Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka

IP: *.* 23.03.02, 13:24
Cześć! Pomocy!!!!! Urodziłam dzidziusia 17.03.2002. Dawidek w szpitalu był spokojny jak aniołek, za to kiedy wróciliśmy wszyscy do domu, to od razu pierwszej nocy dał nam popalić. W dzień czuję się, jakbym nie miała dziecka. Czy ktoś zna metodę na przestawienie maluszka, żeby spał dobrze w nocy (chociaż 3 godz. ciągłego snu), a w dzień był bardziej ożywiony?
    • Gość edziecko: Aluc Re: Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka IP: *.* 23.03.02, 14:56
      Trzy godziny snu to straszny luksus jak na noworodka! Ja mojego czterotygodniowego Maksia w dzień obsługuję w pokoju tzw. dziennym, przy włączonym telewizorze, dzwoniących telefonach i normalnych rozmowach. Nocne kładzenie się spać to już tylko sypialnia, karmienie na leżąco (Maksio śpi razem z nami i kładę go w taki sposób, żeby go nie przekładać od piersi do piersi, tylko ja wędruję raz z jednej raz z drugiej strony), zasunięte zasłony itd. Na Maksia działa, daje czadu tylko w dzień (za to jak :lol:)
    • Gość edziecko: Dorotka Re: Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka IP: *.* 23.03.02, 19:47
      Taka mała dzidzia może jeszcze nie dawać rady przespać 3 godzin, szczególnie , że to chłopiec - podobno zwykle mają większe potrzeby. Staraj się nakarmić zawsze do oporu, nie zapalać światła, a jeżeli już to lampkę ze słabą żarówką, dodatkowo lampkę osłoń tak, by dawała maksymalnie mało światła, ale żeby coś widzieć. Ja osobiście jestem zwolenniczką smoczków (jestem mamą po raz drugi), zarówno starsza jak i teraz młodsza (2 miesiące) reaguje na smoka absolutnym uspokojeniem, a nawet natychmiastowym zamykaniem oczu. Oczywiście, jeżeli mała sama nie wypluje po około 15 minutach to staram się zabrać by nie spała ze smokiem cały czas. Wówczas doprowadziłabym do uzaleznienia od smoka, a to też nie jest dobre. Poza tym na zasypianie na moją młodszą córkę działa... przykrycie buzi, albo chociaż samych oczek pieluszką (taką małą - zwykła pielucha pocięta na cztery). Jeżeli jej nie odpowiada to się kręci albo sama sobie zdejmie. Można przynajmniej przykrywac do czasu zaśnięcia. Ostatecznie jeszcze można wziąć dzidzię do łóżka, ale zwykle takie branie a potem przychodzenie do łózka trwa niestety kilka lat. Ja nigdy nie karmiłam w łóżku i nigdy nie miałam problemu z córką przychodzącą w nocy do łóżka...Życzę sukcesów i wytrwania, pocieszę Cię, że każdy następny tydzień będzie łatwiejszy, ja po około miesiącu uznałam, że nie potrzebuję już drzemki w ciągu dnia.Dorotka
    • Gość edziecko: franticho Re: Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka IP: *.* 23.03.02, 23:30
      nie da się, musisz pop prostu poczekać. wyeliminowawszy alergie i i nne przypadłości daj małemu czas. mój Franek wyeregulował się po miesiącu, a już niedługo przyjdą czasy, że poczujesz dziecko w dzień z całą mocą, więc zbieraj siły i śpij kiedy możesz!!!marta i Franio
    • Gość edziecko: agakarolg Re: Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka IP: *.* 24.03.02, 10:15
      Asiu!Zupelnie jakbym czytala o sobie 4 mies temu! Tylko moja coreczka miala dodatkowo kolki i strasznie krzyczala, ale poradzilysmy sobie za sprawa metody w ktora mi samej trudno bylo na poczatku uwierzyc. Dzieci lubia szumy, szum radia, wentylatora, elektrycznego laktatora, suszarki. Nam pomogla suszarka, jezeli mala nie chciala przystawic sie do piersi, a kolka nie byla bardzo uciazliwa wlaczalam suszarke w poblizu malej tak zeby slyszala jej szum i wylaczalam swiatlo - zasypiala bardzo szybko. Jestem mama po raz drugi i moje pierwsze malenstwo jakos od poczatku wiedzialo ze noc jest do spania. Mlodsza budzi sie w tej chwili tylko na karmienie jakies dwa razy w nocy, spi w swoim lozeczku, ale do konca 4 mies spala ze mna w nocy i gdy sie budzila podawalam jej piers (teraz ma prawie 5 mies). Suszarka nadal nam sie czasami przydaje, widac jej szum kojarzy sie mojej coreczce ze snem. Nie wiem czy podziala na twojego synka ale pewnie szybko znajdziesz swoja wlasna metode. powodzeniaAgata
    • Gość edziecko: Kamila Re: Pomocy!-Nocne czuwanie noworodka IP: *.* 24.03.02, 22:32
      Asiu, jakbym czytała swoje wspomnienia. W dzień nie miałam dziecka, za to w nocy moje maleństwo dawało mi solidnie popalić. Zaczęłam od wprowadzenia codziennego rytuału o stałej porze czyli wieczornej kąpieli, delikatnego masażu, który miał wyciszyć Olinka i odprężyć, karmienia przy cichej muzyce i nocnej lampce, a nastepnie kładzenia do łóżeczka i gaszenia światła (bo z początku Niuniu nie miał zamiaru spać przy zgaszonym świetle, całą noc musiało palić się światło), ale zostawiania światła np. w przedpokoju lub kuchni. Z początku było to strasznie trudne i musiałam co 3 min do niego zaglądać, ale konsekwentnie wciskałam mu do buźki smoczka, dawałam buzi i wychodziłam, w końcu zaczął przesypiać 2-3 godz., ale ok. 2 w nocy robił sobie trzygodzinną pobudkę i szalał do 5 rano, ale zawsze to już było coś, a od 5 do 7 mogłam spokojnie pospać. Po ok. dwóch tygodniach zaprzestał robienia sobie nocnych pobudek i tylko budził się na nocne karmienie, ale bez budzenia się. O ile synek sam nie wypluwał smoka, zabierałam mu go i na szczęście nie przyzwyczaił się do niego, a na dodatek niedawno odkryłam, że Olinek uwielbia wtulić się w pieluszkę i szczególnie w dzień ułatwia mu ona zaśnięcie. Od tej pory kładę mu na główkę kawałek pieluszki, tylko należy uważać, żeby pieluszka nie zasłoniła w całości noska i buzi.Uwierz, niedługo Dawidek sam wyreguluje sobie godziny snu i o tym niewyspaniu wspominać będziesz z rozrzewnieniem.Pozdrawiam Kamila
Inne wątki na temat:
Pełna wersja