zadowolone z meza???????sa takie???

25.07.06, 20:13
wiecie co ostatni sie zastanawialam czy sa tu takie mamy ktore sa zadowolone
zmezow chodzi mi oczywiscie o pomoc przy dziecku .czy oni wam pomagajatylko
troche czy na tyle ile od nich wymagacie bo ja to juz chyba przesadzam ze
swoim bo ciagle jestem z niego nie zadowolona>
    • kumakk Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 20:17
      ja bym nie dala rady bez pomocy mojego. Nigdy w zyciu (a znamy sie juz 18 lat)
      tak sie nie sprawdzil jak teraz, po urodzeniu dziecka - pomimo mojej depresji i
      swojej trudnej pracy zawodowej jest wspanialy! I ma genialny stosunek do malej.
      • mamakrzysia4 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 20:18
        a ja jestem ROZCZAROWANA- minimum pomocy i zero zrozumienia-niestety
        • phantomka Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 20:20
          Bardzo zadowolona (troszczy sie bardzo o dziecko, az mnie rozczula czasem, co
          jest bardzo trudne w moim przypadku), chociaz profilaktycznie i tak czasem
          ponarzekam.
          • olgaz2 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 18:23
            moj pomaga mi we wszystkim niestety musze to powiedziec to ja jestem jak swieta
            krowa w domu nie robie nic .w tej chwili siedze na forum moj synek spi a moj
            obiera ziemniaki
      • benignusia Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 22:44
        ja dokładnie tak samo-bez męża nie dałabym rady.jest wspaniały.mała ma dopiero 3
        m-ce a my zaastanawiamy sie kiedy następne.radze sprawe postawić jasno-to nie
        tylko moje dziecko...tak chciałam powiedziec mężowi gdyby nie chciał zajmować
        się małą,na szczescie nie musiałam...
      • agaaga14 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 19:50
        Mój mąż pomaga mi przy wszystkich pracach przy dziecku i w ogóle w domu. Jest
        wspaniały i kocham go za to!!
    • lineczkaa Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 20:25
      ja jestem big_grinDDD do trzeciego miesiąca Leny był z nami w domu i właściwie poza
      ściąganiem pokarmu nie musiałam robić nic. Sam karmił, przewijał, ubierał,
      kąpał, ja wstawałam w nocy karmić (zresztą i tak musiałam pokarm ściągnąć), bo i
      tak nie słyszał płaczu wink. Zrobi obiad dla Leny (gotujemy sami, zwykle na parze,
      bo szybko i tanio), przygotuje deser z owoców, a co jakiś czas ma tak zwany
      "weekend off" i nie robie przy dziecku n.i.c, kompletnie, wszystko Tomek,
      najlepszy sposób odreagowania, przede wszystkim psychicznie, bo nie muszę myśleć
      czy głodna, czy spragniona, czy dobrze ubrana na spacer, o wszystko dba Tomek.

      Egzemplarz nie na sprzedaż, ani nie na wymianę wink)
    • kasia_sp Re: oczywiście że tak!! 25.07.06, 20:25
      mój mąż po raz kolejny się sprawdził, tym razem jako ojciec, i mnie nie zawiódł
      baaardzo mi pomaga od początku, nigdy nie miał oporów przed przewijaniem,
      karmieniem, noszeniem, etc.
      wręcz jak wraca z pracy to tylko on chce się zajmować małą, aż trochę czasem
      jestem "zazdrosna" wink) że to koniec mojej "zmiany" wink)
      • magda_em25 Re: oczywiście że tak!! 25.07.06, 20:41
        Moj mala przewinal tylko 2 razy przez 7 miesiecy
        Za to razem ja kapiemy i to on wszystkoszykuje do kapieli
        Chodzi z mala na spacerki
        Bawi sie z nia i rozpieszcza
        Czasem karmi ( zupki i deserki bo niestety cycusia nie ma)
        Chociaz mala probowala go ssac ale niestety nic nie leci
        Jest tatuskiem superowym
        Klaudia jest z niego zadowolona
        --
        Klaudia ma
        • gusia210 Re: oczywiście że tak!! 25.07.06, 20:47
          jestem bardzo zadowolona
          jak tylko jest w domu robi wszystko przy małym
        • piedor Re: oczywiście że tak!! 25.07.06, 20:48
          Ja opowiem przyklad mojej kolezanki. Mimo ze maz bardzo chcial jej pomagac to
          na kazdym kroku slyszal ze wszystko robi zle i nie tak. Ale nie chciala mu
          pokazac co i jak bo i tak zle zrobi. Jak zostawil to jej, to tez byl zly bo jej
          nie pomagal. Awantura za awantura, mimo ze mala ma teraz trzy lata to tez jest
          negatywanie nastawiona do meza. On dla swietego spokoju wnic sie nie wtraca.
          Nawet nie moze go zabrac sam na caly dzien bo napewno sobie nie poradzi.
          Ostatnio stwierdzila ze chyba to wszystko jej wina ze on jej nie pomaga. Lepiej
          pozno niz wcale. Facetom trzeba powiedzic czego sie od nich oczekuje, oni
          (przynajmniej wiekszosc) bardzo chetnie pomoga tylko powiedzcie w czym bo nie
          czytaja nam w myslach tak jak my.
          • oda100 Re: oczywiście że tak!! 25.07.06, 21:56
            mojemu mezowi na poczatku adrenalinka i radosc bardzo pomogla i stanal na
            wysokosci zadania. Im dalej tym gorzej, coraz czesciej gdzies znika, juz nie
            stoi kolo mnie i dziecka z gotowym smoczkiem, recznikiem itp. dyskutujemy o
            jakis bzdurnych drobiazgach, mamy bardzo czesto odmienne zdanie co do metod
            wychowawczych. Jednym slowem moj syn skonczyl roczek i zaczely sie inne problemy
          • kassiik Re: oczywiście że tak!! 26.07.06, 19:25
            Ja jestem strasznie nie zadowolona. Moj maz mi w niczym nie pomaga. Mimo ze
            bardzo chcial dziecka to teraz za jedyny sowj obowiazek uwaza zarabianie na
            rodzine. Poza tym ze na nic mi nigdy nie chce dac pieniedzy bo mowi ze nie mamy
            a sam chodzi non stop na piwko i takie tam. Strasznie jestem rozczarowana. W
            dodatku bezprzerwy sie kłócimy. Ostanio zrobil mi awanture o to ze bylam w
            lazience pralka chodzila i nie slyszalam jak mala płacze a sam nie wzial jej na
            rece i nie uspokoil bo boi sie ja brac na rece. Corcia ma 4 miesiace i rozumiem
            Cie. Pozdrawiam
    • p_renula76 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 22:00
      Jak najbardziej!!!!!bardzo mi pomaga, we wszystkim, a przy maluszku,jesli jest
      w domu robi wszystko to co ja, twierdzi że poprostu równiez wychowuje swojego
      syna
    • shady27 ja jestem baaaardzo zadowolona 25.07.06, 22:03


      • swistaczek77 Re: ja tez jestem baaarrrrrrdddzzzooo zadowolona 25.07.06, 22:09

    • mynia0 ależ oczywiście;) 25.07.06, 22:09
      ja jestem bardzo zadowolona. mój mąż potrafi zrobić przy dziecku absolutnie
      wszystko / no, piersią nie karmiłwink))/. ma o wiele wiecej cierpliwości do
      dziecka niż ja. pomagał mi po porodzie, opiekował sie dzieckiem i mną, bo ledwo
      zyłam.
      • anulaaa Re: ależ oczywiście;) 25.07.06, 22:18
        mój robi wszystko ale jak mu powiemwink
        chociaż narzekać nie mogę-jak tylko nam małą dali w spzitau to się nią
        zajął-przewijał,kąpał itpsmile
        czasami mam wrażenie,że on się nią lepiej zajmuje niż jawink
        • jorn1 Re: ależ oczywiście;) 25.07.06, 22:37
          Ja jestem baaardzo zadowolona. Maz zajmuje sie Malym od pierwszego dnia ( a
          Synek dzisiaj skonczyl rok!), to on go zawsze kapie i daje mu obiadek po
          powrocie z pracy. Nie ma problemu zeby zostali sami nawet na caly dzien ( a
          niedlugo chyba zostana sami nawet na kilka dni bo ja musze wyjechac ), swietnie
          sobie radza i Synek zwykle wcale sie nie cieszy ze mama wrocilasmile Jako Tata
          sprawdzil sie na 6!! Jako maz zreszta tez!
    • figrut Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 22:36
      Mój nic przy dzieciach nie robi. Kilka razy zabrał tylko starszego synka
      [czterolatka] w krótszą lub dłuższą podróż. Reszta - tak jak w linku poniżej...
    • kwaliczek kolejna zadowolona :)) 25.07.06, 22:42
      Mamy miesieczna córcię i mój mąż zaskoczył jak bardzo potrafil sie zaangazowac w
      opieke i pielegnacje małej - wstaje w nocy ja przewinac, bym mogla sie
      "przygotowac" do karmienia (w ciagu dnia tez przewija zwykle on-ma wprawe),
      uspokaja kiedy malenstwo ma kolke, przytula, rozmawia z nia i jest naprawde
      superowym ojcem (mimo że marzy się mu już dreptacjacy i konwersujący brzdąc..).
    • vharia te co nie są to się wstydzą... 25.07.06, 22:51
      ...i się nie wpisząsmile

      Przez jakiś okres w swoim życiu miałam wkoło siebie prawie wyłącznie takie,
      które były rozczarowane. Jedna (j.e.d.n.a.) była zadowolona. A naprawdę znałam
      więcej niż 3smile
      Dziś obiektywnie muszę przyznać, że nie były to histeryczki, tylko panowie
      naprawde nie stawali na wysokości zadania. A że praktycznie nie trafiałam na
      pocieszajace przykłady wśród znajomych- to już zbieg okolicznosci.
      smile
    • shamsa Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 25.07.06, 22:59
      pracuje przy malej ile moze. zapalu dostal jak go zostawilam na 9 dni z 5
      miesiecznym kluskiem. zrozumial, co to za bol.
    • ptaszynka79 mój jest ideałem!!!! 26.07.06, 07:33
      zadowolona? jak najbardziej!!!! i do tego dumna i szczęsliwa, że mój ukochany
      tak wspaniale radzi sobie z dzieckiem i mi bardzo pomaga- we wszystkim!!! a w
      dodatku ma wysmienity kontakt z małym ( hi hi czasami nawet jestem o to
      zazdrosna smile)
    • amwaw jestem-bardzo 26.07.06, 08:16
      Mąż przeszedł na własną działalność gospodarczą w momencie, kiedy okazało się,
      że są 2 kreski, żeby móc pracować w domu. Pracuje tak do dziś zajmując sie
      dzieckiem na równi ze mną. Od początku na równi wstawał w nocy, przewijał, jak
      wylądowaliśmy z małą w szpitalu siedział( bo nie mógł spać) do 22, a przychodził
      o 6 rano, do tej pory jak mała płacze w nocy(ząbki) biegniemy do niej na wyścigismile
      Wszystko jest kwestią a. człowieka b.wymagań stawianych-ja od początku
      powiedziłam, że jeżeli ma zamiar spędzać z dzieckiem 10min dziennie to lepiej,
      żeby się na dziecko nie decydował.
      pozdr
    • gosika78 Skąd Wy ich bierzecie??? :) 26.07.06, 08:20
      Mój takim chodzącym ideałem nie jest zdecydowanie... Przy "obsłudze" małej niewiele pomaga ale bawi się z nią dłuuugo jak tylko wróci z pracy, łazi na spacery, kąpiemy razem, pomaga mi w domu, chociaż nigdy wcześniej tego nie robił, nawet jeździ po zakupy (!!!) Także mimo, że cały ciężar opieki nad młodą spada na mnie, jestem z niego zadowolona. Mam tyle, ile mogłam od Niego oczekiwać...
      • agnes783 Nie jestem zadowolona!!! 26.07.06, 08:28
        Jako mąż jest kochany i w ogóle, ale jeśli chodzi o dziecko to wraca z pracy i
        już jest straaasznie zmeczony więc twerdzi że ja to lepiej zrobię ( spychologia
        na całego). No i na spacerki tez sam nie pójdzie, a ze mną owszem,ale trzeba go
        namawiacsad((
        • mmala6 jestem calkowicie zadowolona:-) 26.07.06, 08:43

      • olgu78 Re: Mój jest taki: 26.07.06, 08:45
        Był z nami podczas porodu i bardzo pomógł. Zajmuje się Gosinkiem kiedy tylko
        jest w domu. Wraca z pracy i bierze ją ode mnie - tuli kołysze, przewija, śpiewa
        piosenki (biedna mała wink). Wychodzimy razem codziennie na spacer. Kąpie sam.
        Nie moge powiedzieć że nie zajmuje sie dzieckiem, ale zeby trochę ponarzekać:
        zajmowanie sie dzieckiem oznacza dla niego czynność jedyną, np. nie odłozy na
        miejsce niczego, BO PRZECIERZ TRZYMA DZIECKO, nic nie zrobi poza tym, BO
        PRZECIERZ TRZYMA DZIECKO - zajmowanie się dzieckiem oznacza u niego czasem cały
        dzień na kanapie, BO DZIECKO ŚPI MU NA BRZUCHU, więc on spi też. Bardzo bym
        chciała, zeby w zakres jego zajmowania się dzieckiem wchodziły od czasu do czasu
        takie zajecia jak wyprasowanie pieluch, powieszenie prania, posprzatanie
        łazienki... Ale ogólnie jestem zadowolona, tylko ręki mi trzeciej czasem
        brakuje.. wink
        • mama_idy Re: Mój jest taki: 26.07.06, 09:22
          U nas sprawa wygląda tak, że ja wróciłam do pracy na pełen etat zaraz po
          macieźyńskim i od 4 miesięcy (mała ma teraz 8 miesięcy) zajmuje się nią mój mąż
          przy sporadycznej pomocy babć. On jest nauczycielem akademickim, ma więc więcej
          czasu (zdecydował się na zajęcia w weekendy z zaocznymi studentami) i
          zdecydowaliśmy, że przez pierwszy rok postaramy obejść się bez opiekunek. Jako
          młode małżeństwo zdecydowaliśmy, że z jednej akademickiej pensji nie zapewnimy
          dziecku takich warunków, jakie byśmy chcieli, więc do 16.00 w tygodniu Ida jest
          z tatą a od 16 i w wekeendy z mamą.
    • moblu Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 11:19
      Ja jestem zadowolona z mojego meza. pomimo jego dlugiej choroby po porodzie,
      potem problemow z praca, wiem, ze sie stara i za to go kocham!
      • guderianka Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 11:24
        jestem zadowlonasmile
    • summer063 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 11:42
      Ja jestem bardzo zadowolona z męża! Nasz synek ma 9 tygodni, piewsze 3 tyg mąż
      siedział z nami w domu i gotował mi obiadki. Teraz dużo pracuje ale dosłownie
      każdą, każdą wolną chwilę stara się mnie wyręczyć. Wcześnie przed pracą zabiera
      Małego na spacer, żebym mogła pospać. Umie zrobić wszystko przy naszym dziecku.
      Wszystkim życzę takich mężów.
      • irrcia bardzo! 26.07.06, 13:54
        Ale znam go na tyle, że wiedziałam od początku, że sobie da świetnie radę i
        będzie się starał ze wszystkich sił, żeby mi pomóc. Jest bardzo empatyczny (ja
        wogóle)i świetnie wyczuwał od początku, o co chodzi naszej córze. Jest
        wspaniały! Już myślimy o następnych wink)))
    • olushia Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 14:06
      ja z mojego jestem,pomaga mi jak może i jak mu na to praca pozwala. Ja jestem
      b. stonowaną , spokojną osobą, mój mąż jest bardziej zwariowany jak zaczyna się
      wygłupiać to syn aż piszczy z radości. Moge ich razem bez wahania zostawić i
      wiem,że mały będzie nakarmiony,przewinięty i szczęśliwy
    • gaba36 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 14:21
      Mój przy porodzie spisał sie świetnie, potem było już trochę gorzej. Niestety
      na moje własne życzenie bo sama wyniosłam się z Małą do innego pokoju i nie
      miał pojęcia co to znaczyło wstawać do dziecka i nie spać tygodniami. Nigdy nie
      było tak, żeby umywał ręce, natomiast do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt,
      że nawet jak on się zajmuje córeczką to muszę mu wszystko paluszkiem pokazywać
      a jeżeli wychodzę muszę zostawiac niezliczoną ilość wiadomości na kartce, bo
      inaczej nie będzie pamiętał ani o tym, że dziecko musi zjeść, ani o tym, że
      musi być przewinięte (dziecko ma już 13 m-cy). Plusy: jest, pomaga, szaleje za
      Małą. Minusy: zero inicjatywy, mało chęci.
    • beebee80 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 14:22
      ja muszę pochwalić mojego męża spisuje się na medal!!!!!!!!!!!! bardzo mi
      pomaga przy małej. w nocy jeszcze ani razu nie wstawałam, jak mała zaczyna się
      wiercić tatuś wstaje, zmienia pieluchę i podaję mi ją do łóżka. ja wstaję
      dopiero rano tak około 7.
    • kayah73 Re: zadowolone z meza???????sa takie??? 26.07.06, 19:08
      Tak, bardzo - dziala i przy corce i w domu, nie moge powiedziec ze mi "pomaga" -
      po prostu oboje w domu robimy to co trzeba zrobic. Nie zawsze wykazuje sie
      inicjatywa jaka bym chciala, ale nigdy nie marudzi jak go o cos poprosze.

      I drugie ALE. "Naturalnym" ojcem nie jest - checi mial od poczatku, ale
      absolutnie dwie lewe rece i moglam to bardzo latwo spieprzyc ciagle go
      pouczajac, poprawiajac po nim, narzekajac ze zle nosi, przewija, ubiera,
      odbekuje, karmi, kapie, bawi sie, itd. Czasami musialam dobrze zacisnac zeby
      (czasami i oczy) - corka jakos przezyla (dalej przezywa!) pampersy zalozone tyl
      na przod, ubrania na lewa strone i krzywo zapiete, "nurki" w wannie, karmienie
      po ktorym oboje sa upaprani od stop do glow, oraz jakas przedziwnie wysoka
      czestotliwosc upadkow i potluczen ktora jej sie zdarza pod opieka taty
      (zjawisko dla nas obojga niewyjasnione, on bardziej na nia uwaza niz ja).
      Teraz (corka ma 13 mies) dalej nie moge wyjsc z podziwu jak wracaja do domu po
      kilkukogdzinnym spacerze, ktory corka przechodzila w butach zalozonych lewy na
      prawa noge, spodniach tyl na przod (dzinsach! z rozporkiem!), zupelnie
      pomijajac juz to ze kazda czesc jej garderoby jest w innym kolorze i wzorku. wink
      Acha, i nakarmiona rano wylacznie suchym chlebem. wink
      Wydarlam sie tylko raz, kiedy ja wzial na ten cholerny upal bez kapelusza. Poza
      tym zachwycam sie, chwale, dziekuje w imieniu corki i mowie mu ze jest cudownym
      tata. Bo jest.

      Tak w ogole to nastawialam sie na to, ze dziecko pogorszy nasze stosunki - bo
      tak sie bardzo czesto przeciez zdarza - ale jest dokladnie na odwrot i to w
      ogromnej mierze dzieki mezowi, ktory od poczatku ciazy wykazywal sie ogromnym
      zrozumienim dla moich humorkow, zmeczenia, fanaberii, itd. Na prawde mi sie z
      nim sfuksilo. smile
    • martasap83 bardzo zadowolona:) 26.07.06, 20:15
      jestem począwszy od wspólnego porodu i opieki jaką roztoczył nad nami w połogu
      teraz bez żadnego ale zmieni małej pieluchę, zajmie sie nią jak chcę odsapnąć
      i gotuje i sprzata w domu a raczej robimy to na zmianę, wychodzi na spacerki
      ogólnie jest mężem i tatusiem na medal smile i kocham go jeszcze bardziej
Pełna wersja