marta.zet
21.06.06, 19:59
Nie wiem kto mi to zrobił i w jaki sposób tego dokonał, ale chyba wredna Matka Natura wyposażyła mojego Malucha w dwa zaistalowane fabrycznie systemy:
1/ wczesnego ostrzegania przed łóżeczkiem,
2/ diabelnie szybkiego reagowania na zaistniałe już łóżeczkowe zagrożenie.
Po karmieniu pięknie zasypia mi na ręku albo gdy kładę go na swoim brzuchu.
Wystarczy jednak kilka sekund, gdy niosąc go zmierzam w stronę łóżeczka - otwiera oczy, a gdy tylko dotknie materacyka - włącza się "syrena"

No i całe usypianie poszło w las.
Zastanawiam się czy gdzieś popełniłam błąd wychowawczy ?
Może zbyt często Malucha nosiłam, tuliłam, śpiewałam i głaskałam, ale przecież wszystkie mądre osoby i książki twierdzą, żeby dziecku tej czułości nie żałować. Mój mąż obawia się, że Mały już ma zadatki na Taliba, ale to może być genetyczne obciążenie. Moja mama twierdzi, że od najmłodszych lat chciałam mieć wszystko pod kontrolą i usypiałam tylko jednym okiem
Znacie jakieś skuteczne metody, by "zmylić" antyłóżeczkowy zmysł Szkraba ?