5-tyg dziecko, skąd brać siły :(

25.06.06, 18:29
Wiem, że takich wątków jest miliard, ale muszę się pożalić. Mała jest słodziutka, kochamy ją niemożliwie mocno, ale wariacji dostaję siedząc z nią w domu. Przedpołudnia zajmuje sobie marudzeniem i wrzaskami i terrorem psychicznym mającym na celu noszenie jej na rękach (pomaga TYLKO to i cyc). Na spacerkach, na których do niedawna słodko spała po 20 minytach oczy szeroko otwarte i już wiem, że muszę biec do domu, bo wstyd z wrzeszczącym wózkiem po osiedlu pomykać. Dziś przesadziła. Pojechliśmu na spacer do lasu i nad jezioro. Pięknie, drzewa szumiały, woda leciutko pluskała, a po 20 min... Mała wystraszyła chyba wszystkie leśne zwierzęta. Skończyło się tak, że pozostałą część spaceru z grobowymi minami ( i ja rycząca) nieśliśmy ją na rękach zadowoloną i szczęśliwą. I jak tu gdzieś się z nią wybrać? Jak w tytule wątku, nie wiem, skąd mam brać siły...
    • ziutencja78 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 20:37
      Moja mala byla taka sama ona plakala i ja razem z nia. Naszczescie przeszlo jej
      to 28 konczy cztery miesiace jest pogodnym dzieckiem. Musisz to jakos
      przetrzymac a jak placze to niebiegnij od razu i niedenerwuj sie bo to nic
      niedaje. Jak placze i masz juz dosyc to poloz mala do lozeczka a sama wyjdz do
      drugiego pokoju na chwile i uspokuj sie. A na dworze jak placze to radze
      niebierz jej na rece bo sie szybko przyzwyczaji do tego a wtedy napewno bedzie
      plakac za kazdym razem. Powodzenia bo wiem co to znaczy.
      • aaola Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 20:53
        Piotruś też wymuszał wszystko płaczem a jeszcze na 7tyg mąż musiał wyjechac za
        granice i byłam sama Padałam na ryjka Jak wrócił mąz to zaczął go przetrzymywać
        i się udał Teraz synek ma 6,5msc sam zasypia w łózeczku i potrafi sam sie bawić
        życzę powodzenia
      • karcia85 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 17:26
        moja mała 9 tygodniowa Bździągwa jest taka samasmile)-smoczka nie,"cyceka" bierze
        nawet wtedy gdy najedzona (żeby sobie pomemłać),a na spacerek idziemy z
        płaczącym wózkiem (spi w nim tylko pol godzinki)...najbardziej wkurzają mnie
        teksty ludzi w stylu: "oejejejejjjj jak płacze...." (kuśwa, dziecka nie
        widzieli,czy co??;p) a co to jej święte prawo tak papkę drzeć!! (mam ochotę
        krzyknąć ale zachowam się kutlturalnie i puszczam uwagi mimo uszu...). Za to w
        domku jest wypieszczana na wszystkie możliwe sposoby, czyli cały dzień (prawie)
        noszenia. Ale, pomyślcie, wy w nocy to przynajmniej możecie się wyspać. Ja
        siedzę do 5 rano i po prostu kuję do egzaminów, i muszę mieć siłęsmile))...ale
        uśmiech mojej córci wszystko wynagradza!smile
    • blueluna Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 20:51
      Sluchaj - a rozwazalas zakup nosidelka? Choc na razie to raczej chusty?
      Moj synek, do czasu az nie urosl za bardzo - a u niego bylo to szybko bo majac
      3 miesiace wazyl juz 10 kilo - wedrowal ze mna wszedzie (bo zabieralam go ze
      soba gdzie tylko sie dalo) - najpierw w chuscie a potem w nosidelku (teraz tez
      czesto nosidelka uzywamy choc wazy juz jakies 14 kilo).
      Uwielbial to, mogl byc tak noszony godzinami.
      Nawet o jedzenie sie nie dopominal smile
      Wiem ze jest to mniej wygodne niz wozek w wielu sytuacjach - ale jesli Wasze
      spacery tak wygladaja - to moze warto by bylo jednak nad czyms takim pomyslec?
      My do czasu gdy Przemek mogl przesiasc sie do spacerowki - wozka normalnego
      uzywalismy tylko na dluzsze spacery do parku (a i to nie zawsze) - a na
      ciaganie dziecka z nami wszedzie w inne miejsca - nosidelka.
      I naprawde - i on byl zadowolony, i my smile
      I nie wiem, moze dzieki temu tez - w domu wcale nie domagal sie noszenia na
      rekach.
      Pewnie gdybysmy go duzo nosili - to by chcial smile
      Ale my od poczatku staralismy sie w domu przyzwyczajac go do zabaw na siedzaco
      i lezaco.
      A wynoszony byl na spacerach smile
    • pucia78 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 21:11
      5 tyg to maleństwo i jesteś dla niego jedynym kontaktem z tym światem! Niestety
      pierwsze tygodnie są najcięższe (cierpliwość, pokora ...) ale noś ile tego chce,
      przystawiaj do cyca, tul, całuj i przemawiaj. Poza tym, pamietaj że w okolicah 6
      tyg może się przydarzyć tzw kryzys laktacyjny - i może być bardziej marudna niż
      zwykle bo będzie miała zwiększone zapotzrebownaie na twoje mleczko, wtedy
      najlepiej położyć się z nią do łóżka i dać jej ssać ile chce. Ja też miałam
      takie dni ale wierz mi, tyle co zainwestujesz teraz w dzidzię to tyle ona się
      odwdzięczy ! Poza tym nie słuchaj się rad typu " nie bierz za szybko n arączki z
      wózka bo sie przyzwyczai". To pisza jakieś dziwne mamy! Takie maleństwo
      potzrebuje przede wszystkim ciepła, miłości aby czuć sie super bezpiecznym.
      Ponoś może w chuście ?
      • shady27 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 21:20
        dlaczego od razu dziwne mamy??? ja tez uwazam ze nie nalezy dziecka nosic za czesto bo sie przyzwyczai.....jak inaczej wytlumaczyc fakt, ze moj synek noszenie na rekach ode mnie sie nie dopomina a od mojego meza tak?? bo wie ze mamusia nie wezmie a tatus jak najbardziej....chetnie bym go nosila ale moj kregoslup nie daje rady, wystarczy ze 2 razy dziennie ponosze wozek z 2 pietra....
      • kamienna5 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 17:18
        Czytałam podobny list w "dziecku" i psycholożka odpowiedziała, że dziecko musi
        się uczyć samodzielności i nie można go non stop nosić. Odpowiedź puci mnie
        szokuje, pewnie sama czuje jakieś braki z dzieciństwa i "inwestuje w dziecko".
        Nasza mała ma 9 tyg. śpi sama w ciemnym pokoju, nie nosimy jej - raczej leży.
        Potrafi sama się bawić nawet godzinę, uśmiecha się do wszystkiego (zwłaszcza do
        lamp), jest pogodna, płacze od wielkiego święta jak ją brzuszek boli.
        Uważam, że robi się dziecku krzywdę nie pozwalając mu na samodzielne bycie sam
        na sam.
    • amoszyn Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 21:17
      Pewnie Cię to nie pocieszę pisząc, że mój syn ma 10 miesięcy a ja wciąz się
      zastanawiam skąd brać siły. Problemy się z czasem zmieniają, jadno sie poprawia,
      psuje się co innego. I tylko sił ciągle nie przybywa (zwłaszcza po którejś z
      kolei nie przespanej nocy). Zastanawiam sie wtedy czy jest jakaś granica
      wytrzymalości ludzkiego organizmu i co będzie jak ją wreszcie przekroczę.
      • shady27 padniesz na twarz ;) 25.06.06, 21:21
        ja tak mialam, bylam tak zmeczona ze pewnego dnia poprostu zemdlalam, pozniej zasypialam na siedzaco a teraz ze zmeczenia nawet nie jestem w stanie zasnac mimo ze chce....koszmar
        • gosika78 No to ładnie :)A gdzie słynne uroki macierzyństwa? 25.06.06, 22:19
          Czyli dobra, godzę się z tym, że padnę na ryjka smile Aby nie zwariować...
          • shady27 Re: No to ładnie :)A gdzie słynne uroki macierzyń 26.06.06, 17:20
            hihihi radosci i uroki tez sa smile)
    • lunarei Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 25.06.06, 22:56
      Nie słyszałam o 5-tygodniowych dziecku, które cokolwiek wymusza płaczem, czy
      terroryzuje psychicznie matkę. Dziecko trzeba nosić, ono nie rozumie dlaczego
      ma leżeć w wózku i dlaczego nie chcesz go wziąść na ręce. Potrzebuje twojej
      bliskości i dotyku.
      Tak, małe dzieci mają silną potrzebę ssania. Polecam smoczek. Pewnie
      nasłuchałaś się dobrych rad od niesmoczkowych mam. Ja miałam wybór: albo smok,
      albo wycie, albo pierś 24/7. Wybrałam smoczek.
      Widać wyraźnie, że jesteś zmęczona. To też normalne. Odpuść trochę. Wyjdź
      czasem sama na spacer a córkę po nakarmieniu zostaw z kimś z rodziny. Przeżyje.
      Odsypiaj w dzień nieprzespane noce. Nawet półgodzinna drzemka pomaga. Wyręczaj
      się w pracach domowych kiedy tylko możesz. Jest teraz taka piękna pogoda, nie
      siedź w domu. Wychodź jak najwięcej. Jak mała płacze, weź ją na ręce,
      pogłaszcz, porozmawiaj. Nie wstydź się płaczącego dziecka. Wierz mi, że
      dwulatek wyjący, wrzeszczacy i rzucający się na ziemię jest gorszym widokiem, a
      przecież nie będę wstydzić się swojego dzieckasmile

      Dystansu życzę. Ciesz się dzieckiem.
      • gosika78 do lunarei 26.06.06, 11:20
        Oj, gdyby ona jeszcze chciała tego smoczka smile Jak go wkaładam do jej buzi, to dostaje białej gorączki. Mam wrażenie że nie lubi tego, co lubią wszystkie dzieci - bujania w wózku i smoka.
        • drops27 Re: do lunarei 26.06.06, 16:24
          problem ze smoczkiem niekoniecznie musi wynikac z tego ze mala go nielubi,
          bardzo mozliwe ze nie umie go jeszcze ssac, my naszemu 4-tygodniowemu
          Kubusiowi, czasem dajemy dydusia, ale musimy mu go przytrzymywacsmile bo wylatuje
          mu z buzki, ale zauwazylam ze jak wszystko ma tzn jest najedzony, ma sucho, nie
          jest za goraco i mama blisko to bez smoka mozna zycsmile
    • kayah73 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 01:13
      Chusta, nosidlo!
      Moja corka do ok 10-tego mies zycia nie tolerowala wozka, probowalismy rozne,
      probowalismy roznych zabiegow, usypiania, sadzania, kladzenia na brzuchu, boku,
      itd - darla sie w nim okropnie. W chuscie nie ma problemow, zasypiala albo
      sobie ogladala swiat, czula sie bezpieczniej.
      Teraz ma rok, nie chce byc wiecej noszona, woli wozek, a najchetniej to
      wszedzie wlezc sama. Czasami wolalabym zeby dale siedziala w nosidle, ale
      niestety juz to nie przechodzi...
      • monaruda Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 08:16
        Ja też miałam kryzys do trzeciego tygodnia, przerażało mnie ciągle siedzenie z
        cycem przewijanie, cyc, przewijanie aż jakoś mnie olśniło i przetłumaczyłam
        sobie że to dziecko jest zależne ode mnie, niczego winne, że będzie lepiej, że
        z każdym dniem uczy się czegoś nowego i to wynagradza te nieprzespane noce. Nie
        biorę jednak dziecka na noc do łóżka, dopiero około 6 rano. Powód jest prosty,
        mimo że mój 2-miesieczny synek daje mi pospać nawet do 7 godzin to ja jednk
        jestem nieprzytomna i często zdarza mi się w nocy, że we własnym łóżku szukam
        Kuby, że niby zaplątał się w pościeli. Mąż wie o co chodzi i kiedy zobaczy jak
        przetrzepuję pościel mówi: Kuba jest u siebie w łóżeczku. Ja grzecznie zasypiam
        • pampeliszka Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 09:46
          Trzy pierwsze miesiace sa najgorsze, potem juz sie zrobi lepiej. A kiedy
          dzieciak sie po raz pierwszy do Ciebie usmiechnie, zapomnisz o tych
          nieprzespanych nocach...Co nie znaczy, ze potem to juz wieczna sielanka (np.
          przy zębach). Ale jest inaczej, maluch sie zaczyna bawic sam ze sobą, nie musi
          juz miec cały czas biustu w pyszczku.
        • olimpia_b81 Re: do monaruda 26.06.06, 11:26
          ale mi humor poprwilassmilesiedze z dzieckiem przy cycu-8 tygsmile i chyba dalas mi
          sile na nastepne pare godzin w tym stylusmile
          • gosia.sos Re: do monaruda 26.06.06, 15:23
            ja tesz tak siedze...jeszcze tylko 6 tyg. i skończy ten magiczny 3-ci m-c wink
    • asiek501 Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 11:30
      miałam to samo
      pierwsze tygodnie, ba, miesiące były dla mnie strasznie wyczerpujące i
      psychicznie i fizycznie (niewyspanie)
      Iga była bardzo dużo noszona, wolałam ją mieć na rękach niż słuchać krzyków.
      Siedziłam z czasem po 2 godziny - ona mi spała na rękach a ja czytałam albo
      siedziałam w necie. Gdy ja odkładałam do łóżeczka to spała max pół godz.

      olałam prace domowe, robiłam tylko to co konieczne (czyli umyc sie i zjeść).

      Nie uważam, aby mozna było rozpieścic takiego malucha nosząc go na rękach. Tak
      jak pisalam, Igę nosiłam bardzo dużo a teraz wcale sie tego nie domaga (ma 10 m-
      cy), no może rzadko. Świetnie potrafi się zająć zabawkami czy poznawaniem
      mieszkania.
      Dla dziecka jestes całym światem, przez 9 m-cy był non stop "tulony" w brzuchu,
      a teraz nagle chcecie go przestawić na tryb "radź sobie sam"?

    • steffan Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 15:09
      początki sa trudne. mnie zdarzyło sie omdlenie z wyczerpania. kilka radsmile)):
      1. zastanów sie, czy maleństwo nie jest głodne. pewnie polecą tu na mnie gromy
      od mam-karmicielek, ale moje dziecko darło sie po prostu z głodu. butelka
      rozwiązała problem.
      2. świetnym rozwiązaniem jest smoczek. na początku nie jest "niebezpieczny",
      dopiero później warto ograniczac.
      3. nie krępuj sie "pomykania" z wrzeszcczacym wózkiem na spacerach. wiem, ze
      człowiekowi głupio, ale nie trzeba sie tym przejmować
      4. poproś kogoś o pomoc. niech zostanie z "potworkiem" na pare godzin a ty
      wyjdź sobie gdzies sama i odetchnij.
      powodzenia. będzie dobrze. moja córa ma 14 mies. a ja nadal jestem ledwo zywa
      (pracuję). to minie może za 2 latasmile))))
    • aczka Re: 5-tyg dziecko, skąd brać siły :( 26.06.06, 15:15
      JA mam trochę inne doświadczenei jeśli chodzi o cyca np. Mój Maluch odp początku
      pije co 2.5-3 h. I jest tak nauczony, więc nie domaga się cyca częściej-
      wyjątkiem są takie upały, wtedy sama go zachęcam do picia. Ostatnio też zaczął
      płakac po kilku minutach na spacerze, ale juz wiem, o co chodzi- po prostu jest
      mu za ciepło, pomyśl o tym. I nie wmawiaj sobie, że dziecko uzywa szantażu
      emocjonalnego- wierzm i, ono niczemu nie jest winne i nie robi nic specjalnie.
      ma swoje potrzeby i po prostu o nich informuje marudzeniem i płaczem, bo to
      jedyny sposób kkomunikacji, jaki zna. Ja tez używam smoczka, tylko przed
      spaniem, Mały się uspokaja i zasypia, potem mu go zabieram- nie ma w tym nic
      złego. A dziecko leżące w wózku, czy łózeczku nie zawsze płacze, bo chce byc
      noszone, czy głodne. niemowlak ma wiele potrzeb i musisz się nauczyć je
      rozpoznawać, wtedy będzie ci łatwiej. Ja sama mam 5-cio tygodniowego synka i
      wiem, że nie jest to łatwe, ale nie nosze go za kazdym razem, kiedy płacze,
      czasem wystarczy przewinąć, obrócić na boczek, podać smoczka, pogłaskać. A
      podawanie cyca przy każdym płaczu jest po prostu zatykaniem mu buzi. Ja miałam
      kryzys wytrzymałości, kiedy miał 3 tygodnie, a teraz staram się z nim
      zaprzyjaźniać i nie denerwować się, kiedy płacze, bo wiem, że nie robi mi tego
      na złość.
      Pozdrawiam
      PS Może poproś czasem kogoś z rodziny, żeby ci pomógł, zrób coś dla siebie,
      przejdź się sama do sklepu, zdrzemnij się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja