Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie???

24.05.06, 09:22
Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie???
Najpierw marudzicie na forum CiP że macie 9 mies. zwolonienia, potem na
Niemowlaku że macierzyński = monotonia, a kiedy nadchodzi czas powrotu,
rozpaczacie jakbyście musiały wyjechac na rok a nie na 8 godzin. Acha i
zauwazyłam ze najbardziej rozpaczają te które mają z kim zostawić dziecko
tzn. z mamą/teściową, a te które posyłają do żłobka, albo mają nianie jakoś
nie rozpaczają.
To tyle. Pozdrawiam smile
    • elag3 Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 09:38
      Ja nie narzekam. Powrót między ludzi był mi potrzebny - nie widzę się wyłącznie
      w roli matki i nie widzę w tym nic złego. Synkiem zajmuje się niania i mąż bo
      pracuje na zmiany. Poza tym muszę pracować bo z jednej pensji ciężko jest
      normalnie żyć i wprawdzie opieka niani kosztuje nie mało to przecież ten etap
      nie trwa wiecznie.
    • ggosiek Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 09:44
      Jac wróciłam 5 miesiięcy temu dojeżdzam do pracy prawie 60 km, dziecko
      praktycznie cały dzień mnie nie widzi (wracam o 17.20) ale z perspektywy czasu
      wiem że powrót do pracy był mi potrzebny, dla komfortu psychicznego. Chcę
      realizować sie zarówno jako matka, żona ale i pracownik.
      • alinaw1 Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 09:58
        Bo mnie się wydaje, że forum jest od narzekania. Ja nie wróciłam do pracy, mam
        drugi raz urlop wychowawczy i wiem, że nie znajdę roboty po nim. A przecież nie
        jestem młódką, 40 na karku, dwójka dzieci, może jeszcze zdążę z trzecim..
        narzekam tylko na chroniczne zmęczenie, nie mam niani-babci-sprzątaczki ani
        nawet męża, który wracałby o ludzkiej godzinie z pracy... Na dodatek moje
        drugie szczęście(choć ma 11 miesięcy) budzi się w nocy ok.8 razy, rozpoczyna
        dzień o 5 rano, śpi w dzień zaledwie 40 minut i wszędzie jej pełno. Dlatego nie
        mam czasu by włączyć komputer i na forum ponarzekać (a teraz to zupełny
        przypadek, że znalazłam odrobinę czasu na to).
        • muuunia Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 11:19
          a ja myślę, że to trochę przez to, że to forum generalnie zdominowane jest
          przez "matki Polki" - nikogo nie obrażając, które karmią piersią do 18 roku
          życia, rezygnują ze wszystkiego (z siebie przede wszystkim) "dla dobra
          dzidziusia" i które (to jest najgorsze) atakuja każdy inny pogląd na
          wychowanie, dziecko, macierzyństwo, etc.... przyznaję, że dzień przed powrotem
          do pracy miłam doła i było mi smutno - bo teraz to już napewno powiedzą że
          jestem złą matką i nie zasłużyłam na dzicko (szybko przestałam karmic piersią
          więc swoje wysłuchałam), a może ja JESTEM złą matką i to na dodatek
          materialiską, która do pracy wraca bo musi pospłacać kredyty zamiast zostać z
          dzieckiem i pozwolic bankowi na zabranie tego i owego. Brzmi głupio? teraz też
          tak myślę. Kiedy wróciłam do pracy rozwinęłam skrzydła i wreszcie poczułam na
          czym polega macierzyństwo, trochę mnie martwiło, że przegapię pierwszy krok,
          zęba, słowo ale Krzyś jest na tyle łaskawy, że dał mi jednak pierwszeństwo i
          wszystko pierwsze na razie zrogrywa sie na moich oczach. A praca? jest świetną
          odskocznią od domu (i odwrotnie) w piatek już nie mogę się doczekać powrotu do
          domu a wniedziele do pracy. A dziecko jest szczęśliwe bo wreszcie ma szczęśliwą
          mamę.
    • marki0 Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 11:06
      Szczerze nie narzekałam jeszcze w tym temacie, ale jesli już miała bym to
      dlatego, że szkoda zostawoiać takiego malucha jest matce przykro ze musi się z
      nim rozstać, mysli się czasem że jest sie wyrodną matka mimo, ze ta praca
      psyhicznie jest nam potrzebna jako oderwanie od codzienności i wcale az tak żle
      nam nie robi, choć uwazam, że kobieta powinna pracować 6 a nie 8 godzin.,
      Człowiek drży czy inna osoba będzie w stanie go dopilnowac, nakarmic o czsie,
      zmienic poieluche/a to tez sztuka u mniektórych dzieci/, podać leki o czsie
      jeśli takowe otrzymuje, u nas jeszcze azs/więc kazde przewijanie wiąże się ze
      smarowaniem zaognionych miejsc/ zatem sądzę ze stąd bierze się to narzekanie i
      niepokuj. Ja po pierwszym dziecku wróciłam zaraz po macierzynskim i po wybraniu
      wypoczynku/miał zatem 7 m-cy i poniewaz był na cycolu to przez pół roku gnałam
      jesze w południe aby go nakamic-pracyje w urzedzie gdzie na szczescie pracodawca
      przestrzega kodks pracy-/. Natomiast przy córci musiała bym wrócić juz dawno bo
      w połowie marca/wtedy załapałam się na dłuzszy macierzyński a tym razem juz
      nie/, ale stwierdziłam,ze jest jeszcze za malutka/ma alergię i tak naprawdę
      niewiele może jesc, zatem cycol to główny posiłek/. Zaryzykowałam z 6
      miesięcznym wychowawczym. Mam nadzieje że bede miec gdzie wrócić. A czy tak
      bardzo narrekałam, nie wiem, raczej chyba sie niepokoje o dziecko gdy je
      zostawiam pod opieka kogoś innego, choc to też kwestia przyzwyczajenie i
      nabrania zufania do osoby i do oswojenia się z sytuacją. Na pewno nie jest łatwo
      pogodzić macierzyństwo z domem a i jeszcze z pracą. A syn np do 1,5 roku cycolił
      w nocy co dwie czy trzy godziny, zatem na niewyspoanmie bardzo narzekałam, no i
      jak chorował musiałam brac zwolnienia bo nic nie chciał jesc tylko cycusia. a
      została sie z nim moja tesciowa. A ponieważ jejst z innego miasta mieszkała u
      nas cały tydzień a na weekendy wracała do swojego domu i potem a piac od nowa. I
      tak było przez 2 lata. Z córcia zaś bedzie niania a od 1,5 roku złobek, babcia
      już się nie podejmuje. Zresztą nie wiem czy ja znowu chcę zamieszkac z tesciowa,
      mimo że jest raczej bezkonfliktowa, to jednak teściowa. Pozdrawiam.
      A swoją drogą To uważam że wychowawczy powiniem trwac conajmiej 3 lata a potem
      najwyzej byc bezpłatny. Kto by jednak chciał mógłby wrócic do pracy wczesniej.
    • martajoanna1 Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 11:31
      Wiesz, marudzimy, bo chociaż ciężko jest wytrzymać w domu tylko z dzieckiem (w
      mojej sytuacji mąż wraca późno),mając małą styczność z innymi dorosłymi ludźmi,
      nikłe szanse odpoczynku w ciągu dnia (a i często w nocy) to (przynajmniej dla
      mnie) wizja rozstania się z moją córeczką na około 10 godzin - praca + dojazd
      jest obezwładniająca. Do tej pory to ja zawsze przy niej jestm, to ja umiem
      najlepiej zinterpretować jej potrzeby, ja widzę jej postępy jakp pierwsza i
      WIEM, ŻE NIANIA MNIE NIE ZASTĄPI, NIGDY NIE BEDZIE TAK DOBRA JAK JA. Niestety do
      pracy trzeba wracać, i chociaż czasem jest tak zła na małą, że aż mnie nosi to
      każdy uśmiech, czy ufne przytulenie to wynagradza. I dlatego tak narzekamy, bo
      tęsknimy, boimy się czy wszystko jest na 100% w porządku, żal nam maluchów. Moim
      zdaniem, jeśli ktoś tego nie rozumie (niekoniecznie musi się zgadzać) to
      powinien przemyśleć sobie sprawę macierzyństwa.
    • agatkaros Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 11:47
      Uff, jak to dobrze, że znalazło się w tej wypowiedzi ostatnie zdanie.....
      Ja nie rozpaczałam i nie rozpaczam.
      pozdrawiam
      • mama-kacpra Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 12:04
        Witam
        Ja tez zamierzam wrocic do pracy jak maly skonczy 15 m-cy, zamierzam bo narazie
        nie mam pracy tzn. moja firma sie rozwiazuje, obecnie jestem na wychowawczym
        platnym ale jak sie firma rozwiaze to koniec z zasilkiem.Wiec nie wiem jak to
        bedzie.Ale wiem ze pracowac chce, ponad rok jestem z dzieckiem kocham go
        bardzo, ale wiem ze w domu nie wysuiedze dluzej.Chce sie rozwijac i byc miedzy
        ludzmi, jest mi to potrzebne dla psychiki.Niestety niektorzy tego nie rozumieja
        np. rodzina mojego meza! Pewnie jestem juz wyrodna matka w ich oczach bo maluch
        od wrzesnia pojdzie do zlobka (nie bardzo ma kto sie nim zajac tak na stale,
        niania odpada raz to kasa a dwa jakos nie mam zaufania).Ja wtedy zaczne
        poszukiwania pracy, a malucha pomalu wdroze w zlobek, czy bedzie chorowal
        zobaczymy.Ale wiem jedno nie dam rady siedziec z dzieckiem do 4 - 5 roku
        zycia.Moja znajoma znajomuje sie dzieckiem, a maly ma juz 9 lat.Nie musiala isc
        do pracy stac ich na to ale tez nie chciala.To jej wybor.Nikt jej tego nie
        zabroni ale to ze ja chce isc do juz jedtem zla mama bo zostawia takiego
        malego.Nie zostawiam bo po zlobku maly bedzie ze mna! Ja podziwiam mamy ktore
        wychowuja dzieci do czasu az pojda do szkoly.Ja bym nie dala rady, pewnie bym
        dopiero wtedy narzekala.A tak wiem ze za kilka miesiecy sie to skoncz to
        siedzenie w domu wiec sie delektuje i spedzam z malym jak najwiecej czasu.
        Pozdrawiam mamy pracujace
    • mika_p Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 11:52
      Przeprowadziłas jakieś badania na konkretnych nickach, tych, które na CiP
      pisały o długotrwalym zwolnieniu a potem na Niemowlęciu o trudach
      amcierzynstwa? Ponad rok śledziłas wypowiedzi konkretnych osób w duzej ilości,
      czy piszesz o swoich wrazeniach z lektury kilku postów?
      • kasia_go Re: Powroty do pracy - dlaczego tak narzekacie??? 24.05.06, 13:00
        Nie, aż taka skrupulatna nie byłam. To moje wrażenie które odnoszę czytając
        forum. Sama wróciłam do pracy, mając 4 miesięczne dziecko, obie z córką dobrze
        to znosimy i cieszymy się każdą chwilą razem.
Pełna wersja