<<<<<<<<<<<płacze w wózku

28.08.06, 12:55
Witam, jak mogę przekonać moją 3.5 miesięczną córeczkę do spacerów w głębokim
wózku. Z Zuzią mogę wyjechać na spacer tylko wtedy jak ją uśpię w domu i
śpiącą włożę do wózka. Niestety tylko gdy się obudzi i zorientuje się że jest
w wózku zaczyna płakać mi niestety musimy zakończyć spacer. Boję się że przez
tą niechęć do wózka Zuza nie będzie lubiała wychodzić na spacery i liczę tylko
na to że gdy przejdziemy na saperówkę wszystko się zmieni - tylko żeby to nie
była tylko nadzieja .... :o(
    • malamadre Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 13:37
      Mój mały dopóki nie siedział, nie lubił spacerów. Teraz, kiedy sam siedzi i WSZYSTKO WIDZI może jeździć godzinami. Może twojej małej się po prostu nudzi, tym bardziej, że w głębokim wózku, oprócz spania, rzeczywiście nie ma co robić.
      • monicek Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 14:07
        Moja córeczka ma już ponad 5 m-cy i nadal nielubi wózka i podobnie jak u Ciebie
        płacze jsk się tylko obudzi w nim.
        Niestety, czekam tylko aż zaczniemy jeździć spacerówką, chyba innego wyjścia
        nie ma.
        Na razie kupiłam nosidełko i wychodzę z nia choć na chwilkę nosząc na swoim
        brzuszku.
        Pzdr.
        • iwkabieniek Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 14:29
          Z doswiadczenia mojego,mojeje mamy, mojeje babci napisze wam, tak.
          Dziecko nie lubi wózka i płacze gdy mama wyciaga je z niego i na raczkach
          niesie a przed soba a pcha wózek. Taki jest fakt!!! Wózek jest wtedy
          ogranicznikiem i zaczyna sie wrzask bo dziecko wie,ze to spowoduje iz mama go
          wezmie na rece i poniesie.
          Tylko pamietajcie,ze dziecko bedzie coraz cięższe,dojda zakupy itp.Zanim
          wsadzimy je do spacerówki minie sporo czasu.
          Dlatego nalezy sie wystrzgać wyciagania dziecka z wózka i brania na rece!!!
          Mozna wziasc ale usiasc na ławce ,potulic i odłożyc z powrotem. No i
          najważniejsze zeby byc w tym konsekwentnym!!!
          Zeby zaczęcić dziecko do jazdy w wózku mozna mu zawiesic zabawki, grzechotki i
          duzo do niego mówić.
          Pozdrawiam
          • zuzina79 Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 14:34
            Dzięki za słowa otuchy surprised) Czekam spragniona na spacerówke a tymczasem też
            kupiłam nosidełko - i nawet wygodne na spacery z Zuzą i psiakiem surprised)
    • lenka_style Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 14:37
      Oby tylko Twoim udziałem nie stało się to co moim sad
      Moja córka ma ponad 6 miesięcy, od jakiegoś 2. miesiąca nie cierpi jezdzic w
      wozku, nawet myslalam, ze w swoim, ze moze on jej nie odpowiada, ale u
      tesciowej ma drugi, inny, tez sie w nim drze.
      Spacer trwa u mnie 20 min. max, bo potem ona az histerii dostaje, tak sie
      zanosi. Tylko ręce i ręce. Nosidełko OK,wózek absolutnie nie.
      Jak jej podniosę do spacerówki wózek (jeszcze nie siedzi, ale próbuje), to
      chwilę jest spokój a potem drze sie jak poprzednio. Uśmiecha się tylko jak ktoś
      ją zagaduej (ale nie ja!). Zna ją całe osiedle i wszystkich to bawi, ale mnie
      nie bardzo.
      Już nie wiem czasami, co z nią robić.
    • danuskad1 Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 14:40
      Iwkabieniak z całym szacunkiem do Twoich dobrych rad, ale chyba nie masz takich
      doświadczeń ze swoją dzidzią jak my. Mój starszy synek jeździł w wózeczku
      szczęśliwy, natomiast młodszy wrzeszczy w niebogłosy. Nie mogę go w nim
      pozsostawić, bo wygina się i pręży, krzyczy przeraźliwie i jest bardzo
      nieszczęśliwy. Zadna mama nie będzie czerpała radości ze spaceru, gdy dzidziuś
      będzie podczas niego płakał. Ja wolę wziąść na rękę i pospacerować kiladziesiąt
      minut zamias 3 godzin ale z radosnym i szczęśliwym tłuściutkim Bobasem. Ten
      ciężar jest słodki jak miódi czekolada.
      • gosika78 Re: <<<<<<<<< 28.08.06, 15:17
        Iwkabieniak ma poniekąd rację. Moja córka nie cierpiała wózka, teraz nie powiem, że go uwielbia, ale nawet do godziny potrafi w nim spędzić. Zaczęłam małymi kroczkami - wychodziłam na króciutkie spacery - nawet 10-min blisko domu, żeby córka wiedziała, że jest taki zwyczaj i nie brałam na ręce nawet przy marudzeniu. Acha i zawsze wychodziłyśmy wtedy, kiedy Córa była śpiąca. Powoli czas spacerów zaczął się wydłużać, buntowała się baaardzo mocno na początku, ale teraz leży sobie w wózku cichutko, czasemwrzaśnie kilka razy przed zaśnięciem, zasypia ale po przebudzeniu się musimy być blisko domu smile I tak zaliczamy 2 godzinne spacery w ciągu dnia, a całkiem niedawno mogłam tylko o tym pomarzyć.
Pełna wersja