amagda80
24.05.06, 11:15
maly ma 3 miesiace; dotad nie mialam z nim wiekszego problemu, ale od
tygodnia mam tak dosc swojego syna, ze marze chwilami o tym by go gdzies
oddac...stal sie absorbujacy okropnie: w ciagu dnia przestal zasypiac sam-
musze go bujac w wozku i nie moge przestac i odejsc ani na chwile bo sie
budzi i strasznie krzyczy, nie mowiac juz o histerii jaka odstawia zanim uda
mu sie usnac (a klade go jak juz jest naprawde bardzo spiacy)!! przestaly go
tez interesowac karuzelki, maty edukacyjne- dotad zajmowaly go przez jakis
czas, teraz w ogole nie chce pod nimi lezec, wymaga zebym go nosila caly czas-
wtedy nie placze (wazy 7 kilo a ja mam problemy z kregoslupem i nie moge go
dzwigac non stop!!)
wiem, ze jest zdrowy, ze wszystko ok, mysle po prostu, ze zrobil sie troche
wredny. problem jednak polega na tym, ze brak mi cierpliwosci zeby znosic te
humory i krzyki i placz! samej chce mi sie plakac, zaczynam juz krzyczec na
dziecko, czasem mam ochote wyjsc z domu i zostawic go takiego ryczacego;
chwilami rzezcywiscie nie reaguje juz na placz ale on nie przestanie sam
krzyczec- i tak musze do niego pojsc.
czuje jak lapie mnie coraz wieksza depresja bo nie dosc ze nie moge zrobic
doslownie nic w domu czy dla siebie, to jeszcze zaczynam miec naprawde dosc
wlasnego syna...
prosze, napiszcie czy to minie, czy sa jakies sposoby na poradzenie sobie z
takim zlosnikiem i skad wziac cierpliwosc??????????????albo po prostu
napiszczie ze macie tak samo- zawsze to jakies pocieszenie ze nie tylko mi
jest tak trudno...