muszę się pożalić bo zaraz zwariuję.

18.07.06, 12:27
Właśnie siedzę i ryczę jak codzień. Bardzo kocham mojego syneczka, ale nie
mam już siły aby się nim zajmować. Malutki jest wyjątkową płaksą i czyni to
bez przerwy chyba, że je lub śpi. Ma 10 tygodni i waży 7 kg, ale gdy nie śpi,
to jest spokojny jedynie noszony na ręce. Mało tego pozycję trzeba zmieniać
co 2-3 minuty bo inaczej to awantura. Nie mogę też siedzieć tylko muszę
chodzić. Jak usiądę to robi się fioletowy, krzyczy i pręzy się.nikt mi nie
pomaga, bo każdy woli unikać jego krzyku a dziadkowie walą mi teksty ,że są
zbyt wrażliwi i nie mogą słuchać płaczu dziecka. Tatuś Mikołajka po powrocie
z pracy najpierw odpoczywa, a później stwierdza, że Mały i tak się u niego
nie uspakaja i mi go oddaje. Mało tego nie mogę nauczyć Mikiego do smoka i
butli więc nie moge nawet uciec z domu na chwilę zostawiając go z Tatą
    • agless Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 12:36
      Rozumiem cie. Wczoraj mialam taki sam cyrk z moja 5 tygodniowa dziewczynka. Mam
      zasade odkladania jej do lozeczka jak sie tylko uspokoi, to wczoraj odlozylam i
      wzielam na rece chyba tysiac razy. A samo wziecie na rece tez na dlugo nie
      pomagalo trzeba bylo zmieniac pozycje, tak jak piszesz. Uspakajala sie to ja ja
      do lozeczka a ona znowu w ryk, chwile przetrzymalam w lozeczku i znow na rece bo
      ona nie plakala tylko sie darla przerazliwie, jakby ja ktos ze skory obdzieral.
      Ciesz sie ze przy karmieniu scen nie robi, bo moja przy karmieniu tez sie tak
      zachowujesmile))
      • ptaszynka79 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 12:47
        pamiętam, miałam to samo- 8 miesiecy temu, wtedy też byłam wyczerpana noszeniem
        i wiecznymi płaczkami i dostępnym cycuniem non-stop.... a teraz- Mały bryka po
        całym domu i w nosie ma moje chęci przytulenia sie do niego- aż czasem mam
        wrazenie że złości się, ze przerwałam mu w fascynujacym poznawaniu świata i go
        cmokam big_grin Ma skubaniec juz "swoje zdanie" i jest typem "wiecznie w ruchu, w
        akcji" MOJA RADA- przeżyć, zaakceptować, przeczekać najgorsze... (oczywiście
        po wykluczeniu choroby, kolki, brudnej pieluchy itd..) NO I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI
    • brunette23 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 12:37
      znamy to aż za dobrze... wink niestety raz na jakiś czas rodzą się takie
      marudy... jedynym rozwiązaniem jest oduczyć noszenia, naprawdę, bo
      zwariujesz... musisz się przyzwyczaić do płaczu i nie przybiegać na każde
      zawołanie, z czasem dziecko nauczy się że można zajmować się sobą, podawaj Mu
      zabawki do raczek, grzechotki, gryzaki, poćwiczy przy okazji zdolności
      manualne, u nas się sprawdziło... niestety do czasu aż Mała zaczęła w wieku 3
      miesięcy przewracać się na brzuch a tej pozycji nie lubi i znów non stop
      marudzenie i ryk, mimo że też na brzuszku umie sięgnąć po zabawki i bawić się
      nimi to i tak Jej się nie podoba, to chyba takie typy... Mała ma 4 miesiące a
      ja jestem uparta, wszyscy tylko weź Ją na ręce i weź Ją na ręce bo płacze... a
      nich płacze, rodzinka jest od rozpieszczania a rodzice od wychowywania, w końcu
      to ja sama spędzam z Nią całe dnie a Małej zapewniam Cię mimo Jej marudzenia i
      tego że Jej nie noszę tyle ile chcieliby inni krzywda się nie dzieje... chyba
      musicie zmienić przyzwyczajenia... smilen wytrwałości! smile pozdrawiamy! smile
      • ade1 no niestety kazdy tak ma 18.07.06, 12:54
        musisz to przezyc nic sie nie pomoze w tej sprawie. u mnie to samo
    • zuzaleczka Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 13:06
      u mnie było to samo, do 10-11 m-cy
      ryk, ryk, ryk, córka nie spała w dzień wcale, dopiero teraz odzipnęłam
      życze wytrwałości
    • babajaga50 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 13:17
      no jakbym to ja napisała, nawet imię to samo. Mój Mikołaj ma już 5 miesięcy i
      ciągle chec byc noszony na rękach. Kupiliśmy nosidełko, bo zrobił się ciężki
      (7,300). To że go przyzwyczailiśmy do noszenia to niestety nasza wina. Trzeba
      przeczekać. Polecam kładzenie na brzuszku, na trochę pomaga. POzdrawiam
    • matiana Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 13:34
      ja nie napiszę że mam to samo,bo i owszem moja malutka też jest straszną płaczką
      ale dzięki Bogu mam wspaniałą mamusią która bardzo mi pomaga.Wiem jak bardzo
      jest potrzebna chwila oddechu chodżby nawet 5 min.Bardzo Cię podziwiam bo wiem
      ile trzeba mieć cierpliwości przy takim maluszku.Jeżeli powodem nie są jakieś
      bolące brzuszki to będziesz to musiała niestety przeczekać.Zyczę wytrwałości
    • bamboo Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 13:37
      oj, to dwa płaczki z Was... sad((
      a może herbatka z melisy, albo melisana? będziesz spokojniejsza, Mikołajek też,
      o ile karmisz go piersią... smile
    • justylka Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 13:55
      wytrwałości!!! też tak mamsad coć może powinnam napisać - miałam... nie chce
      zapeszać, ale od niedzieli jest o wiele lepiej, marudzi tylko popołudniami,a
      tak całkiem znośnie, choć ciągle muszę poświęcać jej dużo uwagi, zabawiać,
      śpiewać, przytulać, itp. a wcześniej to co bym nie robiła, to i tak było źle,
      gwiazdkę z nieba bym jej dała, a ona i tak marudziła okropnie, nie chciała spać
      w dzień, wrzeszczała; i też byłam samiusieńka i często płakałam razem z nią; a
      pediatra mówił, że zdrowa jak ryba! taki charakterek... musisz być silna, na
      pewno dasz radę! u nas sprawdziła się mata edukacyjna, jak mała miała 2 mies.
      to przynajmniej na 5 min. mogłam ją na niej położyć i np. coś zjeść; a teraz
      jak ma dobry humor, to nawet dłużej się pobawismile
    • gosika78 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 14:11
      Oj, niemowlaki to chyba tak mają... Też walczę. Noszę tylko w sytuacjach ostrej histerii, jak już uspokajanie na siedząco nie wypala, ale generalnie chyba zdołałam już moją małą tego nauczyć... U mnie kluczem jest nie dopuszczenie do przemęczenia, bo wtedy już koniec. Po 1,5 - 2 godz aktywności spać i koniec... Dziś właśnie przegapiłam ten moment no i miałam za swoje. Biedaczka nie mogła do tej pory od rana zasnąć. Tatuś mojego niemowlaka również uważa, że tylko ja mogę ją uspokoić, paranoja...
      • danuskad1 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 14:29
        Gosika a jak to robisz "spać i koniec" U nas to droga przez mękę. Albo cycuś -
        gorzej jak jest przejedzony, albo kołysanie w gondoli od wózka - koszmarnie
        ciężko ale tatuś sobie taki sposób wybrał. Tatuś ma prawie dwa metry i 100 kilo
        wagi a ja prawie pół mniej więc nie mogę go utaszczyć w tej gondoli. Bicepsy
        już mam jak Pudzian.
        • gosika78 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 17:26
          Oczywiście nie zawsze wychodzi to "spać i koniec", ale zazwyczaj, jak mała pokazuje, że ma ochotę na drzemkę (ziewanie, powieki jej się zamykają), to prawie zawsze się udaje. Njpierw lulam na siedząco na rękach, a jak już odpływa, to to wyrka, czasem potem trzeba jeszcze przy niej posiedzieć. Ale na przykład dziś jest taki dzień, że nie chce spać wqogóle, wybudza się i płacze... Różnie bywa.
      • iwik29 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 17:05
        ja też ostatnio wyczułam,że moja córcia im bardziej zmęczona tym trudniej ją
        uśpić w nocy.I to wcale nie prawda co mówią mamy i teściowe, że jak się przez
        dzień zmęczy i nie będzie spać to wieczorem padnie- nic bardziej
        błędnego.Ostatnio po każdym jedzeniu jest pora na chwilę zabawy, a jak Malutka
        zaczyna dawać oznaki zmęczenia tzn.szarpanie za uszko,drapanie się po główce to
        znaczy, że trzeba szybciutko usypiać, bo jak ten moment przejdzie to jest
        ciężko wytrzymać. nie mówię,że wieczorki są rewelacyjne, zdarzają się lepsze i
        gorsze dni ale generalnie jest lepiej. Acha, te spanka po jedzonku czasem
        trwają 10 min. a czasem nawet 40 - nie jest to może wiele ale wystarcza na
        tyle, żeby Mała była spokojniejsza. A co do tatusia, to muszę się pochwalić, że
        ma rewelacyjnego, bo pomimo,że pracuje - często dyżuruje nocami, to odciąża
        mnie jak może i chociaż Mała u Niego płacze - stara się być twardysmile
        Malutka ma 3 i pół misiąca - i jest moim największym Skarbem!!!
    • ma.pi Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 14:52
      danuskad1 napisała:

      > Właśnie siedzę i ryczę jak codzień. Bardzo kocham mojego syneczka, ale nie
      > mam już siły aby się nim zajmować. Malutki jest wyjątkową płaksą i czyni to
      > bez przerwy chyba, że je lub śpi. Ma 10 tygodni i waży 7 kg, ale gdy nie śpi,
      > to jest spokojny jedynie noszony na ręce. Mało tego pozycję trzeba zmieniać
      > co 2-3 minuty bo inaczej to awantura. Nie mogę też siedzieć tylko muszę
      > chodzić. Jak usiądę to robi się fioletowy, krzyczy i pręzy się.

      A moze mu cis dolega? Kolka, refluks, zgaga (takie male dzieci tez maja). Moze
      wybierz sie do lokarza na dokladne badania i nie daj sie zbyc, ze to przejdzie.
      Bo jezeli faktycznie mu cos dolega to sie meczy.

      Pozdr.


      nikt mi nie
      > pomaga, bo każdy woli unikać jego krzyku a dziadkowie walą mi teksty ,że są
      > zbyt wrażliwi i nie mogą słuchać płaczu dziecka. Tatuś Mikołajka po powrocie
      > z pracy najpierw odpoczywa, a później stwierdza, że Mały i tak się u niego
      > nie uspakaja i mi go oddaje. Mało tego nie mogę nauczyć Mikiego do smoka i
      > butli więc nie moge nawet uciec z domu na chwilę zostawiając go z Tatą
      • aglange Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 15:35
        Nie wiem czy 7 kg w tym wieku to dużo czy mało ale ogólnie mamy maja tendencję
        do tego aby podawać za każdym razem dziecku pierś jak tylko zapłacze. W ten
        sposób wyrabiamy w dziecku bardzo złe nawyki, bo jest w ten sposób na rekach co
        chwila a poza tym obciążony ma żółądek. Może spróbować faktycznie kłaść jak
        najwięcej na brzuszku aby pozbyło się gazów i wprowadzić stałe godziny
        jedzenia. Może to pomoże...
        powodzenia
    • mika_p Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 16:51
      Moim zdaniem stanowczo musisz iść do ginekologa. Albo musisz iść kupić nowy
      stanik. Do fryzjera też musisz iść, i to nawet dwa razy, raz na strzyżenie,
      drugi raz na farbowanie. A moze dentysta, okulista?
      Tam, gdzie musisz iść i musisz iść sama.
      Tacie zostaw mleko i strzykawkę oraz butelkę ze smoczkiem. Jak bedzie musiał,
      to sobie poradzi. Jak nie musi, to wrabia ciebie.
      • iwik29 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 17:09
        Ooo! i z tym się jak najbardziej zgadzam, z tym,że mnie to czasem dziecka
        szkoda, że będzie płakało, grochy z oczu będą jej płynęły a ja będę siedzieć na
        fotelu u fryzjera...ale spróbowałam kilka razy i potem byłam jak nowo narodzona!
        Wracałam do domu i do małej "marudy" na skrzydłach.
    • kayah73 Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 20:05
      Polecam dobra chuste albo nosidlo - mozna wtedy robic rozne prace domowe, a
      mlode na nas zasypia. Ja tak nosilam moja "nieodkladalna" corke bardzo dlugo,
      miesnie rosly wraz z tym jak rosla corka. Chrzanilam teksty "uwazaj bo sie
      przyzwyczai do noszenia" - jesli dziecko ma potrzebe byc noszonym, to taka ma
      potrzebe - jest to potrzeba tak samo wazna jak np. potrzeba jedzenia.
      Teraz moja corka ma rok, od kilku miesiecy za zadne skarby nie chce byc
      noszona, jest bardzo samodzielna, b. odwazna, otwarta i radosna. Jest na
      tyle "nieprzyzwyczajona do noszenia" i do tego zeby sie nia zajmowac, ze jestem
      w stanie pracowac z domu na pol etatu, bo mloda sama sie doskonale bawi. Z
      mojego punktu widzenia - jej potrzeba bliskosci byla b. dobrze zaspokojona w
      tych pierwszych miesiacach i teraz dodatkowo wie, ze nie musi walczyc o to zeby
      byc blisko mnie.

      Z drugiej strony rozumiem, ze samej tego sie nie da zrobic - musisz przycisnac
      meza, czy zorganizowac sobie kolezanke, czy platna nianie, zebys Ty mogla wyjsc
      i odpoczac chociaz przez chwile.
      • smellson Re: muszę się pożalić bo zaraz zwariuję. 18.07.06, 20:34
        teraz może to się wydawać wiecznością,ale musisz po prostu przeczekać jeszcze
        jakiś czas. moja córa była taka sama mniej-więcej do 5 miesiąca kiedy to nagle
        zrobiło się z niej towarzyskie i uśmiechnięte dziecko a ja już zamartwiałam się,
        że mamy mała płaczkę i tak jak Ty płakałam razem z nią. zgadzam sie z moją
        poprzedniczką, że przydałaby Ci się chusta-będzie Ci łatwiej nosić Małego. ja
        zauważyłam, że u nas kluczowy był mój spokojny nastrój (wiem wiem-łatwo napisać)
        bo kiedy by.łam poirytowana lub poddenerwowana, z Małą było tylko coraz gorzej.
        No i koniecznie ale to koniecznie zagoń mężulka do roboty- Mały nie uspokaja się
        przy nim?-jak wyjdziesz z domu naspacerek to będzie musiał znaleźć sposób!!!
        wyjdź zaraz po karmieniu, nie będzie obaw, że dzieciak zgłodnieje. POWODZENIA i
        trzymaj się smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja