makatka16
23.10.06, 20:42
Na początku miałam pięne wyobrażenie, jak to cudownie bedzie kiedy będę karmić piersią. Ale czar prysł już po porodzie.
Najpierw pojawił się problem- brak pokarmu po cc, więc w szpitalu mała była karmiona strzykawką . Pamiętam te noce, jak stałam nad nią 20 minut z opuchniętymi jak balony nogami żeby zjadła.W domu zaczęłam karmić butlą i mlekiem modyfikowanym. Po kilku dniach miałam nawał pokarmu, 2 dni później ból piersi, który jednak szybko ustąpił. Tearz karmię butlą i własnym, ale odciąganym pokarmem,czasem prosto z piersi je. Lecz po woli mam już dosyć widoku lecącego mleka z obu cycków naraz.Nie wiem co mam łapać, tu leci i tu leci...A jak mam iść po laktator w środku nocy, to mi się chce gryźć i kopać. Ale trzeba, bo inaczej utonę w łóżku we własnym mleku. Jednak bywa ostatnio tak, że ściągam tylko połowę tego, co ona zjada. Mam już dosyć tej zabawy, ale wiem jak cenne są przeciwciała. Gdyby nie to, mała jadłaby już dawno tylko modyfikowane.Ja jestem pod wrażeniem dziewczyn, które karmią 2 lata. U mnie to się nie zapowiada. Czy wy też takie problemy macie? Myślałam, że usiądę w fotelu, przystawię małą do piersi, ona zje i tyle. Myślałam...