outoflife
28.04.06, 23:15
Wiem ze na pewno wiele osob zareaguje bardzo krytycznie na to co napisze ale
mam ochote z czegos sie zwierzyc. czesto bardzo zloszcze sie na moje dziecko,
a to jest jeszcze niemowlaczek, ma dopiero 6 miesiecy. czasami doslownie
trace panowanie nad soba, krzycze, nazywam ją 'głupią' i zdarzylo mi sie
kilka razy potrząsnąć dzieckiem. wiem ze to jest bardzo negatywne zachowanie,
nieodpowiedzialne i nie wolno tak robic i nie wiem czego zdarzaly mi sie
takie akcje. czytalam teraz posty na forum 'strata dziecka' bo ktos podal tu
link i normalnie widze tam zupelnie inne matki niz ja jestem. takie ktore
czekaly na swoje dziecko z utesknieniem, mowily do brzucha, glaskaly go a
teraz tesknia nawet jezeli poronily na poczatku ciazy. u mnie ciaza byla
zupelnym przypadkiem, w zlym momencie w zyciu i do tej pory jakos nie
pogodzilam sie z tym faktem. jak ktos mowi o mnie 'matka' to dziwnie sie
czuje. zostalam nia z zupelnego przypadku, niedojrzalam do takiej roli i
wcale nie pragnelam dziecka. owszem martwilam sie o ciąże jak kazdy, ze cos
sie moze zdarzyc ale nie przezywalam az tak bardzo tego emocjonalnie jak inne
matki. i teraz tez czesto denerwuje sie i sprawdzam czy dziecko oddycha bo
boje sie ze umrze we snie, bardzo sie boje wiec musi mi zalezec na małej.
lubie sie tez z nia bawic ale pewnie traktuje ja bardziej jak maskotke:/. i
oczywiscie do wszystkich obowiazkow podchodze bardzo powaznie ale boje sie ze
nie ma jakiegos glebszego uczucia i nigdy go nie bedzie a to jest bardzo
smutne. oczywiscie mezowi nic o tym wszystkim nie powiem bo pojdzie prosto do
sądu zeby odebrac mi prawa rodzicielskie. Bardzo sie czuje winna i wstydze
sie tego co zrobilam, moze powinnam dac sie zamknac w jakims zakladzie??...