radosc z nowego zycia...

09.08.06, 15:19
cytuje tekst Agnieszki Chylinskiej.ciekawa jestem ile z Nas Mam czulo tak jak
Ona
tekst z "Machiny" autorstwa Agnieszki Chylinskiej - świeżej mamy smile



Ja wiem, że Machina to nie jest miesięcznik dla początkujących matek.

Ja wiem, że powinnam o popkulturze, o artystach, o płytach, o przeżyciach

natury wyższej, ale obecnie to niemożliwe. Ni ch**a! Pisze Agnieszka

Chylińska. Ja jestem w szoku, jestem kontuzjowana i niech mi panowie Metz z

Beliną wybaczą, ale ja z pyskiem wypłowiałym, mózgiem otępionym jedną

godziną snu na dobę, z cyckami zaropiałymi jak po jakiejś supersesji sado

maso, z wielką pieluchą między nogami, ja obecnie nie mogę inaczej i o czym

innym. Muszę to napisać, muszę to z siebie wypluć, muszę to opisać, bo jakoś

wcześniej z takim opisem się nie spotkałam i może gdybym wiedziała...

Macierzyństwo to ściema! Wiem to na pewno! Poradniki, gazetki, reklamy

pieluch nawet: wszyscy kłamią! To pułapka, w którą dałam się złapać i

teraz zdezorientowana i zaszczuta chowam się po kątach, by mnie nie zauważył

ssak, którego powiłam parę tygodni temu, by mnie nie wypatrzył, nie wyczuł,

że jestem w pobliżu. Nawet nie o mnie ssakowi chodzi, ale o dwa nabrzmiałe

balony, które przy delikatnym nawet ruchu sikają strugami

mleka. Zostałam oszukana, uległam propagandzie, poleciałam na tysiaka

i teraz mam!



A tak ładnie wszystko szło. Kupowanie koszulki rozmiar 54 z napisem

"Motorhead", wzdychanie i rozmyślanie nad tym, jak ukierunkuję ideowo

syna mojego pierworodnego. Roztkliwianie się nad parą skarpetek,

wzdychanie na widok uśmiechniętych bobasów widzianych przelotnie w

centrach handlowych, zaczytywanie się poradnikami i wiara w to, że się

jest uwarunkowaną genetycznie do bycia matką Polką, że się będzie

stosować metody najbardziej delikatne, nieinwazyjne, naturalne przy

pielęgnacji i wychowywaniu cudownego potomka. A tymczasem??? Dlaczego nikt

mi nie powiedział o tym, że poród będzie potwornym cierpieniem, i że się

będę wstydziła przeć, myśląc cały czas o tym, by nie narobić dziecku na

głowę? Dlaczego darłam się w niebogłosy, tworząc najbardziej spontaniczny

tekst nowej piosenki pod tytułem "ja już k**wa nie mam siły", naczytawszy

się wcześniej o fantastycznych znieczuleniach, technikach relaksacyjnych i

innych takich? Dlaczego mamiono mnie opisami fantastycznych przeżyć, wręcz

erotycznych, podczas karmienia piersią, gdy tymczasem okazało się , że

bezzębny dziamdziak może zmasakrować suty w try miga i domagać się co

godzinę dalszej masakry, więcej krwi... I dlaczego dopiero pod koniec

jednego z poradników małymi literami było napisane, że jeśli ma się chęć

sprzedać swoje dziecko na allegro to powinno się zwrócić do osoby duchownej

z prośbą o poradę lub od razu zamknąć się w psychiatryku... Ciekawe... I na

czym miało polegać "wzmocnienie i rozkwit związku, gdy pojawia się dziecko",

jeśli jedyne co mam do powiedzenia mojemu chłopakowi od miesiąca to:

przynieś-wynieś-pozamiataj, nie rób tego tak, możesz mi pomóc?, a może ty go

przewiniesz?, nie wk**wiaj mnie, to twoje dziecko, a to se go bierz, nie

rozdwoję się, możesz tu łaskawie przyjść? Nigdzie nie przeczytałam o tym, że

dziecko drze gębę. Znalazłam wzmianki o tym, że kwili, płacze, marudzi,

gaworzy, ale nie ma nic o tym, że ma syndrom "Blaszanego bębenka", znaczy

się, że szyby pękają, gdy zaczyna ryczeć od 16.00 do 23.30, by usnąć z

uśmiechem i pozwolić mi zrobić siku, umyć się, zjeść coś szybko. Koleżanki

mi mówiły: Och, wiesz przy dziecku szybko się chudnie. Teraz wiem dlaczego.

Bo nie ma się czasu zjeść. Teraz też się drze, a ja muszę oddać ten felieton

i musi być dobry, z puentą, na poziomie, a mam oczy na zapałki i piszę tę

jedną kartkę jakieś sześć godzin, gdyż odskakiwać muszę co chwila, bo kupa,

bo płacz, bo mleko, bo coś tam i do tego jeszcze burdel w mieszkaniu i kot

zazdrosny porzygał się właśnie ostentacyjnie na środku pokoju. Rokendrol,nie
ma co.

    • ruda_szczurka to już było ;) 09.08.06, 15:27

      sporo prawdy napisane jednak gwara chylińską, dla niektórych nie do przyjęcia wink
    • sja75 Re: radosc z nowego zycia... 09.08.06, 15:28
      ten text juz był przerabiany!
      • waflinka Re: radosc z nowego zycia... 09.08.06, 15:45
        ale to już było.
        • reniuta67 Re: radosc z nowego zycia... 09.08.06, 17:23
          A ja ta chylinska rozumiem!!! mam teraz juz swoje trzecie dziecko i prawie 40-
          tke na karku i pamietam co przezywalam przy swoim pierworodnym- to samo tylko
          nigdy nie odwarzylamm sie wykrzyczec tego glosno i chyba nawet bym sie (wtedy)
          wstydzila!!! Teraz wiem ze mialam depresje poprodowa przez te wszystkie slodkie
          i otumaniajace ksiazki ktore nie pisza calej prawdy o poczatkach macierzynsta!
          bo potem jest coraz lepiej , ale pierwszy miesiac to dla mnie byl
          horror.Dopiero druga corka i teraz moja trzecia wpadoweczka daja mi prawdziwe
          szczescie i spelnione macierzynstwo od samego poczatku .Pozdr
          • anka1 Re: radosc z nowego zycia... 10.08.06, 09:03
            swieta prawda, chociaz w wydaniu Chylinskiej dosadna jak zwykle smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja