DO mam pytanie o Tracy Hogg

11.11.06, 22:26
witam drogie mamy
mam pytanie odnosnie usypiania naszych maluchow metoda tracy hogg chodzi mi
konkretnie o to jak maluch polozony do lozeczka zacznie mocno plakac to czy
bierzecie go na rece i uspokajacie czy w lozeczku to robicie ja szczerze
mowiac biore na rece uspokajam i klade przechodzilam to ale zrezygnowalam bo
maly ma kolki i szkoda mi go bylo ale teraz... chce zaczac z tym ze moj
kochany synek musialby ciagle lezec w lozeczku bo on ciagle ziewa nawet jak
obudzi sie po nocy opiszcie prosze jak wy to robilyscie bardzo dziekuje za
odpowiedzi i wiem ze czasami niechce sie odpisywac pozdrawiam mamusie
    • mooh Re: DO mam pytanie o Tracy Hogg 11.11.06, 23:43
      Moja córka nie jest już niemowlęciem, ale kiedy płacze zawsze biorę ja na ręce,
      przytulam. Niezależnie od okoliczności.
      Dla małego dziecka płacz to jedyna forma komunikacji. Płacząc, coś mówi. Na
      przykład, że chce jeść, pić, że jest zimno lub że po prostu potrzebuje
      bliskości rodzica. Brak odpowiedzi na to wezwanie jest informacją "nie możesz
      na mnie liczyć".
      Wydaje mi się, że choć kilka porad Tracy jest cennych, metoda usypiania jest
      taka sobie. U niektórych się sprawdza, u niektórych nie. Są dzieci, które
      potrafią zasnąć same i takie, które potrzebują obecności mamy. A najczęściej
      jest tak, że dziecko przechodzi różne etapy w swoim życiu i sposoby zasypiania
      nieco się zmieniają. Nie ma sensu wtłaczać dziecka na siłę w jeden schemat.
    • babie_lato1 Re: DO mam pytanie o Tracy Hogg 12.11.06, 10:15
      Mnie też usypianie a la Tracy Hogg nie przekonuje. Myślę, że dziecko po takim
      podnoszeniu i kładzeniu przy akompaniamencie swego przerywanego wrzasku,
      rzeczywiście wreszcie zmęczone zaśnie, ale taka metoda wydaje mi się zbyt
      drastyczna. Mój syn zasypia przy piersi, co oczywiście nie jest najwspanialszym
      rozwiązaniem, ale zauważyłam, że kiedy jest zmęczony, ale wybudza się po
      nakarmieniu, po prostu kładę go do łóżeczka, coś tam mu włączę albo nie i on i
      tak czasem pokwęka i zaśnie sam. A czasem płacze, to go biorę na dłużej, aż się
      uspokoi.
    • m.a.p Re: DO mam pytanie o Tracy Hogg 12.11.06, 17:12
      u nas akurat metoda tracy hogg się sprawdzila. mala wlaśnie skończyla 7
      miesięcy i od miesiąca juz umie zasypiać sama i robi to bez placzów i awantur
      (85% uspyiań, wiec wydaje mi się, ze to sporo).
      wcześniej zasypiala jedynie przy piersi albo noszona... noszenie z czasem
      musialo być coraz dluższe i dluższe.

      a obecnie rzeczywiście jest tak, że dość dobrze nauczylismy się ją obserwować i
      wypatrywać owych znaków przydrożnych. pierwsze ziewnięcie, przytulamy ją i
      kolyszemy się przy spokojnej piosence. mniej więcej w polowie piosenki jest
      drugie ziewnięcie wówczas kladziemy ją lóżeczka, dajemy piluchę w rękę. ona się
      do pieluchy przytula i zasypia. rzecz jasna trochę to trwa - tak do 10 minut.
      jeżeli placze zawsze jesteśmy przy niej i próbujemy poszeptać i uspokoić jeśli
      to nie zdaje egzaminu to bierzemy na ręce.
      nauczyliśmy się także odróżniać jej placz bo jest jej źle od takiego zawodzenia
      na uśnięcie. jeżeli wkroczymy w trakcie tego drugiego to caly proces usypiania
      na nowo.

      nauczenie jej tego zasypiania zajęlo nam 7 dni. choć bylo cieżko - bylo warto.
      pozdrawiam,
      map
      • olimpia_b81 Re: DO mam pytanie o Tracy Hogg 12.11.06, 17:33
        u nas mala zasypia sama od kiedy sonczyla 4,5 miesiaca bez t.hogg.dorosla do tego.zamiast wypatrywac oznak zmeczenia opisanych przez p.hog radza przyjrzec sie dziecku,jak sie zmienoia i sprobowac dac mu troche samodzielnosci.i nie wkraczac w poszczeolnych fazach snu-poprostu sprobowac wyjsc i przychodzic jak zawola, a potem znowu wyjsc.u nas na poczatku wolala(nie placz, ale krzykniecie-ja to tlumacze jako mama chodz nosmile i z 10 razy- a to smok a to sie usmiechnela, teraz wola 2-3 razy-przewaznie smok, choc i bez niego zdarza jej sie zasnac.
        obylo sie bez placzu i awantur(na 100%),poprostu polozylam ja w lozeczku a ona o dziwo usnela sama i tak juz zostalo.
Pełna wersja