malgos_79
29.09.06, 10:28
Mój Oli będzie mial niedlugo dopiero dwa miesiące, a ja już sobie kompletnie
z nim nie radzę. Jestem z nim calymi dniami sama, mm wychodzi przed 6 rano
wraca kolo 17. Rodziny tutaj nie mam, więc nie ma kto nawet na 5 minut wziąść
go odemnie. A on ciągle placze, jak tylko się obudzi to placze. Kolek nie ma,
brzuszek miękki, nie pręży sie.Karmię go butelką Przyzwyczail sie że go noszę
na rękach, jak tylko poczuje że go kladę to krzyk.I to widać, że to jego
nerwy, denerwuje sie jak sie nim nie zajme,nie macham grzechotkami,nie
śpiewam, nie gadam choc przez chwilkę. Nawet jak siedzi w bujaczku,a ja
jestem w tym samym pomieszczeniu i mówie do niego to nie wystarcza, placze
nadal, a raczej krzyczy.I sam sie uspokaja,jak widzi ze ja za dlugo nie
podchodzę.W lożeczeku nie spal ani razu,tylko ze mną. Wiem że to moje blędy,
ale jak zrobić żeby to odkręcić ?? Ja już nie mogę,plecy mi wysiadają,do tej
pory bylam dzielna, ale dzisiaj to już placze razem z nim.