Mycie glowy = przemoc?

IP: *.* 23.08.01, 16:31
Siemacie!Moja marysia na rok. Nie wiem jak jej myc glowe.Problem jest nastepujacy:Marysia za nic w świecie nie chce się położyć w wanience. Chce siedzieć i już. Jeśli próbuję ją kłaść na siłę łapie rękami brzegi wanienki i z całej siły próbuje usiąść i od razu płacze.Z drugiej strony okropnie nie lubi jak woda spływa jej po twarzy - jest wtedy przerażóna i bardzo krzyczy. Nie mogę ani jej położyc w wanience aby wypłukać głowę z szamponu (nawet jakbym chciał to nie da się tego zrobić nawet we dwie osoby!!) , ani polewać na siedząco głowy kubeczkiem, bo bardzo się tego boi :-((, krzyczy i boję się, że zachłyśnie się wodą. Odchylanie rękami głowy do tyłu też nie zdaje egzaminu, bo ona nie znosi żadnych krępującyhc ruchy uchwytów ani "trzymań". Gdy siedzi w kąpieli ma główkę schyloną do przodu i nigdy inaczej!Jak w takim razie powinienem jej myć głowę? confused Macie jakieś sprawdzone rozwiązania? Będę wdzięczny :-))
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 17:08
      Mycie glowy to niestety koniecznosc a nie przemoc i trzeba to maluchowi bardzo wyraznie zaznaczyc.Czytalam gdzies o takich jakby rondach od kapelusza, ktore zaklada sie dziecku na glowe i wtedy woda nie leje sie na twarz, ale wedlug mnie cos takiego to przegiecie.Ja to robilam w bardzo prosty sposob. najpierw polewalam glowke niewielka iloscia wody. Moja mala wtedy podnosila protest. Wtedy mowilam jej, ze musi odchylic glowe do tylu, to woda nie bedzie leciec na buzie.Jezeli nie dawala sie odchylic mylam jej glowe normalnie. Nie zabardzo jak miala krzyczec, gdy woda zalewala jej oczi buzie wiec tylko zaslaniala twarz raczkami i cicho chlipala... Pozniej sie nauczyla ze trzeba glowke trzymac z tylu, a teraz przy kapieli sama ja moczy...Pozdrawiam
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 17:16
        My używamy takiego ronda do mycia główki i świetnie się sprawdza sama będąc dzieckiem nie cierpiałam mycia głowy, nie chciałam jej odchylać do tyłu a jak tylko szampon nalał mi się do oczu to darłam się jak opętana, a dzięki temu "wynalazkowi" unikamy takich stresów :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 18:59
      Moja metoda jest dla wyjątkowo cierpliwych.Włoski moczy się wilgotna gąbką, tak, zeby nic nie spływało na buzię, namydla, a potem spłukuje tak samo - gąbką. Tzn. zdejmuje się warstwę piany, spłukuje gąbke i od nowa. Jak się dziecku znudzi, mozna zaproponować kubeczkiem. Może się zgodzi, a może nie. W każdym razie, jeżeli problemem jest spływająca woda, to nie znam innej metody. Pozdrawiam :) Mika
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 19:48
        Ja mojej Marysi daje pod oczy zrolowany gruby recznik , ktory sobie sama trzyma . Woda , ktora splywa na twarz zatrzymuje sie na reczniku . Mala tego tez nie lubi , ale nie placze tak strasznie , jak bez recznika . Acha ! dobry sposob , gdy w domu jest dzidzius . Udalo mi sie namowic mala do polozenia w wannie , " tak jak Benjaminek " . Wie , ze on nie placze przy kapieli i pozwala sie polozyc . Wtedy spokojnie splukulemy glowe . Pozdrawiam :-)
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 20:29
      Sama nigdy nie mialam takich problemow, ale wiem, ze rondo sie sprawdza w przypadku wielu maluchow. Znajoma uzywala plastkowego daszka przeciwslonecznego i tez sie sprawdzil. Wyczytalam tez kiedys, ze czasami pomaga polewanie wloskow woda z konewki zamiast kubeczka. W kazdym razie zycze powodzenia.
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 20:41
      Takie rondo na głowę to wspaniały wynalazek. Od kiedy pojawiło się u nas w domu zapanował wreszcie święty spokój podczas mycia głowy (choć nie od razu oczywiście). Co więcej ostatnio nawet Maśka sama się dopominała o włoski. Na początku po wprowadzeniu kapelusika płukałam jej wodę kubeczkiem. Stopniowo oswoiła się na tyle, że przeszłyśmy na prysznic. Polecam ronda Canpolu, na mój gust są znacznie lepsze od Chicco, a przy tym tańsze.
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 23.08.01, 21:30
      Ja mojej metody nie polecam, raczej ku przestrodze.Justynka zawsze oblednie bala sie mycia glowki, trzy dorosle osoby nie byly w stanie jej utrzymac tak uciekala mokra i na golasa z wanny na widok szamponu :D Doszlo do tego ze kazda proba konczyla sie histeria...Udreczona i zalamana(przeciez nie da sie nie myc!) bylam bliska obciecia "na zapalke"...Az pewnego dnia, a raczej wieczoru sprobowalam desperacko umyc glowke malej gdy spi! Dusza na ramieniu, stan prawie przed zawalowy, ale-udalo sie!!Trzeba jednak przyznac ze to tylko dla tego ze Justynka pierwsze dwie ,trzy godziny po zasnieciu spi kamieniem, mozna strzelac.Tylko ze wpadlam we wlasna pulapke:gdy raz sie udalo nie starczylo mi odwagi i sily aby probowac jednak dalej normalnych metod i w ten sposob mylismy glowe malej przez caly ubiegly rok!!! Ostatnio -zupelna improwizacja ,cos mnie podkusilo i spytalam podczas kapieli:myjemy glowke? Odpowiedz oczywiscie brzmiala "niee" ale bez specjalnego przekonania,Wreczylam wiec malej szampon i powiedzialam -sproboj sama! I wiecie ze zadzialalo?! Mala bardzo niechetnie ale z moja pomoca umyla wloski.Musialam potem jeszcze"na snie" raz je wyplokac ale to juz jednak postep! :)
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 07:27
      Do naszej metody potrzebne są niestety dwie osoby, w tym jedna silna ;) Ania boi się wody spływającej po buzi, więc główka jest spułkiwana w pozycji poziomej - tzn. Tatuś bierze mokrego golasa z namydloną główką na ręce i trzyma nad wanienką, a ja w tym czasie spułkują pianę prysznicem. I wszystko jest OK.
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 08:09
      Ja proponuję zduszenie problemu w zarodku. Nie słuchałam straszliwych opowieści o tym , że niemowlęciu nie wolno wlać wody na głowę , bo to grozi zapaleniem uszu. Od pierwszej kąpieli mały miał wodę laną na głowę i twarz. Nigdy mu to nie przeszkadzało. A po kąpieli nadmiar wilgoci w uszach wycierałam patyczkami z wacikiem. Od kiedy umie stać, każda kąpiel kończy się spłukaniem całego dziecka prysznicem, wola leje się gdzie popdnie, a mały na z tego powodu radochę. Dlatego dziewczyny- nie dajcie się zastraszyć babciom i ciotkom, od urodzenia przyzwyczajajcie dzieci do tego , że woda lejąca się na głowę to normalna rzecz!A sakoro już powstał problem, to cóż - trzeba sobie radzić tak jak dziewczyny pisały powyżej.
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 10:21
        Ja również polecam te metodę co Wiesia.Kąpałam i kąpię małą (19 m-cy) zawsze sama, a po zobaczeniu jak niemowlaki pływają w wodzie przestałam się przejmować wlewającą się wodą do uszu. Postępowałam jak Wiesia. I od zawsze zero problemów z myciem włosów. Dosyć wcześnie uczyłam Marysię dmuchania do wody, żeby dmuchała kiedy woda spływa jej po twarzy.Powodzenia wszystkim. Skrzynia
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 10:32
        Ja tez :)))Problemy z myciem glowy byly chwilowe i sporadyczne, kiedys ktoras z nich sie wywrocila w wannie i przestraszyla, mycie glowy bylo stresujace. Ale juz nastepne mijalo bez klopotu. Naprawde polecam przeciez trzy miesieczne dzieci mozna uczyc plywac :)
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 10:02
      Cześć Judyk! Witam Cię serdecznie jako nieliczny reprezentant męskiego grona na forum. Jak widzisz emamy nie zawiodły Cię. Mielismy ten sam problem z naszym Kajtkiem. na szczęście dziecko z tego wyrasta. Ale zanim wyrosło i na dobre zbratało się z wodą, do tego stopnia, że samo na siebie wylewa wiaderko z wodą, moczyliśmy mu głowę gąbką, myliśmy na siedząco, uważając na oczy. A na koniec kąpieli szybki prysznic i... głośny pisk. Dodatkowo wspomagaliśmy się inna metodą, tzn. myliśmy mu głowę rzadziej, co parę tygodni, pamiętając że dziecko poci się mniej niz dorosły :-)powodzenia
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 10:56
        Poraził mnie Mariusz:Mariusz napisała/ł:myliśmy mu głowę rzadziej, co parę tygodniA może Mariuszu się przejęzyczyłeś? Jak często myjecie głowę waszym dziecim?
        • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 11:36
          Nie przejęzyczyłem się :-)Różne są szkoły co do mycia głowy i kąpieli dzieci , he! he!Wychodzimy z założenia, że to co naturalne często jest najlepsze dla nas.Od urodzenia mamy z "myciem" kłopoty. Położne patrzyły na nas jak na UFO gdy prosiliśmy by nie kąpać dziecka po porodzie, by nie zmywać naturalnej ochrony świeżo narodzonego CIAŁKA przed światem zewnętrznym. I tak zrobiły co chciały. A później w domu, głosy babć i znajomych, że za rzadko (tzn. nie codziennie) kąpiemy dziecko. Przy tym jednak nikt nie stwierdził, że "śmierdzi" od naszego maluszka. Wracam do pytania. To jak często - to zależy od sytuacji. Teraz kiedy synuś tapla sie cały w basenie i czesto moczy głowę - to nie pamiętam kiedy miał mytą "detergentem", ale chyba miesiąc temu. Czeste wysuszanie skory prowadzi do zwiększonego wydzielania substancji natłuszczających skore głowy. Oczyszczanie krótkich wlosow sama woda jest dla nas wystarczajace. Co wiecej wloski pachna naturalnie, podobnie do zapachu siana i o dziwo nie sa tłuste. Oczywiście gdy dziecko wyleje na siebie zupe, czy wybrudzi sie bita śmietanę (co moze sie zdążyć :-)) to w ruch idzie szampon.Chętnie rozwieję inne wątpliwości. Proszę nie przekonywać mnie, że żyjemy w XXI w. i to co robię to ciemnota. Miałem możliwość podpatrzenia jak robią to ludzie na "zgniłym zachodzie" (Holandia, Niemcy). Brak skutków ubocznych. :-)Pozdrawiam - nauczony ostatnimi polemikami zaznaczam - to maja opinia i mam do niej prawo. Pa.
          • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 11:46
            Pamiętam spór wokół tego "jak często myjemy". Było ostro. Mam nadzieję, że ten temat nie wywoła podobnej burzy. Dlatego apel - jeżeli ktoś chce się dopisywać w temacie "jak często" - niech najpierw zerknie na w/w wątek. Tam naprawdę padły już WSZYSTKIE argumenty dot. częstotliwości. :hello:
            • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 12:25
              Asia, możesz podac konkretne namiary na wspomnianą dyskusję. Chetnie poczytalbym. Z góry dzięki
              • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 12:45
                To było na forum "niemowlę". Wrzuć w wyszukiwarkę "myjemy" i Ci znajdzie. Albo cofnij się do czerwca. Pozdrowionka.
      • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 13:10
        Może Twoje się nie poci, ale moje nawet po drzemce potrafi mieć mokry łebek (a raczej bujne uwłosienie) i na pewno poci się bardziej niż ja, bo ciągle biega (no, może od miesiąca ciągle) i naprawde często jest spocona - to chyba kwestia indywidualna u dziecka...Na szczęście moje dziecko bez problemu daję się odchylać - ale to robi tata, gdy ja sam ją kąpię, to po prostu leję jej wodę z prysznica na głowę, trochę się wścieka, ale krótko, zwłaszcza, że mycie głowy jest na konieckasia
    • Gość edziecko: guest Re: Mycie glowy = przemoc? IP: *.* 24.08.01, 11:54
      Hej ja do Mariusza , ja tez słyszałam o szkole gdzie ucza aby dziecka za czesto nie kąpac a jeśli to woda bo detergenty wysuszają skórę, tak robi moja kolezanka w niemczech nie kąpie malej codziennie i mała jest czysta ja tego stosować nie moge bo mój potworek codziennie wygląda jak kominiarz , a co do wlosów to jest mordęga polozyc sie nie da , ręcznik przykłada do oczu ale w trakcie płukania odejmuje więc krzyczy i woda mu leci do buzi a potem ma pretensje do mnie ze go chce upić (czyt. utopic)Sposobem czasem jest mój mąz u niego Michał daje się cały wykąpac ? czyzby męskie sprawy
Inne wątki na temat:
Pełna wersja