Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!!!!

02.07.06, 21:59
Dziewczyny, czy jesli chodzilyscie do szkoly rodzenia w ramach programu Mama,
zdrowie i ja to tata placil jakies pieniadze jako osoba towarzyszaca. Ja ide
wlasnie juto po raz pierwszy do szkoly przy szpitalu w ktorym bede rodzic i
nie wiem jak tata - bedzie placil?
    • saba30 Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 02.07.06, 23:03
      Ja nie chodzilam do szkoly rodzenia (szkolilam sie sama w domu z ksiazek i
      gazetek) Mój mąż byl przy porodzie (jakos tak spontanicznie wyszło) i nikt go
      nie zmuszal do zapłaty!! smile)

      Było cudownie!!!!!
      • mmala6 Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 03.07.06, 10:06
        tata nie placi za szkole rodzenia.Cena jest jedna czy mama idzie sama, czy z
        osoba towarzyszaca.No chyba ze u Ciebie sa jakies inne zasady ale pierwsze
        slysze aby tato placil osobno za szkole rodzenia.
        Porod rodzinny (czyli z mezem) to inna bajka i zalezy od szpitala.U nas porod
        rodzinny byl platny (Wroclaw, na Chalubinskiego).
        • agastrusia Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 03.07.06, 10:10
          U nas tata też nie płacił za szkołę.
    • goska2771 Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 03.07.06, 10:13
      U nas placilo sie tyle samo-z tata czy bez.Pozdrawiam!
      • kasiuchna Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 03.07.06, 11:52
        A co jesli tata nie bedzie mogl i przyjde wyjatkowo z siostra? |To chyba tez
        nie placi.
        • saba30 Re: Czy tata placil za szkole rodzenia - PILNE!!! 04.07.06, 14:50
          Naj lepiej zapytaj swojego lekarza prowadzacego (jeśli jest z tego szpitala w
          którym chcesz rodzic) Ja pytałam. Moja ginka oprowadzała mnie nawet i wszystko
          pokazywała, powiedziała że poród rodzinny - tak - z mężem i dobrowolna cegiełka
          - ale jak już pisałam mąż nie płacił NIC. Wyszło tak ze mnie wwieźli na oddział
          na wózku (mimo że czułam sie świetnie, tylko wody mi odchodziły)a meżowi kazali
          zaczekać na zewnątrz. Bałam sie że go w ogóle nie wpuszczą, a on miał ze sobą
          moja torbę i w ogóle. Jednak po zrobieniu wywiadu i wstępnym badaniu mąż wszedł
          i był przy mnie cały czas. Razem chodziliśmy po korytarzu, kiedy miałam skurcze,
          siedzieliśmy w takim specjalnym pokoiku i dzwoniliśmy po rodzinie że to "już" i
          żeby tzrymali kciuki. smile I tyle . Było super.
          życzę Ci też szczęśliwego porodu!
          pozdrawiam
          Malgosia
Pełna wersja