gosika78
25.06.06, 18:29
Wiem, że takich wątków jest miliard, ale muszę się pożalić. Mała jest słodziutka, kochamy ją niemożliwie mocno, ale wariacji dostaję siedząc z nią w domu. Przedpołudnia zajmuje sobie marudzeniem i wrzaskami i terrorem psychicznym mającym na celu noszenie jej na rękach (pomaga TYLKO to i cyc). Na spacerkach, na których do niedawna słodko spała po 20 minytach oczy szeroko otwarte i już wiem, że muszę biec do domu, bo wstyd z wrzeszczącym wózkiem po osiedlu pomykać. Dziś przesadziła. Pojechliśmu na spacer do lasu i nad jezioro. Pięknie, drzewa szumiały, woda leciutko pluskała, a po 20 min... Mała wystraszyła chyba wszystkie leśne zwierzęta. Skończyło się tak, że pozostałą część spaceru z grobowymi minami ( i ja rycząca) nieśliśmy ją na rękach zadowoloną i szczęśliwą. I jak tu gdzieś się z nią wybrać? Jak w tytule wątku, nie wiem, skąd mam brać siły...