjalnego wpędzania dziecka w
      traumę. Ale, dzieci sa od noszenia, przytulania, i dawania im poczucia
      bezpieczeństwa. Oczywiście nie oznacza to, że nie należy je uczyc
      samodzielności- choc nie wiem czy od 2 tyg życia. Dzieci muszą byc samodzielne,
      należy jednak "wybalansować" pomiedzy nauka samodzielkości a kochaniem.
      Myślę, że wynika to w dużej mierze z niedojrzałości emocjonalnej (ma byc tak
      jak w książkach), niechęci do zmian w życiu. również do jednego z naszych
      wzorców kulturowych (dziecko za kratkami łóżeczka, samo zasypia, butelka co 3
      godz, nieczęściej).
      Mam dwójke dzieci- syn 5 lat i córka 5 ,5 msc. Pisałam już- niemowlęctwo moich
      dzieci to dla mnie okres naładowania się emocjonalnego. Nikt nie patrzy na mnie
      z taka miłością i bezgranicznym zaufaniem jak moje dzieci karmione piersią (no
      jeszcze mój piessmile). Uwielbiam je przytulać, czasem spie z moja córką, choć ona
      tego nie potrzebuje tak bardzo. To jest taki krótki okres w moim życiu, że jak
      po prostu posięcam dla dzieci (tak nie boje sie tego słowa). jestem tez
      normalna, nie znosze sprzątać i kocham mojego męża
      • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 08:26
        Przeciez my wszystkie wlasnie o tym piszemy. Tylko starajmy sie nawzajem
        zrozumiec swoje racje. Dziecko przyzwyczajone od poczatku do samodzielnego
        zasypiania, nie ma z tym pozniej problemow (i rodzice takze) - problem z glowy,
        nie ma rykow i zalamywania rak. Jesli wywazy sie swoje podejscie do dziecka -
        zadowoleni moga byc wszyscy. Ja tez sie poswiecilam, co nie znaczy,
        ze "zaprzytulam" swoje dziecko do tego stopnia, ze nie bede mogla przeczytac
        ksiazki. Ja MUSZE poczytac - moje dziecko to na swoj sposob wie. A kiedy sobie
        z nia leze, to czesto czytam jej na glos. Nie przytulam jej wtedy, czy to
        znaczy, ze jestem zla matka? Nie, nie jestem. Jesli ktos pisze o 2-tyg dziecku,
        ze boi sie je rozpiescic noszac ciagle, to postaraj sie podejsc do tego w inny
        sposob. Moze to jej pierwsze dziecko (nie ma dosw.), moze inne dzieci w
        rodzinie byly noszone non stop i ona nie chce popelnic tego bledu. Moze jest
        sama i boi sie straszliwie. Moze jest perfekcjonistka, etc... Kazdy ma swoje
        racje. Kiedys juz napisalam, ze metody T. Hogg sa dobre, ale trzeba je
        modyfikowac do kazdego dziecka, bo kazde jest inne (i rodzice zreszta tez). I
        tyle. Nie potepiajcie kogos za napisane przez niego 2 zdania. Nie znacie sie
        wzajemnie, nie wiecie co wamy kieruje. Szydera i zero tolerancji. A dzieci nie
        sa od tego, zeby je tylko przytulac. A praw rodzicielskich nie pozbawiaj nikogo
        pochopnie, nie jestes wszechwiedzaca, prawda? Wymadrzam sie tu strasznie,
        chociaz jestem zoltodziobem rodzicielskim. Ale chcialabym, zebyscie mialy
        zdrowe podejscie do tematu.
        • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 08:32
          dodam jeszcze, ze tez mialam takie podejscie - czas szybko leci, chce go
          wykorzystac na maxa i spalam z bablem. Ale jej niespokojny sen i moje
          niewyspanie doprowadzily do tego, ze nagle uswiadomilam sobie, ze to jest
          indywidualna istotka i choc zawsze bedziemy zwiazane, kazda z nas jest tylko
          czescia drugiej. Dlatego popieram samodzielnosc mojego dziecka. Powtarzam -
          moja coreczka ma 5 miesiecy i jej samodzielnosc nie jest na poziomie doroslego
          czlowieka - nie przesadzilam z nia. smile
          • agnieszkas72 Re: Zgadzam się z Bomba 001 28.02.06, 09:47
            Fragmenty o wychowaniu,które zacytowała nam saphaya są bardzo słuszne
            oczywiście,ale w żadnym wypadku nie dotyczą niemowląt.Istotą rozwoju człowieka
            jest to,że na jego pierwszym etapie jest całkowicie bezradny,niesamodzielny i
            wymagajacy nieustannej opieki i bliskosci.Wybaczcie,ale mówienie o
            samodzielności niemowlaka wydaje mi się strasznie dziecinne.W czasie gdy
            rodziłam moje najstarsze dziecko i byłam całkowitą debiutantką w zakresie
            kontaktu ze zdrowym niemowlęciem(zawodowo spotykałam sie z bardzo
            zaburzonymi)postępowałam tak,jak wydawało mi sie najbardziej wygodnie dla mnie i
            dla niego:spał w naszym łóżku,tuliłam,nosiłam..Dziecko rosło i samo wyznaczało
            sobie przestrzeń;raczkujące nie domagało się noszenia,po rezygnacji z karmienia
            (nie odstawieniu)uznało spanie we własnym dorosłym łóżku za świetną
            zabawę.Obecnie jest samodzielnym i odpowiedzialnym drugoklasistą,z którego
            jestem dumna,a to, co wydaje mi się słuszne powielam kolejny raz(mam jeszcze
            zerówkowicza,panienkę w wieku przedszkolnym i 15miesiecznego
            malucha).Dziewczyny,to nie chodzi tylko o spanie z dzieckiem.Chodzi o łamanie
            dzieci,które domagają się tylko zaspokojenia istotnych potrzeb emocjonalnych
            ,naginanie ich do nierealnego wzorca.Okres niemowlęcy to naprawdę krótki czas w
            naszym życiu i jest przeznaczony nie na dopasowywanie dziecka do cudzych reguł
            ale na budowanie fundamentu jego przyszłego życia.
            • dusia_mamusia Re: Zgadzam się z Bomba 001 01.03.06, 13:33
              Racja. ja mam na razie dwóch chłopaczków (4 lata i 2 miesiące). Starszy spał z
              nami, przytulałam go i nosiłam, gdy miał taką potrzebę i generalnie byłam na
              każde jego zawołanie. W miarę rozwoju sam się usamodzielniał, zaczynały go
              interesować inne rzeczy niż ramiona mamusi i cycuś (z cycusia sam zrezygnował,
              kiedy zaczął chodzić, czyli w wieku 10 miesięcy). Teraz jest bardzo
              samodzielnym przedszkolakiem (oczywiście na tyle, na ile przedszkolak morze być
              samodzielny). Młodszy w nocy też spi z nami, co nie znaczy, że w ciagu dnia
              muszę go cały czas nosić,żeby spał. Mam dużo czasu dla siebie, dla starszego
              synka i dla męża.
    • panna.sarabella Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 09:34
      a ja uważam że nie byłoby problemów z usypianiem (oczywiscie nie u wszystkich
      bo są różne sytuacje) gdyby nie przyzwyczajenie malucha do pewnych zachowań.
      Moja Monika jest od urodzenia przyzwyczajona do tego ze zasypia sama w
      łóżeczku - nikt jej nigdy nie usypiał (po położeniu do łóżeczka trzeba jej
      tylko dac smoka-którego i tak wypluje jak zaśnie, i potrzymac chwilkę za
      rączki), spi tylko w łóżeczku (na rękach nie ma szans zeby zasnęła), w nocy po
      jedzeniu zawsze ja odkładałam do łóżeczka - wstawałam czasem i po 6 razy zeby
      ją karmic ale opłaciło się byc stanowczą i nie zabierac jej do łóżka - dzieki
      temu małżeńskie łóżko to dalej małżeńskie łóżko a nie rodzinne.

      Gdy nie śpi poświęcam jej 100% czasu - bawie sie z nią, przytulam ją itd. A gdy
      budzi sie po drzemce to pierwsze co widzi to moja twarz - i zawsze słodko sie
      usmiecha. Obie jesteśmy zadowolone z tego stanu rzeczy.
      • matisunko Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 12:31
        Witaj, ja też od samego początku przyzwyczajałam małego spać w łóżeczku. Muszę
        przyznać, że początki nie były łatwe - musiałam kilkadziesiąt razy w nocy
        wstawać na karmienie. Ale to już za nami i wiem ,że ten początkowy trud się
        opłacił.Ma już 2 1/2 miesiąca i nie ma z tym problemów, a ja z mężem mamy łóżko
        tylko dla siebie. smile Myślę, że i syn na tym nie traci - w końcu on też
        potrzebuje własnego kąta. Pozdrawiam.
        • agnieszkas72 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 12:45
          Oczywiscie,własny kąt to podstawa.Zwłaszcza w tak poważnym wieku...A tak
          serio,nie wyobrazam sobie normalnego funkcjonowania po kilku nocnych karmieniach
          z odkładaniem do łóżeczka.Widocznie jestem po prostu leniwą,wyrodną matką.Od
          początku karmiłam w nocy w półśnie dzięki czemu wszyscy bylismy zadowoleni i
          wyspani,mogłam uczyć się ,uczyć innych nie ryzykując błędów wynikajacych z braku
          koncentracji,siadać za kierownicą i nie odreagowywac na dzieciach własnego
          zmęczenia.
          • matisunko Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 16:06
            Witaj, wszystko da się wytrzymać - jak nie trwa wiecznie. A jaką jesteś matką
            nie mnie zy tobie, ale twoim dzieciom oceniać. Pozdrawiam
    • aga55jaga uwielbiam 28.02.06, 13:03
      ja uwielbiam swoje dzieci, jak większość tu z nas - jakoś nie przyszo mi do
      głowy uczyć swoich dziewczyn samodzielnego zasypiania (poza jednym niechlubnym
      wyjątkiem). Zawsze były wyprzytulane i wycałowane. Spałam z niemowlęciem razem
      w łóżku, bo i dziecko "pod ręką" z nakrywaniem i karmieniem - pierś zawsze w
      pogotowiu.
      Ale nie "zawsze był maj". Czasami miałam nocek serdecznie dość - płaczu
      ciągłego wiszenia na cycu i wtedy miałam uciec "na koniec świata".
      Jednak dziś z perspektywy czasu, szkoda mi bardzo, że te czasy juz minęły, że
      moje córy każdego dnia wymykają mi się coraz bardziej z opiekuńczych ramion.
      Włącza się we mnie tęsknota do tych właśnie "nocek" i dni na rękach z
      dzieckiem. Widzę, z każda chwilą, dniem, jak dorastają, stają się coraz
      bardziej samodzielne, zaczynają mieć własne zdanie, a starsza własne poglądy -
      jeszcze wspólne łożko nam zostało, nocne przytulanki, ostoja bezpieczeństwa dla
      starszej, kiedy coś jej się przyśni, ciepła mamusia dla młodszej, której szuka
      w nocy łapką. Uwielbiam te noce...
      • agnieszkas72 No właśnie 28.02.06, 13:30
        Wszystkie racjonalne argumenty,które przytoczyłam wczesniej są niczym wobec
        tego.Kocham mojego synka,nie jestem zniecierpliwiona tym,że jest blisko mnie.I
        jestem zupełnie spokojna o jego samodzielnosc.Cieszę się kazda chwilą i
        wszystkim,co mam teraz.Współczuję mamom,które przeznaczają okres niemowlęcy na
        naukę "niezaleznosci" i są zdziwione tym,ze niemowlę moze ich tak bardzo
        potrzebować.
        • dusia_mamusia Re: No właśnie 01.03.06, 13:40
          A potem żałują, że maluch tak szubko urósł i nie zdążyły go "wyprzytulać". Bo
          starszy może już nie chcieć, szczególnie jeśli za młodu się tego nie nauczył, a
          raczej powinnam napisać "został oduczony".
    • budzik11 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 13:22
      Może dlatego, że chcemy mieć też trochę czasu dla siebie? Może dlatego, że
      dziecko szybko przyzwyczaja się do bycia noszonym i potem żyć bez tego nie
      może? Albo dlatego, że jak się dziecko przyzwyczai do spania z mamą, to potem
      nie da się go wyrzucić do swojego łóżka (a łózko małżeńskie ma służyć mamie i
      tacie) itp. Miło jest, gdy córeczka zasypia w moich ramionach, ale ja nie
      zawszę chcę spać kiedy ona ma spać. Również fajnie jest dziecko nosić, kiedy
      waży np. 6 kg, ale jak waży 16 to już się robi mniej fajne. A jak to dziecku
      wytłumaczysz? Zresztą, co złego jest w tym, że dziecko jest samodzielne? To
      wcale nie znaczy że będzie ono uczuciowo zaniedbane i pozbawione rodzicielskiej
      miłości i czułości.
      • mmala6 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 13:47
        osobiscie wole sie w nocy przytulic do meza niz do Mateusza i pewnie dlatego od
        samego poczatku Mlody spi w lozeczkuwink
        On ma swoje lozko, ja swoje.On nie spi w moim, ja nie spie w jego.Jestem na
        kazde jego zawolanie, stekniecie i jekniecie.Moze zawsze na mnie liczyc i wie,
        ze kocham go najbardziej na swiecie.Wychowuje go tak, jak uwazam za
        stosowne,robie to co najlepsze dla niego, w kazdej sekundzie naszego bycia razem
        pokazuje go jak bardzo jest dla mnie wazny i jak bardzo go kocham.
        Szanujmy sie nawzajem.Dziecko tez czlowiek.
      • agnieszkas72 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 13:51
        Dziecko samo oddala sie od rodziców jeśli nie czuje,że musi walczyć o ich
        bliskosc i uwage.Najpierw chce być noszone,potem z przyjemnością bawi się w
        lezaczku patrzac na mamę,potem z zapałem raczkuje po podłodze,a mama tylko
        przeszkadza w tysiącu interesujacych rzeczy.Starszaki ciesza się z samodzielnych
        łóżek.Spokojne dziecko blisko mamy daje jej wiecej wolnosci i czasu dla siebie
        niz wrzeszczace w łóżeczku.Nie ma potrzeby uczenia dzieci nieszczęsnej
        samodzielnosci.Wystarczy je obserwowac.
        • mmala6 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 13:58
          agnieszkas72 napisała:

          > Dziecko samo oddala sie od rodziców jeśli nie czuje,że musi walczyć o ich
          > bliskosc i uwage.

          Hmm, chyba sama siebie podsumowalaswinkWidocznie moj syn nie musial walczyc o
          moja bliskosc i uwage.Dostal to gratiswink

          Spokojne dziecko blisko mamy daje jej wiecej wolnosci i czasu dla siebie
          > niz wrzeszczace w łóżeczku.

          Skad stwierdzenie, ze dziecko w lozeczku "wrzeszczy"?

          Nie ma potrzeby uczenia dzieci nieszczęsnej
          > samodzielnosci.

          I tu sie myslisz.

          Wystarczy je obserwowac.

          A tu masz racjesmile

          Pozdrawiamsmile
          • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 14:49
            Gustibus non est disputantum. Nie gnebimy swoich dzieci, kochamy je. Po prostu.
            • aga55jaga mysunieczka - strzał w samo sedno :) n/t 28.02.06, 15:51
              • pysia83 A ja się nie zgodze 28.02.06, 17:03
                Dlaczego lekarze apelują, by głaskać, dotykać i przytulać wcześniaki? Bo dotyk
                i obecność matki są dla dziecka najważniejsze. Dla każdego dziecka. Nie trzeba
                z dzieckiem spać, ale ważne jest według mie, by je do snu utulić,
                ukołysać.Wszak same piszecie, że lubicie przytulać się do swych partnerów. A i
                śmieszy mnie nauka samodzielności niemowlaka.
                • kiniasek do pysia83 28.02.06, 18:01
                  wyobraź sobie jestem mamą wczesniaka, nie lulam jej do snu, całuje i kładę
                  spać...i wyobraź sobie Julka żyje ,jest zdrowa , spokojna i bardzo zadowolona z
                  życia co widać na zdjeciach smile
                  pozdrawiam smile
          • dusia_mamusia Re: Dlaczego jesteście takie? 01.03.06, 13:45
          • dusia_mamusia Re: Dlaczego jesteście takie? 01.03.06, 13:50
            mmala6 napisała:

            mmala6 napisała:

            > agnieszkas72 napisała:
            >
            > > Dziecko samo oddala sie od rodziców jeśli nie czuje,że musi walczyć o ich
            > > bliskosc i uwage.
            >
            > Hmm, chyba sama siebie podsumowalaswinkWidocznie moj syn nie musial walczyc o
            > moja bliskosc i uwage.Dostal to gratiswink

            Oddala czyli usamodzielnia. Tak przynajmniej ja to zrozumiałam.
    • budzik11 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 16:49
      A i kota można zagłaskać na śmierć.
    • shamsa Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 16:56
      ale chamski tytuł wątku. normalnie pycha i samowuwielbienie.
      zapytaj sie psychologa jak rozmawiac z ludzmi. wystarczylo zapytac, dlaczego nie
      kochacie nosic waszych dzieci 24h na dobe. i jeszcze "nie chce nikogo
      krytykowac" juz w tytule to zrobilas.
      i watek bylby i konstruktywny, i przyjemniejszy.
    • pysia83 Shamsa nie tak ostro 28.02.06, 17:10
      Ja nikogo nie obrażam więc i ty tego nie rób. Nie uwazam, by mój post był
      chamski.
      • sabdora nie warto pytać 28.02.06, 17:30
        już od pewnego czasu zauważyłam na tym forum ,że każde pytanie od razu spotyka
        się z krytyką. i najczęściej nie ma to nic wspólnego z zadanym pytaniem. laski
        chcą się kłocić, czepiać i tyle. to forum traci swój sens. czasem aż boję się
        zapytać o coś żeby od razu nie dostać batów. OKROPIEŃSTWO!!!!
        • kiniasek Re: nie warto pytać 28.02.06, 17:50
          warto pytać tylko nie w taki sposób, że od razu w tytule zaatakowane są matki,
          które ośmielaja sie robić inaczej niz autorka...nie wchodzę na forum, żeby się
          kłócić ale jak przeczytałam tytuł i ciąg dalszy pysi to mnie krew
          zalała...między wierszami napisała, że to ona jest świetną matką a każda
          dziewczyna która robi inaczej jest zła
          a jeśli zakłada się wątek, który bedzie kontrowersyjny to trzeba liczyć się z
          ostrą wymianą zdań a nie udawać nagle swiętej
        • wi0la Re: nie warto pytać 28.02.06, 17:51
          kocham swoje dziecko nad zycie.I nie rozumiem dlaczego nauka samodzielnosci ma
          byc jakby odrebna sprawa.Przed snem przytulam mojego synka ,szepcze mu do uszka
          ze go kocham, caluje i odkladam.Bo miejsce do spania jest w lozku a nie na
          rekach.Nie wyobrazam sobie bym miala czekac az dziecko zasnie mi na rekach
          ,teraz ma 5 mesiecy i juz wazy 9kg.Dlaczego nie ma sie bawic "sam"? on nigdy nie
          jest sam.Nawet jak lezy na macie jestem obok.
          Co robisz z dzieckiem gdy go noisz na rekach? rozwija wtedy swoje umiejetnosci?
          no dobrze zwiedza swiat ,ale mama i jej rece to nie jest caly swiat.
          Dziecko nalezy uczyc samodzielnosci .
          To ze dziecko nie spi z nami lub nie zasypia w mych ramionach albo meza nie
          oznacza ze nie kochamy go lub nie chcemy.
          Nie chcialabym potem scen ,gy dmoje dziecko bedzie mialo 2-3 latka a ja bede
          musiala klasc sie obok niego do czasu gdy on nie zasnie.
          • wi0la samodzielnosc 28.02.06, 17:59
            jesczze jedno .
            PYSiu kiedy czas Twoim zdaniem na nauke samodzielnosci??
            dlaczego smieszy Cie nauka niemowlat?
            Gdy Twoje dziecko bedzie chcialo samo jesc a nadal bedzie niemowleciem to mu nie
            pozwolisz? przeciez to tez jest nauka samodzielnosci
            • guruburu Re: samodzielnosc i jej nauka 28.02.06, 18:41
              Nie chcę się wdawać w całą dyskusję, bo mnie również ten wątek niezbyt się
              podoba. Chciałam jednak postawić jedno pytanie - czemu tak wiele osób upiera
              się, że niemowlę i dziecko trzeba uczyć samodzielności? w mojej opinii, można w
              tym pomóc - jak? - tu zdania są podzielone (na wszystko są zawsze 'dwie'
              szkoły). Ale czy to nie jest przypadkiem tak, że dziecko samo zdobywa
              samodzielność? Ja taki proces postępujący z wolna obserwuję u mojej córki. Z
              wolna, bo w końcu chodzić też od razu nie zacznie smile
          • izah3 Re: nie warto pytać 28.02.06, 22:23
            Jak można uczyć niemowlaka samodzielności?Dorośli uważają,że posłuszeństwo,
            maniery, uległość to cechy, które każde dziecko musi posiadać, aby dorośli
            mieli z nim jak najmniej kłopotów.Nie leż z dzieckiem w jednym łóżku - głosi
            broszura z instrukcjami dla rodziców, wręcz przeciwnie pieść swego niemowlaka
            tak długo jak dlugo będzie miało na to ochotę.Przecież to takie krotkie chwile,
            ktore szybko przeminą.Szukamy porad przeciwko ssaniu kciuka,zmuszamy dzieci do
            czystości i tłumienia seksualnych zachowań.Każdemu dziecku powinno dać sie
            swobodę.Jednak swoboda wcale nie oznacza rozpuszczenia dziecka.W zepsutym domu
            ma ono wszystkie prawa, a w karnym zadnych.Nie stawianie dziecku żadnych
            wymagań, przesadne rozpieszczanie, brak konsekwencji w wychowaniu może
            doprowadzić do tego,że będzie robiło to na co będzie miało ochotę.I powtórzę za
            Neilem brytyjskim pedagogiem; "Dać swobodę, to znaczy pozwolić zyć dziecku jego
            własnym życiem...Tylko, że nasz nieszczęsny nawyk nauczani, urabiania,pouczania
            i przymuszania czyni nas niezdolnymi uświadamiania prawdziwej wolności".
        • shamsa Re: nie warto pytać 28.02.06, 18:49
          uważasz, ze "dlaczego jesteście takie?" jest po prostu pytaniem?
          według mnie, jest tym co napisałam. to ty mi napisz wobec tego, "co poeta mial
          na mysli",
          bo mnie sie ciśnie: leniwe, zimne, nieczułe, wyrodne, złe. bo autorka "nie chce
          nikogo krytykować, ale..." w porównaniu do niej, cudownej matki, poświęcającej
          swemu dziecku każdą chwilę zycia, każdy centymetr przestrzeni, to "wy jesteście
          TAKIE"

          zanim zaczniesz pisac zastanów sie, co piszesz. waż słowa. bo używając "takie",
          użyłaś najgorszego z epitetów.
          • pysia83 do Shamsa 28.02.06, 19:11
            To jest Twoja interpretacja.Jeden wiersz może mieć wiele interpretacji. każdy
            odbiorca interpretuje na swój sposób.A Ty sama piszesz o sobie zimna, nieczuła
            itp.
            • shamsa Re: do Shamsa 28.02.06, 19:18
              bardzo przewidywalna odpowiedz. wskazuje na brak kontrargumentów. trzeba bylo
              napisac co masz na mysli, wtedy mozna dyskutowac. uzywszy slowa 'takie'
              spodziewaj sie dowolnych interpretacji.

              byl to zabieg ewidentnie celowy, bo przeciez jestes zbyt kulturalna, zeby to
              wprost powiedz, no nie?

              to teraz powiedz nam, co mialas na mysli wywyzszajac sie ponad inne matki
              • kiniasek Re: do Shamsa 28.02.06, 19:42
                święte słowa
                najpierw prowokuje tytułe, tekstem a potem swięta bidulka...ona nic nie mówiła,
                to my źle o sobie mówimy, to my się czepiamy jej matki polki na każde zawołanie
              • mmala6 Re: do Shamsa 28.02.06, 19:42
                ja tez chcialabym wiedziec co sie kryje pod epitetem "takie".
                Z drugiej jednak strony raczej nie do mnie bylo skierowane to pytanie, bo ja sie
                na tym forum nikogo o nic nie radze.
                Mimo to frapuje mnie to "takie" tzn jakie? Bardzo prosze autorke o rozwiniecie
                mysli przewodniej zawartej w tytule watku.
                • mysunieczka podejscie 28.02.06, 20:24
                  Ktoras z mam zarzucila mi brak humoru i to, ze zbyt gwaltownie zareagowalam na
                  forum. Przyznaje, ale osobicie odbieram slowa kierowane do "takich"
                  mam, "wyrodnych" mam, itp. (odnosze sie nie tylko do tego watku). Bo nie czuje
                  sie taka (lub podobna) mama, tylko dlatego, ze nie zachowuje sie jak
                  przyslowiowa kwoka (prosze mnie zaraz za to nie potepic). Na pewno nasze dzieci
                  (mam na mysli dzieci mam samodzielnych) nie sa zaniedbywane, sa kochane,
                  rozwijaja sie dobrze, maja fajne zajecia i z usmiechem zasypiaja wieczorem we
                  wlasnych lozeczkach. I bardzo prosze mi nie zarzucac wyrodnosci i takich tam.
                  Jestem SUPERMAMA i nie chce nikogo przekonywac do swoich racji. Chcialam tylko
                  zaznaczyc, ze ktos moze miec inne niz Wy zdanie. Ponawiam pytanie - co robia
                  Wasze dzieci, gdy Wy sie tu madrzycie? Same leza? Moze czuja sie opuszczone i
                  zaniedbane? Moj brat ma 3-miesiecznego synka, ktory sterroryzowal cala rodzine
                  (jestem wyznawca szkoly twierdzacej, ze malenkie dzieci sa bardziej rozumne niz
                  nam sie moze wydawac). Bratowa ma dosyc, i na pewno powiedzialaby Wam co sadzi
                  o Waszym podejsciu - chcialaby, aby Maly sypial sam i bawil sie sam. Wiem,
                  powiecie, ze przesadzila i gdzies popelnila blad, tak tak. Tylko, ze ona po
                  prostu byla nadopiekuncza i dziecko, ze sie tak wyraze "to wykorzystalo". Jesli
                  nie popieracie naszego podejscia, to chociaz nas nie krytykujcie. I juz.
                  • agnieszkas72 Re: podejscie 28.02.06, 20:56
                    Wiesz,jako przysłowiowa mama kwoka madrzę się na tym forumie przeważnie w czasie
                    posiłków mojego syna który je sam i tylko czasami za duze kawały do buzi
                    pakuje-mój komputer stoi w jadalni.Widzę,że w ogóle nie chwytacie o co
                    chodzi.Mozna wychować całkowicie niezależne dziecko spiąc z nim w łóżku co jest
                    bardzo wygodne i nie tresując w kwestii samodzielnego zasypiania przez
                    przetrzymywanie ryczącego bo Tracy Hogg i spółka zabroniły karmienia przed
                    spaniem.Mieć przy tym czas na mnóstwo rzeczy poza dzieckiem.A dzieci nie tresują
                    rodziców i nie ma 3 miesięcznych terrorystów.
                    • kiniasek Re: podejscie 28.02.06, 21:07
                      widać, ze Ty też nie wszystko chwytasz wyobraź sobie ,że okreslenie mnie "taką"
                      matka tylko dlatego, ze nie jestem na każde zawołanie córki mnie obraziło
                      nie stosuje metod tracy hogg, nawet nie wiem o co tam chodzi, po prostu uważam,
                      ze łóżko jest dla mnie i męża i w nocy wolę tam byc w dwójkę smile, poza tym, na
                      początku starałam się być z Julką cały czas...efekt nie mogłam sie ruszyć
                      sama...odrobina oddechu od siebie i bez problemów mogę wyskoczyć na piwko a
                      Julka zostaje z dziadkami...
                      a tak do Ciebie agnieszko nie waż się twierdzić, że próba usamodzielnienia
                      mojego dziecka to tresowanie..ok??ja nie jeżdżę po Tobie, że robisz inaczej niż
                      ja..odrobina szacunku dla innych poglądów
                    • pysia83 Re: podejscie 28.02.06, 21:19
                      Kto się chce czepiać to i tak to będzie robił.Skro jestście takmi super mamami
                      to dlaczego same mówicie o sobie zimne suki np. Ja tego nie mówiłam ani też nie
                      pomyślałam. Zadałam pytanie, do czego mam prawo i oczekiwałam odpowiedzi a nie
                      czepiania się każdego słowa. Jeśli chcesz je interpretować w ten sposób-
                      ok,Twoja sprawa, ja się nie będę tłumaczyć.Sama zresztą pytałaś, co poeta miał
                      na myśli - to odpowiedziałam.A moje dziecko zsypia sobie właśnie u taty na
                      rękach i absolutnie nie czuje się opuszczone.A czy uważacie,że słowo ,,takie"
                      jest gorsze od słów ,,zimna suka", ,,Chamski tytuł", ,,Wywyższająca się".Zbyt
                      odbiegamy od tematu, co niczemu nie służy.
                      • mysunieczka Re: podejscie 28.02.06, 21:42
                        Uzylam terminu "suka", bo tak wlasnie zinterpretowalam Wasze slowa. Inne
                        okreslenie jakos mi nie pasowalo. Ale za taka sie nie uwazam. A odnioslam sie
                        nie tylko do tego watku, ale takze do innych. Generalizujecie i od czytania
                        tego wszystkiego i ciaglego pisania tego samego .... Fajnie, ze jest forum, ale
                        chyba najlepiej podoradzajcie sobie w kwestii kupek i przewrotow na brzuszki.
                        Bo kwestia wychowania jest nie do rozstrzygniecia. Zaluje, ze cokolwiek
                        napisalam. Bylo to zupelnie bezsensowne posuniecie. Nie do powtorzenia.
                        • kiniasek do mysuneczka 28.02.06, 21:46
                          daj spokój rozmowie smile) przecież to my się czepiamy a ona jest biedniuteńka
                          ...i tak jesteśmy dla niej te gorsze smile)
                          pozdrawiam,kinga smile
                          • mysunieczka Re: do mysuneczka 28.02.06, 21:50
                            smile Prawda, Kiniasku. Lepiej mi, ze sama taka wstreciucha po swiecie nie laze,
                            ale sa inne "wyrodne". smile Milego wieczoru
                            • kiniasek Re: do mysuneczka 28.02.06, 21:51
                              i nawzajem Wyrodna Mateczko smile
                      • kiniasek Re: podejscie 28.02.06, 21:43
                        pysia83 napisała:

                        A moje dziecko zsypia sobie właśnie u taty na
                        > rękach i absolutnie nie czuje się opuszczone.

                        i teraz tez mi nie dajesz do zrozumienia, że Twoje dziecko ma lepiej ?? tak??
                        Moja droga sadzisz podtekstami a potem niewinnie pytasz o co chodzi???ty nic
                        nie mówiłaś?? fakt nie mamy o czym rozmawiać
                        pozdrawiam Ciebie Matko Najlepsza i Twoje Najszczęśliwsze Dziecko na Świecie smile
                        • wi0la Re: podejscie 28.02.06, 21:53
                          ."A moje dziecko zsypia sobie właśnie u taty na
                          rękach i absolutnie nie czuje się opuszczone"
                          MOj synek usnal niedawno w lozeczku i tez nie czuje sie opuszczony!
                          MOje dziecko nie bylo tresowane do tego by samo zasypialo w lozeczku .Bylo
                          NAUCZONE ,ze lozeczko sluzy do zasypiania i spania w nim.
                          Czytalam Hogg i ulatwilo mi to sprawe ale wprowadzilam pewne modyfikacje i moj
                          synek je przed zasnieciem po kapieli ostatni swoj posilek i rano budzi sie
                          szczesliwy(pewnie tak jak i Twoje PYSiu)bo nie placze tylko "rozmawia" sobie i
                          przyglada sie zwierzaczkom na karuzelce.
                          Juz pisalam ale jeszcze raz to napisze ,przytulam synka tak czesto jak to jest
                          tylko mozliwe,caluje, gilgocze, kulam po kocyku,bawie sie z nim, karmie
                          ,przewijam ,kąpie.Rowniez nosze ale nie caly czas i nie uwazam by samodzielne
                          zasypianie (bez tzw lulania) zaszkodzilo jego psychice tak samo jak pewnie nie
                          zaszkodzi Twemu dziecku usypianie na rekach u Taty.
                          Tylko czy jestes pewna ze za 2 lata Twoje dziecko nie bedzie sie domagalo tego
                          samego???
                        • mmala6 Re: podejscie 28.02.06, 21:57
                          Dziewczyny, dajcie spokoj, toz to prawie jak karmienie piersia kontra karmienie
                          butelka.To jest tak glupie, ze az smieszne, hehe.Jedna druga przekonuje, ze jest
                          lepsza, no przeczytajcie to same."Moje dziecko zasypia na rekach u taty i nie
                          czuje sie opuszczone" no i bravo! i tak wlasnie ma byc.Zeby dziecko nie czulo
                          sie opuszczone.Tylko powiedzcie mi skad przypuszczenie, bo nie nazwe tego nawet
                          stwiedzeniem faktu, ze dziecko, ktore wlasnie samo zasypia w lozeczku, wiercac
                          sie, moszczac sobie kolderke,mruczac pod noskiem jest OPUSZCZONE?!
                          A moze inaczej zapytam: dlaczego Pysiu, Twoje dziecko czuje sie w lozeczku
                          opuszczone? dlaczego nie czuje sie tam bezpiecznie?

                          Trzeba byc prawdziwym ignorantem aby wysuwac w ogole takie przypuszczenia i
                          takie bzdury na forum pisac.
    • kangur4 Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 21:53
      Gdybys miała odrobinę odwagi cywilnej, napisałabys swego posta mniej więcej w
      ten sposób:

      "Drogie mamusie, zachciało mi się trochę pokrytykować, więc powiedzcie mi o co
      chodzi, choć doskonale wiem o co chodzi. (...) Jesteście okropnymi matkami, bo
      nie sprawia wam radości noszenie i przytulanie swojego dziecka (ups,
      przepraszam, dzieciątka). Ja natomiast jestem cudowna matką, bo sprawia mi
      ogromną radość gdy moja Marysia zasypia przytulona do mnie. Ja buduję więź z
      dzieckiem, bo jestem super, a wy nie budujecie i nie jesteście super."

      Nie uważasz, że tak jest lepiej? Przynajmniej szczerze. I nie wykręcaj się, że
      nie chciałaś nikogo krytykować, bo chciałaś. I nie pisz, że nie wiem jakie były
      twoje intencje, bo wiem. Akurat czytanie między wierszami w twoim poście nie
      było specjalnie trudne.

      A tak w ogóle, jakich odpowiedzi się spodziewałaś? Oczekiwałaś, że napiszemy:
      Pysiu83, masz rację, jesteśmy wredne, jesteśmy okropne, jestesmy leniwe i złe!
      Po przeczytaniu twojego posta przejrzałyśmy na oczy i obiecujemy poprawę! Tego
      się spodziewałaś? No, to muszę cię rozczarować, moja droga. Nie obiecuję
      poprawy.
      • kiniasek Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 21:55
        jesssu jesteś moją idolką lepiej i trafniej tego nie można było ująć smile
        pozdrawiam serdecznie smile
        • prosta.krosta Re: Dlaczego jesteście takie? 28.02.06, 21:57
          He he. Ale macie problemy.
    • mysunieczka Re: Dlaczego jesteście takie? 01.03.06, 10:23
      Od sprzatania to sa sprzety, a mozna to robic, gdy dziecko spi. Poza tym
      zastanow sie, czy zostawiajac dziecku odrobine oddechu nie uczysz go rozwijania
      wyobrazni? Czy lepiej nauczyc go tego, ze samo moze poznawac swiat? 3-
      miesieczni terrorysci istnieja. Nie oceniajcie innych wedlug siebie, bo zakrawa
      to na jakas demagogie i ograniczenie umyslowe. Dajcie zyc i wychowywac dzieci
      wedlug wzorcow, ktore dla kazdego sa wlasciwe. Jesli wasze dzieci sa
      szczesliwe, to chwala wam za to. Tylko dlaczego sadzicie, ze nasze sa
      nieszczesliwe?
      • pysia83 Odpowiadam 01.03.06, 10:49
        Mój post był zaproszeniem do dyskusji . Masz inne poglądy na wychowanie-
        podyskutujmy.Ale bez złośliwości i bezsensownej krytyki.Ale teraz zastanawiam
        się, czy nie jest tutaj odpowiednim podsumowaniem stare przysłowie_ uderz w
        stół a nożyce się odezwą.Pozdrawiam
        • kiniasek Re: Odpowiadam 01.03.06, 10:58
          wiesz co na tak "kulturalne " zaproszenie trzeba było nie odpowiadać, ale jak
          mnie ktoś w tytule atakuje to nie umiem przejść nad tym tak ot
          cytuje Ci post Kangura...i podpisuje sie pod nim obiema rekami

          Gdybys miała odrobinę odwagi cywilnej, napisałabys swego posta mniej więcej w
          ten sposób:

          "Drogie mamusie, zachciało mi się trochę pokrytykować, więc powiedzcie mi o co
          chodzi, choć doskonale wiem o co chodzi. (...) Jesteście okropnymi matkami, bo
          nie sprawia wam radości noszenie i przytulanie swojego dziecka (ups,
          przepraszam, dzieciątka). Ja natomiast jestem cudowna matką, bo sprawia mi
          ogromną radość gdy moja Marysia zasypia przytulona do mnie. Ja buduję więź z
          dzieckiem, bo jestem super, a wy nie budujecie i nie jesteście super."

          Nie uważasz, że tak jest lepiej? Przynajmniej szczerze. I nie wykręcaj się, że
          nie chciałaś nikogo krytykować, bo chciałaś. I nie pisz, że nie wiem jakie były
          twoje intencje, bo wiem. Akurat czytanie między wierszami w twoim poście nie
          było specjalnie trudne.

          A tak w ogóle, jakich odpowiedzi się spodziewałaś? Oczekiwałaś, że napiszemy:
          Pysiu83, masz rację, jesteśmy wredne, jesteśmy okropne, jestesmy leniwe i złe!
          Po przeczytaniu twojego posta przejrzałyśmy na oczy i obiecujemy poprawę! Tego
          się spodziewałaś? No, to muszę cię rozczarować, moja droga. Nie obiecuję
          poprawy.
          • pysia83 Re: Odpowiadam 01.03.06, 11:14
            Skoro tak sądzisz...
            • mama_kotula Re: Odpowiadam 01.03.06, 11:15
              pysia83 napisała:

              > Skoro tak sądzisz...

              Oj, prawda w oczy kole, argumentów zabrakło i uciekamy, co?
              • wi0la Re: Odpowiadam 01.03.06, 11:27
                Mama Kotula i Kiniasek maja racje Pysiu
                Tytul Twego postu jest obrazliwy .Slowo TAKIE w tym akurat znaczeniu jest z gory
                krytykujace nas ,mamy , ktore nie chca miec terrorystow w domu.Przypuszczam ,ze
                i tak nosimy swoje dzieci tyle samo co Ty ,bo nie sadze bys nosila Swoje dziecko
                caly czas.A zasypianie w ramionach Taty lub Mamy ,no coz wolny wybor.Tylko
                dlaczego nie odpowiadasz Pysiu na to co juz zadalam wczesniej .Co bedzie gdy
                Twoje dziecko bedzie wazylo o wiele wiecej i nadal bedzie chcialo zasypiac i byc
                lulane ,bo tego nie jestes w stanie przewidziec,czy jak bedzie mialo 2 lata i
                jakies 10kg wiecej(np) iz bedzie na tyle SAMODIELNE,ze stwierdzi ,ze bedzie
                spalo samo.
                I zauwaz ze to Ty nie potrafisz dyskutowac tylko krytykowac nas
                • mama_kotula Re: Odpowiadam 01.03.06, 11:36
                  A ja się tylko zastanawiam, czy Pysia wystosowałaby taki napastliwy post, gdyby
                  miała jakiekolwiek problemy z usypianiem swojego dziecka. Póki co, jej metoda
                  się sprawdza - ok. Linczujemy wyrodne. Do czasu... wink
                  • wi0la Re: Odpowiadam 01.03.06, 12:18
                    a moze to jest wlasnie problem z usypianiem jesli dziecko Pysi nie chce( nie
                    umie, boi sie) spac w lozeczku??
                    WYrodne matki laczcie sie smile
                    • kiniasek Re: Odpowiadam 01.03.06, 12:21
                      smile) jestem z Wami Wyrodne smile
                      • mama_kotula Re: Odpowiadam 01.03.06, 12:30
                        Wyrodne połączyły się już dawno, hehe...
                        Się znaczy normalne, nie wyrodne w ścisłym tego słowa znaczeniu smile)
                        • kiniasek do mama_kotuja 01.03.06, 12:33
                          wiem i czytam Was codziennie...akcesu od Ciebie MZ nie dostałam, ale obrażalska
                          nie jestem smile
                          pozdrawiam
                          • kiniasek Re: do mama_kotua!!! sorki za błąd 01.03.06, 12:34
                            smile
                          • mama_kotula Re: do mama_kotuja 01.03.06, 12:35
                            kiniasek napisała:

                            > wiem i czytam Was codziennie...akcesu od Ciebie MZ nie dostałam, ale
                            obrażalska nie jestem smile

                            Jak to nie dostałaś? big_grinDDDDD
                            • kiniasek Re: do mama_kotuja 01.03.06, 12:51
                              podziękowała bardzo pięknie MZsmile...chyba mię coś na oczy siadło,że nie
                              widziałam hahahahaha
        • mooh Re: Odpowiadam 01.03.06, 11:21
          Nie angażowałam się do tej pory w tę jałową dyskusję, bo temat sprowadza się
          dowodzenie wyższości świąt Bożego Narodzenia na d Wielkanocnymi. Ale
          Twoja "odpowiedź" mnie rozbawiła. Post otwierający ten wątek nie był
          zaproszeniem do debaty. Już sam wstęp na to skazuje:
          "Drogie mamusie nie chcę nikogo krytykować ale ... " to stwierdzenie onacza, że
          jednak za chwilę będziesz krytykować. Możesz uważać inne mamy za złe,
          niedojrzałe do roli etc, ale nie rób idotek z kobiet, które potraktowały Cię na
          tyle poważnie, by w ogóle odnieść się, do tego, co napisałaś. Miałaś ochotę
          włozyć kij w mrowisko i udało Ci się. Nie zamierzałaś z nikim dyskutować,
          chyba, że to miała być taka debata a la Polonaise, czyli obrzucenie partnera
          błotem i czekanie, jak na to zareaguje.
          • mysunieczka Re: Odpowiadam 01.03.06, 12:50
            Zgadzam siesmile
            • pysia83 Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:16
              A jeśli moja córeczka będzie mała 2 lata i będzie chciała bym ją usypiała? No i
              co z tego? Przecież jestem jej matką i ma do tego prawo. W końcu nie zawsze
              będzie małym, słodkim bobasem i w końcu kiedyś na pewno zatęsknię, do tych
              chwil,gy moje dziecko stale mnie potrzebowało.A jak widać po wypowiedziach
              innych matek, takie wychowanie nie szkodzi dzieciom, kiedyś i tak staną się
              samodzielne. I trzeba im w tym pomóc- zgadzam się- ale nic na siłę. Nie kosztem
              łez dziecka.
              • mama_kotula Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:20
                pysia83 napisała:

                > A jeśli moja córeczka będzie mała 2 lata i będzie chciała bym ją usypiała? No
                i co z tego?
                Poczekamy, zobaczymy, jak ci się będą uśmiechać dwa lata usypiania metodą
                lulanie, kołysanie itp.
                I nie pisz, że nie masz nic przeciwko temu. Akurat wierzę, że nie masz. Na
                razie nie masz.
              • pysia83 Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:23
                A i teraz usypianie jej zajmuje trochę czasu, ale myślę, że warto, bym
                odkładała ją do łóżeczka spokojną, niż patzyła na jej smutną buźę.Mała ma też
                ojca, który się nią również zajmuje.Ten post był skierowany do matek, które tej
                samodzielności, uczą na siłę. Jeśli wasze dzieci zasypiają same bez problemów,
                bez płaczu to dobrze. Nic na siłę.Włożyłam kij w mrowisko?Ok. Jak już wcześniej
                pisałam - uderz w stół...
              • anka1 Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:31
                w pytaniu Pysi jest sporo racji i chyba rozumiem o co Jej chodzi. np.
                chociazby o "tresowanie dzieci" i zostawianie ich placzacych w lozaczkach,zeby
                nauczyly sie same zasypiac. poczytajcie sobie marcowy numer Twojego Maluszka
                moze cos sie wtedy wyjasni np. na temat zostawiania niemowlat, zeby sie
                wyplakaly.
                • mama_kotula Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:34
                  anka1 napisała:

                  > poczytajcie sobie marcowy numer Twojego Maluszka

                  Bez urazy, ale Twój Maluszek nadaje się jedynie do wykonania z niego origami...
                  • asia_i_p Re: Odpowiadam 01.03.06, 17:23
                    A nie przeciera się na zgięciach?
                • mmala6 Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:38
                  to niech Pysia poda taki przyklad, niech sie powola na konkretna mame i
                  konkretny watek na forum, ktory wlasnie ten problem porusza.Bo z jej
                  wczesniejszych wypowiedzi wynikalo zupelnie co innego.
                  Pysiu, to ze moja mama i babcia stosowala pewne metody wychowawcze to wcale nie
                  znaczy, ze jest to dobre.Moja babcia bila moja mama, ja tez pare razy dostalam w
                  tylek i bynajmniej nie uwazam, ze jest to sposob na wychowanie dziecka.Moje
                  dziecko nie bedzie bite, bo to jest zle.Tak uwazam i zadna mama ani babcia mnie
                  to tego nie przekona,nawet argumentem, ze "dostalas pare klapsow a zobacz jakas
                  jestes madra, piekna i zdrowa"wink.
                  Nie musisz sie zgadzac z Tracy Hogg, masz do tego pelne prawo.Tak ja mam
                  prawo,zeby sie z nia zgadzac.
              • mooh Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:39
                Oczywiście. Musisz sobie jednak za każdym razem uczciwie odpowiedzieć, czy
                zaspakajasz potrzeby dziecka, czy swoje własne. Dzieci instynktownie dążą do
                spełniania oczekiwań matek i jeśli będziesz całą sobą mówiła dziecku, że
                chcesz, by pozostało bezbronnym niemowlakiem, to w swoim rozwoju emocjonalnym
                takie właśnie pozostanie. Kiedy moja córka miała kilka tygodni i zawsze nad
                ranem zaczynał ją męczyć brzuch, kładłam ją na siebie, brzuchem do brzucha, i
                spałyśmy tak parę godzin. Był to jedyny sposób, byśmy mogły dobrze wypocząć - i
                ona, i ja. Poza tym, że było to konieczne, uwielbiałam czuć na sobie jej małe
                ciałko. Najchętniej do tej pory bym tak z nią spała, ale z czasem kłopoty z
                brzuchem się skończyły, córka zaczęła spokojnie zasypiać w swoim łóżeczku, więc
                trzeba się było pożegnać z tuleniem po nocach. Jesteśmy dorosłe i (mam
                nadzieję) dojrzałe. Naszym zadaniem wobec dzieci jest ich usamodzielnienie i
                zaszczepienie wiary w siebie. Zaczyna się właśnie od samodzielnego zasypiania.
                To ważny etap w rozwoju emocjonalnym dzieci i nie należy go na siłę
                przyspieszać, ale tym bardziej nie wolno go dziecka pozbawiać. Dziecko musi
                poznawać własne możliwości i ograniczenia. Jeśli wczoraj chciało zasypiać na
                rękach u taty, to nie znaczy, że dzisiaj też musi. Trzeba zaproponować
                samodzielną drzemkę - a może dziecko uzna, że we własnym łóżeczku jest o niebo
                wygodniej. Pewnie, że wypuszczanie naszego pisklaka z rąk zawsze wiąże sie dla
                nas z poczuciem, że jakiś etap przemija, ale trzymanie dziecka na siłę przy
                sobie i własnych przekonaniach o jego możliwościach wyrządza mu ogromną
                krzywdę. Dlatego zastanów się Pysiu, czy nie atakujesz matek, które całkiem
                dobrze rozumieją swoje zadanie.
                • jajofka ja może trochę nie na temat.... 01.03.06, 16:57
                  ale bardzo mnie ciekawi od kiedy zostawiać dziecko żeby samo zasnęło????? moja
                  Córka ma półtorej miesiąca, zasypia przy cycku, kładę ją do łóżeczka i do 1-3
                  śpi sama, potem budzi się na karmienie, biorę ją do łóżka i praktycznie do rana
                  śpimy już razem..... zaczynam się bać, że jej tak zostanie i chciałabym ją
                  przyzwyczajać żeby spała sama i sama zasypiała, ale czy nie jest jeszcze na to
                  za mała?!?!?!
                  • wi0la Re: ja może trochę nie na temat.... 01.03.06, 17:05
                    moj synek mial 1,5 miesiaca gdy zaczal sam spac w lozeczku ,wczesniej z wygody
                    mojej spal z nami bo karmilam go piersia.Ale gdy przeszlismy na butle jednak
                    spanie z maluchem okazalo sie malo wygodne .Ani maz ani ja nie moglismy sie
                    wyspac bo ciagle uwazalismy na naszego synka.Szybko zalapal ze lozeczko "nie
                    gryzie" i spi sie w nim naprawde fajnie.Dostal misia i pieluszke do ktorych
                    przytulal swoja buzke. I tak ma do teraz ( 5miesiecy) misia zazwyczaj tarmosi i
                    przerzuca z jednej strony na druga a pieluche trzyma w piastcesmile I JEST MU
                    DOBRZE!-zeby nie bylo watpliwosci ,bo synek zamiast do policzka mamy przytula
                    sie do pieluchy...ale to dygresja tylko
                  • shamsa Re: ja może trochę nie na temat.... 01.03.06, 18:16
                    ja moją nauczyłam w wieku 7 tygodni. to dobry czas, bo nie ma jeszcze nawykow, a
                    ty dyskretnie wprowadzasz swoje
                    • jajofka Re: ja może trochę nie na temat.... 01.03.06, 19:20
                      dzięki!! smile to powoli zaczynamy smile
              • wi0la Re: Odpowiadam 01.03.06, 13:40
                tego czy Twoje dziecko stanie sie samodzielne nie przewidzisz ,kazde dziecko
                jest inne i kierowanie sie "A jak widać po wypowiedziach
                > innych matek, takie wychowanie nie szkodzi dzieciom, kiedyś i tak staną się
                > samodzielne" jest chyba ryzykowne.
                ja na sile nie czynie dziecka samodzielnym, raz moze czy dwa razy pomarudzil
                przed spaniem a potem sam zasypial.to ze moje dziecko juz teraz chwyta lyzke
                ,ktora go karmie oznacza ze mam mu zabrac bo ma dopiero 5 miesiecy??/
                a co zrobisz Pysiu gdy pojawi sie drugie dzecko a pierworodne nadal bedzie
                chcialo usypiac w Twych ramionach??
                bedziesz matka meczennica bo nigdzie sie nie ruszysz...
    • pysia83 nie mam 01.03.06, 13:28
      Wszystkie dzieci w mojej rodzinie były i są tak wychowywane i co?Wyrosły na
      ludzi samodzielnych,nie trzymają się maminej spódnicy.Ja już dawno zasypiam bez
      mamy.I śpię całkiem dobrze.I jeszcze raz powtarzam, nie ma pewności, że metody
      Pani Hogg są tak rewelacyjne. I o to mi chodziło.Szkoda, że niektóre z was
      tego niestety nie zrozumiały i odebrały jako atak.
      • shamsa Re: nie mam 01.03.06, 13:42
        najpierw przeczytaj ksiazke a potem sie wypowiadaj. nikt nie zostawia dzieci "do
        wyplakania"
        • kiniasek mooh, mmala6 01.03.06, 14:35
          dziewczyny widzę, ze dziś Wy walczycie z biedną Matką Najczulsząsmile
          to ja wieczór zapraszam na kielonka...ojjj będzie Wam potrzebny...jakoś trzeba
          będzie dojść do siebie po tych teoriach hehehehehehe
          • wi0la Re: mooh, mmala6 01.03.06, 16:12
            tez bym wpadla na tego kielicha....smile
            • kiniasek Re: mooh, mmala6 01.03.06, 16:32
              to zapraszam smile) należy Ci się smile
              • wi0la Re: mooh, mmala6 01.03.06, 16:59
                ojjj i to jak sie nalezysmile))))
                Wasze zdrowie "TAKIE" mamy
                • pysia83 A kto mówi 01.03.06, 19:25
                  bo na pewno nie ja, ze dziecko ma spać z mamą całą noc. Ja mówię nie metodom
                  Pani Hogg i uszczęśliwianiu dziecka na siłę,pomimo jego płaczu i łez.Ale jak
                  ktoś ma kłótliwą naturę, to każdy powód jest dobry.
    • igulinda Re: Dlaczego jesteście takie? 01.03.06, 20:12
      bo chcemy tez miec cos z wlasnego zycia?
      bo nie chcemy byc wiecznie zmeczone, obolale i wycmokane?
      bo chcemy sie czasem przytulic do meza lub poczytac ksiazke?
      bo chcemy pracowac?
      bo chcemy byc choc troche niezalezne?
      nie wiem czemu...moze temu wlasnie?
      • pysia83 w końcu 01.03.06, 20:18
        W końcu doczekałam się jakiejś odpowiedzi.
        • wi0la Re: w końcu 01.03.06, 20:50
          przeciez kazda z TAKICh pisala Ci prawie to samo tylko w bardziej rozbudowanej
          formie,bynajmniej ja probowalam to przekazac...
          • mooh Re: w końcu 01.03.06, 20:57
            Widocznie trzeba było łopatoloicznie.
            • pysia83 mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 09:23
              Chyba, ż już taka jesteś z natury. Ale wszystko da się zrobić.Skoro można
              wyszkoić dziecko to można i dorosłego człowieka.
              • shamsa Re: mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 10:07
                masz niefajną manierę mówienia innym jacy są. stosowniej byłoby komentować czyny
                lub wypowiedzi, bo tu akurat mozna byc w miare obiektywnym.
                • kiniasek Re: mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 10:14
                  no co ty shamsa pysia jest przecież najmądrzejsza, najfajniejsza,
                  najlepsza...tylko my nie wiedzieć dlaczego się jej czepiamy...pamietaj to ty
                  jesteś zła hahahahaha
                  • kiniasek Re: mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 10:16
                    poza tym w całym wątku widać ,że pysię prawda w oczy kole smile)))
                    mooh uwielbiam cię...
                  • mama_kotula Re: mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 10:49
                    kiniasek napisała:

                    > no co ty shamsa pysia jest przecież najmądrzejsza, najfajniejsza,
                    > najlepsza...tylko my nie wiedzieć dlaczego się jej czepiamy...pamietaj to ty
                    > jesteś zła hahahahaha

                    Nie zła, tylko "taka", no... ;o)
                    • wi0la Pysiu 02.03.06, 10:55
                      czemu sie teraz czepiasz??
                      jak wczoraj pisalam ,kazda z nas pisala Ci to samo tylko ze nie doslownie a jak
                      ktos napisal wprost (czyli przyjmuje sie potoczne okreslenie -kawa na lawe co
                      mozna rowniez łopatologicznie czyli bardzo prosto) to znow jest Ci zle..
                      Jeszcze raz powtorze iz zaczynajac dyskusje z gory zalozylas ze jestesmy TAKIE
                      czyli w Twoim mniemaniu zle, inne, malo czule dla swoich dzieci, zimne,
                    • kiniasek Re: mooh, trochę szacunku dla innych. 02.03.06, 10:56
                      upsss pomyłka, ona nie mówi zła tylko taka... dzięki MZ dzieki Tobie już
                      naprawiłam swoją gafę hahahahaha, bo koleżanka znowu bedzie biedna, że źle
                      zinterpretowałam jej słowa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja