Moja porażka jako matki...

03.11.06, 08:48
Oddałam dziecko na tydzień do dziadków. Przed południem zajmował sie nim mój
ojciec, a potem moja mama. Dziecko wróciło nie to samo. Jakby, ktoś mi
podmienił na inne. W ciągu tygodnia nauczyło się prawie tego wszystkiego,
czego mi sie nie udało, a co już dawno powinien robić. Dziadki oduczyły go
jedzenia w nocy, nauczyły: zabawy w kosi-kosi, pokazywania gdzie lampa,
kotek, jedzenia ze smakiem czegos innego niz mleko, picia z kubka niekapka,
rozgadał sie też straszliwie. A ja zawsze twierdziłam, ze Młody tego nie
umie. A zawiniłam ja.
    • anulkas86 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 08:54
      Jasne że nie zawiniłaś. Tak jest że dzieci dużo uczą sięod dziadków. Oni mają
      większe doświadczenie i przede wszystkim większą cierpliwość do dziecka. To
      dziadkowie uczą dzieci, rozpieszczają itd. A rodzice wychowują. Także nie
      przejmuj się bo to żadna poraźka. Mój synek też z dziadkami jest Grzeczny, a
      przy mnie tylko krzyczy i złości się. Ale za to jak mnie zobaczy po jakiejś
      nieobecności (2-3 godzinki) to tak się cieszy że wtedy wiem że warto na jakiś
      czas zostawićmałego z dziadkami. Nie przejmuj sięsmile To żadna porażkasmile
      • erii001 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 09:25
        dziewczyno nie przejmuj się...Mój mały jak jest u dziadków,to istny aniołek..
        jak wraca na teren domowy,to czasem nie wiadomo co z nim robić...tak daje
        czadu... Ciesz się,że się tylke nauczył i był grzeczny...
        Mój ostatnio rozwalił babci nowiutkie perfumy... wstyd mi było po niego jechać..
    • jolantusia1 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 09:53
      dziadkowie i opiekunki czesto maja na dzieci swietny wplyw. Dzieci ucza sie od
      nich wiecej a mama - wiedza ze i tak je rozumie (po co wiec gadac) zawsze
      pocieszy (mozna troche pomarudzic). To normalne i niczym sie nie przejmuj
      • hipsdontlied Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 10:01
        To nie twoja wina!!!!!Moja córeczka też tak miała.Zanim nie pojawiła się
        opiekunka.Do 4 roku życia ubierałam jej na noc pampersa.Często próbowałam ją
        tego oduczyć w nocy podstawiając jej nocnik ale mała nawet jak zrobiła siusiu w
        nocnik to zrobiła siusiu w łóżkosadKiedy pojawiła się opiekunka to Martynka
        zrobiła się innym dzieckiem.Przestała nosić w nocy pampersa!Pierwsze 2 tygodnie
        sikała w łóżko ale potem nauczyła się że koło łóżka stoi nicnik i musi się
        budzić.Niania zdziałała cuda...Czemu?Po prostu Martynka wstydziła się obcej
        osoby i zmieniła się chciała pokazać że jest już''duża''smileale na dobre to
        wyszłosmileNie przejmuj się po prostu twoje dziecko przed dziadkami jest zupełnie
        inne i dlategosmileA ty jesteś dobrą mamą napewnosmilepozdrawiam
    • visenna2 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 13:01
      Wiem coś o tymsmile
      Wczoraj przyjechała do mnie moja mama, cały dzień zajmowała się Zuzią. Dzisiaj
      Zuzia juz umie bić brawo i robić papa, czego bezskutecznie próbowałam ją
      nauczyć przez ostatnie tygodnie...
      Tak to juz jestsmile))
      • bunny.tsukino Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 13:14
        No to widzę, że nie tylko ja tak mam. smile A zniszczenia były i tak. Firanki
        poobrywane, bo synu uczył się stać. No i kwiatki trochę ucierpiały.
        • phantomka Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 13:18
          Eee nie przesadzaj, u mnie tez Manke wielu rzeczy nauczyla albo moja siostra
          albo babcia, wynika to tez z tego, ze mi na niektorych rzeczach po prostu nie
          zalezy. Drazni mnie, kiedy widze rodzicow zmuszajacych dzieci do robienia z
          siebie malpek "zrob cioci papa, zrob a ku ku, powiedz mama, powiedz wierszyk,
          itp"
          • guruburu Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 13:23
            IMHO odmienne środowisko stymuluje smile
            Moja mama ma mi za złe, ze nie uczę mojej córki różnych 'mądrych' rzeczy. I o
            dziwo sama się nauczyła bić brawo, machać papa, pokazywać rzeczy które ja
            interesują (np. pępek) czy tańczyć smile)) Najlepsze co dziecko może dostać to
            możliwość obserwacji róznych sytuacji, osób, miejsc i możliwość uczestniczenia w
            życiu codziennym.
    • babie_lato1 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 15:05
      E, tam, wyluzuj i ciesz się, że dziecko miało edukację w przyspieszonym tempie,
      bez stresów z Twojej strony smile Moje jest jeszcze przez karmienie za bardzo
      związane ze mną, żeby je zostawiać dziadkom, ale ja się raczej boję, żeby mi go
      nie zepsuli wink. Zresztą może ostatnie postępy Twojego dziecka nie są wyłącznie
      zasługą Twoich rodziców - po prostu przyszedł na to czas, a los chciał, że stało
      się to u dziadków i tyle. Pozdrowienia i więcej wiary w siebie!
      • oda100 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 16:14
        pewnie go tam niezle tresowali... ja nie mam az takiego zaufania do dziadkow i
        i ich metod wychowawczych. niemniej jednak gratuluje odwagi, tydzien bez
        dziecka to kawal czasu
    • ineska2 Re: Moja porażka jako matki... 03.11.06, 16:14
      to tez czesciowo twoj sukces, bo przeciez ty wyslalas dziecko do dziadkow, a
      moglabys sie upierac przy swoich metodach wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja