antosiczek
22.10.06, 17:23
spodziewam sie dziecka- za miesiąc

Jak przechadzam się z męzem po centrach
handlowych (galeria Mokotów, Reduta itp) w poszukiwaniu wózków, wanienek,
śpioszków itp, to spotykam wielu rodziców z bardzo malutkimi dziećmi (na moje
oko miesięczne, dwumiesięczne, ale często naprawdę bardzo malutkie). I to, co
mnie dziwi, to
- że rodzice nie obawiają się tłumów ludzi z przeróżnymi bakteriami, zarazkami
- że narażają malutkie dziecko o niedojrzałym układzie nerwowym na nadmiar
bodźców węchowych (perfumy, smród smażonych potraw), wzrokowych (ilośc
rzeczy, kolorów) i sluchowych (w każdym butiku inna muzyka, na głównych
holach z reguły dosyć głośna)
- i te nieszczęsne nosidełka; miesieczny maluszek zgięty niemal w pół - jaki
będzie miał kręgosłup?
Może i jestem przewrażliwiona, a może za dużo wiedzy liznęłam (podstawy
neurologii)- ale jak na to patrzę, to jestem rozczarowana brakiem myślenia
dorosłych.
Stymulacja zmysłów niemowlaka jest potrzebna jak najbardziej lecz taki
kilkugodzinny spacer po centrum handlowym jest wg mnie z ewidentną krzywdą
dla takiego maluszka. co o tym myślicie?