Czy to nadpopudliwość?

IP: *.* 24.06.02, 12:13
Moja córeczka ma 4,5 m-ca i wydaje mi się, ze jest trochę zbyt nerwowa. Lekarz mówi, ze jest po prostu żywa, a lękliwość to normalne u niemowlaków. Ale ona przy karmieniu podskakuje cała na dźwięk rozkładanej gzety, a przy próbie włozenia do wózka czy załozenia czapki krzyczy tak przeraźliwie, ze mnie pękają błony bębenkowe, a jej pisk słychać już na parterze (mieszkamy na 9-piętrze...) i na spacerze zaczepiają mnie starsze panie z pytaniem, co ja robię dziecku. Moze przesadzam, do tej pory się nie matwiłam, ale ostatnio zaniepokioło mnie też histeryzowanie przy jedzeniu z piersi (tylko wieczorem) do tego stopnia że w ogóle dzidzia nie może sobie pojeść, bo wierzga i płacze. Czy Wasze dzieciaczki też tak mają? Czy to jest nadpobudliwość czy tylko "charakterek" mojej córuni?
    • Gość edziecko: il Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 24.06.02, 12:53
      Jakbym opisywała własnego synka. Tyle, że on ma 8,5 m-ca. Też nie można go nakarmić czytając gazetę, lub książkę, najmniejszy szelest rozprasza go i koniec z jedzeniem. O karmieniu go na dworze lub w towarzystwie innych osób nie ma mowy. Czapki sobie ściąga sam, pieluchy bez problemu odpina z rzepów, a jak mu się czegoś zabroni piszczy jak Twoja córcia. Uszy więdną :fou: słychać go w całym domu i w ogrodzie.Jeżykowi również wieczorami zdarzało się histeryzować przy cycku, ale było to spowodowane tym, że chciał sobie possać a nie podjeść. Jak zaczynało płynąć mleko, on wypluwał cycka i marudził. I tak kilka razy dopóki nie padł. Smoka mu nie dawałam i nie daję, po prostu przeszło.Pozdrawiamy Was
    • Gość edziecko: Pucek Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 24.06.02, 13:10
      Mam podobny problem, może troszkę w innym wydaniu.Moja Justynka skończyła 9 tygodni i jest bardzo ruchliwa i płazliwa, z czapką są problemy, ze spacerami problemy, teraz już nie płacze na szczeście w czasie kąpieli i przewijania o ile robię to w domu, jak np ubieram ja u lekarza to jest wrzask, chodzimy za rehabilitacje, bo ma asymetrie, tylko jeden raz nie przeryczała całej godziny rehabilitacji, a naprawde nic z nia sie nie dzieje takiego złego!!!ja sie czuje najgorzej na spacerach, jak ona ryczy w wózku i nie wiem co robic.Przy piersi jak sie napreża, piszczy i kopie to wiem ze to jest brzuszek, odbijam ją wtedy, nosze i masuje brzuszek, pomaga też suszenie suszarką!Miałam dość nerwową ciąże, długo pracowałam, potem okazało się że jestem przewlekle chora. zastanawiam sie czy to nie miało wpływu na dziecko, przez pierwsze 3 miesiace ciąży byłam dość aktywna sportowo. do tego dochodzi jeszcze mój raczej niespokojny charakter.. więc może to wszystko ma wpływ na niespokojny charakter mojego dziecka? Czy Twoje dziecko też tak uwielbia albo uwielbiałao godzinami siedzieć przy piersi??Pozdrawiam serdecznie!
    • Gość edziecko: Aluc Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 24.06.02, 13:38
      Wypisz wymaluj Maksio :D teraz czteromiesięczniak, w zasadzie bardzo wesołe dziecko, ale nie daj Boże coś nie po jego myśli (czyli np. czapka) - wrzask :cry: że uszy odpadająw przychodni pani doktor raz zażartowała "pani bierze go i ucieka, bo jeszcze na korytarzu pomyślą, że ja dzieci torturuję" :lol:w dodatku przed popołudniową drzemką ma w zwyczaju popłakać przez parę minut, więc idę z tym wrzeszcącym wózkiem i czekam, aż zaśnie, a wokół oskarżycielskie miny, że dziecko płacze, a ja nic nie robięmoże twoja córa wieczorem jest już tak zmęczona i rozdrażniona, że nawet jedzenie ją wkurza? na pewno Maksio reaguje na wszystkie bodźce silniej niż przeciętne niemowlę, na pewno będzie wymagał więcej uwagi, ale go przecież nie zamienię na inne :lol:
    • Gość edziecko: KatarzynaK Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 24.06.02, 15:47
      Wypisz, wymaluj - mój Mateuszek! Przy karmieniu musi być absolutna cisza, nie daj Boże, żeby ktoś coś powiedział, zakasłał, czymś stuknął albo zaszeleścił - od razu się wierci.Przy usypianiu - to samo (na szczęście, jak już zaśnie, można hałasować). Histeria przy karmieniu też się zdarza, wtedy trzeba ponosić, ukołysać, chociaż i tak nie zawsze się uspokaja. O wychodzeniu na dwór nawet nie chcę mówić - dopóki nie zaśnie (zmęczony płaczem, oczywiście), z wózka rozlega się tak potworny wrzask, że muszę chodzić z nim tam, gdzie nikogo nie ma, bo ludzie mają takie miny - wyrodna matka, dziecko płacze, a ona nic! - że odechciewa się wszystkiego. Ale to nic, pocieszam się, że może jak dorośnie do spacerówki (1 lipca skończy 4 m-ce), będzie lepiej. A poza tym, jego uśmiech wynagradza mi wszystko :)
      • Gość edziecko: DorotaMW Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 24.06.02, 21:14
        Przepraszam,że się wtrącam, ale... czemu pozwalasz, żeby twój dzidziuś tak się męczył tym płakaniem w wózku? Czy naprawdę nie byłoby łatwiej ukołysać go w ramionach i potem przełożyć do wózka?
        • Gość edziecko: oladrab Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 25.06.02, 11:03
          Nie wiem jak jest u Katarzyny, ale z moją małą uspokajanie na rękach nic nie pomaga, bo za każdym razem się zamyka, a przy próbie połozenia do wózka znów krzyczy. Musi mieć odpowiedni nastrój, niezależny od wysiłków mamy czy taty. A noszenie malucha przez 3 godziny i pchanie wózka przed sobą, do tego czasem robienie zakupów to prawie cud, dość męczący zresztą. Poza tym po południu zaczynają gryźć komary, więc ja np. wolałabym, zeby moja mała leżała w wózku przykryta pieluszką, a nie wystawiała gołe nóżki na żer krwiopijców.
        • Gość edziecko: KatarzynaK Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 25.06.02, 11:35
          Dlatego, ponieważ... patrz wypowiedź Oli: nic dodać, nic ująć. Ola, czy nasze dzieci nie są "kosmicznymi bliźniętami" ;)?
    • Gość edziecko: MartaMro Re: Czy to nadpopudliwość? IP: *.* 26.06.02, 21:48
      Ja powiedziałabym raczej, ze nie jest nerwowa, tylko coraz lepiej rozpoznaje dżwięki, kojarzy je z różnymi faktami i stąd jej reakcje. Przeciez to noworodkom nic nie przeszkadza i nie reagują zbytnio na to co się dzieje wokół nich. Ja np. lubie oglądać tv przy karmieniu piersią, ale niestety nie zawsze mogę, bo mały obraca głowę jak słyszy coś ciekawego i ogląda dopóki nie wyłączę tv. Nawet nie moge w tym czasie mówić zbyt głośno, bo podskakuje przestraszony. a nie uważam, że jest nadpobudliwy.Za to o wieczornym karmieniu przerywanym płaczem gdzieś czytałam i też jest to "normalne". Nasze ostatnie karmienie potrafiło trwać godzinę, bo musiałam go utulić, ponosić, położyć na brzuszku, pocieszyć. Na szczęście to mija z czasem.
Pełna wersja