A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasnie ..

09.06.06, 21:39
posob,ze przestalam sie do niej odzywac,tylko mowie jej dzien dobry.Tez mialam
ten problem i stwierdzilam,ze bede myslec tylko o sobie i dziecku.Najpierw
wygarnelam jej kilka rzeczy odnosnie wtracania sie w moje malzenstwo a na
koncu,ze nie odbierze mi zadnej przyjemnosci z przezywania macierzynstwa i to,ze
nie upowaznilam jej do uidzielania rad a jesli bede je potrzebowac to sie zwroce
do niej.Bylo jej przykro i nie odzywala sie do mnie kilka dni a ja bylam
szczesliwa,bo wreszcie mialam swiety spokoj.Maz wie,ze nie mam zamiaru rozmawiac
z jego matka i akceptuje to,choc bylo mu ciezko na poczatku.Wiem,ze to wyglada
nienormalnie,ale ja czuje sie lepiej,czuje sie tak jakbym sie od niej
wyzwolila,choc dalam sobie na poczatku wejsc na glowe.Jej rodzina tez krzywo na
mnie patrzy z tego powodu,ze nie rozmawiam z nia,ale na szczescie moja rodzina
to rozumie i pelni mnie podzielaja.Dziewczyny nie dajcie sie,szkoda tylko,ze
zanim przyszlo dziecko narobila sporo zamieszania w moim malzenstwie i nie
myslalam jak moglabym tego uniknac.
Nawet dzis zadzwonila do mnie na komorke a ja sie rozlaczylam i wiem,ze to
chamsko wyglada z mojej strony ale coz...
Dodam,ze wczesniej bylam dla niej dobra,mila, zawsze z nia rozmawialam kiedy
chcialam a zrobila mi zla opinie wsrod swoich znajomych.Na nic moje
starania,wszystko jedno jaka bede i tak bedzie o mnie mowic zle.
    • moni.l1 Re: A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasn 10.06.06, 11:06
      Witaj w klubie!
      Ja miałam "szczęście" poślubic jedynaka.Oczywiście,9 lat chodzenia,było fajnie
      i im bliżej ślubu,tym więcej zapewnień,że nie będą się wtrącac,mam krótko
      trzymac przyszłego męża (a jej syna) i oni wyjadą a nam zostawią mieszkanie bo
      młodzi muszą sami mieszkac.......itd,itd..
      Po ślubie,dokładnie 2 dni,zaczęło się !!!Np.zabrała mojego JUŻ męża na
      zakupy,wydała na jego ciuchy około tysiąc zł.-przemilczałam,choc uważam iż od
      tego jest żona by ubierała męża.Mieszkanie- z miesiąca na miesiąc przekładali
      przeprowadzkę,teraz mija 2 lata.
      Zresztą wiele tego było.Córka,jedyna wnuczka moich teściów,niedługo kończy rok
      i widzieli ją 5 razy,ani razu nie zadzwonili do nas zapytac jak się czuje
      (chorowała,byliśmy 3 razy w szpitalu),ostatnio wypaliła :"ale duża
      dziewczynka,już pół roku kończy!"-przyznam,nawet jej synowi szczęka opadła.
      Gdy zapytałam czemu nie interesują się jedyną wnuczką-zaczęła się wojna!!!
      Oczywiście jestem BE!Mąż na początku też na mnie najeżdżał,ąle po około 1,5
      miesiącu przejżał nz oczy,pomogły mi koleżanki,które otworzyły mu oczy.
      Ja czuję "wstręt" do tej kobiety,nie mam ochoty z nią dyskutowac.Też byłam
      miła,pogadałam z nią i ogólnie było miło.Ale teraz-KONIEC.Mam swoją
      godnośc,Sroce spod ogona nie wypadłam.Nie dam się.
      Powodzenia
      • agad78 i slusznie moni 10.06.06, 12:47
        moj maz nie jest jedynakiem,ma siostre,ktora zostala zaraz jak urodzil sie maz
        oddana pod opieke babci i tak juz zostalo.
        moja tesciowa powiedziala,ze moj maz jest prezentem od niej w dniu slubu,szok.
        tesciowa ma kase i bedzie chciala przekupywac mnie roznymi prezentami,ale ja juz
        skonczylam z nia na zawsze smile.
        pozdrawiam cie moni.
    • ptaszynka79 Re: A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasn 10.06.06, 13:12
      o mojej to by można pisać i pisać... ale żadnych pozytywów, niestety. Wczoraj
      np. maz przyjechał po mnie motorem- jest zapalonym bike'owcem. Więc
      pojechalismy do domu z pytaniem, czy zajmie sie małym jeszcze 30 minut, a my
      skoczymy troszke pojeździc. Z uśmiechem się zgodziła. Wróciliśmy po 20
      minutach, mąż poszedł do garażu. a ona do mnie, że Marcinek nie powinien
      jeździć, bo sobie zrobi krzywdę, ja na to, że jest odpowiedzialny (maz jedźi
      ostrożnie, w specjalnym kombinezonie i w żółwiku) a ona z wyrzutem, że on tak,
      ale ja nie, bo jak byłabym odpowiedzialna, to Małego by nie było (fakt, nie
      planowalismy dziecka, ale na wiadomość o ciąży i ja i mąz bardzo sie
      ucieszyliśmy), że odebrałam Marcinkowi wolność, że on tak lubił sobie wyskoczyc
      to tu to tam. Mąż wrócił i tesciowa zamilkła, usmiechnięta zaczęła wychwalać go
      jaki przystojny w skórze itd... a ja dusiłam w sobie łzy- razem z męzem
      jestesmy bardzo szczęsliwi, nie czujemy , że cos nam uciekło i dziecko
      nas "ogranicza" wręcz przeciwnie... po jej wyjściu powiedziałam mężowi o
      wszystkim, obiecał że z nią porozmawia... ja walczyłam o swoje 2 lata i
      niestety nic się nie zmienia, juz nawet rozmawiać/tłumaczyć/ kłócic sie nie mam
      sił sad no i skazana będę na nią jeszcze 2 lata- potem mały pójdzie do
      przedszkola.. Dziewczyny podziwiam Was za odwagę i upór !!!
      • ninka70 Re: A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasn 10.06.06, 16:39
        Agad78 - nie przejmuj sie, ja ze swoja poradzilam sobie w bardzo podobny
        sposob. Dlugo bylam mila, az cos we mnie peklo i stwierdzilam ze niby w imie
        czego mam jej pozwalac na wszystko, w imie tego, ze jestem mila i dobrze
        wychowana? Mam tez na szczescie charakter i choc chwile to trwalo to jestem od
        niej przynajmniej jak na razie uwolniona. Nie mam zadnych skrupulow, jak czasem
        dzwoni robie tez czasem tak jak Ty smile). Nie mam ochoty z baba gadac, zreszta
        wiem, ze jak dzwoni tesciowa, to sie zawsze kroja jakies klopoty. Wole sie w
        nie nie angazowac. Widujemy sie rzadko - oni (tzn ona i tesc) zreszta nie pala
        sie specjalnie do odwiedzin - i dobrze. W koncu to nasze zycie i my mamy prawo
        decydowac o nas i o naszych dzieciach. I tyle. Moj maz znosi cala sytuacje ze
        stoickim spokojem i wyrozumialoscia. Zreszta jego tez juz pare razy
        wyprowadzili z rownowagi...

        W sumie to tak z ogolniejszej perspektywy to troche przykre, bo to jednak
        najblizsi ludzie dla meza. Ale coz jak ktos nie ma za grosz taktu, to trudno,
        wydaje mi sie, ze trzeba bronic spokoju domowego ogniska, w koncu to my
        jestesmy teraz najblizsza rodzina.
        • agad78 Re: A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasn 10.06.06, 17:49
          ja z tesciowa mieszkam i to jest najgorsze,ale pocieszam sie,ze wkrotce sie
          wyprowadzamy,za jakies dwa miesiace.maz dostal awans,wiec stac nas na wynajecie
          malego mieszkanka,uff,co za ulga.
          moja tesciowa byla druga po mezu osoba,ktorej powiedzialam,ze jestem w
          ciazy.uslyszalam,ze to moj problem,powiedzialam o tym mezowi a on z matka a ona
          wyparla sie tego co mowila.miala tez pretensje,ze moj brat bedzie chrzestnym a
          chrzestna moja najlepsza kolezanka a nie np siostra mojego meza.niuestety z
          siostra meza nie mam dobrych stosunko i z jakiej racji mialabym ja brac na
          chrzestna,przeciez ja tez powinnam miec dobre uklady z rodzicami chrzestnymi
          nszej dzidzi.
    • driadea Re: A ja poradzilam sobie z tesciowa w taki wlasn 10.06.06, 19:29
      f. Niemowlę traktuje wyłącznie o pielęgnacji i rozwoju niemowlęcia, a każdy
      wątek, który wykracza poza te ramy tematyczne, zostanie, zgodnie z regulaminem,
      przeniesiony na odpowiednie podforum forum eDziecko.
      Zapraszam tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=42745554&a=42746192
Pełna wersja