NA RACZKI!!!!!duzy problem!!

09.07.06, 18:42
moj maly synus ma 6 m-cy i nie chce lezec sam nawet chwile nawet w stercie
zabawek!!!!!jak czuje ze go odkladam to zaraz jest koncert az ... wezme go na
rece i tak caly dzien mnie juz bola rece! poradzcie jak odzwyczaic moze
jakies zabawy??
    • katep_1 Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 09.07.06, 18:44
      po prosto - nie reaguj na każdy jego grymas - jak troszkę popłacze to mu się
      nic nie stanie. Przejdziesz ten trudny okres (ja wiem że serce boli jak
      maleństwo płacze) a dla was obojgu będzie to na plus. A moze nosidełko?
      • reniuta67 Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 09.07.06, 21:41
        A ja wkladalam w chuztawke i byl jakis czas spokoj
    • madziaz Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 09.07.06, 22:16
      Katep_1 ma rację. Zrób to jak najszybciej, bo jak zacznie raczkować, to będzie
      za tobą łaził i wtedy musiałabyś go chyba zamykać w kojcu albo łóżeczku, a to
      już nie fair. A poza tym teraz to będzie kilka dni, a potem to będą tygodnie. I
      uśmiechaj się do niego cały czas - będzie cię naśladował i może nie będzie tyle
      płaczu.
      • martyskaa Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 09.07.06, 22:26
        moja córka również ma pół roku i odkładanie do łóżeczka na siłę nic nie daje!!!
        Wierzcie mi, nie jestem matką, która biegnie do dziecka na każde jego
        miauknięcie ale moje jest niemiłosiernie rozpieszczone. Kupiłam szelki ale
        takie żeby dziecko było przodem "do świata" i jest spokój, bo w wózku i
        huśtawce za żadne skarby nie chce siedziec. Liczę że gdy zacznie raczkować
        będzie ją interesowało coś innego niż ręce mamywink Bo ona chce tylko u mnie na
        rękach siedzieć, u nikogo innego;-( Pozdr
        • katep_1 Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 09.07.06, 23:35
          martysska to sa wlasnie skutki rozpieszczania dzieci, tylko jedno pytanie mi
          chodzi po glowie...jak tu nie rozpieszczać...
          • martyskaa Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 10.07.06, 11:32
            oj wiem że moja Olka jest rozpieszczona ale też z drugiej strony do końca 3.
            miesiąca miała straszne kolki, jeździliśmy z nią nawet na pogotowie. I
            oczywiscie wtedy cały czas był noszona na rękach jak ryczała. No i tak jej
            zostało. A teraz jest za duża na odzwyczajenie. Czekam aż zacznie raczkować
            choć wtedy pewnie bedzie jeszcze gorzej bo za nią nie nadążęwink Ale jesttem
            optymistką, nie martwię sie na zapaswink Pozdr
            • kreola7 Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 10.07.06, 12:01
              Hmmm...
              może jestem inna, ale ja nigdy nie odmawiałam mojemu dziecku noszenia na rękach.
              I może dlatego noszenie dla mojej małej nie było jakąś rzeczą trudno dostępną i
              nie traktowała go jako priorytet.
              Chciała na ręce to ją nosiłam, nie to nie - norma w jej mniemaniu, jak mi się
              wydaje.
              A jak zaczęła raczkować to nawet nie chciała siedzieć mi na rękach, bo przecież
              było tyle ciekawszych rzeczy...
              Nie wydaje mi się, żeby noszenie na rękach było czymś co rozpieszcza dzieci, a
              wręcz przeciwnie, daje im poczucie bezpieczeństwa, bliskości, ciepła,
              reagowania na ich potrzeby, co przyspiesza ich rozwój emocjonalny.
              Zauważcie, że w świecie zwierząt małe często są z matką non stop noszone np. na
              grzbiecie.
    • steffan Re: NA RACZKI!!!!!duzy problem!! 10.07.06, 12:37
      proponuję metodę sprawdzoną u nas jako nauka samodzielnego zasypiania, ale moze
      tutaj tez się sprawdzi. jak jest ryk, bierzesz na ręce i przemawiasz, po czym,
      jak sie uspokoi, odkładasz. jak ryk, znowu bierzesz. na początku moze to byc
      nawet wiele razy, ale później maluch się uczy, że nie moze być cały czas na
      ręklach, ale mama wcale go nie odrzuca i zawsze przychodzi wtedy, kiedy woła. u
      nas doskonale poskutkowało przy zasypianiu. powodzenia.
      DO KREOLI 7: stety czy niestety nie jestem małpą ani innym zwierzaczkiem, więc
      noszenie na grzbiecie pozosatwiam innym gatunkom. jestem kobieta rodzaju
      ludzkiego i czasem mam ochotę lub musze zrobic coś innego niz noszenie
      potomstwa na rękach. nie mówiąc o tym, że mnie te ręce i kregosłup bolą. jak
      chcesz to noś, ale ja wolę jednak nie nosić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja