podnoszenie za nóżki (rady tesciowej)

14.12.06, 12:17
Czesc dziewczyny, mam taki problem. Moja teściowa powiedziala ze juz 5
miesieczne dziecko mozna brac do gory za nozki i tak z nim chodzic i sie z nim
w ten sposob bawic. Moja mama z kolei ( masazystka i rehabilitantka
maluszkow)mowi iz tak nie powinno sie robic bo dzieci maja jeszcze za slabe
wiazadla kolanowe i biodrowe i ze mozna dziecku zrobic krzywde nawet na cale
zycie. Ja szczerze mowiac nie widze potrzeby podnoszenia dziecka w ten sposob,
uwazam ze ma na to jeszcze czas, a poza tym balabym sie. Czytam wiele i nic
nie znalazlam na ten temat. Boje sie ze jak tesciowa z tesciem zostanie z moim
dzieckim to bedzie tak z nia robic, mam coreczke 5 miesieczna. Tesciowa ma
strasznie zaborczy charakter. Moze wy cos wiecie na ten temat i jak powiedziec
tesciowej zeby w ten sposob nie robila z moim dzieckiem. Na internecie i
ksiazkach nie ma mowy o takich cwiczeniach dla DZIECKA. Dziekuje za odpowiedzi
i pozdrawiam
    • brunette23 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 12:25
      moje dziecko ma 9 miesiecy i nie wpadlo mi jeszcze do glowy zeby ja za nogi,
      tlko tesciowe moga miec takie durne pomysly, moja rada, nie zostawiaj dziecka z
      tesciowa bo prosba czy grozba raczej nie podziala gdy nie bedzie cie w
      poblizu... pozdrawiamy! smile
      • renia1807 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 18:25
        Powiedz swojej teściowej,że w taki sposób to sie tylko królika bierze za nogi
        jak się ma zamiar walnąć go w łeb!
        • renia1807 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 22:39
          Teściowa widać była tak noszona bo rozum jej się przekręciłsmile))
        • iwonna8 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 15.12.06, 09:53
          To jakaś zgroza!!! Ja bym Ci radziła żebyś zrobiła następująco: powiedz
          teściowi niech weźmie teściową w ten sposób z nogi i trochę ją ponosi -
          ciekawe czy jej by się to spodobało...
    • mamulinka2 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 12:26
      witaj,
      myślę że skoro twoja mama jest rehabilitantką to będzie jej łatwiej wytłumaczyć
      teściowej żeby tak nie robiła; fachowca chyba posłucha?
      • calinka33 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 12:31
        no wlasnie wczoraj mowila ze nie powinno sie tak robic z dzieckiem, mi tez by do
        glowy by nie przyszlo tak robic, jestem zla bo ona mnie tak wkurza, najgorsze
        jest to ze w poniedzialki ona zostaje z moim dzieckiem bo ja jezdze na praktyki
        szkolne(jestem praktykantka niemieckiego) i raz zostaje moja mama a raz ona,
        prosze powiedzcie co ja mam jej powiedziec????? Dziekuje za odpowiedzi
        • mamulinka2 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 12:36
          ja cię rozumiem doskonale bo ja tez ze swoją teściową nie umiem rozmawiać, na
          szczęście moja nie ma tak głupich pomysłów, myślę że jeżeli nie posłucha twojej
          mamy to sama musisz się odważyć i powiedzieć jej że nie wolno tak robić z dzieckiem
        • paulaada Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 13:50
          pierwsze słysze o tak idiotycznej zabawie, tesciowe mają różne pomysły, szkoda
          że w większosc durne...
        • angiea Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 19.12.06, 22:05
          w zyciu bm jej dziecka nie zostawila az mi dreszcze przeszly ze strachu jakby
          tak moje dziecko ktos wzial - i by mu cos sie stalo, to....ale lepiej do takiej
          sytuacji nie dopuscic!!!
    • mara_jade73 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 12:34
      A może powiedz po prostu, że kategorycznie nie zgadzasz się na żadne
      podnoszenie za nóżki i koniec kropka. Jestes matką i to Ty decydujesz co można
      robić z Twoim dzieckiem bez jakiegokolwiek tłumaczenia się dlaczego.
    • steffan Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 13:24
      nigdy mi do głowy nie przyszło, zeby się tak bawic z dzieckiemsmile) te teściowe
      to maja pomysły:0. powiedz, że pytałas o to lekarza i on kategorycznie zabronił
      takich zabaw, więc jezeli będzie tak robić, to znaczy, że chce zrobić dziecku
      krzywdę.
    • lambert77 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 13:27
      zaproponuj teściowej następującą zabawe smile
      podetnij jej ścięgna, wbij w sufit jakiś hak i podwieś ją na linie tak żeby
      nogami opierała się o ziemie i każ jej spacerować smile
      • paulaada Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 13:53
        buhahahhahahahaha, lambert77 extra pomysł chyba w I dzien swiąt pobawie sie tak
        swiątecznie z tesciówkąsmile
        • alza73 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 13:58
          rzeczywiście Babcie mają durne pomysły. Moja teściowa pokazała Michasiowi (ma 14
          m-cy), że zapalniczkę można zapalać, można chodzić po kałużach i mocno chlapać w
          wannie. Jest u nas tydzień i codziennie ma tego typu pomysły.
          • zuchatata z innej beczki... 14.12.06, 14:07
            Ale też o teściach.. Mój teść mnie ostatnio nastraszył, że mały ma krzywicę, bo
            mu się zeberka na zewnątrz wyginają. A że nie podaję mu D3( jestem w Anglii, tu
            się nie podaje) to wpadłam w panikę.. Pytałam pielęgniarki i ona mówi, że to
            wygięcie jest noramlne uff.. Usłyszałam też, że mały nie przybiera( mamy z tym
            rzeczywiście problem), bo moje mleko to już sama woda- 8 miesiąc karmienia smile)
            Jak wychodzę z pokoju to teść go sadza i stawia, no cholery można dostać. Mały
            jeszcze sam nic z tych rzeczy nie robi..











            • erudy Re: z innej beczki... 14.12.06, 16:43
              zuchatata napisał:

              > Ale też o teściach.. Mój teść mnie ostatnio nastraszył, że mały ma krzywicę,
              > bo mu się zeberka na zewnątrz wyginają.

              > Jak wychodzę z pokoju to teść go sadza i stawia, no cholery można dostać. Mały
              > jeszcze sam nic z tych rzeczy nie robi..

              Pilnuj teścia, bo może małemu żeberka się wykrzywiają, bo dziadzio na siłę go
              sadza? Piszę o tym, bo sama mam wygięte żebra z powodu mądrości mojej mamy smile
              która sadzała mnie i obkładała poduszkami duuuużo za wcześnie.
              pozdrawiam
              • zuchatata Re: z innej beczki... 14.12.06, 16:47
                Dzięki smile

                Pilnuję ile mogę smile
                • kiniamum Re: z innej beczki... 14.12.06, 22:29
                  twoje dziecko ma osiem miesiecy i jeszcze nie siada???
                  • mama_kotula Re: z innej beczki... 14.12.06, 22:46
                    kiniamum napisała:

                    > twoje dziecko ma osiem miesiecy i jeszcze nie siada???

                    Nie rozumiem, a coś w tym dziwnego, że 8-miesięczne dziecko nie siada?
                    • kiniamum Re: z innej beczki... 14.12.06, 22:49
                      no nie wiem.. znam 6 miesieczne ktore siedza.. moj ma 4 i pol i juz probuje...
                      • zuchatata Re: z innej beczki... 14.12.06, 22:55
                        A słyszałaś o tym, że każde dziecko rozwija się we własnym tempie??/
                        • kiniamum Re: z innej beczki... 15.12.06, 00:19
                          jasne ze slyszalam.. zapytac nie mozna? akurat twoje jest pierwsze ktore w tym
                          wieku nie siada (a o ktorm czytalam na forum).. to nie jest atak na Ciebie,
                          chyba ze masz ochote sie wyzyc to skocz mi prosto w oczy..
                          • mamulinka2 Re: z innej beczki... 15.12.06, 08:32
                            to nie jest jedyne dziecko które w tym wieku nie siada, mój synek najpierw
                            raczkował, na początku 9 miesiąca usiadł a pod koniec wstał i zrobił pierwsze
                            kroczki
                      • mama_kotula Re: z innej beczki... 15.12.06, 08:58
                        kiniamum napisała:

                        > no nie wiem.. znam 6 miesieczne ktore siedza.. moj ma 4 i pol i juz probuje...

                        A ja znam sześcioipółmiesięczne chodzące dziecko, twoje jeszcze nie próbuje?
                        I jeszcze znam 3-miesięczniaka recytującego "Dziady" Mickiewicza...

                        BTW, twoje dziecko próbuje samo siadać (z pozycji stojącej czy "raczkującej")?
                        Czy po prostu siedzi posadzone? Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że sadzanie
                        dziecka, które nie potrafi samo usiąść, jest baaardzo niewskazane przez ortopedów?
                        • kiniamum Re: z innej beczki... 15.12.06, 11:16
                          a czy wiesz ze bardzo niewskazane przez ortopedow jest NIE podawanie wit. D3?
                          bo z tego co przeczytalam rodzice dziecka ktore okurat w wieku osmiu miesiecy
                          nie siada, nie podaja tej witaminy.. myslalam ze to moze miec rowniez zwiazek z
                          tym.. a moj synek sam nie siada napiasalam ze PROBUJE, to znaczy jak siedzi w
                          bujaczku kiwa sie do przodu zeby zlapac rownowage, to samo w foteliku
                          samochodowym...
                          • zuchatata Re: z innej beczki... 15.12.06, 12:27
                            Zapomniłaś dodać ortopedzi w POLSCE. A czy wiesz, że są kraje w których
                            witaminy d3 wogóle się nie podaje? Idziecie w tych krajach świetnie sobie radzą.
                            • kiniamum Re: z innej beczki... 15.12.06, 13:59
                              ale rozumiem ze Twoje dziecko jest z krwi Polakiem.. wiec powinnienes
                              przestrzegac takich zasad jakie w naszym kraju wystepuja.. ja rozumiem ze w
                              innych krajach dzieci sie inaczej chowa, ale te dzieci maja inne uwarunkowania
                              genetyczne zwiazane z tym ze ich rodzice sa np. stuprocentowymi anglikami.. byc
                              moze Ty jak i matka Twojego dziecka jestescie "blekitnokrwisci" nie mam co do
                              tego zadnych zastrzezen.. ale jesli matka, ojciec i dziecko sa Polakami-mozecie
                              mu zrobic krzywde nie podajac wit.D3 tylko dlatego ze nie podaje sie jej tam
                              gdzie obecnie mieszkacie.. Jakbyscie pojechali np. do Afryki to tez byscie nie
                              szczepili dziecka? A jakbyscie mieszkali w Holandii czy Wasze
                              dziecko "chodziloby" o bosych nozkach (w wozku) do konca listopada?
                              • zuchatata Re: z innej beczki... 15.12.06, 15:30
                                Tak się składa, że miejsce w którym się żyje ma duuże znaczenie. Ale chętnie się
                                dowiem jakie i w jaki sposób uwarunkowania genetyczne wpływają na konieczność
                                podawania D3. I nie jestem tu zaczepny, pytam , bo nie wiem. A co mają bose
                                stópki do uwarunkowań genetycznych???
                                • kiniamum Re: z innej beczki... 15.12.06, 15:54
                                  chodzilo mi o sposob zycia akurat w wypadku holendrow.. oni zyja w cieplejszym
                                  (troszke) klimacie niz my.. gdybys pojechal tam z polskim dzieckiem z pewnoscia
                                  nie przystosowaloby sie do tego typu zwyczaju, przyplaciloby to choraba.. i
                                  tak.. w anglii dostepne sa inne specyfiki podawane juz w ciazy kobietom, inne
                                  mleka podawane dzieciom, inna zywnosc, inne wszystko.. polskie dzieci
                                  potrzebuja witaminy D3, dlatego ze nasz kraj w porownaniu np. z anglia i
                                  pojeciem o medycynie jest biedny i zacofany.. tamtejsze dzieci rodza sie pewnie
                                  na tyle "doskonale" ze nie potrzebuja tej witaminy.. a nie porownasz chyba
                                  Polski do Anglii pod zadnym wzgledem.. Nie wiem czy rozumiesz co chce Ci
                                  przekazac.. ja naprwade nie wnikam jak wychowujesz swoje dziecko i jak o nie
                                  dbasz.. uwazam tylko ze skoro nie jest 100 procentowym anglikiem, nie
                                  powinienes go tak traktowac-bo Ty uwazasz ze jesli w Anglii wit.D3 sie nie
                                  podaje-to Twoje dziecko nie bedzie jej dostawalo bo tam mieszkacie.. to
                                  glupie..
                                  • zuchatata Re: z innej beczki... 15.12.06, 16:13
                                    Nie obraź się, ale głupie to jest to co Ty piszesz. Moja żona przeszła ciążę w
                                    Anglii. Nie brała Zadnych jak to określiłaś specyfików, jedynie kwas foliowy i
                                    to krócej niż zalecają w PL. Twoje stwierdzenie, że polskie dzieci potrzebują
                                    D3, bo jesteśmy krajem biedniejszym i zacofanym jest po prostu śmieszne. Nie
                                    pisz o rzeczach o których nie masz pojęcia. I co to znaczy że angielskie dzieci
                                    rodzą się na tyle doskonałe, ze nie potrzebuują D3 ??????? Nie, nie porównam PL
                                    z Anglią, bo Anglia jest 100 lat za murzynami w por. z PL jeśli chodzi o służbę
                                    zdrowia. Wiem coś o tym, bo w niej pracuję. Rozumiem co chcesz mi przekazać, ale
                                    brak Ci konkretnych argumentów, nie znasz faktów, więc lejesz wodę.
                                    • kiniamum Anglia jest sto lat za murzynami w porownaniu 15.12.06, 16:17
                                      z polska sluzba zdrowia? jaja sobie robisz? to dlaczego Polacy jezdza sie tam
                                      leczyc, a inni pracowac? bossszzze.. i zeby Ci kiedys dziecko nie podziekowalo
                                      za brak wit.D3.... ale to Twoj problem..
                                      • zuchatata Re: Anglia jest sto lat za murzynami w porownaniu 15.12.06, 16:26
                                        I znów nie wiesz o czym piszesz, coś Ci dzwoni, ale nie wiadomo gdzie. Twoja
                                        wiedza w tematach, na które się wypowiadasz jest uboga, oj bardzo uboga..


                                        Ty się lepiej zapytaj tych Polaków, którzy mieszkają w Anglii, dlaczego do Pl
                                        jeżdżą się leczyć, badać dzieci, robić im usg itd. Dlaczego Polacy jeżdża do
                                        Angli pracować? Nie ze względu na wysoki poziom sł€żby zdrowia koleżanko, a
                                        dlatego, że Anglia ma poważny deficyt lekarzy i pielęgniarek. Z tego np. powodu
                                        na wizytę u jakiegokolwiek specjaisty czekasz w Anglii tygodniami czasem dłużej.
                                        Ja na wizytę u pediatry czekałem 6 tygodni, choć sprawa była raczej pilna..

                                  • figrut Re: z innej beczki... 16.12.06, 18:07
                                    kiniamum napisała:

                                    > chodzilo mi o sposob zycia akurat w wypadku holendrow.. oni zyja w cieplejszym
                                    > (troszke) klimacie niz my.. gdybys pojechal tam z polskim dzieckiem z pewnoscia
                                    >
                                    > nie przystosowaloby sie do tego typu zwyczaju, przyplaciloby to choraba.. i
                                    Dziecko przyzwyczaja się do różnych warunków już od dnia narodzin i
                                    to głównie od nas zależy, czy dziecko się rozchoruje z gołymi stópkami czy też
                                    nie. Moje dzieci POLSKIE dzieci i wychowywane w Polsce od urodzenia w wózku w
                                    ciepłe dni miały bose stópki, a i jako dzieci chodzące latem chodziły po
                                    podwórku boso i w domu chodzą boso prawie przez cały rok. W skarpetkach chodziły
                                    tylko w ubiegłą zimę, kiedy centralne przy 20 stopniowych mrozach nie dawało
                                    rady dogrzać mieszkania powyżej 17-18 stopni. W mieszkaniu dywanów nie mam,
                                    tylko panele i terakota a jednak moje dzieci czystej, polskiej krwi od tego
                                    chodzenia boso, czy biegania nago po podwórku się nie rozchorowały. Od
                                    otworzenia okna czy ściągnięcia skarpetek choruje mój bratanek, ale on jest
                                    chowany na tradycyjny polski sposób, czyli "małe dziecko jak kurczaczek, musi
                                    mieć ciepło". Jeszcze jedno. Każde z moich dzieci [polskich dzieci] witaminę D3
                                    dostało kilkanaście razy w swoim życiu. Wszystkie dzieci są zdrowe i nie mają
                                    żadnych objawów krzywicy [wszystkie karmione piersią, a nie mlekiem z
                                    witaminami]. Mój najmłodszy syn w wieku 6 miesięcy posadzony składał się wpół
                                    jak noworodek, a za to zaczął samodzielnie chodzić na 7 dni przed ukończeniem 9
                                    miesiąca życia. Sam zaczął siadać miesiąc później niż nauczył się chodzić. Przed
                                    dzieckiem które samo zaczyna podnosić tułów "do siedzenia" zwykle jest jeszcze
                                    do samodzielnego siadania daleka droga.
                          • jola427 do kiniamum 15.12.06, 16:51
                            a moj synek sam nie siada napiasalam ze PROBUJE, to znaczy jak siedzi w
                            > bujaczku kiwa sie do przodu zeby zlapac rownowage, to samo w foteliku
                            > samochodowym...

                            Wiesz co? Moja córka też wcześnie tak łapała równowagę, a sama zaczęła siadac
                            jak miała 9 mies. Także nie ciesz się za wczasu.
                            I jeszcze jedno, nie wiem jak czytasz to forum, skoro nie zauważyłaś, że
                            duuuuużo dzieci późno siada. A jakbyś się trochę zainteresowała tematem to dla
                            dziecka (kręgosłupa) lepiej jest jak dziecko później siada, kiedy kręgosłup
                            jest już mocniejszy. To samo dotyczy chodzenia. Dlatego najważniejsze jest to,
                            żeby dziecko samo dojrzało do siadania. Nie wolno sadzać, podtrzymywać,
                            podnosiś oparcia za wysoko, albo obkładać poduszkami.
                            Przerazająco wyglądają dzieci, które są posadzone w wózku, a głowa im zwisa na
                            bok bo nie mają siły tyle czasu utrzymywać pion.
              • kkosiek Re: z innej beczki... 15.12.06, 10:23
                też się zgadzam, za wcześnie nie ma co sadzac, bo po co....całe żcie przed
                dzieckiem...po co ten pośpiechuncertain
                • zuchatata Kiniamum 15.12.06, 10:28
                  Jaki atak????? Bo spytałem czy wiesz, ze dzieci są różne?? Pytanie adekwatne do
                  Twojego. Odpowiedź na nie jest oczywista.

                  A na tym forum akurat jest mnóstwo przykładów na to, że dzieci siadają jeszcze
                  później..

                  pozdr.
    • asia06 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 14:11
      Jedyna rada - nie zostawiać dziecka teściowej.
      • calinka33 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 15:01
        dziekuje dziewuszki za odpowiedzi, powiem jej ze konsultowalam sie z lekarzem i
        ze nie wolno tego robic i ze ja sie nie zgadzam na to, dziekuje, ciezko z ta
        baba wytrzymac
    • misia0000 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 15:06
      Jezus Maria.... Czytam i oczom nie wierzę... Za nózki do góry??... Kurczę, to
      jakieś ćwiczenia dla komandosów...Coś takiego widziałam tylko na planszach
      rehablitacyjnych ćwiczeń metodą Vojty, ale służy to raczej diagnostyce (np.
      porażenia mózgowego).absolutnie nie wolno tego robić "dla zabawy". Porozmawiaj
      z mężem, niech to matce z głowy wybije, bo skrzywdzi Wam dziecko. Aż się w
      głowie nie mieści!
      • matea4 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 15:21
        Taka nienormalna teściowa, a wychowała twojego męza.Czym Ci zaimponował że go
        wybrałaś. Może poprostu w dniu ślubu powinnyście zabić teściowe i byłby spokój.
        Jak sie czyta takie wypowiedzi to az strach pomyśleś jak wychowacie swoje
        dzieci.
        • steffan Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 16:24
          smile)) masz bardzo dużo racji. ja się cały czas zastanawiam, jak się to stało, że
          takiego fajnego faceta, jak mój mąż, wychowała taka kretynka, jak moja
          teściowa. wiele razy już usiłowałam się do niej przekonac, ale jej numery
          przebijaja wszystkosmile) doszłam do wniosku, że mąż do mnie wystartował na
          zasadzie przeciwieństw.
          • sebaga Matea4 14.12.06, 16:34
            Czy Ty wiesz wogóle co piszesz? Moj mąż kieruje się w zyciu super zasadami,
            wyznaje wartości których za cholerę nie widzę u swoich teściów. Jest ich
            przeciwieństwem. Jest po prostu dobrym człowiekiem z zaje..stym kręgosłupem
            moralnym. I wierz mi lub nie większości z tych rzeczy nie wyniósł z domu. Nie
            mógł, BO ICH TAM NIE MA.
            • matea4 Re: Matea4 14.12.06, 18:12
              Tak wiem co piszę bo pewnie podobne teorie o tesciowej ma moja bratowa a
              większość z nich jest wyssana z palca. Skoro identycznie zachowuje sie w
              stosunku do moich dzieci jak i do jej , to to gdzie tkwi "nienormalność"
              teściowych. Dlaczego tu tylko sporadcznie pojawiają się informacje o
              nienormalnych matkach ,a o teściowych non-stop?
              • konwalka Matko i corko! 14.12.06, 18:30
                Czesc dziewczyny, mam taki problem. Moja teściowa powiedziala ze juz 5
                miesieczne dziecko mozna brac do gory za nozki i tak z nim chodzic i sie z nim
                w ten sposob bawic
                Kobieto, o czym ty mowisz?
                Za co Ci kaze brac to nieszczesne dziecko?!
                :mur
                Sprawa dla mnie jest oczywista: nie zyczysz sobie zadnych debilowatych zabaw, Ty
                decydujesz o wychowaniu SWOJEGO dziecka - Ty i maz.
                Reszta moze ew. udzielic rady, kiedy TY zwrocisz sie o taka pomoc.
                Przepraszam za szczerosc, ale chyba problem jest troche zakrzywiony - nie
                chodzi tylko o chora zabawe, ale o relacje z tesciami w ogole.
                ile dobrze zrozumialam, boisz sie powiedziec, ze sobie czegos nie zyczysz, tak?
                A moze pora uswiadomic sobie, ze nie jestes gowniara, tylko matka, dorosla
                kobieta, ktora juz zostala poddana procesowi wychowawczemu? I tyle?
                Ja swojej uswiadomilam, a wlasciwie zrobil to moj maz, ze ona dziecko
                wychowywala kilkadziesiat lat temu, a ja starszego syna - kilka. Nie ma potrzeby
                pouczania mnie, co i jak. To nie podlega dyskusji. Pozdrawaim i sily zycze smile
        • shady27 hmmmm 14.12.06, 18:23
          wiesz,tez sie czasem zastanawiam. Moj maz jest super jego mama tez, wiec nie moge nic zlego na nia powiedziec, ale zastanawia mnie jakim cudem fajni faceci maja walniete matki. Niestety wielu takich widzialam. Co druga moja kolezanka ma fajnego chlopa a tesciowa - szkoda gadac.
    • modlicha81 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 18:33
      Oj niestety doskonale Cie rozumie i współczuje. Moja teściowa też miała już w
      karierze mojego 5 m-cznego dziecka nie złe pomysły i widzę że podobnie jak ty
      nie moge do niej trafić, ani znajść wspólnego języka. Jeden przykład z mądrości
      mojej T. jak mały płacze to za każdym razem jest głodny i trzeba mu dac jeść,
      nie pomyśli że może są inne przyczyny płaczu tylko chce zrobić z niego
      pączusia. Aha i mam bardzo nieszczęśliwe dziecko bo mały ma azs i będziemy
      musieli unikać w przyszlości (juz niedalekiej) np wołowiny, czekolady
      itp "uczulaczy" . Jak jej o tym powiedziałam za wczasu to właśnie doszła wniosk
      że biedne i nieszczęśliwe będzie itp itd.... Pozdrawiamy gorąco trzymaj się
      stanowczo!!!smile
    • kalipka Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 18:43
      o matko co za pomysł!!??? jak można takiego maluszka za nogi do góry?? no i po
      co?? dobrze że moja nie ma takich pomysłów
    • inia33 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 18:54
      wszędzie można przeczytać/usłyszeć wypowiedzi lekarzy ortopedów, rehabilitantów
      itp., że nie wolno dziecka unosić za nóżki nawet w czasie przewijania, do
      ukończenia przez nie roku, ze względu na niebezpieczeństwo uszkodzenia
      delikatnych stawów biodrowych

      więc taka "zabawa" to prosta droga do naprawdę niebezpiecznych uszkodzeń!!!
    • kiniamum Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 14.12.06, 22:33
      wez podeslij do mnie ta babe ja sie z nia tak pobawie, w koncu 5 miesiecy juz
      dawno skonczyla a ze jest starsza zapodam jej jeszcze krecenie sie w kolko
      przez jakies 5 minut.. dla rownowagi psychicznej..smile
    • patinka6 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 15.12.06, 02:25
      wiesz co, mysle że ten post to jakaś prowokacja.... dziecko za nóżki i tak
      nosić??? Nie wymysliłabym w zyciu takiej głupoty. Jeżeli faktycznie masz tak
      porytą teściową, to nie zastanawiaj się co masz jej powiedzieć, ale
      kategorycznie zabroń jej takich praktyk, pod groźbą niepozostawiania jej samej
      z Twoim dzieckiem...Jak ona taka, to może też bedzie Twoje dziecko kąpała
      trzymajac za nóżke, żeby się nie poparzyć.... boszszszsz
      • calinka33 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 15.12.06, 23:29
        Chcialabym zeby to byla prowokacja, po co mialabym to robic??? Moj tata jej
        uzmyslowil problem i chyba to przyjela choc cos tam jeszcze gadala.papa
        • renia1807 Re: calinka33 16.12.06, 17:39
          Ale ja tu czegoś nie rozumiem! Teściowa chce nosić dziecko jak królika głową w
          dół czy po prostu nosić w pozycji pionowej podtrzymując za pupkę i plecki? Bo
          jeśli to pierwsze to ona jest chyba chora psychicznie!
    • stefania123 Re: podnoszenie za nóżki (rady tesciowej) 15.12.06, 14:20
      dla mnie sprawa jest bezdyskusyjna. Nigdy bym takiej kobiecie nie zaostawiała
      dziecka. I wcale bym się z mnią nie cackała, to tylko matka Twojego męża, którą
      dostałaś w spadku. NIESTETY.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja