kupka_strachu
11.09.06, 15:03
Sluchajcie,
przeczytalam kilka watkow na tym forum i moj niejasny niepokoj coraz bardziej
sie zamienia w niemal histeryczne przerazenie. Za dwa miesiace ma nadejsc
moje dziecko. Nie dosc, ze ja do tej pory jakos w sobie nie odnajduje
czulosci i tkliwosci wobec nienarodzonego, a jedynie zlosc, ze juz
pokomplikowalo mi plany, a bedzie jeszcze jeszcze gorzej, to teraz w ogole
czuje taki strach, ze najgorsze mysli chodza mi po glowie. Mam juz gotowa
wyprawke, podchodze do sprawy spokojnie i metodycznie, ale w ogole nie
rozbudowala mi sie opiekunczosc, a cala ta reklamiarska otoczka i w
szczegolnosci wszechobecne zdrobnienia ("kremik do pupci", "waciki do uszkow"
itd.) wywoluja u mnie mdlosci. A Wasze posty o pozarywanych nocach,
koniecznosci ciaglego hustania dzieci itd. sprawiaja, ze mam ochote uciec na
koniec swiata albo wrecz odebrac sobie zycie. W tym momencie absolutnie nie
czuje w sobie gotowosci do calkowitego wykanczania sie przy dziecku,
zamierzam jak najszybciej oduczyc je od nocnego karmienia, nie zamierzam
poswiecac kilku godzin na usypianie go i po pieciu miesiacach macierzynskiego
chce wrocic do pracy na pelny etat, a dziecko oddac do zlobka. Powiedzcie,
czy jestem wyjatkiem? Czy ktoras z Was czula tak jak ja i czy to sie moze
zmienilo?