faraula
23.08.06, 09:31
Dziewczyny! Piszę bo już jestem naprawdę wykończona i zdezorientowana. Mój
synek ma 10 miesięcy. Rozwija się fantastycznie- od 2 miesięcy raczkuje a od
dłuższego czasu rwie się też do chodzenia. Jest pogodnym dzieckiem, wszystko
go interesuje i to naprawdę wielka radość patrzeć jak z dnia na dzień robi się
co raz bardziej "kumaty". Problem polega na spaniu- a właściwie nie spaniu.
Ja wiem, że ten wątek powtarzał się tu niezliczoną ilość razy nie mniej jednak
proszę, by ktoś poradził mi indywidualnie.
Młody kąpany jest ok 19-19.30 potem dostaje gęstą(je łyżeczką) kaszkę ryżową z
jabłkami(alergik) Kładę go do łóżeczka i ostatnio(bo wcześniej był też problem
z zasypianiem)daję mu do picia herbatkę i on przy tej butli usypia. I jest to
najlepszy okres w ciągu nocy, bo śpi potem ok 4-5 godzin. Potem się budzi i
zaczyna się koszmar. Dostaje butlę mleka ok 120( więcej nie zjadał) Nutramigen
+ trochę kleiku ryżowego żeby zagęścić- nic to jednak nie daje, bo za dwie
godziny znowu się budzi i się drze aż nie dostanie jeść- żadną herbatką, czy
wodą oszukać się nie da- pluje i się wścieka. No więc zwlekam się z łóżka i
robię mu to mleko(jw) zjada, usypia a za dwie godziny -to samo!
Już nie mam siły! Karmię go i płaczę, bo spać mi się chce jak nie wiem co. A
on o 6 jest już wyspany, zadowolony i chętny do zabawy- tylko, żę ja jestem
tak zmęczona, że na niego warczę. Ok 9 idziemy razem spać i potem już jest ze
mną lepiej. Mąż mi oczywiście pomaga, ale dzisiaj się wściekł i powiedział, że
ma dość od dziś będziemy go przetrzymywać- niech się drze aż sam uśnie. No i
sama nie wiem- z jednej strony czytam, że to się sprawdza i po kilku trudnych
nockach dziecko załapuje i przesypia noc, a z drugiej pisze się, że nie można
tak małego dziecka zostawiać płaczącego, bo przecież ono inaczej nie potrafi
powiedzieć ,że o coś mu chodzi. I kto ma rację?
Przecież to nie dobrze, że on nie śpi kilku godzin bez przerwy, bo przez takie
budzenie się organizm nie wypoczywa, aż tak dobrze, no i żołądek chyba też
powinien mieć przerwę. Niby dziecko w tym wieku od dawna nie powinno być
głodne w nocy- ale on się rzuca na tą butelkę jak by nie jadł co najmniej dwa
dni. Sama nie wiem co robić- nie chcę być wyrodną matką i "głodzić" dziecka.
Jeżeli któraś z was miała podobnie i sobie z tym poradziła to proszę napiszcie
jak. Czy metodę "uśnij wreszcie" można stosować do takiego"przypadku" a jeśli
tak to gdzie można dostać tę książkę? Z góry dziękuję za dobre rady.
Pozdrawiam. Zdesperowana.