aga.bog
19.10.06, 11:32
Witam. Mój synek ma dziesięć miesięcy, wcześniej z usypianiem bywało różnie. Ostatnie dwa miesiące sprawdzał się jednak taki rytuał: Karmiłam butelką trzymając synka na kolanach, później kładłam do łóżeczka, gasiłam światło i siadałam obok, śpiewając kołysankę. Jeśli próbował wstawać, kładłam z powrotem, aż do skutku. Obywało się bez płaczu, usypianie trwało 10-15 minut. Ostatnio jednak synek uznał, że to świetna zabawa. Przy butli prawie usypia, jednak gdy tylko go odłożę, wstaje i czeka. Gdy schylam się, żeby go znów położyć, ze śmiechem rzuca się na łóżeczko. Tak w kółko. Zamiast usnąć, rozbawia się coraz bardziej. W końcu zwykle tracę cierpliwość i wychodzę z pokoju. Jaś dostaje wówczas histerii, płacze i krzyczy, gdy wracam, muszę wziąć go na ręce, żeby się uspokoił. Wtedy zmęczony usypia. Całe usypianie trwa okolo godziny i wykańcza mnie psychicznie. W dzień jest jeszcze gorzej

Poradźcie proszę, co robić??